Kukliński jest zdrajcą!

kuklinski_legitimacja.jpg
W telewizji państwowej słucham dyskusji o tym jak uczcić 90. rocznicę urodzin „jednego z największych Polaków” – Ryszarda Kuklińskiego. To nie jest niestety ponury żart, chociaż tak brzmi. Posługując się półprawdami, i urabianiem umysłów Polaków że białe jest czarne a czarne jest białe dopięli swojego. Kukliński na stałe zawitał jako patron ulic i placów.

Ma swoje pomniki i tablice, niestety nawet w wnętrzach kościołów. W bazylice św. Brygidy w Gdańsku, tam gdzie proboszczem był ks. Henryk Jankowski wisi tablica poświęcona Kuklińskiemu. I co roku w rocznicę jego śmierci wręcza się tam nagrody, którymi są figurki prezydenta USA Reagana. Czyni to Stowarzyszenie „Godność”. W uroczystościach biorą udział urzędnicy państwowi. Przemawiał tam prof. Mirosław Golon, dyrektor Oddziału IPN w Gdańsku, który stwierdził że: „Ryszard Kukliński powiedział w latach 70-tych, a ustalił to przez 20 lat wcześniejszej służby w komunistycznej armii, że albo Polska będzie wolna, albo nie będzie jej wcale”.

Jakże to odległe od myśli endeckiej. Bo jak pisał Roman Dmowski w fundamentalnej pracy „Polityka polska i odbudowanie państwa” – „Bytu Polski ryzykować, jej przyszłości przegrywać nie wolno ani jednostce, ani organizacji jakiejkolwiek, ani nawet całemu pokoleniu”. Ale trudno od PiS-u wymagać myślenia kategoriami narodu. Jeżeli Kali szpiegować dla Rosji, to jest to zdradą. Jeżeli Kali szpiegować dla USA to bohaterstwo. Tak brzmi styropianowa narracja. Nie można relatywizować jednego z podstawowych pojęć moralnych, jakim jest zdrada.

Nie ma zdrad niedobrych i dobrych. Zdrada oficera dotyczy stosunku do własnej armii i własnego narodu i takiej zdrady wybaczać nie można. Obcy ma przecież naturalne mieć interesy odmienne a nawet przeciwne. Walczy o swoją ojczyznę i swój naród – i taka jego powinność. Zdrajca natomiast jest jednym z nas, który staje po stronie wroga. Każdy zdrowy naród wyklucza zdrajców raz na zawsze, a nawet mądry wróg nigdy im do końca nie ufa. Zawsze należy im się tylko pogarda. Warto wiedzieć jaką przysięgę łamał Kukliński. Bo o żadnym Związku Radzieckim ani komunizmie w tej składanej w 1947 roku przez Ryszarda Kuklińskiego nie było:

„Przysięgam uroczyście Narodowi Polskiemu: walczyć do ostatniego tchu w obronie Ojczyzny wyzwolonej z przemocy niemieckiej i niezłomnie strzec wolności, niepodległości i mocy Rzeczypospolitej Polskiej. Przysięgam wypełniać rzetelnie i sumiennie obowiązki żołnierza, wykonywać wiernie rozkazy przełożonych, przestrzegać ściśle regulaminów i dochować tajemnicy wojskowej. Przysięgam służyć ze wszystkich sił Rzeczypospolitej Polskiej, bronić niezłomnie Jej ustroju demokratycznego i dochować wierności Prezydentowi Rzeczypospolitej. Przysięgam stać nieugięcie na straży praw Ludu Polskiego, mieć wszystkich obywateli w równym poszanowaniu i nigdy nie splamić godności Polaka. Tak mi dopomóż Bóg”.

Kukliński pracował przeciwko Wojsku Polskiemu, w którym służyli nasi ojcowie i dziadkowie. Nie ma innej możliwości – albo oni albo on jest zdrajcą. Innej możliwości nie ma. Nie da się logicznie ani moralnie obronić fałszywego argumentu, że czynił to dla naszego dobra. Nie da się również obronić bredni, iż pracował przeciwko naszemu „ciężcy”. Bo Kukliński nie wynosił żadnych tajemnic Kremla, lecz tajemnice Wojska Polskiego. W ewentualnym konflikcie Wojsko Polskie byłoby traktowane jako wróg. Kukliński jest więc zdrajcą naszego narodu i naszego wojska – zdrajcą świadomym, długotrwałym, zdeklarowanym.

Nikt przyzwoity nie ma prawa tej zdrady wyjątkową ani godną pochwały. To ważne również dlatego, żeby w przyszłości oficerowie zachęceni przykładem „patrioty” Kuklińskiego, nie wybierali innych wywiadów dorabiając sobie do tego laurkę o wyższej konieczności. Trzeba z uporem maniaka o tym przypominać, kiedyś w praworządnym państwie przywróci się normalność również w tej kwestii.

Łukasz Marcin Jastrzębski
Rubryka: Z lewej burty
Myśl Polska, nr 23-24 (7-14.06.2020)