Nie wolno pluć na Polskę

lewa 45.jpg
Kolega Ireneusz Woszczyk na swoim profilu FB napisał „Obecnej sytuacji z orzeczeniem TK nie mam zamiaru komentować. Poniższy cytat kieruje do tych, którym przez gardło lub spod palców na klawiaturze przechodzą obrzydliwe obelgi wobec Polski, rodaków i do tych którym jest wstyd, że urodzili się tu a nie gdzieś tam. „Moja Polska to coś więcej niż kilku rządzących nią panów”. Słowa wypowiedziane do przyszłej żony gen. Berlinga pochodzą z jej wspomnień – „Bliżej prawdy” wydanych w 1990 roku”.

Wpis ten skłonił mnie do pewnych przemyśleń. Są takie dni w roku jak zbliżający się 11 listopada albo 3 maja, kiedy o słowach OJCZYZNA i PATRIOTYZM wypada pomyśleć trochę więcej i głębiej. Kiedyś dla pokolenia tych co nas polskości uczyli oznaczały znacznie więcej. Ignacy Krasicki nadał im nawet sankcję świętości pisząc „Święta miłości kochanej Ojczyzny, czują cię tylko umysły poczciwe. Dla ciebie zjadłe smakują trucizny, dla ciebie więzy, pęta niezelżywe ...”, bo tak wtedy myślano. Było dużo szacunku i dużo patosu w tych słowach. I ludzie to powszechnie uznawani, byli do tego przywiązani.

Polska Ludowa to czasy, na których dzisiaj wiesza się dziś wszystkie psy i którą się opluwa, bo tego wymaga obecna „poprawność polityczna”. A w tamtych czasach mało kto szydził publicznie z polskości i obiektywnie biorąc państwo umacniało patriotyzm w szkole, pracy i mediach. Wszędzie tam gdzie mówiono o symbolach ojczyzny, gdzie był sztandar polski, hymn państwowy, godło – także te bez korony – tam wszędzie było dla Polski, dla Ojczyzny, dla patriotyzmu dużo szacunku. Kiedy mówiono o naszych bohaterach narodowych, o ludziach wybitnych i ważnych, którzy dla Polski pracowali albo o Polskę walczyli – tam wszędzie czuło się szacunek dla poświęcenia i dla idealizmu. Gdy grano hymn ludzie się zatrzymywali i zdejmowali czapki. To wcale nie były czasy tak dawne, gdy nie było wszechobecnego antynarodowego nihilizmu i pogardy w tej ilości dla ludzi myślących inaczej jak dzisiaj.

Dziś przyszedł taki czas, że my, którzy wciąż czujemy obowiązki polskie przecieramy uszy i oczy słuchając co młodzi ludzie mają do powiedzenia. I tego co czynią. Gdzie z jednej strony obserwujemy potok przekleństw. Gdzie wylewa się nihilizm i brak szacunku dla swojej ojczyzny. Z smutkiem obserwujemy niszczenie zabytków i pomników. Gdzie rozwydrzona młodzież wzorem amerykańskich rówieśników pluje na swoją Ojczyznę. Tak jak nasz sprzeciw budziło niszczenie pomników 1 i 2 Armii Wojska Polskiego, Armii i Gwardii Ludowej, żołnierzy LWP i milicjantów walczących z UPA. Gdy było to czynione przez kontynuatorów błędnej polityki sanacji – PiS- i IPN-u. Gdy robiono to pod flagą biało-czerwoną, godłem, krzyżem, logiem Solidarności, dymie kadzideł i ryku pieśniach legionowych. Tak dziś budzi nasz sprzeciw niszczenie świątyń rzymsko-katolickich (w tym zabytkowych), pomników (15. Pułku Ułanów Poznańskich) czy tablic (kardynała Wyszyńskiego).

Patriotyzm rozumny jest tą wartością, która nas jednoczy i znacznie przerasta, i wyznacza przed nami cel. To wolna, niepodległa, suwerenna i sprawiedliwa Polska. Polska rządzona przez racjonalnych patriotów. Ta, w której będziemy czuć się u siebie i bezpiecznie, ale której chce sie żyć, walczyć i pracować. Gdzie będzie się pamiętać o Tych co za nią ginęli – niezależnie w jakiej formacji i na jakim froncie. Gdzie będziemy wspierać tych co dla niej się uczą i dorastają w poczuciu przynależności do wielkiej plemiennej wspólnoty Polaków. Gdzie będzie się czuć wspólnotę zbiorowego obowiązku.

I o taką Polskę trzeba się bić, na takiej Polski trzeba dążyć. Czeka nas długi marsz, nie wszyscy wytrzymają i wielu odpadnie po drodze. Droga będzie jeszcze długa. Ważne by znać cel, wierzyć weń głęboko i w tej drodze nie ustać. Nie wiemy, ile nas to będzie kosztować ani kiedy tam dotrzemy, to może potrwać nawet kilka pokoleń. Już nie raz w historii bywało i naszej i innych narodów. Ale właśnie z nas, z naszego ducha, i z naszego sprzeciwu odrodzi się Polska.

Łukasz Marcin Jastrzębski
Myśl Polska, nr 45-46 (8-15.2020)

Dzial: