Ziemniaczana republika PiS?

info_0.jpg
Tak zwana pandemia COVID-19 wyraźnie zmierza ku końcowi. Jej skutki zdrowotne w całości populacji są w tej chwili tak znikome, że całkowicie pomijalne w statystykach. Stawiam dolary przeciw orzechom, że jeśli przyjrzeć by się dziennym lub miesięcznym statystykom zgonów za lata 2019 i 2020 nie będą się one specjalnie różniły. I to pomimo tego, że w 2020 szaleje rzekoma epidemia.

Przeciwnie rzecz ma się ze skutkami społecznymi, politycznymi i ekonomicznymi. Te pierwsze są na razie niemożliwe do przewidzenia. Wymuszona atomizacja może doprowadzić do dalszej alienacji jednostek, bądź wręcz przeciwnie – odwrócić ten trend. Łatwiej oszacować skutki ekonomiczne i polityczne (i geopolityczne, ale to nie temat na dziś). Panika polityków, jakże mało odpornych na presję mediów i opinii publicznej, doprowadziła do światowej recesji, która właśnie się rozpoczyna.

W Polsce będzie ona szczególnie dotkliwa, gdyż zarówno jako jednostki jak i jako państwo nie posiadamy zasobów umożliwiających bezpieczne przetrwanie wymuszonego zastoju i ponowny rozruch gospodarki. Głównie dlatego, że rząd od kliku lat skutecznie blokuje rozwój naszej karłowatej klasy średniej, w tym samym czasie radośnie wyrzucając dziesiątki miliardów złotych na kiełbasę wyborczą w postaci kosztownych socjalnych programów. Ale także dlatego, że po zamrożeniu gospodarki rząd zamiast uruchomić mechanizmy zabezpieczające skupił się na utrzymaniu władzy. Za wszelką cenę.

W ten płynny sposób dochodzimy do konsekwencji politycznych. Ludzie Jarosława Kaczyńskiego w ostatnich tygodniach, we własnym partykularnym interesie, całkowicie zdemolowali ustrój państwa. Wpierw wprowadzili całkowicie pozakonstytucyjny stan wyjątkowy po to by formalnie nie nazwać go stanem wyjątkowym. Ograniczyli bezprawnie podstawowe prawa obywatelskie takie jak prawo do zgromadzeń, praktyk religijnych czy przemieszczania się. Wisienką na torcie było natomiast wczorajsze głosowanie, które zmieniając na miesiąc przed wyborami zasady elekcji głowy państwa, pchnęło nas w kierunku bananowej (bardziej ziemniaczanej) republiki. PiS postawił zatem nas – Polaków przed wyborem. Albo będziemy biernie przyglądali się jak zmieniają nasze państwo w autorytarny koszmarek rządzony przez widzimisię zgorzkniałego starca. Albo coś z tym zrobimy. Ja już wiem jak wybiorę.

Przemysław Piasta

7.04.2020