Konwencja contra naturam (2)

LGBt.jpg

W poprzednim odcinku tego „Kalejdoskopu” omówiłem dość szczegółowo „Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”. W rzeczywistości Konwencja niewiele ma wspólnego ze zwalczaniem przemocy wobec kobiet.

W Polsce i w innych krajach europejskich sprawy te są uregulowane krajowymi aktami prawnymi, u nas głownie w Kodeksie karnym. Kluczem do tego dokumentu jest wprowadzanie w państwach sygnatariuszach ideologii gender – redefinicji płci, zwanej enigmatycznie w Konwencji „płcią społeczno-kulturową”. Konwencja uznaje, że źródłem przemocy są: „stereotypowe” (jak to określają autorzy dokumentu) role mężczyzn i kobiet, rodzina oraz religie. Konwencja nakazuje propagowanie nietypowych ról płciowych. Na straży tego nowego porządku społecznego ma stać ponadnarodowe ciało z uprawnieniami kontrolnymi zwane GREVIO, korzystające z immunitetu dyplomatycznego oraz wyposażone w kompetencje wydawania zaleceń – a właściwie poleceń - władzom krajowym w tym zakresie.

Konwencja została napisana pod dyktando organizacji środowisk LGTB (Lesbian, Gay, Transgender, Bisexual). Jej ratyfikowanie (prezydent Bronisław Komorowski błyskawicznie ją podpisał, nawet nie kierując do Trybunału Konstytucyjnego) wprowadza do Polski

gender tylnymi drzwiami.

Nastąpi wtedy w majestacie prawa demoralizowanie młodych pokoleń, od dziecka począwszy oraz drastyczne ograniczenie wychowawczych uprawnień rodziny i wpływu Kościoła na wychowanie moralne. Ratyfikowanie Konwencji umożliwia wejście do przedszkoli, szkół i uniwersytetów mającej marksistowskie źródło ideologii gender. I o to właśnie chodzi w Konwencji pisanej pod dyktando lobby LGBT. Konwencja służy zwalczaniu rodziny, tradycji narodowych i chrześcijańskich, określając je strukturami przemocy.

Do porządku prawnego Rzeczypospolitej zostanie wprowadzono więc pojęcie „płeć społeczno-kulturowa” stanowiące zamiennik już skompromitowanego pojęcia gender. Ideologia ta neguje fakt zdeterminowania płci przez biologię, co w sposób oczywisty zakorzeniło się w naturze, psychice, kulturze i wychowaniu człowieka. „Dualizm płci (podział na kobiety i mężczyzn) stanowi fundament człowieczeństwa. Człowiek przychodzi na świat jako kobieta lub mężczyzna. On nie „staje się” kobietą czy mężczyzną, jak tego chce gender, ale nim JEST od momentu swojego poczęcia. Płeć ma swoje odzwierciedlenie w większości płaszczyzn ludzkiej egzystencji” – pisze ks. dr Jacek Jan Pawłowicz.
I kontynuuje: „Ideologia gender wręcz walczy z takimi pojęciami jak „kobieta” czy „mężczyzna” i rolami, jakie są wpisane w naturę mężczyzny i kobiety.

Gender traktuje tradycyjne struktury jako konstrukcje społeczne nie tylko pozbawione immanentnego dobra, ale sprzeciwiające się równości i prawom, a zatem dyskryminujące. Wyłania się nowa etyka domagająca się ich dyskretnej dekonstrukcji przez edukację i kulturę. (…) gender usprawiedliwia i sankcjonuje istnienie różnego rodzaju dewiacji contra naturam. Nie tylko usprawiedliwia, ale żąda nadania im takiego samego statusu jak osobom heteroseksualnym. Stanowi to też podstawę do zrównania związków jednopłciowych z tradycyjnymi małżeństwami, do adopcji przez pary homoseksualne dzieci itd. (…) To dlatego tak bardzo całemu lobby LGBT zależy na jej ratyfikacji przez państwa Europy. Dlatego, że wtedy nawet nazwanie dewianta po imieniu będzie uznane za stosowanie werbalnej przemocy. (…) Aby osiągnąć zamierzone cele gender musi przeniknąć do uniwersytetów, szkół, a nawet przedszkoli, aby w ten sposób mieć wpływ na wychowanie młodych pokoleń. Musi ograniczyć wpływ na ich wychowanie rodziny i Kościoła”

Konwencja wprowadza prześladowanie za poglądy, wyrażające się np. poprzez wzorce społeczne i kulturowe w tym zwyczaje, tradycje oraz inne praktyki związane z rolą kobiet i mężczyzn. Zapowiada ostre represje, co wręcz równa się eksterminacji dóbr duchowych.

Trzeba też zaznaczyć jakich przyczyn przemocy Konwencja nie uwzględniła. Są to prostytucja i pornografia. A właśnie pornografia stanowi przyczynę przestępstw o podłożu seksualnym. Brak nawet wzmianki o tych przyczynach jest dość oczywisty. W wielu krajach europejskich prostytucję zalegalizowano, a w związku z tym opodatkowano, co przynosi dochody państwu. Podobnie wygląda sytuacja z pornografią, który to przemysł płaci niebagatelne podatki odprowadzane do skarbu państwa. Konwencja nie wymienia ponadto innych rzeczywistych źródeł przemocy, jakimi są uzależnienia od alkoholu i narkotyków, pracoholizm, rozluźnienie norm społecznych i obyczajowych.
Przeciwko ratyfikacji Konwencji protestowały liczne organizacje, w tym katolickie. Wypowiedział się również Kościół katolicki, którego dokumenty w tej kwestii można określić jako

analizy bez protestu.

Są to: Oświadczenie Prezydium Konferencji Episkopatu Stanowisko Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny (oba z 4.02.15 r.), oraz Oświadczenie Rzecznika KEP. Pierwszy dokument odnosi się nie tylko do Konwencji, ale omawia politykę państwa wobec rodziny i małżeństwa., podkreślając również jej pozytywne aspekty. Niemniej już na samym początku Prezydium zwraca uwagę na agresywne próby zafałszowania zapisu konstytucyjnego określającego małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny: „Takie próby, pojawiające się w ostatnich miesiącach … również w decyzjach Ministra Zdrowia, pomysłach Pełnomocnika Rządu ds. Przeciwdziałania Przemocy oraz inicjatywach legislacyjnych, polegają na rozrywaniu funkcjonalnego i aksjologicznego zespolenia pojęć małżeństwa, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa”. Jak wskazuje Prezydium, model małżeństwa i rodziny w tych próbach reinterpretacyjnych traktuje się co najwyżej jako jedną z równoprawnych opcji dotyczących intymnych więzi i prokreacji.

W dokumencie czytamy: „Wspomniana Konwencja nie wnosi jednak żadnych nowych rozwiązań prawnych przeciwdziałających przemocy. Natomiast wiąże ona zjawisko przemocy z tradycją, kulturą, religią i rodziną, a nie z błędami czy słabościami konkretnych ludzi. W zmianie modelu społecznego z tego, który nawiązuje do tradycji i kultury chrześcijańskiej, na pełen swobody i samorealizacji model wynikający z kultury lewicowo-laickiej dostrzega możliwość likwidacji przyczyn przemocy domowej i przemocy wobec kobiet. Najbardziej zdumiewający jest tymczasem fakt, że to właśnie w takich społeczeństwach w Europie odnotowuje się najwyższy poziom stosowania tego rodzaju przemocy”.

Jak również: „Konwencja nie promuje zwalczania realnych przyczyn przemocy, którymi są: alkoholizm, coraz szersze upowszechnianie brutalnej przemocy i pornografii w dostępnej kulturze masowej. Jej założenia wynikają ze skrajnej, neomarksistowskiej ideologii gender. Narusza także suwerenność Polski w sprawach etyki i ochrony rodziny przez nadanie uprawnień kontrolnych pozbawionemu jakiejkolwiek legitymacji demokratycznej komitetowi tzw. ekspertów, który ma określać, jakie standardy w polityce prawnej, edukacyjnej i wychowawczej ma realizować Polska oraz rozliczać nasz kraj z opieszałości w zmianie wciąż jeszcze obecnego tradycyjnego modelu społeczeństwa”. Prezydium wyraża niepokój w związku z atakami na przedmiot szkolny „Przygotowanie do życia w rodzinie”, wyrażający się w próbach „zastąpienia tych treści programem promującym swobodę korzystania z wolności seksualnej, uczącym technik antykoncepcyjnych zamiast odpowiedzialnej dojrzałości za swoją seksualność i przyjaźń z innymi, w końcu odzierającym sferę życia seksualnego z kontekstu małżeństwa i rodziny”.

To stanowisko uzupełnia drugi ww. dokument, gdzie zawraca się m.in. uwagę, że Konwencja koncentruje się na „na wprowadzeniu ideologicznej rewolucji kulturowej. Polega ona na redefinicji pojęcia płci jako zmiennego zjawiska społecznego, a nie biologicznego, oraz bezzasadnym obarczaniu odpowiedzialnością za przemoc podstawowych wspólnot, jakimi są małżeństwo i rodzina. Podobnie traktowana jest tradycja i dorobek cywilizacyjny”. Za bardzo ważny fragment należy uznać następujący akapit: „Zasadniczy niepokój budzi ukierunkowanie konwencji na walkę ze wspólnotami chronionymi przez Konstytucję RP - małżeństwem i rodziną, tradycją i dorobkiem cywilizacyjnym, które są traktowane, jako zagrożenie. Wnosi ona zobowiązanie państwa do edukacji dzieci i młodzieży na każdym poziomie wiekowym w zakresie tzw. „niestereotypowych ról płci”, nie uwzględniając w tej kwestii ani zdania rodziców, ani polskiego dorobku w zakresie przedmiotu przygotowanie do życia w rodzinie, ani stanowiska Kościoła”.

W rezultacie, podkreśla Rada, przy pomocy Konwencji „usiłuje się stworzyć nowy ład społeczny, w którym rodzina i tradycja będą zmarginalizowane, a państwo otrzyma instrumenty głębokiej kontroli nad nimi. Nieład ten sprzeczny jest z autonomią rodzin oraz ogranicza wolność obywateli”. Wreszcie w krótkim oświadczeniu rzecznik KEP 6.02.15 r. przypomina o ograniczeniu suwerenności Polski poprzez przyjęcie Konwencji.

Lektura tych kościelnych dokumentów prowadzi do kilku wniosków. Autorzy dogłębnie zanalizowali wszystkie zagrożenia płynące z Konwencji w zakresie moralnym, porządku społecznego, kulturowym, cywilizacyjnym wreszcie politycznym (kwestia suwerenności). Następne wnioski nie wnoszą jednak optymizmu. Przede wszystkim Kościół instytucjonalny ogłosił swoje stanowisko tuż przed trzecim czytaniem ustawy ratyfikacyjnej, tzn. głosowaniem. A przecież projekt ustawy był od dawna rozpatrywany w komisjach sejmowych. Co równie ważne, dokumenty mają charakter analizy, natomiast nie wzywają wiernych do protestów, obywatelskiego oporu, a duszpasterzy do organizowania takich działań. Nie ma też ani jednego apelu do posłów i senatorów, aby głosowali przeciw ratyfikacji. Wyżyny intelektualne cytowanych oświadczeń i naukowa precyzja sformułowań nie powstrzymają obalenia resztek cywilizacji łacińskiej w naszym kraju. Co charakterystyczne, w żadnym z omawianych stanowisk nie znajdziemy słowa „protestujemy”. Organizacje świeckie wykazały bez porównania więcej odwagi i determinacji. Nawet tak zdecydowany atak na polską tradycję i rodzinę nie skłonił Episkopatu do powiedzenia „non possumus”.

Posłanka Krystyna Pawłowicz apelowała do biskupów: „Ponieważ obecna władza sprzeniewierza się wyraźnym konstytucyjnym poleceniom i obowiązkom troski o polskie chrześcijańskie dziedzictwo Narodu, o nienaruszalność dóbr polskiej kultury i tradycji, nie mając mandatu konstytucyjnego podejmuje samozwańcze próby wykorzeniania Polaków z ich ponad tysiącletniej tradycji, wobec realnej groźby ratyfikacji aktu obalającego ten dorobek Polskiego Narodu, jako katoliczka i poseł proszę polskich Biskupów o wsparcie. O publiczne ponawianie, tak długo jak to będzie konieczne, a zwłaszcza dziś, obrony polskiego chrześcijaństwa, polskich chrześcijan, obrony chrześcijańskiej Polski, w sytuacjach zagrożeń takich, jak planowane w najbliższym czasie siłowe przeforsowanie Konwencji przemocowej w polskim Sejmie przez władze PO-PSL i inne lewackie i lewicowe środowiska”. Był to głos wołającej na puszczy.

CDN
Zbigniew Lipiński
Myśl Polska, nr 13-14 (29.03-5.04.2015)