Wyprawa kijowska i jej mitologia (5)

armia URL.jpg
Kluczowym elementem mitologii wyprawy kijowskiej jest mit sojuszu polsko ukraińskiego, czyli sojuszu Piłsudskiego z Petlurą. Mit ten z okazji 100-lecia kampanii wojennej 1920 r. powielił na łamach „Biuletynu IPN” ukraiński historyk Andrij Rukkas (ur. 1973 r.) z Wydziału Historycznego Kijowskiego Uniwersytetu Narodowego im. Tarasa Szewczenki – autor wydanej przez IPN książki „Razem z Wojskiem Polskim. Armia Ukraińskiej Republiki Ludowej w 1920 roku” (Warszawa 2020).

We wstępie do tej publikacji Rukkas napisał: „Ukraińskie wojsko było scentralizowaną i zorganizowaną siłą z własnymi organami zarządzania, jednostkami bojowymi, służbami bezpieczeństwa, zaopatrzenia i uzupełnienia. Wiosną 1920 r. wojsko to dosłownie odrodziło się z popiołów po straszliwej katastrofie z jesieni poprzedniego roku, kiedy wydawało się, że armia ukraińska została ostatecznie rozbita i zniknęła na zawsze. Wielka w tym zasługa naszych sojuszników – Polaków, z którymi żołnierze ukraińscy wspólnie ruszyli wyzwolić swój kraj spod władzy bolszewików. (…) W utworzenie Armii URL w 1920 r. wielki wkład wnieśli polscy sojusznicy, którzy w miarę swoich sił zapewniali ukraińskim żołnierzom umundurowanie i uzbrojenie, zaopatrywali ich w niezbędne materiały, sprzęt techniczny, amunicję itd. Należy podkreślić, że wsparcie militarne ze strony polskiej nie zostało wstrzymane nawet po zawarciu zawieszenia broni z bolszewikami. Wielką zasługę na tym polu ma marszałek Józef Piłsudski, który mimo wszelkich przeszkód politycznych znajdował nowe formy i możliwości wspierania Ukraińców, począwszy od idei przymierza, z których osobiście nigdy nie zrezygnował. Nie zważając na niewielką, w porównaniu z Wojskiem Polskim, liczebność, Armia URL była aktywnym uczestnikiem wojny przeciwko Rosji bolszewickiej, kampanię wojenną 1920 r. należy zatem traktować jako wojnę polsko-ukraińsko-sowiecką”.

Czytając te patetyczne wywody „pomiędzy wierszami” można z nich wyciągnąć nieco prawdy. A prawda jest taka, że odtworzenie w 1920 r. armii URL było rzeczywiście dziełem strony polskiej, przede wszystkim Józefa Piłsudskiego i rzeczywiście była to armia nieliczna, która w kampanii wojennej odegrała drugoplanową rolę. Należy powiedzieć więcej – armia ta była polityczną i wojskową atrapą, dekoracją egzotycznego i fikcyjnego „sojuszu polsko-ukraińskiego”, a faktycznie sojuszu Piłsudskiego z częścią zwolenników Symona Petlury – wówczas już polityka przegranego. To w jakikolwiek sposób nie uprawnia do stawiania tezy, że kampanię wojenną 1920 r. należy traktować jako „wojnę polsko-ukraińsko-sowiecką”.

Nie mniej oryginalne tezy stawia Rukkas w opublikowanym na łamach „Biuletynu IPN” artykule „Armia Ukraińskiej Republiki Ludowej w 1920 roku”. Już początek zawiera tezę górnolotną: „Podczas ciężkich walk latem 1920 r., cofając się pod naporem wroga, wojska URL twardo utrzymały obronę na swoim odcinku frontu, czym skutecznie zabezpieczały południowe skrzydło całego polskiego zgrupowania na Ukrainie”.

Jednak w następnym zdaniu autor pisze: „Na początku grudnia 1919 r. ukraiński rząd [tzn. rząd petlurowski URL – BP] kontrolował jedynie niewielki obszar w południowo-zachodniej części guberni wołyńskiej. Jego granice przypominały trójkąt o bokach o długości 35-40 km, którego wierzchołkiem były miasta Lubar, Miropol i Ostropol. Na północy stały jednostki bolszewickie, na wschodzie i południu – siły białogwardzistów, na zachodzie wojska polskie, z którymi kilka miesięcy wcześniej porozumiano się w sprawie zawieszenia broni. W tym »trójkącie śmierci« była skoncentrowana cała Armia Czynna URL, która wskutek epidemii tyfusu szybko traciła zdolność bojową (śmiertelnie zachorował nawet jej dowódca Wasyl Tiutiunnyk). Przed katastrofą oddziały ukraińskie mogła uchronić jedynie pomoc z zewnątrz – wraz z równoczesnym przejściem do walki partyzanckiej”.

Taką to siłę obrał sobie Piłsudski za głównego sojusznika w rozprawie z Rosją bolszewicką. To miał być partner do realizacji „koncepcji federacyjnej”. Partner, który nie tylko nie reprezentował większości politycznej narodu ukraińskiego, ale władał niewielkim skrawkiem terytorium ukraińskiego i nie przedstawiał sobą żadnej siły militarnej. Tę siłę militarną dopiero budowała ukraińskiemu „sojusznikowi” strona polska. Taki był realizm polityczny Piłsudskiego i Leona Wasilewskiego.

„Dlatego przewodniczący Dyrektoriatu i Ataman Główny armii URL Symon Petlura wyjechał do Warszawy, a następnego dnia zdolne do walki jednostki na czele z nowym dowódcą Mychajłą Omelanowyczem-Pawłenką wyruszyły w tzw. pochód zimowy” – pisze Rukkas. Ciekawie mówi ukraiński historyk o samym sojuszu Piłsudskiego z Petlurą: „Sojusz polsko-ukraiński odpowiadał geopolitycznym planom Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego, który chciał osłabić Rosję poprzez rozcięcie jej po szwach narodowościowych i utworzenie pod egidą Polski bloku sprzymierzonych państw między Bałtykiem a Morzem Czarnym. Kluczowe miejsce w tej koncepcji przypadło Ukrainie. Piłsudski nie był w żadnym razie altruistą i nie zamierzał wspierać URL za darmo. Ukraińcy mieli zrzec się wszelkich praw do Galicji Wschodniej (kontrolowanej wówczas przez polskie wojska) i do zachodniego Wołynia. Petlura mógł przystać na polskie warunki albo pogodzić się z klęską. Wybrał pierwszy wariant”.

Tak, Piłsudski nie był altruistą. Ale altruistami nie byli też nacjonaliści ukraińscy – zarówno ci z rozgromionej przez Polskę Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, jak i ci z otoczenia Petlury. Dla nich Galicja Wschodnia i Wołyń zawsze były ziemią ukraińską. Nierównoprawny politycznie sojusz Piłsudskiego z Petlurą, w którym strona polska wymuszała na słabszym partnerze zrzeczenie się tych ziem, był zasiewem pod konflikt polsko-ukraiński, który będzie trwał przez cały okres II RP, a swoje tragiczne dla narodu polskiego apogeum osiągnie w latach drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu.

Andrij Rukkas pisze otwarcie o tym, że armia URL była formowana pod protektoratem strony polskiej. Centrum jej formowania znajdowało się w Łańcucie. Wyposażenie, nie tylko w uzbrojeniu, ale łącznie z umundurowaniem, zapewniła strona polska. W Łańcucie, a potem w Brześciu jako pierwsza była formowana 6. Siczowa Dywizja Strzelców. Cóż to jednak była za dywizja, skoro dowodził nią nie generał, ale płk Marko Bezruczko (1893-1944) – współcześnie gloryfikowany przez politykę historyczną PiS i IPN jako wielki przyjaciel Polski (jego imieniem nazwano rondo we Wrocławiu).

Liczebność Armii Czynnej URL, która 25 kwietnia 1920 r. ruszyła u boku 60-tysięcznej armii polskiej na Kijów, Rukkas szacuje nie na 6 tys. – jak historycy polscy – ale na 5 tys. żołnierzy. Dowodził nimi płk Ołeksandr Udowyczenko (1887-1975). Uderzenie na Rosję z 5-tysięczną armią sojuszniczą dowodzoną przez pułkownika. Aż się prosi napisać, że to groteska, ale takiego wniosku oczywiście nie znajdziemy u Rukkasa i różnych polskich historyków krzewiących od 100 lat mitologię wyprawy kijowskiej.

Liczebność Armii Czynnej URL wzrosła o 955 oficerów i 8180 szeregowych po połączeniu się z siłami Omelanowycza-Pawłenki. Pod koniec maja 1920 r. zaczęto przeprowadzać mobilizację wśród Ukraińców w Galicji Wschodniej i na zajętych terenach Ukrainy naddnieprzańskiej. Dlatego Armia Czynna URL osiągnęła w połowie lipca liczebność 15 tys., a pod koniec sierpnia 1920 r. około 22 tys. oficerów i żołnierzy. Ale – jak pisze Rukkas – „Polacy zaczęli przysyłać sprzęt wojskowy, w ilości niewystarczającej jednak, by zaspokoić wszystkie potrzeby Ukraińców”. Krótko mówiąc – Piłsudski nie był w stanie uzbroić ukraińskiego sojusznika na takim poziomie, by umożliwić rozbudowę jego sił. Jak zatem sobie wyobrażał nie tylko wyparcie Rosji z Ukrainy, ale w ogóle utworzenie państwa ukraińskiego „sfederowanego” z Polską? Piłsudski wyznaczył Polsce cel polityczny i wojskowy, którego osiągnięcie przekraczało jej siły i możliwości. Wyprawa kijowska niosła ze sobą od początku zaczyn klęski, która nastąpiła w czerwcu i lipcu 1920 r. i o mało nie zakończyła się całkowitą katastrofą Polski w sierpniu 1920 r.

Rukkas nic nie pisze w cytowanym artykule na temat wartości bojowej sił ukraińskich. Oddajmy zatem głos źródłu historycznemu. Dowództwo polskiej 6. Armii – któremu wojska Petlury były podporządkowane operacyjnie – 21 maja 1920 r. raportowało: „Regularnych żołnierzy naddnieprzańskich prawie nie ma. Przeważnie służą jedynie dla rabunku. Celem każdej bitwy jest zajęcie jakiegoś miasteczka żydowskiego, by urządzić pogrom i rabować. Jeszcze 10 i 15 [maja] miały miejsce pogromy. Większość żołnierzy jeździ na wozach ze zrabowanymi rzeczami. Dyscypliny nie ma wcale. Posłuch oficerów tylko o tyle, o ile dany rozkaz się podoba i robi nadzieję na rabunek. Wobec bolszewików mściwi, z drugiej strony jednak równie wrogi nastrój wobec Polaków. Powszechnie mówi się, że Petlura sprzedał Ukrainę Polsce”.

Dalej dowiadujemy się z tego źródła, że wśród młodszych oficerów z Ukrainy naddnieprzańskiej „poczucia narodowego nie ma wcale”. Wielu z nich walczy „przede wszystkim i tylko dla rabunku. Są to prawie niepiśmienni chłopi”. Oficerowie i żołnierze pochodzący z Galicji Wschodniej byli narodowo świadomi, ale jednocześnie „do [...] Petlury odnoszą się z nieufnością, do Polski wrogo”. Konkludowano: „By stworzyć regularną armię ukraińską, trzeba będzie większość tych ludzi zdemobilizować, gdyż są zdemoralizowani i do armii regularnej się nie nadają”.

Tak wyglądała w praktyce realizacja „idei federacyjnej” Piłsudskiego.
Nie przyjmują tego do wiadomości ci, którzy poczynając od twórców ruchu prometejskiego, a na współczesnych epigonach piłsudczyzny z PiS kończąc, krzewią fałszywy obraz wojny 1920 r. i fałszywy mit genialnego ponoć planu geopolitycznego wielkiego Marszałka.

Rukkas nie pozostawia wątpliwości: „Armia Czynna URL, pozbawiona własnej bazy przemysłowej, mogła liczyć jedynie na polskie wsparcie (…). Od maja do lipca Ukraińcy otrzymali 53 działa, prawie 14 tys. rosyjskich karabinów, 205 kaemów, prawie 2,4 mln nabojów, 9 samochodów i prawie 3 tys. pełnych kompletów umundurowania. Oddzielnie zaopatrywano 6. Dywizję Strzelców, która do połowy lipca otrzymała 4 tys. mundurów, 3,6 tys. płaszczy, ponad 2 tys. czapek, 4,2 tys. par butów i 5,5 tys. koszul. W drugiej połowie lipca 1920 r. Polacy otrzymali od Rumunii 6,5 mln rosyjskich nabojów, które przekazali Ukraińcom”. A zatem w „sojusz polsko-ukraińskim” strona ukraińska była całkowicie zależna nie tylko politycznie, ale i materialnie od strony polskiej.

„Układy ryskie – pisze Rukkas – związały ręce marsz. Piłsudskiemu, który już nie mógł jawnie wspierać Ukraińców. Czynił natomiast starania, by znaleźć nowych sojuszników dla wojsk URL. Do współpracy z nimi próbował skłonić jednostki białogwardyjskie znajdujące się na terytorium Polski. (…) Oprócz tego rozpoczęto formowanie z Polaków urodzonych na Ukrainie naddnieprzańskiej oddziału ochotniczego, który miał walczyć po stronie URL. Jego dowódcą został ppłk Walery Sławek. Nie rozwiązano jednak głównego problemu ukraińskiej armii – braku amunicji”.

Dlatego funkcjonująca w okolicach Kamieńca Podolskiego Ukraińska Republika Ludowa została ostatecznie unicestwiona przez Armię Czerwoną w listopadzie 1920 r., już po zawarciu rozejmu polsko-bolszewickiego.

„Na zachodnim brzegu Zbrucza – pisze dalej Rukkas – wojska ukraińskie znalazły się na terytorium kontrolowanym przez Polaków. Ukraińscy żołnierze wydali im broń, konie i wszelki sprzęt wojskowy. Łącznie Polacy internowali prawie 20 tys. żołnierzy Armii Czynnej URL i 10 tys. ich rosyjskich sprzymierzeńców. (…) W Polsce wojska ukraińskie zostały rozmieszczone w obozach dla internowanych, zachowując wewnętrzną organizację”. Najdłużej, bo do sierpnia 1924 r., funkcjonował obóz internowania dla byłych żołnierzy ukraińskich w Kaliszu.

Po „sojuszu polsko-ukraińskim” z 1920 r. pozostały po stronie ukraińskiej niesmak i rozgoryczenie, które stały się zaczynem wrogości ukraińskiej do Polski. Tego już jednak nie dowiemy się od Andrija Rukkasa i propiłsudczykowskich historyków polskich. 31 sierpnia 1920 r. – kiedy trwała jeszcze wojna polsko-bolszewicka – w Pradze, na I Zjeździe Zagranicznym Przedstawicieli Ukraińskich Organizacji Wojskowych, utworzona została Ukraińska Organizacja Wojskowa. Na jej czele stanął Jewhen Konowalec (1891-1938) – pułkownik Armii Czynnej URL i współpracownik Symona Petlury. Wywiadem UWO kierował inny pułkownik armii URL – Roman Suszko (1894-1944), ten sam, który we wrześniu 1939 r. będzie dowodził Legionem Ukraińskim walczącym po stronie hitlerowskiego Wehrmachtu przeciw Polsce. Ukraińska Organizacja Wojskowa za swojego sojusznika uznała Niemcy, a za głównego wroga Polskę.

Od początku lat dwudziestych UWO siała terror na południowo-wschodnich ziemiach II Rzeczypospolitej. Jej pierwszą akcją był nieudany zamach 25 września 1921 r. na Józefa Piłsudskiego i wojewodę lwowskiego Kazimierza Grabowskiego (dokonał go były żołnierz Armii Czynnej URL Stepan Fedak, w 1941 r. uczestnik hitlerowskiej zbrodni na Żydach w Babim Jarze). Na bazie UWO powstała w Wiedniu 3 lutego 1929 r. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, odwołująca się do ideologii faszystowskiej. OUN wydała Polsce bezwzględną walkę, a jej banderowska frakcja dokonała podczas drugiej wojny światowej ludobójstwa na Polakach zamieszkujących Wołyń i Małopolskę Wschodnią. Takie były skutki ukraińskich mrzonek Józefa Piłsudskiego.

Bohdan Piętka
Koniec
Myśl Polska, nr 25-26 (21-28.06.2020)

Dzial: