PiS – równia pochyła?

prezes_0.jpg
Nie przywiązuję nadmiernej wagi do sondaży. Uważam, że sponsorującym je siłom politycznym służą one często jako samospełniająca się prognoza. A tak mniej poważnie – bardzo spodobała mi się wypowiedź Lecha Wałęsy, który bodaj w 1990 roku na spotkaniu Komitetu Obywatelskiego zaniepokojonemu wynikami sondaży mędrkowi odparł: „Stłucz pan termometr, nie będziesz pan miał gorączki”.

Ale ostatnie sondaże kilku pracowni powinny chyba dla PiS stanowić sygnał ostrzegawczy. Oto bowiem zarówno chętnie przywoływany w mediach opozycyjnych Kantar, jak i rządowe CBOS tudzież obsługujący propisowski tygodnik „Do Rzeczy” Estymator przeprowadziły w ostatnich dniach (już po rozpoczęciu protestów) sondaże poparcia partii politycznych, z których – wedle wszystkich trzech pracowni – wynika, że poparcie dla PiS spadło ostatnio dość znacząco. Czy można tu mówić o przypadku lub niespodziance? Nie sądzę. Prawdopodobnie nie tylko moim zdaniem nieudolność obecnego rządu przekroczyła już masę krytyczną. A „osiągnięcia” tej ekipy budzą „respekt”. Postaram się przytoczyć najważniejsze:

„Osiągnięcia” strategiczne: - izolacja III RP na arenie międzynarodowej, spowodowana awanturniczą polityką zagraniczną. Nasz główny (i chyba jedyny) „sojusznik” traktuje nas jak pieska obszczekującego, wtedy gdy trzeba, Rosję i Niemcy, a przy okazji jako frajera gotowego przepłacać za sprzęt wojskowy, gaz i utrzymywanie w Polsce baz USA. Trump powiedział to wprost, chwaląc nas jako dobrego płatnika. Podsumowaniem efektów polityki zagranicznej PiS była zorganizowana – na polecenie USA – w Warszawie „wiekopomna” konferencja antyirańska, przy okazji której czołowi dyplomaci Izraela i USA napluli nam w twarz. Pompeo przypomniał rządowi III RP o konieczności realizacji żydowskich (u)roszczeń do mienia bezspadkowego, czego realizacja groziłaby de facto likwidacją państwa polskiego. Jaki rząd – taki” sojusznik”. Cokolwiek by złego nie powiedzieć o PO – jej liderzy przynajmniej wiedzieli, że Polska leży w Europie tudzież jakich ma sąsiadów; - ruina finansów publicznych – Rekordowy w historii III RP deficyt budżetowy i zaniechanie nieśmiało zapoczątkowanej przez PO reformy systemu emerytalnego, który musi zakończyć się katastrofą. Emeryci i renciści któregoś „pięknego” dnia zostaną po prostu bez świadczeń Wkrótce może okazać się też, że III RP nie jest już wiarygodnym partnerem finansowym i np. brakuje chętnych na jej obligacje. I wtedy skończy się ta „manna z nieba” która funduje jeszcze dziś PiSowi dolce vita na kredyt; - kryzys gospodarczy, do którego przyczynił się nie tylko koronawirus i lockdown ale również polityka tego rządu (symptomy były już widoczne przed pojawieniem sie wirusa), czego wyrazem jest nienotowany od lat spadek PKB; - najwyższa w Europie (bodaj w towarzystwie Węgier) inflacja, która jest wszak ukrytym podatkiem; - uporczywe tworzenie nowych podatków, opłat i „danin”, tyleż dolegliwych, co często absurdalnych. Ostatnim przykładem jest podwójne opodatkowanie spółek komandytowych oraz Polaków pracujących zagranicą; - totalnie chaotyczne podejście (bo trudno mówić o strategii) do (rzeczywistej czy wyolbrzymionej) pandemii COVID-19.

Najpierw bagatelizowanie, potem totalny i nielegalny reżim, następnie ogłoszenie końca epidemii (gdy trzeba było starszych ludzi zachęcić do pójścia na wybory, by zagłosowali na Dudę) a teraz panika i groteskowe tworzenie szpitali na stadionach. Po drodze totalne nieprzygotowanie systemu opieki zdrowotnej i szkół na spodziewany wszak radykalny wzrost zakażeń. Już wiosną było przecież widać, ze szkoły nie są technicznie przygotowane na zapewnienie solidnego poziomu edukacji zdalnej. Przy okazji – kontynuacja bezsensownej wojny z lekarzami i nauczycielami; - lekceważenie Konstytucji, likwidacja niezależnego sądownictwa (które jest fundamentem państwa prawa) oraz podkopywanie finansowych podstaw samorządów terytorialnych.

„Osiągnięcia” dla państwa drugorzędne (acz irytujące tzw. „przeciętnego obywatela”): - niejasne transakcje: działkowa i dwóch wież, (z potencjalnym udziałem „repolonizowanego”, czyli upaństwowionego PEKAO S.A.); - ewidentne afery: KNF (nagranie z udziałem ówczesnego jej prezesa, w tle plan przejęcia banków p. Czarneckiego przez kontrolowany przez rząd PEKAO S.A.), SKOK oraz zamówienia felernych testów, maseczek i respiratorów- widmo przez Ministerstwo Zdrowia; - podwyżki uposażeń dla parlamentarzystów i premie dla ministrów, dwukrotnie planowane i nieporadnie wycofywane; - liczne kompromitujące nominacje na wyższe stanowiska państwowe i w spółkach Skarbu Państwa dla ludzi pozbawionych stosownych kompetencji.

Po tyleż „cudownie”, co minimalnie wygranych wyborach prezydenckich przez Dudę (nie bez udziału finansowanej przez wszystkich podatników machiny państwowej, w tym „publicznej” telewizji) okazało się nadto, że lider i mózg PiS – Jarosław Kaczyński, dotąd słynący z zimnej kalkulacji i żelaznej konsekwencji – prawdopodobnie zwariował. W imię swej znanej słabości do zwierząt postanowił wypowiedzieć wojnę rolnikom (głównie hodowcom, bynajmniej nie tylko norek), którzy dotąd stanowili żelazny elektorat PiS. Oczywiście wywołało to uliczne protesty, ale również bunt w obozie Zjednoczonej (tzw.) Prawicy, i to nie tylko w Solidarnej Polsce i Porozumieniu, ale również w samym PiS.

Wówczas Naczelnik postanowił sięgnąć po wunderwaffe i uruchomił podległą mu atrapę trybunału konstytucyjnego, który nagle i błyskawicznie zajął się wnioskiem o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją ustawy zezwalającej na aborcję, w zakresie, w którym dotyczy to przesłanek tzw. eugenicznych. Efekt stosownego i spodziewanego werdyktu okazał się piorunujący. Na ulice naszych miast (nie tylko tych największych) wyległy tłumy Polaków i przede wszystkim Polek, wyzywających rządzących niecenzuralnymi na ogół słowami.

Marzeniem Naczelnika jest zapewne eskalacja wandalizmu podczas protestów, zwłaszcza zaś kolejne profanacje kościołów i przerywanie Mszy Świętych. Wówczas mogłoby się okazać (co chętnie propaguje publiczna TV), że z ekscesami owymi zacznie być kojarzona generalnie opozycja i w konsekwencji Naczelnik po raz kolejny okaże się geniuszem i mężem opatrznościowym PiS.

Czy jednak tym razem Naczelnik nie przelicytował? W protestach udział bierze ogromna liczba ludzi również najwyraźniej normalnych (przynajmniej sprawiających takie wrażenie). Póki co, głównym sondażowym beneficjentem zaistniałej sytuacji jest lewica oraz p. Hołownia, zaś przegranym – PiS. A przecież Morawiecki dołożył jeszcze „wisienkę an tort” w postaci zamknięcia cmentarzy w dniu Wszystkich Świętych. Nie zdziwiłbym się, gdyby limit ludzkiej wytrzymałości na nieudolność, zamordyzm, dziwactwa i permanentną rewolucję PiS zaczął się już wyczerpywać. I to nawet wśród dotychczasowych wyborców PiS. Należy wszak wziąć pod uwagę, że z uwagi na stan finansów publicznych może się wkrótce okazać, że socjalne prezenty (np. „plusy”), którymi PiS kupował dotąd wyborców, ulegają już wyczerpaniu.

Rządy PiS uważam za najgorsze dla Polski odkąd pamiętam, a interesuje się polityką od czasów, gdy premierem był M.F. Rakowski. Zatem zakończenie tej tragifarsy powitałbym z ogromną ulgą. Ale czy z nadzieją? Przyglądam się dzisiejszej opozycji i obawiam się, że beneficjentami ewentualnej zmiany warty byłyby raczej nie PSL czy Konfederacja (w których pokładam jakąś nadzieję), ale KO i Lewica I nie jestem pewien, czy wówczas byłaby to zmiana na lepsze. Zwłaszcza, że KO i dzisiejszą lewicę oceniam znacznie gorzej, niż dawną PO i dawne SLD. Twarzą przyszłych rządów tych formacji nie byliby już Tusk, Miller czy Oleksy ale... No właśnie, boję się nawet myśleć.

Jacek Matusiewicz
Fot. profil fb Prawa i Sprawiedliwości
Myśl Polska, nr 45-46 (8-15.11.2020)