Ciemności egipskie

wielomscy 1_37.jpg
Magdalena Ziętek-Wielomska: „Ciemny lud wszystko kupi” –oto hasło najlepiej opisuje podejście współczesnych „elit” do społeczeństw, którymi rządzą. Można by dodać: im ciemniejszy, tym lepiej. Oczywiście dla rządzących. „Zaciemnienie umysłu” to błądzenie w „ciemnościach”, to lęk przed tym, czego nie widzimy, a co czyha na nas w ukryciu.

Inaczej czujemy się, gdy wszystko skąpane jest w świetle, jest dostępne dla naszego wzroku. Stąd powstała metafora „światła rozumu”, który rozjaśnia mroki ciemności, bo tłumaczy i wyjaśnia to, co ukryte, niezrozumiałe i budzące lęki. Stąd tak fundamentalne dla ludzkości było przejście od świata mitów do świata logosu w starożytnej Grecji. Dzięki temu człowiek przestał czuć się „zabawką” w ręku bogów, natury i innych ukrytych sił. Świat stawał się powoli coraz bardziej przejrzysty, przyjazny, transparentny i oswojony. Apogeum tego rozwoju była myśl filozoficzna św. Tomasza z Akwinu, który możliwie daleko poszerzył granice tego, co może być poznane przez ludzi rozum. Wbrew stereotypom nowożytność zaczęła się od totalnego wątpienia – cała nowożytność tak naprawdę zajmowała się udowodnieniem tego, że człowiek w gruncie rzeczy nie poznaje tego, co mu się wydaje że poznaje…

A nowożytne nauki ścisłe wyrastały z astrologii, alchemii i innych dziedzin ezoteryki. Za fasadą nowożytnej „apologii rozumu” w gruncie rzeczy tkwiło ciągłe jego podmywanie, czego skutki dzisiaj są już widoczne. Mimo, że uczciwi naukowcy podają rzeczowe argumenty na rzecz tego, że koronawirus wprawdzie jest, ale z pandemią do czynienia nie mamy – o czym świadczą choćby statystyki – ludzie żyją w panicznym lęku o swoje życie. Boją się tego, co niby czyha na nich w ukryciu, w ustach i na rękach innych ludzi – każdy pocałunek może być pocałunkiem śmierci… A rządzący, niczym egipscy kapłani, sterują lękami, zwalczając wszystko to, co mogłoby zwiększyć racjonalność przeciętnego człowieka. Co mogłoby realnie go „oświecić”, co mogłoby rozświetlić jego „mroki”, a tym samym zwiększyć poczucie zaufania do siebie, do innych ludzi, do swojego rozsądku.

Adam Wielomski: Rządzący rządzą, a lud wykonuje swoją powinność: słucha i nie stara się zrozumieć. Problem opisują Platon i Fiodor Dostojewski. W ks. VII Państwa mamy słynną metaforę jaskini. Przypomnijmy: filozof przedziera się przez ciemności mitów, aby wyjść na światło i zobaczyć „to, co bardziej istnieje”. I kiedy zrozumie naturę rzeczywistości Platon stawia przed nim trzy możliwości: 1) zostać w świecie prawdy (zachować mądrość dla siebie i zataić ją); 2) wrócić z prawdą do ludzi, znaleźć grupę rozsądniejszych, przekazać im ją i zdobyć władzę, aby prawdę tę narzucić ludowi; 3/ wrócić i powiedzieć wszystkim, jak wygląda świat. Trzecia możliwość – naucza Platon – kończy się dla filozofa tak, że „gdyby ludzie mogli wziąć coś w ręce i zabić go, to na pewno by to zrobili”. Z tych słów wnosimy, że filozofem jest Sokrates a jaskinia jest metaforą demokratycznych Aten.

Platon opowiada się za powrotem i narzuceniem ludziom prawdy (opcja 2). Inaczej problem ujmuje Dostojewski w Wielkim Inkwizytorze. Ludzie nie chcą prawdy, bo ich przerasta. Dlatego, dostawszy wolność, po chwili poczynają się trwożliwie rozglądać komu tylko ją oddać, aby decydował za nich i karmił ich mitami. Dlatego Chrystus po ponownym przyjściu na ziemię zostanie zgładzony przez tytułowego inkwizytora, który rozumie naturę ludzką i zna człowieczy strach przed prawdą i wolnością. Dlatego – podobnie jak Piłat – wydaje wyrok na Chrystusa w imię porządku publicznego. On także wie, że „gdyby ludzie mogli wziąć coś w ręce i zabić go, to na pewno by to zrobili” – a więc wyręcza ich. Śmierć Sokratesa i powtórnie przyszłego na ziemię Chrystusa stanowi dwukrotny triumf egipskich ciemności, raz występujących w formie mitu (Platon), drugim razem jako religii (Dostojewski). Dziś Sokratesa i Chrystusa uśmierciłyby liberalne media.
Myśl Polska, nr 43-44 (25.10.1.11.2020)