Imperium jako pełnia

cesar.jpg
Ocenia się, że historia Eurazji i basenu Morza Śródziemnego znana jest nam od około 5000 lat. Tak mniej więcej, a wcześniejsze epoki to właściwie jest tylko czysta spekulacja. Przed naszymi oczami wielki potok ludów i narodów; dynastii, satrapii, republik i innych politycznych organizmów, które nagle przychodziły, odnosiły nawet błyskotliwe sukcesy, by niespodziewanie gdzieś zniknąć w mrokach dziejów.

Towarzyszy nam stały zgiełk i w rzeczywistości wielkie kataklizmy. Wszystko ostatecznie ma zły, tragiczny koniec. To co było potężne i wzniosłe, jakoś na ogół w końcu karleje i aż nawet nikczemniejąc. Te spostrzeżenia odnoszą się również do losów imperium. Jest tylko jedna porządkująca uwaga: imperiów było niewiele. Są one raczej wyjątkiem, nie zaś zasadą. Dlaczego? Najpierw musimy dokonać przeglądu politycznej historii świata, by spośród liczby mocarstw desygnować te o imperialnych cechach.

W celu osiągnięcia tego pożądanego tytułu trzeba posiadać szereg wyróżniających znamion, występujących jednocześnie we wzajemnym ze sobą związku. Imperium to przede wszystkim także mocarstwo, które włada stosunkowo dużym, najlepiej zwartym terytorium. Jego zasięg – co naturalne i zrozumiałe – podlega pewnym zmianom oraz korektom, ale nigdy zasadniczym. Musi być ono właściwie położone z geopolitycznego punktu widzenia, lecz największe potęgi są w stanie skorygować, a nawet unieważnić zasady rządzące geografią. Istotnym znamieniem jest także jego trwałość. Byty przejściowe na politycznym firmamencie, nie zasługują na to wielkie miano, są zaledwie historycznymi przypadłościami.

Trudno silić się na podawanie właściwego czasu ich trwania, ale można zaryzykować twierdzeniem, że przynajmniej trzysta lat, czyli około dwudziestu pokoleń. Taka polityczna jednostka winna cechować się stosunkowo solidnym wewnętrznym ładem, czyli tak zwaną społeczną stabilnością. Uporządkowane stosunki polityczne służą również wewnętrznej ekonomii, która musi zapewnić wystarczająco dobry poziom zaspokojenia życiowych potrzeb szerokich rzesz, które dzięki temu będą się utożsamiały z imperialnymi celami. Może to przysłowiowe banały, ale jednak niezmiernie ważne.

Przede wszystkim nad imperium i z jego najgłębszego wnętrza, musi emanować wielka duchowa siła. Potężna, aż nadnaturalna moc, która powalając unicestwia wszystkich przeciwników, stojących na jego drodze. W istocie to duch kieruje losami materii, dlatego wszelka militarna siła, wielkość ekonomii – to widzialne przejawy jego działania. Podstawą tego źródła doczesnych sukcesów zawsze jest wiara, zorganizowana w religijny system. Gdy umiera Bóg, imperium zbliża się do nieodwoływalnego końca.

Wiara z kolei jest podstawą misji, albowiem nie przetrwa żadna potęga, jeżeli nie hołduje przekonaniom o własnym wybraństwie i wyższym celom, dla których w rzeczywistości istnieje. Imperium dzięki temu, bliższym i dalszym peryferiom, narzuca obraz świata. Decyduje o tym co dobre, a co złe; wskazuje kierunki, mobilizując do podporządkowania i grania wyznaczonej roli. Imperia na ogół nie odradzają się, gdy nadchodzi ich kres – to najczęściej jest on ostateczny.

Bywają jednak dziwne wyjątki. Imperium Rzymskie poprzez Kościół katolicki, jego strukturę, właściwie w tej zmodyfikowanej formie trwało aż do likwidacji Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Chiny stale pulsują, dziś przeżywają swój kolejny renesans. Tutaj dotykamy innego problemu. Czy imperia aby nie wędrują, lokując się, co jakiś czas w innych miejscach, pośród ciżby? Ale to już inny temat.

Antoni Koniuszewski
Myśl Polska, nr 19-20 (10-17.05.2020)