Po wyborach, czas na plebiscyt

czolo_4.jpg
Rozpocznę – jak na konserwatywnego zgreda przystało – nietypowo i chyba raczej „pod prąd”. W mej opinii niedobrą rzeczą jaka zdarzyła się ostatniej niedzieli jest bardzo wysoka frekwencja. Im jest ona wyższa – tym wybór jest chyba mniej racjonalny. Jeśli już muszą być powszechne wybory – to uważam, że głosować powinni ci, którzy na polityce, prawie czy gospodarce znają się choć odrobinę.

I udział w wyborach powinien być raczej utrudniany, niż ułatwiany. Najchętniej wprowadziłbym jakiś cenzus wyborczy, może nie majątkowy a podatkowy (ale tu sprawę komplikuje fakt, ze podatnikami jesteśmy wszyscy, np. dzięki VATowi i akcyzie), albo choćby symboliczną odpłatność za możliwość zagłosowania. Ale zdaje sobie sprawę z faktu, ze jestem w tym aspekcie raczej osamotniony.

Niestety – w tych wyborach mankamenty wyborów powszechnych zostały jeszcze zwielokrotnione przez ponowną emocjonalną polaryzację wyborców na dwa obozy (PO-PiS), zwłaszcza po wejściu do gry p. Rafała Trzaskowskiego, który stał się realnym kandydatem jednej ze stron tej plemiennej iście wojenki. Ofiarą tej polaryzacji stali się kandydaci sił politycznych, które – jak się wydawało – weszły już na główną scenę naszej polityki: czyli PSL- Koalicji Polskiej (Władysław Kosiniak-Kamysz) oraz lewicy (Robert Biedroń). Kandydaci ci uzyskali wynik wyraźnie słabszy (o 2,20-2,40 % w obu przypadkach), niż deklarowane w sondażach poparcie dla ich ugrupowań (które oscyluje wokół 10 %).

Dla PSL szczególnie dotkliwy jest fatalny wynik na wsi (ponoć ok 3 %), co dowodzi chyba tezy, że nasza wieś jest w coraz mniejszym stopniu zamieszkała przez rolników, sadowników czy hodowców, zaś w coraz większym – przez beneficjentów socjalnych programów PiS, zaś w lepszym wariancie – „chłoporobotników”.

Ofiarą pojawienia się kandydatury p. Trzaskowskiego padł również p. Szymon Hołownia. Być może mając za konkurentkę p. Kidawę – Błońską uzyskałby więcej, niemniej jednak jego wynik i tak mi zaimponował. To efekt dobrej kampanii.

Ciekawe, co p. Hołownia z takim kapitałem politycznym uczyni. Póki co – zapowiada powołanie jakiegoś stowarzyszenia. Co przypomina historię p. Pawła Kukiza. Dobry wynik(prawdopodobnie prawie 7 %) uzyskał p. Krzysztof Bosak – to również efekt intensywnej kampanii oraz świadectwo krzepnięcia Konfederacji jako stałego już elementu polskiej sceny politycznej. Charakterystyczne jest znikome (ułamek procenta) poparcie jakie w wyborach uzyskali p. Żółtek (reprezentant poglądów starej, dobrej UPR) oraz prof. Piotrowski (jeden z najlepiej merytorycznie przygotowanych kandydatów). To kolejny dowód irracjonalności decyzji podejmowanych przez większość wyborców.

Kto wygra te wybory?

Obaj kandydaci zakwalifikowani do II tury rozpoczęli już podczas wieczoru wyborczego bój o głosy wyborców kandydatów pozostałych. Większość komentatorów zakłada, iż Prezydent Duda może liczyć na poparcie wyborców p. K. Bosaka. Jednak liderzy Konfederacji już pospieszyli z oświadczeniem, że w II turze nie popierają nikogo. Z kolei wyborcy panów Hołowni, Kosiniaka – Kamysza i Biedronia raczej poprą (jak wynika z sondaży, np., Kantar) p. Trzaskowskiego. I to niezależnie od deklaracji samych kandydatów, choć p. Hołownia już zapowiedział, że na p. Dudę nie zagłosuje na pewno. Jednak nie sądzę, by w przypadku kandydatów padło wezwanie do głosowania na kogokolwiek. Deklarowany jest tu szacunek dla wolnej woli i wiara w rozsądek wyborców. Tak czy inaczej – uważam, że faworytem tych wyborów pozostaje (niestety) Prezydent Duda, bo walka o nowych wyborców będzie trudna.

Moim zdaniem kluczowe będą nie tyle fajerwerki, ile wystrzeganie się błędów. Bo one mogą zdecydować.
A na koniec powtórzę się – uważam, że przy obecnych kompetencjach Prezydenta RP –powinien on być wybierany nie w wyborach powszechnych, a przez Zgromadzenie Narodowe (Sejm + Senat). Oszczędziłoby nam to kosztów i wielu chorych emocji

Jacek Matusiewicz
Myśl Polska, nr 27-28 (5-12.07.2020)

Dzial: