Koronawirus zmienia globalny układ sił

ud army.jpg
Wydaje się pewne, że obecna pandemia zmieni globalny układ sił. Jedne z państw, które do tej pory uważano za mające największy wpływ i decydujące o światowej polityce, stracą swoje wpływy, gdy tymczasem inne zyskają na znaczeniu. Nie będą rozważał szczegółowo jak te zmiany mogą wyglądać a ograniczę się jedynie do wskazania jak obecna pandemia wpłynęła na możliwości militarne największego obecnie mocarstwa, czyli USA.

Jak donosi znana agencja informacyjna Jane’s, specjalizująca się w monitorowaniu i analizach w obszarze militarnym, prawie wszystkie zaplanowane ćwiczenia sił NATO, jak i innych z udziałem sił USA, zostały w większości odwołane, a pozostałe przełożone, albo ograniczone. Dotyczy to także wielkich i od dawna zapowiadanych ćwiczeń „Defender-Europe 20”, które wystartowały już w lutym, a miały odbywać się także na terenie Polski. Ich zakres był bardzo duży i obejmować miał przerzucenie około 20 tys. żołnierzy z USA do Europy. Tymczasem z powodu Covid-19, począwszy od 13 marca, przerzut wojsk USA do Europy został zatrzymany.

Jak poinformował w środę sekretarz obrony Mark Esper, Pentagon zadecydował o wstrzymaniu wszelkich ruchów sił USA poza krajem na przeciąg 60 dni. Podał on także, że u 227 osób należących do sił zbrojnych USA testy potwierdziły istnienie koronawirusa, zaś dzień przedtem było takich osób 174.

Na dodatek stwierdzono koronawirusa u trzech marynarzy z załogi lotniskowca USS Theodore Roosevelt, który pełni służbę na Morzu Filipińskim. Lotniskowiec jest wielkim okrętem, na którym przebywa około 5 tysięcy ludzi i fakt, że byli tam zarażeni, może skutkować szybkim zwiększeniem liczby chorych, co, z kolei, może postawić pod znakiem zapytania utrzymanie okrętu i całego zespołu w gotowości operacyjnej. Kolejne zarażenia na tym okręcie zaraz zresztą stwierdzono i już w czwartek miało ich być 23 . Z tego powodu okręt ma stanąć przy pirsie w bazie Guam, gdzie cała załoga zostanie poddana testom na koronawirusa.

Wielkie statki wycieczkowe, na których pojawiły się zakażenia, w całości poddawano kwarantannie. Tutaj nie można było tego zrobić, gdyż ten lotniskowiec jest jednym z dwóch pełniących aktualnie służbę (drugi znajduje się w pobliżu Zatoki Perskiej). Jego wyłączenie spowodowałoby, że US Navy straciłaby połowę lotniskowców w stanie operacyjnej gotowości i nie miałaby u wybrzeży Chin żadnych poważnych sił.

Wszystko to razem wzbudza niepokój co do zdolności USA do zapewnienia panowania na światowym oceanie. Zaniepokojeni muszą być bliscy sojusznicy i klienci USA w tym rejonie, jak też i wszędzie na świecie. Nie mogą być pewni czy hegemonia USA zostanie utrzymana, zaś obecna sytuacja pokazuje, że to Chiny lepiej sobie radzą z koronawirusem i na dodatek stanowią one teraz chyba jedyne pewne źródło zaopatrzenia w materiały niezbędne do walki z epidemią. Z tego też względu nie dziwi, że państwa G-7 nie były w stanie zgodzić się aby koronawirusa nazywać „chińskim” wirusem”, czy też wirusem z Wuhan, jak by tego chciał prezydent Trump, czy sekretarz Pompeo. Zwyczajnie nie chcą one narażać swoich stosunków z Chinami właśnie teraz.

Na dodatek paraliż amerykańskiego przemysłu zaczyna dotykać także branży zbrojeniowej. Produkcję zatrzymał koncern Boeing. Zakłócenia i zerwanie kooperacji dotyczy też koncernu Lockheed, który wytwarza samoloty F-35, obecnie, jak wielu uważa, najbardziej zaawansowany samolot wielozadaniowy na świecie. Pracę przerwały zakłady produkujące F-35 w Japonii i Włoszech. Ponadto w USA przestano testować już przekazane armii maszyny.

Globalizacja, która miała być rozwiązaniem wszelkich problemów, faktycznie zagraża USA i całemu stworzonemu przez nie systemowi, stawiając pod znakiem zapytania ich możliwości obronne. Okazało się, że koronawirus w połączeniu z globalizacją, jest być może nawet większym wyzwaniem i zagrożeniem dla dominacji USA, niż była nim zimna wojna.

Stanisław Lewicki
fot. fb profil D.J Trumpa
28.03.2020

Dzial: