Wybory nawet po trupach?

kaczor_1.jpg
Obóz narodowy zawsze w swojej historii stał na stanowisku ochrony substancji biologicznej narodu. Stanowiło to prymat w jego działalności, zarówno w latach rewolucji 1905 roku, w okresie pierwszej wojny światowej, a także w czasie trwania i po zakończeniu tej drugiej.

Nie zawsze pozostawał skuteczny w przekładaniu swoich słusznych postulatów na działania, o czym świadczyć może chociażby wybuch Powstania Warszawskiego czy straceńcza walka formacji podziemnych, w tym wielu o proweniencji narodowej, po roku 1945.

Głos środowiska odwołującego się do wszechpolskiej tradycji powinien być słyszalny także i dzisiaj. Zmienił się co prawda wróg, jest nim śmiertelny wirus siejący spustoszenie na coraz to nowych obszarach. Jego rozprzestrzenianie się stanowi poważne zagrożenie dla funkcjonowania narodowej wspólnoty. Ochronie przed nim służyć mają wszelkie środki ochronne, kwarantanna, izolacja oraz unikanie niepotrzebnego ryzyka, także przy podejmowaniu prac i działań, które mogą być odłożone na okres późniejszy. Przykładem takich działań mogą być właśnie wybory prezydenckie, które, podług ostatnich informacji, odbyć mają się 10 maja br. Oto obóz polityczny, który na swoim koncie ma już przypadki wielokrotnego łamania ustawy zasadniczej, nagle powołuje się na przepisy tejże konstytucji i wybory za wszelką cenę stara się przeprowadzić.

Co ciekawe, bez żadnego zażenowania kopiuje w tym proceder niegdyś tak mocno krytykowany, jakim jest głosowanie zdalne/korespondencyjne. Ileż farby drukarskiej usłużne PiS-owi media wylały w ostatniej z górą dekadzie, pastwiąc się nad modelem „demokracji sterowanej” w Rosji. O zapadłych rosyjskich wsiach, gdzie urnę na sankach przywożą pod chatkę staruszki putinowscy czynownicy. A tu co? Nasza władza ima się tych samych metod? Urna objazdowa, czy może głos do skrzynki pocztowej, a może w sieci „Biedronka” lub „Żabka”? Toż to iście wschodnie standardy…

Tym razem jednak efektem nihilizmu prawniczego, który od dawna toczy PiS i przy okazji Polskę pod formacji tej rządami, nie będzie tylko dalszy demontaż kolejnych instytucji i upadek zasad prawnych w państwie, na wzór chociażby „sojuszniczej” Ukrainy, ale coś więcej. Tym razem obecna władza w realny sposób na śmiertelne niebezpieczeństwo wystawia własnych obywateli, o których troska winna być pierwszym przykazaniem każdej władzy. Ceną zaś za polityczne ambicje jednostki będzie faktyczna depopulacja narodu.

Maciej Motas
5.04.2020