Rozbić system samowładzy

trzaskowski_1.jpg
Mamy wielki sukces Andrzeja Dudy, którego wynik jest odzwierciedleniem poparcia dla PiS. Wnioski są bardzo pesymistyczne: oto Polacy, którzy w myśl propagandy PiS stanowią jedyna prawdziwą Polskę, pragną (niezależnie od tego, czy zdają sobie z tego do końca sprawę):

- całkowitego podporządkowania polityki polskiej polityce USA i stworzenia de facto państwa quasi-suwerennego;
- totalnego etatyzmu (wszechwładzy państwa), w którym Państwo (przez duże "P") decyduje o wszystkim – daje, zabiera, nakazuje, zakazuje i pozwala oraz oczywiście, kontroluje. Innymi slowy, pragną być całkowicie zależni od Państwa, bez inicjatywy, bez woli kreowania własnego życia w oparciu swobodny wybór, bez woli prawdziwego rozwoju Polski. Chcą być gnuśnym przedmiotem manipulacji Państwa, gdyż to Państwo zaspokaja ich troski dotyczące niemocy dokonania podstawowych wyborów życiowych, braku pomysłu na życie i pogrążenia w bezproduktywnej, jałowej i bezpłodnej gnuśności.

Ludziom tym wystarcza propaganda najprostsza z możliwych, żeby nie powiedzieć, prymitywna, oparta na chorobliwej mitomanii, zwietrzałym myśleniu schematami z przeszłości (z Zimnej Wojny, II w. św., a czasem nawet z XIX w. – zagrożenie, najazdy, uderzenia itp.) i metodach manipulacji (tzw. media państwowe), które znacznie wyprzedziły w kłamstwie i bezceremonialności nawet najgorszą propagandę PRL.

Ale takie są fakty, tacy są ludzie. W takich czasach przyszło nam żyć. Jeżeli ktoś odrzuca prawdę, bo go ona przestrasza, niepokoi, wzywa do wysiłku umysłowego, i chce żyć w ułudzie, w świecie fałszywym, ale mile skrojonym pod niewyszukane oczekiwania, to nic a nic z tym nie da się zrobić. W końcu nie pierwszy raz żyjemy w czasach ciemnoty politycznej. W tej sytuacji, sukces Andrzeja Dudy w II turze wyborów wydaje się być przesądzony.

Rafał Trzaskowski był jak się okazało znakomitym pomysłem Platformy (KO). Dał ogromny impuls i niemalże spolaryzował wyniki I tury wyborów. Jednakże osiągnięty wynik nie wróży sukcesu. Zbyt mało brakuje Dudzie, zbyt dużo brakuje Trzaskowskiemu.

Jednak niespodzianka jest znakomity wynik Szymona Holowni, bądź co bądź nie polityka. Gdyby nie wysunięcie kandydatury Trzaskowskiego, Hołownia miałby szansę na II turę. Jednak nawet poparcie wszystkich wyborców Hołowni – co nie jest takie oczywiste – nie da sukcesu Trzaskowskiemu.

Bardzo dobry wynik, jednak raczej będący jedynie odbiciem skali poparcia dla obozu – nazwijmy go – wolnościowego, osiągnął Krzysztof Bosak. To jego wyborcy, w dużej mierze, zadecydują o wyniku II tury.

Klęskę ponieśli Władysław Kosiniak-Kamysz i Robert Biedroń. Kandydat PSL przed wycofaniem p. Kidawy-Błońskiej miał znakomite sondaże (dwucyfrowe) i miał pewne prawo liczyć na taki wynik, prezentując się jako polityk zgody i porozumienia. Polaryzacja nastrojów i zaostrzenie języka, wyrzuciło Kosiniaka-Kamysza na margines. Jednak szkoda. Biedroń otrzymał głosy chyba tylko od twardej linii LGBT. Wygląda na to, że wyborcy SLD poparli innych kandydatów. Biedroń pozostanie ciekawostką polskiej sceny, zaś SLD dostało kolejną nauczkę, że na dogmatach zachodniej neo-lewicy w Polsce się jeszcze nie wygrywa.

Jak powiedziałem, Andrzej Duda jest o krok od zwycięstwa. Zwycięstwo to będzie wsparciem dla partii i umocni politykę, która jest dla Polski po prostu szkodliwa. Rozsądek polityczny każe zacisnąć zęby i poprzeć w drugiej turze Rafała Trzaskowskiego, choćby w imię naruszenia wyjątkowego złego układu, jakim jest prezydent, premier, sejm i sądy we władaniu jednej partii. Myślmy kategoriami dobra naszego państwa. Niech prywatne antypatie nie przesłonią nam horyzontu realizmu politycznego. Szansa na rozbicie samowładzy PiS jest niewielka, ale niewykorzystanie jej, nie pojęcie choćby próby, będzie błędem politycznym.

Adam Śmiech
Myśl Polska, nr 27-28 (5-12.07.2020)