Kim jest Andrzej Duda?

duda 1_1.jpg
Nie ukrywam, że pan Andrzej Duda był moim kandydatem i cieszę się z jego zwycięstwa. Dlaczego był moim kandydatem? Po pierwsze, miałem okazję poznać go osobiście i kilkanaście razy miałem też okazję rozmawiać z nim na różne tematy. Po drugie, obaj mieszkamy na tym samym osiedlu i często spotykaliśmy się na zakupach, czy to w okolicznych sklepach czy na placu Imbramowskim.

Był i jest normalnym człowiekiem, z wszystkimi troskami dnia codziennego i obowiązkami wobec rodziny. Dlatego dużym dla mnie zaskoczeniem było to, że przegrał wybory na naszym osiedlu. Zastanowiło mnie to. Pomyślałem sobie jaka może być tego przyczyna, ale odpowiedź na to pytanie nadeszła z najmniej spodziewanej strony. I nie miała ona podtekstu politycznego, przynależności p. Andrzeja Dudy do PiS. Otóż rozmawiając z sąsiadką Andrzeja Dudy, mieszkającą w tym samym bloku usłyszałem, że głosowała ona przeciw bo: „Duda za wysoko wyrósł”.

Nie ma żadnej empatii wobec sąsiada – kandydata, żadnej solidarności, że to ktoś z naszych bliskich sąsiadów ma szansę objąć najwyższe stanowisko. Jest bezinteresowna zawiść. To samo, w nieco innych słowach, powiedziała do reporterki stacji TVN. Nie muszę dodawać, że wspomniana stacja pokazywała to do znużenia. Zostawmy na boku zazdrośników, i zastanówmy się czego po tej prezydenturze oczekujemy. Chcę pokrótce przedstawić moje prognozy i moje oczekiwania związane z prezydenturą Andrzeja Dudy.

1. Andrzej Duda wygrał, ale jego przewaga nie była miażdżąca. Zatem nie możemy spodziewać się, że w Polsce nastąpi to co w Turcji, gdzie Erdogan i jego polityczne zaplecze zdominowało scenę polityczną. PiS musiałby w dość znaczący sposób zmienić swoje stanowisko w sprawach np. obyczajowych. To jest ryzykowne, bowiem zmiana narracji w tym temacie, może co prawda przysporzyć nieco głosów zwolenników lewicy, ale można stracić dużo więcej spośród konserwatywno-katolickiej strony.

Korzystne jest ostatnio stanowisko PiS wobec Rosji, gdzie paradoksalnie to Platforma dziś wykazuje daleko posuniętą rusofobię. Tak samo Platforma wepchnęła się na pozycje ukrainofilii, nie zważając, że Ukraińcy rozgrywają polityków Platformy instrumentalnie. PiS zdaje się wyciągnął wnioski z błędu śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który uczestniczył w spotkaniu w Pawłokomie, a w zamian prezydent Juszczenko zafundował nam bohatera Ukrainy w osobie Bandery. Wyciągnął także wnioski z Majdanu, w którym mocno wspierał Ukraińców PiS, a w zamian doczekaliśmy się żądań Prawego Sektora o zwrot przez Polskę 19 leżących na wschodzie powiatów. Rząd Platformy nie znalazł w sobie dość siły, aby zażądać zmiany tego stanowiska ze strony ukraińskiej. Nie znaleziono także żadnego powodu, aby po ostatniej wizycie na Ukrainie Prezydenta Komorowskiego, zaprotestować przeciwko gloryfikowaniu przez Prezydenta Poroszenkę, ludobójcy Bandery. Z zapowiedzi Prezydenta –elekta wynika, że będzie dbał o pamięć Polaków i polityka historyczna będzie bardziej aktywna, a przede wszystkim propolska.
O tym, jak został odebrany wybór Andrzeja Dudy na stanowisko Prezydenta RP może świadczyć depesza od Angeli Merkel:

Szanowny Panie,
Gratuluję Panu serdecznie z okazji wyboru na prezydenta Polski. Niemiecko-polskie stosunki są dzisiaj, 70 lat po zakończeniu wojny, tak przyjazne i pełne zaufania jak chyba nigdy przedtem. Jesteśmy partnerami w Unii Europejskiej i NATO, razem pracujemy nad umocnieniem europejskich, pokojowych porządków i rozwiązaniem kryzysu ukraińskiego. To, że my dzisiaj ściśle obok siebie stoimy, zawdzięczamy gotowości pańskiego kraju do wyciągnięcia ręki ku pojednaniu i partnerstwa do Niemiec po niezmierzonych niemieckich zbrodniach dokonanych podczas drugiej wojny światowej.
W 2016 roku przypada 25. rocznica podpisania niemiecko-polskiego Traktatu o Dobrym Sąsiedztwie. Życzyłabym sobie, aby wykorzystać to wydarzenie do dalszego pogłębienia naszych wzajemnych relacji.
Życzę Panu szczęścia, sukcesu i Bożego błogosławieństwa w pełnieniu pańskiego urzędu
Z wyrazami szacunku, Angela Merkel, kanclerz Republiki Federalnej Niemiec.

Symptomatyczne są słowa o „niezmierzonych zbrodniach niemieckich”. W depeszy, tejże samej Angeli Merkel, z okazji wyboru w 2010 r. Prezydenta Komorowskiego, takiego sformułowania nie było. Świadczy to o tym, że Niemcy właściwie odczytali zmianę, i że kończy się „dzielenie odpowiedzialnością” za skutki II wojny światowej. Myślę, że w tej sprawie Prezydent Duda będzie bardzo konsekwentny.

2. Na okres od zaprzysiężenia p. Andrzeja Dudy na stanowisko Prezydenta RP przypadnie praktycznie środek kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu. Należy spodziewać się ostrej nagonki na nowo wybranego Prezydenta oraz na PiS z całą prawicą. Mamy już zresztą tego zapowiedź. Bezpośrednio po ogłoszeniu porażki Bronisława Komorowskiego, wypowiedział się doradca Ewy Kopacz, Konrad Niklewicz. Zapowiedział on, z charakterystyczną dla członków PO hipokryzją i arogancją, że kampania wyborcza do parlamentu będzie pierwszą okazją do rozliczenia Andrzeja Dudy. Gdy Prezydent-elekt zwrócił się do rządzących o odpowiedzialność i umiar w przyjmowaniu i seryjnym produkowaniu ustaw budzących duże emocje społeczne, premier Kopacz odpowiedziała: „Rząd powinien pracować do końca, za to mu płacą”.

W związku z tym, mam pytanie do pani premier Kopacz – czy zwrócicie Narodowi pieniądze, które pobraliście za czas, gdy nic nie robiliście?

Wracając do Prezydenta-elekta Andrzeja Dudy, mam nadzieję, że jego hasło przewodnie mówiące o zasypywaniu podziałów odnosi się również do polityki zagranicznej. Prezydent Duda w czasie kampanii nie akcentował ani antyrosyjskiej fobii, ani filoukrainizmu. Jego podstawowym przesłaniem była Polska i jej interesy w globalnej rzeczywistości. Wydaje się, że to przesłanie odczytano dobrze w Niemczech, czego dowodem jest powyższa depesza gratulacyjna od Angeli Merkel. Czas by Polska zajmowała należne jej miejsce w polityce międzynarodowej, czego realizacji szczerze Andrzejowi Dudzie życzę.

Ireneusz T. Lisiak
Myśl Polska, nr 25-26 (21-28.06.2015)