Musimy robić swoje – rozmowa z Mateuszem Kaimem, Dyrektorem Biura PSWW HALLER

kaim ha.jpg
Na początek może powie Pan kilka słów o sobie?
- Mam 20 lat, studiuję na wydziale Bezpieczeństwa Narodowego na Akademii Obrony Narodowej, jestem Dyrektorem Biura i Realizacji w Polskim Systemie Walki Wręcz HALLER. Od 14. roku życia jestem także w Związku Strzeleckim, gdzie byłem szefem Wydziału Szkolenia.

Czym jest PSWW HALLER?
- PSWW HALLER jest systemem walki wręcz opartym o polskie realia, literę prawa jaka obowiązuje w naszym kraju oraz doświadczenia bojowe żołnierzy Wojska Polskiego, Policji i innych służb mundurowych, w tym służb ochrony. To co odróżnia nasz system od innych, to wprowadzenie do programu szkolenia elementów walki informacyjnej, zwanych także operacjami informacyjnymi (INFO OPS) oraz operacji psychologicznych (PSYOPS). Żyjemy w epoce rewolucji naukowo-informacyjnej i w dzisiejszych czasach żołnierz, funkcjonariusz czy ochroniarz jeśli nie umie pracować informacją, wykorzystywać jej w swojej pracy, to będzie praktycznie bezbronny.

Dlaczego będzie bezbronny?
- Ponieważ proporcje się odwróciły. Kiedyś wojna energetyczna, czyli taka w której używa się siły fizycznej, czy to w postaci siły ludzkich mięśni czy z użyciem broni konwencjonalnej były głównym czynnikiem ludzkich zmagań. Walka informacyjna początkowo, np. w Starożytności i Średniowieczu była tylko dodatkiem do walki energetycznej. Te proporcje powoli zaczęły się odwracać już podczas rewolucji przemysłowej. W dzisiejszych czasach rewolucji naukowo-informacyjnej, to właśnie informacja jest współczesnym „złotem”. Operator na polu walki musi umieć pracować w oparciu o informacje dostarczone z rozpoznania czy wywiadu. Policjant pracuje z informatorami i musi także umieć w ramach profilaktyki i prewencji stosować odpowiednią socjotechnikę przekazu informacyjnego. Z kolei ochroniarz poprzez informację może zdefiniować ewentualne zagrożenie i kierunki, z których ono może przyjść. Bez rozpoznania i zdiagnozowania kierunków zagrożenia na skuteczną reakcję ochroniarza może być za późno. Dlatego w szkoleniu PSWW HALLER tak duży nacisk kładziemy na walkę informacyjną.

Jakie cele przed sobą stawia PSWW HALLER?
- Głównym naszym założeniem jest wyszkolenie od podstaw, praktycznie od zera własnej kadry instruktorskiej, wyszkolonej według naszego programu oraz wychowanej w odpowiednim etosie i duchu. Drugim celem jest jak najlepsze przygotowanie naszych adeptów do służby w różnego rodzaju państwowych formacjach mundurowych. Po trzecie naszą rolę jako PSWW HALLER postrzegamy jako pomocniczą: rodzinie, szkole i państwu polskiemu. Szczególnie, gdy chodzi o pracę z młodzieżą. Np. w naszym systemie każdy adept ma już na samym początku przedstawianą gradację wartości i priorytetów: na pierwszym miejscu jest rodzina. Na drugim obowiązki stanu, czyli w przypadku osoby uczącej się jest to nauka, szkoła, studia, a w przypadku osoby pracującej – praca. I na trzecim miejscu są treningi i zajęcia w PSWW HALLER. Tak więc traktujemy siebie jako instrument pomocniczy dla rodziny i szkoły, który nie jest celem samym w sobie, ale wspierającym autorytet rodziny czy danej placówki oświatowej, w której działa nasza sekcja.

Gdzie w Polsce działa PSWW HALLER?
- Mamy sekcje w Warszawie, Wyszkowie, Bełchatowie, Białymstoku, Kaczkach Średnich, Stalowej Woli, Mielcu, Kołaczycach, Wiśniowej i Birczy. W najbliższych miesiącach planujemy powołanie sekcji w Małopolsce i na Dolnym Śląsku. Planujemy także otworzyć swój własny ośrodek szkoleniowy o powierzchni kilkunastu hektarów, z poligonem, strzelnicą i zapleczem do działań na wodzie i pod wodą. Realizację tego projektu zakładamy w następnym roku. Najpierw czekają nas prace logistyczne, budowlane i techniczne, żeby ośrodek był gotów do przyjęcia adeptów.

Na stronie internetowej można dostrzec, że współpracujecie z całym szeregiem instytucji i środowisk. Na czym ta współpraca polega?
- To zależy od środowiska czy organizacji. Są środowiska z którymi współpracujemy na niwie szkoleniowej. Do takich należą: TG SOKÓŁ, Związek Strzelecki „Strzelec”, Ochotnicze Straże Pożarne i szkoły o profilu mundurowym. Z kolei na płaszczyźnie wychowawczo-edukacyjnej świetnie układa nam się współpraca z Muzeum Niepodległości w Warszawie, z którym systematycznie przeprowadzamy takie inicjatywy jak konferencje, konkursy historyczne, pogadanki, wykłady czy emisje filmów historycznych. Na tej niwie znakomicie też układa się nam współpraca z niektórymi szkołami. Wzorcowo układa się współpraca z Okręgowym Inspektoratem Służby Więziennej w Warszawie, z którym współorganizujemy różnego rodzaju przedsięwzięcia o charakterze profilaktycznym. Np. 11 listopada ubiegłego roku w Stalowej Woli mieliśmy pokaz razem z Grupą Interwencyjną Służby Więziennej z Rzeszowa. Dobrze układa się współpraca z 12 Brygadą Zmechanizowaną im. gen. Józefa Hallera w Szczecinie. Bardzo życzliwie nasze środowisko traktuje Magazyn OCHRONIARZ, który udostępnia nam swoje łamy. Kilka miesięcy temu zgłosili się do nas przedstawiciele Niezależnego Zrzeszenia Studentów z Uniwersytetu Warszawskiego, którzy poprosili o pomoc w budowie Legii Akademickiej na swojej uczelni. W tej chwili kooperujemy i budujemy fundamenty tej organizacji. Współpracujemy z władzami samorządowymi. Spektrum organizacji, środowisk i instytucji państwowych współpracujących z nami jest szerokie i ono systematycznie się powiększa.

Nie sposób nie zapytać o temat, który jest na topie, czyli o wojnę na Ukrainie i jak środowisko PSWW HALLER ustosunkowuje się do podnoszonej kwestii zagrożenia ze strony Rosji?
- Nie chcę rozkładać na czynniki pierwsze konfliktu na Ukrainie, bo za mało miejsca na to i o wiele mądrzejsze głowy ode mnie podjęły już ten temat. Natomiast widoczna jest na naszym, polskim podwórku histeria, że Rosja nas zaatakuje i musimy wspierać Ukrainę, bo w naszym interesie jest mieć bufor w postaci tego państwa. Przypomnę tylko, że Polska od 1991 r. graniczy z Federacją Rosyjską, czyli z Obwodem Kaliningradzkim. Poza tym po co Rosja miałaby atakować Polskę? Przecież analizy potęgometrii państw i analizy cybernetyczne jednoznacznie wskazują, że Polska jako kraj jest zepchnięta do roli gospodarczejneokolonii Zachodu. Więc jaki interes ma Rosja w zaatakowaniu nas? Poza tym należy zwrócić uwagę, że fundamenty obecnej Ukrainy budowane są na skrajnie wrogiej Polsce ideologii banderowskiej. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko publicznie wielokrotnie mówił, że OUN-UPA to bohaterowie narodowi i należy im przyznać status kombatantów. Zwracam uwagę na fakt, że nie mówi tego jakiś banderowski watażka spod Lwowa, ale głowa państwa. Dlatego nie wydaje mi się, aby było mądre i roztropne wspieranie kraju, który fundament polityki historycznej i tradycji narodowej buduje na zbrodniczej ideologii. Proszę zwrócić uwagę jak pragmatyczne stanowisko wobec wojny na Ukrainie prezentują Węgrzy, Austriacy, Włosi, Niemcy, Francuzi, Czesi i Słowacy. Przywódcy tych państw prezentują zupełnie odmienne stanowisko od naszych polityków, którzy brną w ślepy zaułek agresywnej, zimnowojennej retoryki wobec Rosji, która przy obecnym stanie naszej gospodarki i Sił Zbrojnych stawia ich w groteskowym świetle. Kolejna kwestia, to podgrzewanie atmosfery zagrożenia wojną, ale tak naprawdę nic za tym nie idzie. Bo niby ma się odbyć kongres organizacji proobronnych pod auspicjami Pana generała Bogusława Packa i Pana Romualda Szeremietiewa, ale pytam: i co z tego, że odbędzie się kongres? Czy zaowocuje to konkretnymi przedsięwzięciami proobronnymi w praktyce? Wątpię. Po pierwsze: z całym moim szacunkiem i sympatią jaką darzę Pana generała Packa, ale projekt o nazwie Narodowe Siły Rezerwy, który on pilotował najdelikatniej rzecz ujmując nie wypalił. Więc niby dlaczego teraz kolejny projekt realizowany przez niego miałby okazać się sukcesem? Obym się mylił. Chciałbym się mylić. Po drugie: proces budowy organizacji i środowisk proobronnych to praca na długie lata. Do tej pory tego nie robiono, chociaż Pan gen. Pacek miał realny wpływ na decyzje MON, wszak był i jest doradcą ministra Obrony Narodowej. Dlaczego więc oprócz kilku pijarowych inicjatyw typu Biwak Szkół Mundurowych przy AON Departament Wychowania i Promocji Obronności MON nie podjął żadnych praktycznych działań w celu wsparcia całej masy w skali kraju szkół średnich o profilu mundurowym? Proszę zapytać przeciętnego dyrektora takiej szkoły, czy podlegająca mu placówka odczuwa wsparcie z MON, a jeśli tak to w jakiej skali. A przecież wśród uczniów tych szkół jest naturalne zaplecze dla struktury mającej być filarem obrony terytorialnej. Dlatego my jako PSWW HALLER robimy swoje i podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem.

Więc jak to powinno się robić?
- Na pewno nie od stworzenia kolejnej biurokracji w postaci posady dla Pana Szeremietiewa jako szefa Biura Inicjatyw Obronnych przy AON, bo to są znowu koszty, które obciążają podatników. Te środki, które idą na posadę Pana Szeremietiewa należy przeznaczyć na szkolenie młodzieży. Przecież Pan Szeremietiew dubluje funkcję Departamentu Wychowania i Promocji Obronności, który ustawowo zajmuje się współpracą z organizacjami i środowiskami proobronnymi. Następna rzecz, to panie i panowie z Departamentu Wychowania i Promocji Obronności powinni wyjść zza biurek i składać niespodziewane, niezapowiadane wizyty na zbiórkach, szkoleniach, obozach i zajęciach organizacji i środowisk proobronnych. Dopiero takie niespodziewane „naloty” pozwolą po jakimś czasie ocenić jakimi faktycznie zasobami ludzkimi i poziomem wyszkolenia dysponuje dane środowisko czy organizacja. Podobnie takie niezapowiedziane „wizyty” powinny być składane w szkołach o profilu mundurowym. Wówczas ludzie z MON będą mieli faktyczne rozpoznanie w tych organizacjach i środowiskach i będzie można w oparciu o realne dane rozpocząć prace planistyczne i sztabowe nad jakąś formułą obrony terytorialnej. Ale zamiast tego robi się konferencję na której nie trudno przewidzieć, że będzie bicie piany, niektórzy groteskowo pomachają szabelką w kierunku Moskwy, bo to ostatnio zrobiło się modne w naszym kraju. Po tym evenciezwoła się konferencję prasową, wywoła szum pijarowy w mass mediach i tyle. Znowu na papierze wszystko będzie ładnie wyglądało, ale obawiam się, że w praktyce będzie jak z NSR. Chciałbym się mylić. Chciałbym nie mieć racji.

Wracając do PSWW HALLER, to jak zachęciłbyś czytelników OCHRONIARZA do wstąpienia do was?
- Zachęcam do odwiedzenia naszej strony internetowej psww.com.pl i tam można zobaczyć, co i jak w praktyce robimy. Poza tym członkostwo w PSWW HALLER, to nie tylko ciężkie i żmudne treningi, ale także przygoda. Jest u nas masa, fajnych, nietuzinkowych ludzi, indywidualności, które układają się w mozaikę o nazwie PSWW HALLER. Mogę zapewnić, że nie tylko jest ciężko podczas treningów, ale też bardzo wesoło po zajęciach. Uważam, że naszym pierwszym sukcesem jest to, że udało nam się stworzyć środowisko ludzi, którzy sobie ufają, realizują wspólne pasje i cele, bo PSWW HALLER to trening, przyjaźń, przygoda.

Wywiad został przeprowadzony przed Kongresem organizacji proobronnych. Pierwotnie w całości ukazał się w najnowszym numerze Ogólnopolskiego Magazynu Zawodowców „Ochroniarz”.

Dzial: