Nowa ideologia zła (3)

wiel 2_1.jpg
„Nowa ideologia zła", o której pisał i tyle razy mówił Jan Paweł II, nazywając ją często cywilizacją śmierci, choć pozornie różni się od starych, bezbożnych ideologii, to w istocie swojej jest taka jak one. Wyrosła bowiem z tych samych ateistycznych i anarchistycznych filozofii: z Marksa, Nietzschego, Trockiego, Gramsciego, Freuda, Sartre'a i innych jeszcze tzw. „mistrzów podejrzenia”.

Jej erupcja nastąpiła na Zachodzie w słynnym roku 1968. Ukształtowała całe pokolenie młodych wówczas ludzi, znudzonych istniejącym porządkiem społecznym i tradycyjnymi wartościami, którzy, odwołując się do marksizmu, trockizmu i maoizmu, dokonali swoistej anarchistycznej rewolty pod hasłami: „Zabrania się zabraniać czegokolwiek!” „Niszczcie to, co was niszczy, a niszczy was obecny porządek prawny, niszczy was państwo i religia, niszczą was wszelkie urzędy i wychowawcze instytucje, niszczą was uniwersytety, szkoły, rodzina, małżeństwo" itd. Na gruzach starego świata, wołali ideologowie anarchistycznej rewolty, owej słynnej „Nowej Lewicy” (Die Neue Linke), należy zbudować nowy, pozbawiony zobowiązań, absolutnie wolny od starego porządku moralnego, politycznego i kulturalnego świat, w którym każdy będzie mógł robić, co mu się będzie podobało.

Ówczesne państwa stłumiły po wielu miesiącach anarchistyczne manifestacje. Wówczas trockistowscy, lewaccy anarchiści sięgnęli po przemoc. W ciągu kilkunastu lat dokonali w Europie wielu terrorystycznych zamachów. Zabili i zranili wielu niewinnych ludzi. Po latach trudnych zmagań, policje: niemiecka, włoska, francuska i inne, zaprowadziły w swoich krajach względny spokój. Ale nie mogły zmienić anarchistycznej mentalności ukształtowanego wówczas pokolenia, które po kilkunastu latach, w demokratycznych wyborach doszło do władzy. Obecnie pokolenie roku 1968 nie potrzebuje już stosowania drastycznych aktów przemocy do realizacji swoich starych haseł. Ma bowiem teraz do dyspozycji dużo potężniejsze środki. Ma do dyspozycji prawo, które ustanawia w opanowanych przez lewacką inteligencję parlamentach. Przyjmuje więc ustawy, które niszczą rodzinę i małżeństwo; które pozwalają na mordowanie nienarodzonych, starych i chorych; które wbrew rozumowi i naturze ustanawiają tzw. małżeństwa homoseksualne; które co i raz wprowadzają w życie współczesnych zachodnich społeczeństw coraz to nowe źródła chaosu moralnego; które obalają wartości, na jakich zbudowana została 25 wieków licząca cywilizacja euroatlantycka; które odrzucają istnienie obiektywnego dobra i obiektywnej prawdy; które w imię rzekomego postępu niszczą procesy wychowawcze i podważają fundamenty życia społecznego całych narodów.

Wyrosła z tych neomarksistowskich, trockistowskich oraz postmodernistycznych korzeni nowa ideologia zła nie posiada wprawdzie, tak jak dawniejsze, charakteru zorganizowanej potężnej partii czy innej struktury, nie formułuje, jak one, jednoznacznych politycznych manifestów, ale prezentuje identyczną, co te dawne, zbrodnicze ideologie, karykaturę historii zbawienia, zakorzenioną w takiej samej jak i one fałszywej antropologii. Jak napisał Jan Paweł II, jest ona równie niebezpieczna jak hitleryzm i komunizm, a może nawet groźniejsza dla ludzkości, ponieważ jest bardziej niż one podstępna i fałszywa w działaniu.

Podobnie jak one uzurpuje sobie rolę jedynej przewodniczki ludzkości do osiągnięcia szczęścia, swoistego raju na ziemi. O ile marksizm identyfikował go z osiągnięciem ustroju komunistycznego, a nazizm z „Tysiącletnią Rzeszą Niemiecką", to nowa, współczesna ideologia zła widzi ten raj w ustanowieniu wolnego od jakiejkolwiek moralności, od jakichkolwiek przykazań, więzów, zobowiązań i przywiązań tak zwanego „społeczeństwa zabawy" -Fun society mówią Amerykanie, Spassgeselschaft, powiadają Niemcy. Chcę mieć wszystko, bez trudu i od razu! Chcę raju tu i teraz! Paradise now! Chcę go dla siebie. Inni mnie nie interesują. Oto główne hasła nowej ideologii zła.

Przedsmaku rajskiego szczęścia człowiek szukał zawsze. Szukał go w miłości, w tańcu, w zabawie, w uczcie, w muzyce, w podróżach itd. Ale zawsze traktował takie szczęśliwe chwile jako swojego rodzaju przerwy w normalnym życiu, o którym wiedział, że przepełnione jest pracą, trudem, problemami, cierpieniem i lękiem. Swoim hasłem Paradise now! nowa ideologia proponuje młodym pokoleniom zerwanie z trudem, z wewnętrzną dyscypliną i z wszelkimi zobowiązaniami na stałe. Nie liczy się w niej żmudny, konsekwentny trud, samodyscyplina, jakakolwiek stała wartość – etyczna, religijna, społeczna czy patriotyczna. Liczy się nieustająca przyjemność, ustawiczna zabawa, coraz to mocniejsze przeżycia oraz seks bez żadnych zahamowań; seks – jak głoszą ideologowie tej nowej ideologii i ich rozliczne media – uwolniony od wszelkich tabu, od naturalnego wstydu od jego biologicznego sensu; seks wyłączony ze sfery jakiejkolwiek moralności; seks każdego z każdym i od najmłodszych lat; seks nieskrępowany żadnymi przykazaniami, a nawet zdrowym rozsądkiem; seks, który w tworzonym przez „nową ideologię zła” świecie ma pełnić rolę surogatu szczęścia rajskiego.

Paradise now! Ów natychmiastowy raj na ziemi – głosi nowa ideologia – nastąpi automatycznie, gdy zapanuje całkowity pluralizm religijny, kulturowy, moralny i wszelki inny, oraz gdy nastąpi pełna tolerancja. Znikną wówczas wszelkie różnice między religiami, ponieważ żadna z nich nie ośmieli się głosić, że posiada pełną prawdę, gdyż jej wyznawcy uświadomią sobie, że nie ma prawdy obiektywnej i każdy ma swoją prawdę, tyle samo wartą, co prawdy innych; oraz że nie istnieje żadne dobro obiektywne, ponieważ każde dobro jest względne. Zatem należy odrzucić, jako całkowicie nietolerancyjne, pierwsze przykazanie dekalogu: „Ja jestem Panem i twoim Bogiem, nie będziesz miał innych bogów poza Mną”.

W ślad za tym należy odrzucić wszelką kodeksową etykę, wszelką hierarchię i wszelkie różnice między ludźmi, także te, które wynikają z ich natury i wyznaczają im określone role życiowe. Należy w związku z tym – w imię niosącej pokój społeczny tolerancji – zakwestionować także różnice między kobietą i mężczyzną. Należy to uczynić na wszystkich płaszczyznach życia: w pracy, małżeństwie, rodzinie, polityce, wojsku, w życiu społecznym; absolutnie wszędzie.

***

Ideologowie paradise now zwalczają wszelkimi sposobami tych, których uważają za nieprzyjaciół stworzonej przez siebie, siejącej całkowity relatywizm, hedonizm, sekularyzm i anarchię moralną „poprawności politycznej". Wykorzystują w tym celu swoje ogromne wpływy polityczne, finansowe, oraz swoje potężne liberalne media. Do owych nieprzyjaciół zaliczają każdego, kto uważa, że istnieją różnice osobowości i ról między kobietą i mężczyzną oraz rodzicami i dziećmi, a także każdego, kto widzi realne różnice między religiami i kulturami; każdego, kto twierdzi, że jest realna różnica między dobrem i złem, prawdą i fałszem; każdego, kto sprzeciwia się anarchistycznym, bezstresowym teoriom wychowawczym; każdego, kto opowiada się za niezmiennymi wartościami moralnymi, kto nie stawia znaku równania między mądrym i głupim, między łotrem i świętym, między próżniakiem i pracowitym, między prawdziwym małżeństwem a jego zboczoną karykaturą, między wiernością a niewiernością, między patriotyzmem a kosmopolityzmem, między uczciwym i złodziejem, itd. Ideologowie poprawności politycznej nie przyjmują oczywistej prawdy, że rozróżnianie i rozstrzyganie jest konieczne w życiu.

Wszystkich, którzy to czynią, uważają za wrogów „społeczeństwa zabawy”. Obrzucają ich w parlamentach, w rozmaitych wypowiedziach i dyskusjach, w szkołach i uniwersytetach, a także w niezliczonych usłużnych mediach, najgorszymi, niewybrednymi epitetami, wśród których takie określenia jak: zły, niebezpieczny, homofob nienawidzący ludzi, fundamentalista, obskurant, nietolerancyjny, zacofany, faszysta, siewca nienawiści wcale nie należą do najgorszych. Używają tych określeń bez żenady, nie zwracając uwagi na to, że czynią to całkowicie w niezgodzie ze swoją rzekomą tolerancyjną postawą wobec wszystkich i wszystkiego. Nie przejmują się tym, że popadają w ustawiczne sprzeczności. Nie uznają przecież racjonalnego, logicznego, prowadzącego do prawdy myślenia, ponieważ kwestionują istnienie prawdy. Nie poprzestają na słowach. Każdego, kto nie przyjmuje ich obłędnej ideologii, starają się zniszczyć wszelkimi dostępnymi im środkami, a te są potężne. Przykładów na to dostarcza codzienne życie.

Jednym z nich był atak na wybitnego włoskiego polityka i myśliciela Rocco Buttiglionego, który z powodu katolickich przekonań religijnych nie został dopuszczony do ważnego stanowiska we władzach Unii Europejskiej. Innym przykładem była reakcja lewackich ideologów poprawności politycznej na zorganizowaną w Brukseli przez grupę polskich parlamentarzystów wystawę przedstawiającą prawdę o aborcji. Ideologowie ci posunęli się wprost do fizycznej przemocy – co paradoksalne, właśnie w imię tolerancji dla innych poglądów. Ci sami podnieśli następnie histeryczny, ziejący nienawiścią wrzask w obronie marszu poznańskich homoseksualistów formułując przeciw Polsce najgorsze zarzuty i włączając w tę histerię najróżniejsze lewackie organizacje, wraz ze starą, skorumpowaną doszczętnie i zrelatywizowaną moralnie Organizacją Narodów Zjednoczonych.

Tego rodzaju działania dokonywane są także w naszym kraju. Co i raz odnotowujemy dobrze przygotowany, medialny atak na upatrzonego; a dokonywany według takich samych jak w komunizmie bolszewickich metod. Niewygodnym, stojącym na drodze „długiemu marszowi lewaków przez wszystkie instytucje” osobom, stawia się najpodlejsze zarzuty, odsądza się ich od czci i wiary, oskarża o pedofilię, o przestępstwa finansowe i o wrogość do rodzaju ludzkiego. Zdecydowani ateiści udają zatroskanie o kondycję Kościoła, którego nienawidzą i którym gardzą. Wystarczy wspomnieć na permanentne ataki niepolskich przecież, ponieważ będących własnością obcych sił, chociaż polskojęzycznych mediów, na Radio Maryja oraz na znienawidzonych przez siebie duchownych.

W tych właśnie działaniach ideologów poprawności politycznej, nowej ideologii zła, coraz wyraźniej można dostrzec dążenia dyktatorskie i totalitarne. I to właśnie tę ideologię coraz silniej wiąże ze starymi ideologiami. Tak jak niegdyś komuniści, ideologowie poprawności politycznej uważają się za najbardziej porządnych, mądrych, postępowych, miłujących sprawiedliwość, demokrację i pokój ludzi. Kto nie zgadza się z ich poglądami, jest od razu nazywany przez nich neofaszystą, antysemitą, rasistą i wrogiem demokracji. Podejmowana jest przeciw niemu określona kampania wrogości. I czynione jest to w sposób bardziej przebiegły, niż w starych dyktaturach, przy użyciu przy tym niezliczonych kanałów oddziaływania, do których należą rozliczne media, internet, reklama, często organizacje kulturalne, a nawet szkoły i uniwersytety. Tymi kanałami nieustannie ideologowie poprawności politycznej sączą do społecznej świadomości swoją truciznę.

Obydwa przerażające zjawiska, które wymienił Ojciec święty Jan Paweł II w swojej książce Pamięć i tożsamość, to znaczy: masowa, dokonywana na skalę wielu milionów morderstw rocznie aborcja oraz tzw. małżeństwa homoseksualne, stanowią najbardziej przemawiającą do wyobraźni konkretyzację „nowej ideologii zła”. Aborcja zdarzała się od wieków. Najczęściej z powodu rozpaczliwej sytuacji, w jaką popadała niejedna kobieta. Zawsze jednak wiedziano, że chodzi o zniszczenie nienarodzonego życia ludzkiego. Dlatego władze cywilizowanych krajów surowo to karały. Czymś nowym w naszych czasach jest to, że w wielu krajach aborcja – traktowana jako jedna z metod regulacji narodzin – stała się zjawiskiem powszechnym, sprawiającym, że rocznie morduje się miliony niewinnych istnień ludzkich.

CDN
abp Stanisław Wielgus