Karol Józef Podczaszyński (1790-1860)

wilno_1.jpg
Ktoś nazwał architekturę „zastygniętą muzyką”. I zupełnie słusznie, jeśli chodzi o architekturę najwyższego polotu, jak np. ta, która tworzył urodzony przed 220 laty Karol Józef Podczaszyński, jeden z najznakomitszych artystów polskich. Wywodził się z rodziny szlacheckiej pieczętującej się godłem Rawicz. „Polska Encyklopedia Szlachecka” (t. 10, s. 15, Warszawa 1938) podaje:

„Podczaszyński herbu Rawicz, 1700; 1847 ponownie; wileńskie. Taż sama rodzina co Podczaski herbu Rawicz”. Mieszkając na Wileńszczyźnie rodzina zacnych panów Podczaszyńskich zupełnie się zasymilowała z ludnością tutejszą, o której E. Maliszewski i B. Olszewicz w „Podręcznym słowniku geograficznym” (Warszawa 1928, t. 2, s. 278) pisali: „Najdalej ku wschodowi wysuniętą grupę językową polską tworzą mieszkańcy ziemi wileńskiej, zwłaszcza powiatów: wileńskiego, trockiego, lidzkiego, częściowo oszmiańskiego i brasławskiego. Ludność miejscowa tutejsza jest przeważnie pochodzenia litewsko – białoruskiego, z niewyjaśnioną dotychczas bliżej, choć bardzo możliwą, domieszką krwi czysto polskiej dawnych osadników tych ziem z pośród licznych jeńców wojennych, pędzonych tu tłumnie podczas najazdów litewskich na ziemie polskie w ciągu XIV – go stulecia”.

Karol Józef Podczaszyński (1790-1860) był znakomitym litewsko-polskim architektem. Studiował w latach 1817-1819 w paryskiej Szkole Politechnicznej, a w latach 1822-1831 był profesorem architektury na Uniwersytecie Wileńskim, wprowadzając tu najnowocześniejsze metody pracy projektanckiej i dydaktycznej, wzorowane na przyjętych we Francji; autor podręcznika „Początki architektury dla użytku młodzieży akadamickiej” (cz. 1-2 1828 – 1829, cz. 3 1856, Wilno). Najsłynniejsze jego dzieła to pałac w podwileńskich Werkach, kościół ewangelicko-reformowany w Wilnie, pałac Balińskich w Jaszunach, ratusz w Kownie. Katedra architektury należała do wydziału fizyczno-matematycznego. W latach 1793-1798 kierował nią W. Gucewicz; 1798-1812 M. Szulc; 1819-1832 K. Podczaszyński.

W 1814 roku Podczaszyński otrzymał stopień kandydata, a następnie magistra filozofii. Na Uniwersytecie Wileńskim nie było wtedy warunków, by kształcić go w dwóch od razu zawodach: architekta i nauczyciela architektury. Wysłano więc go latem 1816 roku do Petersburga, zaopatrzywszy w instrukcję i listy polecające od uniwersytetu. W instrukcji zwracano uwagę na konieczność wszechstronnego rozwoju stypendysty, którego zobowiązywano do nadsyłania regularnych sprawozdań pisemnych o swych postępach. Wskazywano na potrzebę zaznajomienia się nie tylko z architekturą budowli reprezentacyjnych (pałace, kościoły), ale też gospodarczych; biorąc przy tym pod uwagę doświadczenie różnych epok, narodów i stylów, a nade wszystko zwracać uwagę na dostosowanie budowli do klimatu, jak również na umiejętność łączenia w całość ozdoby, wygody i gruntowności.

Przebywał Podczaszyński w Petersburgu do jesieni 1816 roku. W międzyczasie posiadł nie tylko wiedzę teoretyczną, ale też nabył umiejętności dokonywania samodzielnych rozwiązań architektonicznych. Za poczynione postępy otrzymał od Rady Akademii Sztuk Pięknych srebrny medal i znakomite świadectwo od tamtejszych profesorów.

Natychmiast po powrocie do Wilna rozpoczął swe „lekcje architektury” na wszechnicy, w trakcie których skonfrontował swą wiedzę teoretyczną z wymogami jej przystępnego a systematycznego przedstawienia słuchaczom, co spowodowało wewnętrzne uporządkowanie rozlicznych faktów, myśli, wyobrażeń, ujawniło przed młodym nauczycielem niedostatki jego własnego poznania. W sumie udało się już wówczas Podczaszyńskiemu stworzyć – jak się wydaje – podwaliny własnej filozofii architektury, nacechowanej umiarem, dobrym gustem, elegancją i funkcjonalnością. Po przedstawieniu swych poglądów na istotę i cele architektury, po krótkiej historii jej, począwszy od starożytnych Greków, początkujący mistrz przekazywał studentom praktyczne wiadomości z zakresu zastosowania w budownictwie praw fizyki i matematyki, informacje z dziedziny materiałoznawstwa, kompozycji itd.

„Adjunkt Karol Podczaszyński, dający Architekturę”, figuruje na „Liście osób Cesarskiego Uniwersytetu Wileńskiego roku 1822” (CPAH Litwy w Wilnie, f. 721, z. 1, nr 26, s. 8). 23 marca 1822 roku Senat wszechnicy zwracał się „do Jaśnie Oświeconego Radcy Taynego, Senatora, Członka Rady Państwa, Senatora Wojewody Królestwa Polskiego, Kuratora Cesarskiego Uniwersytetu Wileńskiego i Szkół Jego Wydziału, Kawalera, Xiążęcia Czartoryskiego” z zawiadomieniem, że oddział fizyczny Wszechnicy „na sessyi swojey dnia 9 marca uznał, aby P. Podczaszyńskiego i P. Drzewińskiego podadź na professorów ordynaryjnych, przy czym dołącza się zdanie Oddziału (...), że P. Podczaszyński zamiast Geometryi wykreślney za lekcyą dodatkową chce dawać technikę architektoniczną (...), P. Podczaszyński podjął się wygotować projekt urządzenia Szkoły Architektoniczney”... (tamże, s. 11).

Lithuania_Vilnius_St._Batholomew_church.jpg
Kościół ewangelicko-reformowany w Wilnie - dzieło Podczaszyńskiego

Minęły niespełna dwa lata, a rektor Malewski zwrócił się do księcia Czartoryskiego z kolejną prośbą (CPAH Litwy w Wilnie, f. 721, z. 1, nr 65), w której pisał: „Na posiedzeniu Rady Uniwersytetu dnia 1 kwietnia czytany był wypis z protokołu posiedzeń Oddziału Nauk Fizycznych i Matematycznych, w którym wyrażono, że się zastanawiał Oddział nad przysłaną do Rady Uniwersytetu prośbą p. Karola Podczaszyńskiego, magistra filozofii, adjunkta Uniwersytetu, dającego architekturę, który składając dwie swoje drukowane rozprawy, jedną „O piękności w robotach przemysłu”, drugą „Uwagi architektury po szkołach głównych”, i sextern lekcyi dawanych, prosi Radę, aby raczyła ten jego konkurs uważać za pismo konkursowe w ścisłem i bez warunków znaczeniu (...) Oddział po przejrzeniu pism pana Podczaszyńskiego uważał, że p. Podczaszyński (...) dla swojey pracy i znajomości w przedmiocie architektury, może być liczony między temi, którzy, podług zalecenia, wyjęci są od prawidła ogólnego i na tem się opierając, proponuje pana Podczaszyńskiego na zwyczaynego professora z obowiązkiem dawania za kurs główny całego traktatu architektury cywilney, a za kurs dodatkowy wykładania geometryi wykreślney, łącząc w obu naukach wprawienie uczniów do rysunków architektonicznych i geometryi wykreślnej. Rada Uniwersytetu (...) przekonana będąc o szczególney zdatności, usposobieniu i gorliwości p. Podczaszyńskiego w pełnieniu obowiązków professorskich, czego dał dowody, tak przez wykładanie kursu architektury w Uniwersytecie w przeciągu trzech lat, jako też przez zaprowadzenie gabinetu architektonicznego i wykonanie niektórych robót budowniczych w Uniwersytecie, wybrała go większością sekretnych kresek 16 przeciwko 2 na professora publicznego zwyczaynego architektury cywilney”...

W październiku tegoż roku nadeszło z petersburskiego Ministerstwa Spraw Duchownych i Oświaty Ludowej pismo zatwierdzające 32-letniego uczonego na etacie profesorskim. Jak widać więc, kariera zawodowa młodego architekta rozwijała się bez większych przeszkód, a zwierzchność uczelni wiele czyniła, by rozkwit jego talentu ułatwić.

Rektor S. Malewski w liście z 3 czerwca 1820 r. do ministra oświaty ludowej Rosji ks. A. Golicyna pisał: „Chociaż magister filozofii Karol Podczaszyński według swych zdolności do pożytecznego wykładania architektury zasługuje wyższego stopnia niż adjunkta uniwersytetu, lecz ponieważ nie posiada on stopnia doktora, to i postanowiono przedstawić go radzie do wyboru na posadę adjunkta. – Rada Uniwersytetu, biorąc pod uwagę, że Podczaszyński od 1811 roku doskonalił się w architekturze w Wilnie, a od 1814 w ciągu dwóch lat w PetersburskiejAkademii Sztuk Pięknych, a prócz tego od 1817 do połowy 1819 roku przedsięwziął podróż naukową do Niemiec, Francji i Włoch, a w nadesłanych przezeń pracach okazał zupełne swe oddanie naukom, a po powrocie wykładał kurs architektury z wielkim pożytkiem dla uczniów, (...) został obrany 14 głosami przeciwko 1 na adjunkta Uniwersytetu”... Minister zatwierdził ten wybór już w październiku tegoż 1820 roku (CPAH Litwy w Wilnie, f. 721, z. 1, nr 66, s. 15 – 16).

Dopiero po stanięciu mocno na nogach pod względem zawodowym i materialnym zaczął ponad trzydziestoletni mężczyzna zastanawiać się także nad założeniem własnej rodziny. Gdzieś przed rokiem 1830 – jak pisała Gabriela z Gűntherów Puzynina – „pan Karol Podczaszyński szukał żony na odludnych spacerach i, upatrzywszy sobie młodą nauczycielkę, zawsze w jednakowej zielonej sukience, skromną i cichą, jej się oświadczył, ją pojął i do późnej starości był z nią szczęsliwy”. W 1830 roku otrzymał pan profesor rangę radcy kolegialnego i po zamknięciu wszechnicy przeniesiony w stan spoczynku z emeryturą 1 tysiąc rubli rocznie.

O roku 1835 Gabriela z Gűntherów Puzynina w swych pamiętnikach m. in. pisała: „Po odjeździe triumwiratu sędziów polubownych zjawił się w Dobrowlanach profesor architektury, pan Karol Podczaszyński, emeryt. Witał go mój ojciec, jak swego nauczyciela – z 1824 roku – a rad popisać się przed nim owocami swej pracy, obwoził go po folwarkach, oprowadzał po całym dworze, gdzie tylko była budowla jaka, pomysłem i planem mego ojca wykonana, a że godłem pana Podczaszyńskiego było: „Piękność z użytku”, pomijając zatem bramki egipskie, wędliniarnie gotyckie i nawet kapliczki włoskie, które jedynie służyły do ozdoby, najwyższą pochwałę Profesora zyskała odryna na siano, pleciona, z dachem spuszczonym aż do ziemi i wrotami szerokiemi nawskroś. Właśnie kończył się most wjezdny, murowany na jednej arkadzie, łączący dwa jasne jak źwierciadła kanały, świeżo wyszlamowane. Inaugurację mostu dedykował mój ojciec panu Podczaszyńskiemu. Pojazdy, zabierające nas na spacer, zajechały jeszcze starym drewnianym mostem, stojącym na uboczu, a barjera w środku nowego upadła za pierwszym uderzeniem podkowy o bruk.

Pan Podczaszyński, oddawszy jedynego syna na naukę do Warszawy, sam z żoną przenosił się w nowogródzkie strony. Mój ojciec, wchodząc w kłopoty i potrzeby nowych gospodarzy, przechodzących nagle z bruku na rolę, wdzięcznem sercem ucznia obmyślił wszelkie ku temu ułatwienia. Pojazd wygodny zawiózł sędziwą parę aż na miejsce, a gdy rozmyślają dojeżdżając, ile tam ich czeka kłopotów, nim się urządzą, nim się opatrzą w najpotrzebniejsze sprzęty i zapasy, wita ich na wstępie chór ptactwa po parze, jak w arce Noego, a czekajaca ich przybycia szafarka prowadzi zdziwioną dziedziczkę do spiżarni, w której nic nie braknie od krup, słoniny aż do szufelka, wiaderka itp. Folwarczek państwa Podczaszyńskich był o mil kilka od Starzycy, wsi dziedzicznej mojego ojca; tam wcześnie wydane polecenia i najakuratniej spełnione uczyniły niespodziankę kompletną. Pierwszy list pana Podczaszyńskiego, datowany z domu, był hymnem wdzięczności dla mojego ojca, a córka, wypisująca ten fakt, nie ma bynajmniej na względzie sławić hojność, ale tylko serce swego ojca, bo w takich razach nie wielkość datku, ale jego a propos popłaca.”
***
Jeśli chodzi o postawę moralno-polityczną, to, niestety, w przypadku Karola Podczaszyńskiego nie dorównywała ona poziomowi jego sztuki. Był lojalistą w stosunku do rosyjskich władz.

Ksiądz Marek z poematu Juliusza Słowackiego uważał „zawiść prywatną” za jeden z siedmiu mieczy tkwiących w ciele Ojczyzny obok „zgniłego sumienia”. To ostatnie zaś polegało na swoistej małoduszności, mierzeniu wszystkiego miarką osobistego, prywatnego zysku. W warunkach reżymu policyjnego i totalnej kontroli zaborców nad mieszkańcami byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego względnie niewielu Polaków i Litwinów ważyło się na zachowanie postawy otwarcie patriotycznej i niezależnej. Słusznie bowiem pisał profesor Daniel Beauvois: „Tajni agenci znajdowali się wszędzie, wśród młodzieży, przyjaciół, we wszystkich biurach i urzędach, wśród domowników. Tajna policja wiedziała o każdej przeczytanej książce, każdym niewinnie wypowiedzianym słowie. Wszyscy byli sowicie opłacani za donoszenie i donosy napływały (...). Tak wyglądają główne środki podjęte przez Rosjan w celu stłumienia polskiej myśli i polskiej działalności politycznej: konfiskaty, deportacje, egzekucje, uwięzienia, rewizje, szpiegowanie”. Bez zmasowanej współpracy Polaków z zaborcami sam zabór byłby niemożliwy.

W tej sytuacji faktycznie nieomal wszyscy profesorowie wileńscy manifestowali na pokaz – i nie tylko – postawę lojalistyczną w stosunku do Imperium Rosyjskiego. Któż jednak wie, co czuli i jak myśleli naprawdę... Wszyscy obawiali się nieobliczalnych posunięć autorytarnej władzy. Gabriela z Gűntherów Puzynina wspominała o 1837 roku:

„Nagle śród zimy z powrotem „Wojennego” z Petersburga ogłoszono ukaz przeciw wąsom i brodom u cywilnych. Popłoch się zrobił między naszą młodzieżą: ten miał wąsiki, ten bródkę hiszpańską, temu znowu broda całkiem zarastała itd., a jak u każdego inaczej włosy rosły, tak też i na każdego wiadomość ta inaczej podziałała. Jedni z pokorą poddali się pod nóż, czyli brzytwę ofiarniczą, a gdy nazajutrz wyszli na ulicę, nikt ich nie poznawał; drudzy wymknęli się dyplomatycznie z miasta; inni tłumaczyli się niezdrowiem, a wielu przechorowało na serjo to nagłe wystawienie na zimno twarzy, ogołoconej ze swego samorodnego lasu. Trzebaż że w wigilję tej katastrofy niewiedzący nic o ukazie aktorowie ogłosili afiszami sztukę pod tytułem: „Szkoda wąsów”. Nazajutrz kazano policji pozdzierać afisze, a aktorom inną grać sztukę. Nas, nie majacych ani ojca z brodą, a brata wcale, gniewała jednak ta tyranja, wymierzona względem czysto osobistej własności człowieka. Rosja musiała natenczas być na bakier z Francją i stąd powstał ów wstręt jej do mody, noszącej nazwę „a la jeume France”…

Lecz wszystko to jest fraszką w porównaniu z pracą i jej owocami, które pozostają na długie lata. Także do dzieł Karola Podczaszyńskiego można odnieść słowa wielkiego filozofa i historyka sztuki Władysława Tatarkiewicza: „Ściany kościołów wileńskich wyglądają jakby były z giętkiego materiału, fasady ich falują, unikają płaszczyzn i linii prostych, nawet gzymsy nie przebiegają poziomo, lecz krągłymi liniami wznoszą się i opadają, kolumny ustawione pod kątem, na przemian płytkie i głębokie wneki, w gwałtownych wolutach przebiegające sylwetki szczytów”… To robi do dziś niezatarte wrażenie na widzu.

***

Synem Karola i Ewy z Palczewskich Podczaszyńskich był Bolesław Paweł Podczaszyński (1822-1876), również znakomity architekt, ale też archeolog, od 1845 wykładowca w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie, autor i restaurator wielu wspaniałych wnętrz kościelnych i pałacowych w tym mieście, jak też m. in. projektant kościoła w Starej Wsi koło Węgorzewa (1866-1871); był autorem „Pamiętnika Sztuk Pięknych” (t. 1- 4, 1850-1854), „Przeglądu historycznego starożytności krajowych” (1857).

Jeśli chodzi o genealogię tej rodziny, to 12 kwietnia 1834 r. heroldia wileńska potwierdziła rodowitość Jana, Józefa Karola i Pawła Bolesława Podczaszyńskich (Centralne Państwowe Archiwum Historyczne Litwy w Wilnie, f. 391, z. 4, nr 2240).

Ponowne potwierdzenie miało miejsce w 1837 roku, a w odnośnym „Wypisie Familii Urodzonych Podczaszyńskich herbu Rawicz” czytamy, iż „Familia ta od najdawniejszych czasów w Xięstwie Halickim w dzisiejszej Halicji zamieszkała, będąc zaszczycona prerogatywami stanowi dworzańskiemu właściwemi, zawsze używała dworzańskiego herbu Rawicz zwanego (...) Z tej familii pochodzący Jan, ojciec proszącego, i Józef, stryj, bracia rodzeni Podczaszyńscy, przeniósłszy się z Ukrainy do Litwy znaleźli zachowanie w domie xiążąt Radziwiłłów, a prowadząc siebie szlachetnie, jak i ich przodkowie, przypuszczeni zostali do grona dworzaństwa tutejszego i zawsze do liczby onego należeli. Z tych Jan Podczaszyński po zaślubieniu z urodzoną Justyną Mierzyńską, schodząc z tego świata zostawił po sobie proszącego Józefa Karola w stanie nieletnim, poręczając jego opiece osób obcych. Smutny ten stan nieletności pozbawił proszącego wszelkich dowodów pisma o pochodzeniu przodków, po ojcu w puściźnie pozostałych, tak, że dla ponownego zgromadzenia onych mieli się zgłaszać aż do Ukrainy Galicji, gdzie do dziś dnia dalsza familia proszącego może się znaydywać. Powodem sprzecznych okoliczności, proszący dotychczas jeszcze nie zdołał tego uskutecznić, zostawując późniejszemu czasowi, a dopiero złożył dowody, które nadają prawo do potomnego szlachectwa z osobistych zasług jego (...)”.

Mocą decyzji deputacji wywodowej zostali Józef Karol oraz Paweł Bolesław Podczaszyńscy wpisani do ksiąg szlacheckich klasy trzeciej (CPAH Litwy w Wilnie, f. 391, z. 1, nr 1059, s. 61 – 62). W 1848 r. jeszcze raz potwierdzeni zostali w rodowitości szlacheckiej przez heroldię wileńską (CPAH Litwy w Wilnie, f. 391, z. 1, nr 182, s. 9).

Prócz domu w Wilnie, J. K. Podczaszyński był też właścicielem dóbr Czechowszczyzna w guberni grodzieńskiej, zapisanych mu w spadku jeszcze w 1796 roku przez ciotkę Agnieszkę Mierzyńską. Dobre warunki bytu materialnego umożliwiały więc nieskrępowaną troskami finansowymi twórczość artystyczną i naukową. Mistrz dużo publikował w prasie wileńskiej artykułów poruszających sprawy estetyki, przez co pogłębiał wiedzę i zainteresowanie tą dziedziną w szerszych kręgach społecznych.

Styl architektoniczny J. K. Podczaszyńskiego cechowało umiarkowanie i głębokie wyczucie granic dobrego gustu. Ten znakomity artysta i uczony zdawał sobie sprawę z okoliczności, że – jak pisał Jacob Burckhardt w dziele „Czasy Konstantyna Wielkiego” – „Wszelki przepych zewnętrznego wystroju architektonicznego, raz uznany jako zasada naczelna, rychło przekracza wszelką miarę i prowadzi do pokrywania ozdobami również tych części i miejsc budowli, które ze względu na swoją funkcję w ogóle się do tego nie nadają”.

Także dziś, gdy się ogląda budowle zaprojektowane przez J. K. Podczaszyńskiego, odnosi się wrażenie, że ich autorem był artysta obdarzony nie tylko niepospolitą wyobraźnią, ale też poczuciem ładu, harmonii, dobrego gustu i umiarkowania.

dr Jan Ciechanowicz
Rubryka: Kultura Naszych Kresów
Myśl Polska, nr 29-30 (19-26.07.2020)

Dzial: