Nie przyjmuj darów od krętaczy!

sanocki new_5.jpg
Jako przeciwnik aborcji powinienem się – z wyroku Trybunału Konstytucyjnego -cieszyć. Zabijanie ludzi w każdym wieku – niezależnie czy mają pesel czy nie – jest nie do przyjęcia. Ten pesel – nie ja wymyśliłem tylko posłanka lewicy Magdalena Biejat – zwolenniczka aborcji i przeciwniczka męczenia norek w klatkach. No ale to już wiemy chyba wszyscy, że przeciwnicy hodowli zwierząt są jednocześnie zwolennikami aborcji, co stanowi przyczynek do logiki jaką lewica się posługuje.

Dlaczego jednak będąc przeciwnikiem aborcji nie cieszę się z wyroku Trybunału? Z tego samego powodu, dla którego protestujące osoby nie strajkują pod siedzibą Trybunału, ale pod domem Jarosława Kaczyńskiego na Żoliborzu. A robią tak bo są przekonani, że to właśnie lider PiS wydał polecenie w tej sprawie swojej protegowanej Julii Przyłębskiej, która na polecenie Naczelnika została Prezesem polskiego sądu konstytucyjnego.

Jak Prezes mianował tak może i wymagać odpowiednich decyzji, w odpowiednim czasie. Stąd nikt chyba w Polsce nie ma wątpliwości, że TK wydał swój wyrok w sprawie aborcji nie tylko za zgodą Jarosława Kaczyńskiego, ale wręcz moment w jakim wyrok został wydany też raczył sam Prezes określić. Na ulicach wrze od protestów rolników, którym zakazano hodowli, rząd w panice przed wirusem zamyka kolejne biznesy uniemożliwiając ludziom po prostu egzystencję, budżet z rekordowym deficytem jakiego nie było przez ostatnie 30 lat – no to trzeba było wyciągnąć coś co zbulwersuje opinie publiczną jak to się mówi: „w innym temacie”. I tak właśnie została podjęta decyzja Trybunału, którego prezes bezwzględnie musiała uzgodnić kwestię czy wydawać wyrok i kiedy to zrobić z Naczelnikiem, któremu ona i jej mąż zawdzięczają tak wiele.

Moja opinia opiera się co prawda na poszlakach – nie mam wszak nagrania rozmowy Prezes TK z Naczelnikiem, no ale przecież w ciemię mnie w dzieciństwie nie tłukli i wnioski – nawet z poszlak – wyciągać umiem. A wniosek jest taki, że jak ktoś dostaje życiową fuchę Prezesa TK mając męża z przeszłością Tajnego Współpracownika SB (TW „Wolfgang”), to taki ktoś musi być bezwzględnie posłuszny.

Awansami, w naszym nieszczęsnym kraju, rządzi zasada „haków”. Awansują tylko ci, na których coś w papierach się znajdzie – w razie jakiegoś odruchu buntu – ma się rozumieć. Ci z „hakami” w papierach są w pełni sterowalni. I już wiemy dlaczego Jarosław Kaczyński – lustrator i antykomunista – wybrał właśnie kogoś z „hakiem rodzinnym” do kierowania Trybunałem Konstytucyjnym. To jest ważna instytucja i nie powinna przeszkadzać Naczelnikowi w urządzaniu państwa.

No i skoro ja to wszystko wiem, to powiedzcie sami – czy nawet będąc przeciwnikiem aborcji mam się cieszyć z wyroku tak wydanego? Czy też płakać nad zepsuciem państwa? Bo skoro najważniejszy sąd jakim jest w Polsce Trybunał Konstytucyjny może wydawać (nawet słuszne) wyroki na polityczne polecenie partyjnego wodza, to może też słusznych wyroków - w sprawach, które wodzowi są nie na rękę – nie wydawać.

W 2019 Państwowa Komisja Wyborcza na piśmie odpowiedziała mi, że nie mogę indywidualnie kandydować do Sejmu, ani ja ani żaden inny Polak. Jest to ewidentne złamanie przysługującego konstytucyjnie - mnie i wszystkim innym obywatelom – biernego prawa wyborczego. Niby dlaczego jakiś obywatel Kaczyński, czy obywatel Schetyna mają decydować czy polski obywatel może kandydować na posła i na którym miejscu listy?

Zwróciłem się zatem do Trybunału Konstytucyjnego i do tej pory nie mam żadnej informacji, żeby onże Trybunał chciał w ogóle podniesioną przeze mnie sprawą się zająć. A przecież chodzi o fundamentalne prawo obywatelskie jasno zapisane w kilku artykułach Konstytucji. Dlaczego więc Prezes Julia Przyłębska nie wprowadza mojego wniosku pod obrady? Ano bo nie ma takiego polecenia ze strony Prezesa Kaczyńskiego – to proste. I dlatego właśnie nie cieszę się z wyroku w sprawie aborcji, choć merytorycznie uważam go za słuszny. Obawiam się krętaczy nawet kiedy idą z darami.

Janusz Sanocki
Nysa, 26.10.2020

Dzial: