Ludzie chipowani jak bydło

wielomscy 1_33.jpg
Magdalena Ziętek-Wielomska: 10 maja portal www.bankier.pl opublikował komunikat Giełdy Papierów Wartościowych dotyczący spółki-emitenta Hemp & Wood S.A., w którym m.in. czytamy:

„Zarząd Emitenta informuje, że w dniu 10 maja 2020 roku zawarł z amerykańską firmą Alivecel LLC. (dalej „Alivecel”) umowę Memorandum Of Understanding (dalej MOU) na podstawie której Emitent oraz Alivecel przystąpią niezwłocznie do określenia warunków uczestnictwa w spółce joint venture z siedzibą w Polsce (dalej „JV”). Celem JV będzie oferowanie systemów monitorowania zdrowia w postaci implantu wszczepianego użytkownikom w dłoń między kciukiem a palcem wskazującym. JV prowadzić będzie badania (R&D) w zakresie produkcji żywych komórek w celu pomiaru i wykrywaniu białek wytwarzanych przez wirusy COVID/SARS/MERS, a także markerów glukozy, insuliny, nowotworów, zawału serca i innych. Monitorowanie „in vivo” będzie się odbywać w czasie rzeczywistym. (…) Zgodnie z ustaleniami Alivecel LLC zajmie się komercjalizacją technologii przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy Emitent będzie mieć wyłączne prawa do dystrybucji produktów w Polsce i na rynkach europejskich”.

O chipowaniu ludzi mówi się od dawna, ale do tej pory mało kto traktował to poważnie. Ostrzeżenia takie dezawuowano jako „teorie spiskowe”, w które poważni ludzie nie wierzą. Od dawna też było wiadomo, że możni tego świata umiejętnie wprowadzą taką technologię – ponieważ to już nie czasy, że ludzi się do czegoś zmusza siłowo, wiadomo było, że ludzie sami dobrowolnie poddadzą się takiej procedurze. Sytuacja „pandemii” oczywiście bardzo sprzyja takim działaniom. Wskazane w komunikacie markery to będzie pierwszy krok do wprowadzenia pełnego „pakietu”, który zawierać będzie informacje zawarte w naszych dokumentach, który zastąpi karty bankomatowe i kredytowe, GPS, i tak dalej i tak dalej. A wszystko to oczywiście dla … naszego bezpieczeństwa.

Adam Wielomski: Jest faktem, że przy okazji tzw. pandemii – piszę „tzw.” ponieważ do tej pory, przez dwa miesiące, zmarło na nią ok. 900 osób w Polsce, czyli mniej niż umiera w naszym kraju osób jednego dnia – uaktywniły się dziwne osoby z dziwnymi pomysłami. Pod pretekstem obrony przed tzw. pandemią minister zdrowia chce nas przymusowo szczepić, a minister finansów przymusowo wprowadzić pieniądz wirtualny. Równocześnie znany propagator doktryny depopulacyjnej, wedle której na ziemi nie powinno żyć więcej niż 300 milionów ludzi, Bill Gates dał się poznać jako zwolennik przymusowych szczepień na COVID. Gdy do przymusowego szczepienia nawołuje jeden z najbardziej wpływowych ludzi na ziemi, a jest on zwolennikiem jej depopulacji, to aż prosi się zadać pytanie: czy szczepionka na COVID nie będzie, przy okazji, zawierała jakiś substancji negatywnie wpływających na płodność? Trudno nie odnieść wrażenia, że przy okazji przyszłej szczepionki zostaniemy zaszczepieni i na koronawirusa i na wielodzietność, a wprowadzając obowiązkowy pieniądz wirtualny zostaniemy dokładnie opodatkowani, gdyż wtedy nie da się zapłacić bez VAT nawet za przystrzyżenie trawnika sąsiadowi.

A przeznaczonych do depopulacji i opodatkowania helotów nie będzie trzeba zmuszać do zaszczepienia się, gdyż media przekonają ich, że to wszystko dla ich dobra i bezpieczeństwa. Każdy, kto będzie się sprzeciwiał będzie traktowany jak bluźnierca, tak jak dziś traktowane są osoby wchodzące do sklepu bez maseczki. Przed punktami szczepień będą się ustawiały kolejki sfanatyzowanych przez media ludzi, a samodzielnie myślący będą się musieli ukrywać przed ogłupiałą masą. Wszystkim, którzy ufają tej propagandzie zadam pytanie: czy pożyczyłbyś (pożyczyłabyś) ministrowi Szumowskiemu 200 PLN? Jeśli po pewnych wahaniach odpowiesz „nie, bo nie znam”, bo „nie mam zaufania”, etc, to zadam drugie pytanie: jeśli nie powierzyłbyś mu 200 PLN, to dlaczego powierzasz mu swoje zdrowie?

Myśl Polska, nr 23-24 (24-31.05.2020)