„Obce ciało” kontra „Ida”

obce ciało.jpg

Na ekrany kin w Polsce weszły ostatnio dwa filmy, w których istotne role grają młode dziewczyny, zamierzające złożyć wieczyste śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Jeden z nich, „Ida” Pawła Pawlikowskiego (2013), w chwili pisania tego felietonu, znajduje się na najlepszej drodze do uzyskania amerykańskiej nagrody Oskara.

Drugi, „Obce ciało” Krzysztofa Zanussiego (2014), został przez tzw. „salon” uznany za film nudny i nie zasługujący na pochwały. Na „Idę” do kin chodzą tłumy, natomiast „Obce ciało” pojawia się jedynie w niszowych kinach. Moja ocena tych dwóch filmów rozmija się z oceną „salonów” .

„Ida” jest wprawdzie filmem z rewelacyjną Agatą Kuleszą w roli głównej, a czarno-biała kolorystyka doskonale oddaje klimat PRL w latach 60. ub. wieku, jednak scenariusz jest słaby. Właściwie, trudno powiedzieć o czym jest ten film, a dwa podstawowe wątki narracji ocierają się o banał. Jeden stanowi historia stalinowskiej prokurator Wandy Gruz i dylematy, jakie przeżywa w związku z odsunięciem od wpływów. Drugi, to zupełnie nie związane z pierwszym tematem, rozterki dziewczyny z sierocińca, Idy Lebenstein vel siostry Anny, która waha się przed złożeniem ostatecznych ślubów zakonnych. Oba wątki spaja w jedną całość nić żydowskiego pochodzenia zarówno pani prokurator (Agaty Kuleszy) oraz zakonnicy, która jest jej siostrzenicą.

Jednak widza nie wzruszą ani wyrzuty sumienia kobiety, która w imię zbrodniczej ideologii wyparła się nawet swej najbliższej rodziny, ani tym bardziej rozterki młodej zakonnicy, która – pomimo ujawnionego pochodzenia – nie czuje się w żaden sposób związana z rodzinną przeszłością. Nie wiem, jaką rolę – poza natrętnym promowaniem antypolskich uprzedzeń – pełni epizod, w którym polski chłop przyznaje się do zabójstwa trojga Żydów w czasie okupacji niemieckiej. Nawiasem mówiąc, trzeba by zebrać te wszystkie (liczne i promowane!) filmy opowiadające o Polakach-oprawcach i Żydach-ofiarach polskich antysemitów i zastanowić się: skąd się biorą takie narracje. Warto, żeby historycy wypowiedzieli się na temat stopnia ich wiarygodności. Tak czy owak, „Ida” nie zachwyca i nie zaskakuje, niczego wartościowego nie odkrywa, niczego godnego uwagi nie przekazuje.

Natomiast „Obce ciało”, moim zdaniem, trafnie oddaje klimat panujący we współczesnej Polsce. Jest to kraj, w którym chrześcijaństwo kryje się gdzieś na obrzeżach, a główny nurt tzw. „prawdziwego” życia w stolicy, wyznaczają wielkie korporacje propagujące darwinizm połączony z pogardą dla tradycyjnych wartości. Wątek „zakonny” pełni w filmie ważną rolę: tłumaczy, dlaczego w Warszawie zamieszkał i podjął pracę poczciwy włoski katolik. Nie znam realiów życia we Włoszech, ale przypuszczam, że są tam jeszcze tacy „dobrze wychowani” młodzieńcy. Filmowy Włoch nie pasuje do ultranowoczesnego świata, więc zostaje poddany wielu próbom. Nie zdradzę zakończenia, ponieważ zachęcam do osobistego obejrzenia filmu.

Widz znajdzie w nim jeszcze jeden wątek, zbieżny z narracją „Idy”: główną rolę, szefowej korporacji w Warszawie pełni Kris (piękna i utalentowana Agnieszka Grochowska), która jest córką stalinowskiej sędziny. Gwoli ścisłości, jako młoda aktorka, Grochowska powinna grać rolę co najwyżej wnuczki tejże sędziny, ale to nie jest poważne uchybienie. Zanussi perfekcyjnie ukazał realia życia w „prawdziwej” Polsce, gdzie liczy się pogoń za pieniądzem, szerzy korupcja, króluje cynizm i moralny relatywizm. W tym świecie chrześcijaństwo uchodzi za passé. Wątek stalinowskiej przeszłości matki Kris symbolizuje przemianę dawnej władzy komunistycznej, która przekształciła się we władzę pieniądza. Tę przemianę w kinie kilkakrotnie ukazywano, ale nigdy z taką mocą i taką dosadnością. Na pochwałę zasługuje znakomita, aczkolwiek nie wykończona, muzyka śp. Wojciecha Kilara.

Narracja „Obcego ciała” przekonuje, że władza w Polsce z rąk ludzi takich jak matka Kris przeszła na ich potomstwo, czyli osoby takie jak wyrachowana i nie mająca skrupułów Kris. Nikt nie zbadał dotychczas rodowodów ludzi współtworzących obecną elitę rządzącą w Polsce, ale sugestia zawarta w filmie Zanussiego, wydaje się trafna. Choć dla równowagi, przydałaby się również postać dawnego działacza opozycji antykomunistycznej, przepoczwarzonego w bezwzględnego kapitalistę lub cynicznego polityka.

Wielu takich można wskazać bez większego trudu. Wbrew stawianym mu zarzutom, Zanussi doskonale opisuje nowoczesność i bez problemów posługuje się środkami i sposobami wyrazu, uważanymi za będące „na czasie”. Jeśli odstaje od tzw. „nowoczesności” – to z powodu poglądów, których nie zmienił i których nie przestał wyrażać, wskutek czego został zepchnięty na boczny tor.

„Obce ciało” można i należy interpretować również jako współczesny moralitet
. W scenerii wielkiego budynku korporacji dochodzi do teatralnej konfrontacji Dobra ze Złem, filozofii zakorzenionej w chrześcijaństwie, ze światopoglądem cyniczno-relatywistycznym. Jaki jest wynik tej apokaliptycznej konfrontacji? Nie zdradzę tajemnicy, jeśli napiszę, że niejednoznaczny. Ale zarazem napawający nadzieją: w mroku nawet najciemniejszej nocy, jest miejsce na niepojęte dzieła Boże.

Wojciech Turek
Myśl Polska, nr 15-16 (12-19.04.2015)
Na zdjęciu: Weronika Rosati w filmie „Obce ciało” (youtube)

Dzial: