Giertych na muszce

RG 1.jpg
Zatrzymanie Romana Giertycha, druga fala pandemii, protesty chłopskie na ulicach, niespotykany deficyt budżetowy, będący jedynie szyderczym wspomnieniem zrównoważonego budżetu, którym jeszcze niedawno szczycił się rząd sprawiają, iż z pełnym przekonaniem możemy powiedzieć, że żyjemy w ciekawych czasach.

Niewątpliwie spośród tych wydarzeń najbardziej spektakularne było zakucie w kajdanki byłego wicepremiera, wskrzesiciela Młodzieży Wszechpolskiej i dawnego lidera LPR Romana Giertycha pod zarzutem działań na szkodę jednej ze spółek giełdowych związanych z multimilionerem Ryszardem Krauze. Zarzut: działanie w zorganizowanej grupie przestępczej, przywłaszczenie mienia i pranie pieniędzy. Szkoda ma dotyczyć kwoty 92 mln złotych.

Zatrzymaniu i przeszukaniu domu Romana Giertycha towarzyszyły wydarzenia niecodzienne, albowiem w pewnym momencie, podczas wejścia do łazienki wraz z funkcjonariuszem CBA, znany mecenas zasłabł i bez przytomności został odwieziony do szpitala. Zdołał jedynie przekazać, że funkcjonariusz zrobił „coś dziwnego”, co sprawiło, że były lider Młodzieży Wszechpolskiej stracił świadomość. Przyznają państwo, że brzmi to elektryzująco.

Jak ostatecznie potoczy się sprawa znanego mecenasa, trudno wyrokować. Póki co obrońcy Romana Giertycha podnoszą, że zarzuty zostały odczytane ich klientowi w stanie nieprzytomności, z kolei prokuratura twierdzi, że pan mecenas „ucieka w nieprzytomność” w momencie kiedy pojawiają się śledczy i że na takie plewy nie dadzą się nabrać. Z pewnością jednak sprawa nie będzie łatwa dla prokuratury, gdyż ma ona przed sobą doskonale obeznanego z procedurą procesową praktyka, który zrobi wszystko, by przejąć inicjatywę po ewidentnie zaliczonym knock-downie.

Roman Giertych, jako osoba dobrze ustosunkowana i wpływowa zadba także, by nie pozostać samemu naprzeciw polskiego wymiaru sprawiedliwości, który nie ma dzisiaj najlepszej reputacji w świecie. Poza oczywistą obroną środowiska adwokackiego za mecenasem w bardziej lub mniej zawoalowany sposób ujmować się będą różne ambasady, w tym zapewne amerykańska i izraelska, z którymi Roman Giertych ma doskonałe relacje.

Od samego początku Giertych twierdzi, że cała sprawa ma charakter polityczny, mający przykryć dramatyczną indolencję państwa w kwestii drugiej fali pandemii. Faktem jest, że jego aresztowanie odwraca w części uwagę od zapaści służby zdrowia nie radzącej sobie z napływającymi do szpitali chorymi i jest ewidentnie wykorzystywane przez rządową propagandę, która eksponuje głównie wątek jego majątku w Polsce i za granicą.

Nie sposób jednak nie zauważyć, że to Giertych był dotychczas jednym z najbardziej ostrych i konsekwentnych krytyków „dobrej zmiany”. To on podejmował się obrony polityków i biznesmenów, mających z tą władzą na pieńku. Perfekcyjnie wychwytywał wszystkie informacje i fakty, mogące w jakikolwiek sposób pokazać nieuczciwość i obłudę obecnie rządzących, co odbijało się szerokim echem w mediach nieprzychylnych koalicji rządowej.

Dzisiaj Giertych stanął w punkcie zwrotnym. Jeśli wygra obecną potyczkę z władzą jego notowania polityczne wystrzelą w górę. Otworzy mu to drogę powrotu do polityki, o czym od dawna marzy. Jeśli będzie miał możliwość mówienia i nie zostanie związany tzw. tajemnicą postępowania prokuratorskiego, do czego z oczywistych względów będzie dążyć prokuratura, będziemy mieli w Polsce dawno nie widziany spektakl medialny.

Ze strzępów informacji wynika, iż tuż przed zatrzymaniem Giertych powiedział jednemu ze współpracujących z nim adwokatów, że podczas przygotowywania się do sprawy aresztowej w sprawie Leszka Czarneckiego odnalazł dokumenty, świadczące o zaangażowaniu się jednej z najważniejszych osób w państwie w bezprawne działania dotyczące głośniej sprawy Getin Banku. Jeśli okaże się to prawdą, wydźwięk zatrzymania Giertycha będzie jeden – władza postanowiła go uciszyć.

Paradoksalnie, Roman Giertych otrzymał o PiS-u prezent. Jeśli w krótkim czasie nie zostaną pokazane mocne dowody winy Giertycha, uderzy to koalicję rządzącą, o co z pewnością zadba sam Giertych. Prawo związane z działalnością spółek prawa handlowego i przepływów finansowych między nimi ze względu na nieprecyzyjność przepisów nie będzie należała do łatwych. Sprawa może się zatem ciągnąć latami.

Idę o zakład, że Giertych się obroni, gdyż doskonale potrafi sobie radzić w takich okolicznościach, poza tym bronić go będą najtęższe prawnicze głowy, co nie jest bez znaczenia. Rozgrywka, której jesteśmy świadkami, będzie zatem należeć do najciekawszych jakie obserwowaliśmy w ostatnich latach. Nie ulega wątpliwości, że Giertych zostanie poddany potężnej akcji defamacyjnej w państwowych mediach, co jednak niekoniecznie odbędzie się ze szkodą dla niego.

W przypadku Giertycha Prawo i Sprawiedliwość sięgnęło po rewolwer. Pytanie tylko, w którym momencie wszystko to zacznie przypominać rosyjską ruletkę. A jak wiemy, w rosyjskiej ruletce, trup ściele się różnie. Kto tym trupem w efekcie padnie nie wiadomo. Nie musi to być przecież Giertych. Po dwóch dniach zamieszania prokuratura zażądała w stosunku do Romana Giertycha poręczenia majątkowego (5 mln złotych), dozoru policji, zakazu opuszczania kraju, zawieszenia w czynnościach adwokata i zakazu kontaktu z pozostałymi podejrzanymi. Wygląda więc na to, że tę część rozgrywki Giertych wygrał. Jest na wolności, o co mu chodziło. I nie jest to dla PiS-u dobra wiadomość. Mecenas zyskał czas.

Maciej Eckardt
17.10.2020

Dzial: