Kiepski kandydat na „świętego”

posen_0.jpg
Postępowi Europejczycy rodzimego chowu zjechali się do Poznania (najbardziej postępowego z postępowych miast) by uczcić pamięć George'a Floyda – czarnoskórego Amerykanina zmarłego w trakcie policyjnego zatrzymania w amerykańskim Minneapolis. Pomysł jak pomysł, ale w końcu mamy w Polsce wolność głoszenia poglądów, nawet tych niezbyt mądrych.

Co ciekawe jednak, kiedy zgromadzeni w Poznaniu rodzimi postępowcy walczyli z amerykańskim rasizmem do sieci wyciekł raport z autopsji George'a Floyda. Facet miał w organizmie tyle dragów, że starczyłoby ich na grubą imprezę w sporym akademiku. Było tam 11 ng /ml fentanylu i 19 ng /ml metamfetaminy, oprócz tego 86 ng /ml morfiny i innych substancji. Całkiem niezły koktajl.

Denat nie był tez okazem zdrowia. Autopsja wykazała poważne zwężenie tętnic wieńcowych i COViD-19. Nie wykazała za to uszkodzeń krtani...

George Floyd nie był przykładnym obywatelem. Przeciwnie, miał wręcz imponującą kartotekę, a w niej: napaści z bronią w ręku, włamania, rozbój, grożenie bronią ciężarnej kobiecie i wielokrotne aresztowania za dragi, które, jak dowiedzieliśmy się z autopsji, także sam entuzjastycznie zażywał.

Tak oto po raz kolejny światowa lewica wyjątkowo słabo trafiła z kandydatem na świeckiego świętego-męczennika. To oczywiście bez znaczenia. Fałszywa narracja o brutalnym, rasistowskim, białym psie i dobrym, niewinnym murzynie będzie dalej powtarzana jak mantra. Po pierwsze dlatego, że tak jest medialnie i wygodnie. Po drugie, bo piewcy postępu nie są w stanie wymyślić niczego lepszego. Nie na darmo nieodżałowany prof. Wolniewicz mawiał, że „pośród wielu ujemnych cech lewactwa najbardziej wydatną jest głupota”.

Przemysław Piasta
Fot. Głos Wielkopolski
4.06.2020