Pasażerowie na gapę

szlezak 45_2.jpg
Wracam do rozważań o tym, co w obecnej dobie mają począć tacy, jak ja, chcący działać politycznie zgodnie z polskim interesem narodowym. Otóż moja poczciwa mama ma problem. Głosowała na Trzaskiewicza (właśnie tak!), a usłyszała, że jakiś ksiądz ogłosił na kazaniu, iż za to idzie się do piekła.

Powiedziałem mamie, żeby się nie przejmowała, ponieważ ten ksiądz jest głupi, ale raczej jej nie przekonałem. Z innej strony "ślub łagiewnicki" staje się znakiem firmowym kościoła katolickiego w Polsce. Gdyby do tego dodać kilka innych znamiennych wydarzeń, jak choćby odrzucenie przez biskupów rękami posłów PiS-u, kandydatury księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego do komisji parlamentarnej mającej badać problem pedofilii, to myśl Dmowskiego o tym, że katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości nabiera całkiem szyderczej wymowy.

To co powyżej napisałem w zestawieniu z bieżącymi wydarzeniami politycznymi skłania do podsumowania, że dzieje się coraz lepiej, a będzie jeszcze gorzej. Mam tu na myśli osoby i środowiska odwołujące się i powołujące się na tradycję Narodowej Demokracji i szczególnie myśl Romana Dmowskiego. W tej sferze panuje ogromny ideowy rozgardiasz. Nawet ja, który od osiągnięcia politycznej dojrzałości w latach studenckich, czyli jakieś trzydzieści pięć lat temu, jestem wierny tej tradycji, zastanawiam się czy trzymać nadal ten sztandar, czy też dać sobie spokój. Tylu wokół wariatów, dziwaków, cwaniaków i różnych pospolitych pierdoł biegających i wymachujących podobnymi sztandarami, że to nie możliwe, żeby wszyscy oni reprezentowali polski interes narodowy. I moim zdaniem nie reprezentują.

Wśród tego rozgardiaszu najbardziej mnie irytują ci, których określam jako pasażerów na gapę. Jak już pisałem nie ma i nie ma widoków na powstanie mającej szanse na rządzenie formacji endeckiej. Za to są politycy, którzy rzadziej lub częściej odwołują się do tradycji Narodowej Demokracji i bardzo chcący - no właśnie - czego bardzo chcący? Czy robić indywidualną karierę? Czy chcący wygodnie i dostatnio urządzić się wżyciu poprzez politykę? Czy też chcący w możliwym zakresie realizować polski interes narodowy? Czy wygodne i dostatnie urządzenie się w życiu poprzez robienie indywidualnej kariery wyklucza polityczną działalność w polskim interesie narodowym? Być może nie, ale jest na pewno bardzo trudne.

Obserwując kilka znanych mi osób, które kiedyś i czasami dzisiaj odwołują się do tradycji i myśli Narodowej Demokracji, stwierdzam, iż zazwyczaj walka o polski interes narodowy przegrywa z indywidualną karierą oraz wygodnym i dostatnim urządzeniem się w życiu. I to jest sens ich jazdy na gapę. W tym najbardziej dzisiaj widocznym przypadku wsiedli do pociągu z napisem PiS, który kiedyś mógł zmierzać w kierunku polskiego interesu narodowego. Być może mieli zamiar i nadzieję, że uda się go choć trochę na te tory skierować. Dzisiaj już jaskrawo widać, że to się nie udało, a pociąg pędzi wręcz w odwrotnym kierunku.

Cóż zatem pozostało? Pozostało dogadać się z konduktorem i jak najwygodniej urządzić, najlepiej w przedziale pierwszej klasy. Mam wrażenie, że chytrzy politycy z PiS-u nawet chyba taki specjalny przedział już utworzyli. Nazywa się to Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej Imienia Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego. Jest taki stary żydowski kawał, który dobrze oddaje sens tej jazdy na gapę. Otóż w przedziale pociągu ruszającego z Warszawy jedzie Żyd z drugim pasażerem nie-Żydem. Po dłuższym okresie milczenia Żyd pyta tego pasażera; a pan szanowny to dokąd? Pasażer odpowiada; do Wilna. Na to Żyd; Niech pan szanowny pomyśli, ten dwudziesty wiek, ten postęp, ta technika!. Ja do Krakowa, pan do Wilna i w jednym przedziale.

Nie da się realizować polskiego interesu narodowego, co jest istotą jakiegokolwiek odwoływania się do tradycji Narodowej Demokracji, będąc pasażerem w przedziale pociągu jadącego w odwrotnym kierunku, nawet jak na drzwiach tego przedziału widnieje napis "tylko dla zwolenników Dmowskiego". Do dalszego wyjaśniania tego nie potrzebny jest nawet żaden Żyd, który wsiadł do niewłaściwego pociągu.

Andrzej Szlęzak
26.07.2020