Polityczne dylematy katolików

konferencja.jpg
„Nie wszyscy są politykami, ale każdy z nas ma bierne prawo wyborcze stąd też nasza odpowiedzialność obywatelska wyraża się min. poprzez głosowanie w wyborach prezydenckich, parlamentarnych czy samorządowych, branie udziału w referendach czy innych inicjatywach ustawodawczych” – mówił ks. bp Marek Solarczyk podczas konferencji nt. „Katolicy i polityka”.

Spotkanie na ten temat zostało zorganizowane przez Zakon Rycerzy Jana Pawła II oraz stowarzyszenia – Chrześcijańsko-Narodowe i Civitas Christiana. Odbyło się ono w Domu Arcybiskupów Warszawskich 23.06.br.

Bp Solarczyk podjął temat „Kościół katolicki wobec społeczeństwa obywatelskiego” w nawiązaniu do nauki społecznej Kościoła. Jak podkreślił, u podstaw postawy obywatelskiej leży wychowanie w rodzinie. Skoro człowiek potrafi właściwie pokierować potomstwem, tym samym doświadczenie to potrafi przenieść do szeroko pojętego życia zawodowego i publicznego w sposób obowiązkowy, sumienny.
Mówca odniósł się do kwestii neutralności światopoglądowej państwa. Stwierdzając istniejący w Polsce rozdział Kościoła od Państwa, zauważył, że zawsze istnieją konkretne zasady moralne, którymi się powinniśmy się posługiwać, tym samym nie istnieje takowa neutralność. W oparciu o te zasady, jak wskazuje nauka społeczna Kościoła, należy tworzyć dobro wspólne, czyli obejmujące całe społeczeństwo, a nie wyłącznie pewne grupy. Wynika z tego, że katolik nie powinien absentować się od życia politycznego, ale brać udział np. w wyborach czy głosowaniach.

Biskup poruszył również problem udziału duchowieństwa w życiu politycznym. Zaznaczył, że główna rola kapłana polega na wierności Prawu Bożemu i doprowadzaniu wiernych do spotkania z Chrystusem.
Innym zagadnieniem poruszonym przez prelegenta była pomoc Kościoła polskiego prześladowanym chrześcijanom. Bp Solarczyk przypomniał oddanie polskich misjonarzy oraz pomoc materialną niesioną przez różne organizacje katolickie, w tym Caritas Polska.

„Katolicy wobec polityki – szanse i zagrożenia”, to referat wygłoszony przez dra Henryka Goryszewskiego – b. wicepremiera i b. wiceprzewodniczącego Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Ujął on tę problematykę w trzech punktach: analiza obowiązków polskich katolików w życiu publicznym; wyzwania przed którymi stoją; moralne zagrożenia płynące z zaangażowania politycznego. (Całość wystąpienia zaprezentujemy na łamach „MP” wkrótce.) Zwrócił uwagę, że nakaz „ujarzmiajcie ziemię” obejmuje nie tylko fizyczne podporządkowanie sobie przyrody, ale również zagadnienie kierowania. Zasada owa zobowiązuje polityka do wzbogacania dobra wspólnego. Aby jednak to zadanie zostało zrealizowane w sposób właściwy powinien on poznać dogłębnie zagadnienia, o których będzie decydować.

Z kolei zło uczynione publicznie wymaga nie tylko spowiedzi, ale publicznej ekspiacji, oficjalnego odcięcia się od popełnionego zła. Dr Goryszewski przestrzegł przed otaczaniem się klakierami, liczącymi tylko na osobiste kariery. Podjął też kwestię sprzeczności, jaka niekiedy zachodzi między skutecznością – co przecież stanowi jedną z miar polityka - a potrzebą sprawiedliwości. Według mówcy kryteria sprawiedliwości, prawdy i wolności są dla ogółu mniej ważne. Dla większości naczelnym zadaniem jawi się poprawa bytu materialnego.

B. wicepremier zajął się z kolei kwestią niezależności polityka. Stanowczo zaznaczył, że politycy utrzymujący się tylko z polityki nie mogą być niezależni, co poparł przykładem ze zdarzenia, jakie obserwował w Sejmie.

Jeden z dyskutantów poprosił prelegenta o ustosunkowanie się do dwóch spraw. W Polsce lansuje się jako cnotę największą zdolność polityków do kompromisu. W takim razie jak należy określić granicę kompromisu? Druga dotyczyła używanego i nadużywanego powszechnie określenia „fundamentalista” jako kategorii negatywnej. Czy jednak, zgodnie z etymologią słowa, nie należy przypisywać temu określeniu pozytywnego znaczenia, gdyż oznacza ono przecież niezachwiane przywiązanie do swoich zasad religijnych, moralnych czy ideowych. Określenie granicy kompromisu jest szalenie trudne – zauważył dr Goryszewski – zależy bowiem od okoliczności, przedmiotu sporu, wreszcie możliwości osiągnięcia celu. Każdy przypadek należałoby rozpatrywać odrębnie. O wiele prościej można natomiast zdefiniować fundamentalizm rozumiany negatywnie. Mamy z nim do czynienia wówczas, gdy swoje zasady chcemy zrealizować kosztem innych.

Dr Paweł Łączkowski, b. wicepremier i współzałożyciel Partii Chrześcijańskich Demokratów zwrócił uwagę na potrzebę zachowania dumy narodowej, poczucia siły, optymizmu oraz świadomości własnej wyjątkowości. Inaczej będziemy tracić tożsamość narodową. Za cel polityki uznał polepszanie bytu wspólnoty w każdej dziedzinie, choć występują również inne definicje, np. utrzymanie władzy. Sporo miejsca w swoim wystąpieniu poświęcił walce o język polityczny, gdyż cały szereg środowisk dokonuje zmiany obowiązujących dotychczas desygnatów pojęć.

Zajął się również grzechami polityki polskiej. Mówił m.in. o odnoszeniu programów nie do kategorii dobra wspólnego, lecz w perspektywie nadchodzących wyborów. Ex-wicepremier rozróżnił postawę autentycznego przywódcy politycznego prowadzącego zwolenników w określonym, dalekosiężnym kierunku, od najgłośniej i najsprawniej w artykułujących żądania i obietnice, które – choć nie mają pokrycia – spotykają się z aplauzem gawiedzi. I taki niestety model „przywództwa” przeważa we współczesnej. Polsce. Inne negatywne zjawisko, to narzucanie społeczeństwu skrajnie negatywnego obrazu rzeczywistości, prezentując swoją formację polityczną jako jedyną, która jest w stanie tę rzeczywistość zmienić na lepszą. Powołując się na rozróżnienie dokonane przez prof. Feliksa Konecznego na państwo obywatelskie i biurokratyczne, referent powiedział, że to pierwsze koncentruje się na upodmiotowieniu społeczeństwa, natomiast drugie powołując się na interes państwa w rzeczy samej sprowadza ten interes do interesu ekipy sprawującej władzę.

Redaktor Naczelny KAI – Marcin Przeciszewski zaprezentował główne wątki nauczania społecznego papieża Franciszka, niestety mało znane i popularyzowane (omówienie za serwisem KAI). Przypomniał, że od samego początku pontyfikatu, a właściwie już o wiele wcześniej jako Prymas Argentyny, papież Franciszek poddaje silnej krytyce współczesny neoliberalizm gospodarczy. Zdaniem Franciszka obecny światowy system ekonomiczny cechuje poważny błąd - „bezgranicznej ufności w ślepe siły i niewidzialną rękę rynku”. „Skutkiem tego – wyjaśnia – jest skupienie bogactw fizycznych, walutowych i informacyjnych w rękach niewielu, co prowadzi do wzrostu nierówności i wykluczenia”. W adhortacji „Evangelii Gaudium” stwierdza jasno: „To jest nieludzki system gospodarczy. Ten system gospodarczy zabija!”.

W tym zakresie Franciszek kontynuuje myśl papieża Benedykta XVI, który w encyklice "Caritas in veritate" neoliberalizm gospodarczy poddał równie głębokiej krytyce. Podkreślał tam, że "fałszywa logika rynku, wzmacnia tylko egoistyczne postawy prowadzące do wynaturzeń", a "rynek kierujący się jedynie zasadą równowartości zamienianych dóbr, nie potrafi doprowadzić do jedności społecznej, której zresztą potrzebuje, aby dobrze funkcjonować".

Jak podkreślił Przeciszewski, kluczem do zrozumienia społecznego nauczania Franciszka jest antropologiczna wizja osoby ludzkiej, w czym zresztą nawiązuje bezpośrednio do myśli swoich poprzedników Benedykta XVI i Jana Pawła II. Oceniając obecny kryzys finansowy, Franciszek wskazuje na jego głębsze źródła tkwiące w kryzysie etycznym i antropologicznym.

Papież Franciszek w miejsce „kultury odrzucenia” degradującej współczesną, zglobalizowaną cywilizację proponuje „kulturę spotkania” – kontynuował mówca. Przypomina, że „autentyczne prawo do rozwoju dotyczy każdego człowieka i wszystkich ludzi w całościowej perspektywie. A to wymaga zapewnienia na wszystkich szczeblach przynajmniej minimalnego ich udziału we wspólnocie ludzkiej”.

Inną kwestią społeczną podejmowaną przez Franciszka jest ekologia. Już podczas swej pierwszej Mszy św. rozpoczynającej pontyfikat 19 marca 2013 r. podkreślił doniosłość „troski o przyrodę”. Powiedział wówczas, że św. Franciszek z Asyżu, którego imię i przesłanie ma być natchnieniem dla jego pontyfikatu, stanowi wzorzec życia surowego, szanującego stworzenie, jakże odległego od obecnej „kultury odrzucenia”. Od tamtego czasu papież wielokrotnie nawoływał do ochrony środowiska, zarówno podczas swych podróży, jak i w czasie audiencji w Watykanie. „Gdy niszczymy stworzenie, ono zniszczy nas samych. Nigdy o tym nie zapominajcie!” – wołał przed rokiem. Myśli te rozwinął w formie integralnego wykładu w opublikowanej w ubiegłym tygodniu encyklice „Laudato si'”. Przy okazji warto podkreślić, że to co pisze na temat encykliki część polskiej prasy, np. dziennik „Rzeczpospolita” jest – zaznaczył Przeciszewski – nierzetelne. Nieprawdą jest, że papież domaga się likwidacji wydobycia węgla czy innych paliw kopalnych. Mówi tylko – zgodnie zresztą z wynikami badań naukowych – o szkodliwości nadmiernej emisji gazów cieplarnianych oraz nawołuje w przypadku wydobycia węgla, do stosowania technologii ograniczających zatrucie środowiska. Nawołuje też do rozwoju stosowania źródeł odnawialnych.

Najistotniejszym wątkiem encykliki jest wątek antropologiczny, w którym papież apeluje o szacunek nie tylko dla środowiska przyrodniczego, ale dla godności osoby ludzkiej. Dlatego bardzo mocnej krytyce poddaje brak szacunku dla życia człowieka przed narodzeniem oraz dla życia ludzkiego w okresie embrionalnym. Ponadto papież w radykalny sposób przeciwstawia się ideologii gender, jako całkowicie sprzecznej z naturą.

Kończąc, Przeciszewski zaapelował o promocję społecznego nauczania Kościoła na gruncie Kościoła w Polsce, gdyż jest ono zdecydowanie za mało tutaj znane. Postulował m. in. utworzenie szkoły dla liderów chrześcijańskich w Warszawie, co mogłoby zaowocować także kształceniem ludzi, skłonnych po profesjonalnego zaangażowania na niwie politycznej w oparciu o mocny kręgosłup wartości, bazujący na dorobku katolickiej nauki społecznej.
Obrady prowadził prezes Stowarzyszenia Chrześcijańsko-Narodowego – Arkadiusz Urban.

ZEL
Myśl Polska, nr 27-28 (5-12.07.2015)

Dzial: