Epidemia na ekranie

epdemia 3.jpg
Nie wiemy na ile uzasadnione jest bombardowanie odbiorców informacjami o koronawirusie. Nie wiemy, czym w rzeczywistości jest ta pandemia. Trudno prognozować jej dalszy przebieg i długofalowe skutki. Możemy jednak zastanowić się nad tym, jaki wpływ wywrzeć może ona na życie polityczne i społeczne, na model funkcjonowania człowieka współczesnego.

Lęk przed zarazą jest jednym z najbardziej atawistycznych uczuć towarzyszącym człowiekowi. Jego obrazy przez tysiąclecia przewijały się również przez wytwory kultury i dzieła sztuki.

W listopadzie 2019 roku, gdy w chińskim mieście Wuhan już pojawiły się pierwsze zachorowania, widzowie w sąsiadującej z Chinami Rosji obejrzeć mogli pierwszy sezon serialu „Epidemia”. Jest on chyba najlepszą w ostatnich latach filmową projekcją epidemiologicznej, apokaliptycznej antyutopii. W zalewie produkcji amerykańskich na ten temat wyróżnia się przede wszystkim dojrzałością; tu nie chodzi wyłącznie o podziwianie jakiegoś nierealnego herosa, a raczej o próbę w miarę realistycznego oddania stanów, emocji i reakcji ludzkich w sytuacji skrajnego zagrożenia.

Serial jest ekranizacją powieści Jany Wagner, rosyjskiej pisarki o częściowo czeskim pochodzeniu, reprezentującej w rosyjskojęzycznej literaturze młodsze i średnie pokolenie (rocznik 1973). Powieść „Wongoziero” ukazała się w 2011 roku i była jej literackim debiutem (w Polsce książka znalazła się w ofercie dla czytelników w 2015 roku, wydana nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka pod tytułem „Pandemia”). Ciekawy był przy tym sam sposób powstania książki; autorka, nie mając doświadczenia pisarskiego, publikowała różne krótkie formy w mediach społecznościowych i na blogach i właśnie w taki sposób wpadła na pomysł podjęcia się opisu dylematu rodziny postawionej w obliczu konieczności desperackiej ucieczki przed szerzącą się w Moskwie niszczycielską epidemią. Dalsze etapy hipotetycznej próby oddalenia się od centrum pandemicznego powstawały w dużej mierze w oparciu o dyskusje, jakie po lekturze kolejnych fragmentów toczyły się wśród internautów. Można zatem uznać, że dodatkowym, zbiorowym autorem historii stawali się właśnie czytelnicy wpisów Wagner.

Wracając jednak do świata filmowego, warto na wstępie zaznaczyć, że serial dostępny był na platformie internetowej Premier należącej do spółki Gazprom-Media. Jego reżyserem został Paweł Kostomarow, operator, reżyser i dokumentalista przez niektórych kojarzony z szeroko rozumianą rosyjską opozycją antysystemową (m.in. przygotowywał dokumentalne materiały z protestów na moskiewskim Placu Błotnym w 2012 roku). W głównych rolach obsadzono cały szereg znanych rosyjskich aktorów filmowych i teatralnych, m.in. Kiriła Kjaro, Wiktorię Isakową, Marianę Spiwak i Aleksandra Robaka. Film wziął udział w pokazach konkursowych całego szeregu międzynarodowych festiwali, w tym w prestiżowym CanneSeries na Festiwalu Filmowym w Cannes.

epidemia dvd.jpg

W „Epidemii” pojawia się co najmniej kilka interesujących wątków, które mogą stać się kanwą do refleksji politycznych i zresztą wzbudziły w samej Rosji ostre dyskusje w tej właśnie sferze. Zasadniczym z nich jest rola struktur siłowych państwa w czasie katastrofy epidemiologicznej. W wyniku wywołanej wirusem katastrofy Moskwa zostaje odizolowana poprzez wprowadzenie kwarantanny dla całego miasta. Wirus jednak rozszerza się dalej, obejmując nawet prowincjonalne rejony odległe od wszelkich aglomeracji. Rolą państwa jest kierowanie procedurami stanu wyjątkowego, w czym wiodącą rolę odgrywa armia (jednostki niesprecyzowane, być może również jakaś forma służb specjalnych).

Błyskawiczne rozprzestrzenianie się wirusa powoduje, że w którymś momencie ubrani w zabezpieczające ich szczelnie kombinezony funkcjonariusze rozpoczynają akcję metodycznego ludobójstwa, likwidując nie tylko ewidentnie chorych, ale też zdrowych w kolejnych miasteczkach i wsiach. Proces podjęcia decyzji nie jest ani w filmie, ani też w będącej dla niego kanwą książce w żaden sposób omówiony. Nie ma śladu ilustracji mechanizmów politycznych w warunkach ekstremalnych, niemal apokaliptycznych. Jest za to wskazanie na brutalną siłę i proces „czyszczenia” całych połaci kraju z miejscowej ludności.

W odróżnieniu o całego szeregu produkcji amerykańskich, nie ma tu miejsca na szlachetnego przedstawiciela państwa walczącego heroicznie o przywrócenie systemowi ludzkiej twarzy. W sytuacji ekstremalnej system przekształca się w fizycznego likwidatora, choć nie ma już monopolu na użycie przemocy i stopniowo słabnie. Kadry żołnierzy dokonujących masowych egzekucji musiały zaszokować nie tylko widzów, ale też część elit rosyjskich. Wokół tych scen i – szerzej – sposobu przedstawienia reakcji na kryzys domniemanego państwa rozgorzała emocjonalna dyskusja. Jej efektem był pewien kompromis: w szóstym odcinku serialu, niby mimochodem, dowiadujemy się, że znakomicie wyposażeni i umundurowani „czyściciele” to przedstawiciele niezidentyfikowanych, uzbrojonych grup terrorystycznych, które – korzystając z ogólnego chaosu – chcą przejąć kontrolę nad państwem.

Ten element różni film od książki, w której mamy raczej jednoznaczną sugestię, że za egzekucjami stoi jakaś struktura państwowa. W związku z tym brakiem zgodności, pojawiły się teorie, iż zastrzeżenie dotyczące niepaństwowego charakteru oglądanych przez nas na ekranie mundurowych zostało wprowadzone na wyraźną prośbę władz rosyjskich. Ich potwierdzeniem miało być chwilowe usunięcie dwóch odcinków filmu z platformy internetowej, po którym rozległy się oskarżenia o cenzurę.

Wkrótce owe dwa odcinki znów zostały udostępnione, przy czym po nich ukazał się szósty – ze wspomnianym powyżej zastrzeżeniem odnośnie występujących w filmie zbrojnych formacji. Niektóre rosyjskie media spekulowały, że w sprawie interweniował ówczesny minister kultury, a obecnie doradca prezydenta Władimir Medińskij, domagając się od kierownictwa Gazprom-Media rezygnacji z tej swoistej autocenzury. Sam polityk zdecydowanie temu zaprzeczył, choć jednocześnie z uznaniem wyrażał się na temat „Epidemii”. Medialne spekulacje mogły też być częścią kampanii, bo niewątpliwie nagłośniły główny motyw i pomogły w promocji serialu.

epidemia rus.jpg

Innym interesującym wątkiem filmu jest upadek struktur państwa w związku z pandemią. Towarzyszy mu całkowita atrofia norm społecznych i etycznych. Po ogarniętych zarazą blokowiskach grasują uzbrojone w łomy i kije bandy napadające i zabijające każdego przypadkowo napotkanego przechodnia. To naturalna konsekwencja wprowadzenia tzw. kwarantanny obejmującej ogromne obszary miejskie. Można założyć, że dużą część śmiertelnych ofiar nadzwyczajnej sytuacji stanowią nie tyle zmarli w wyniku ataku wirusa, lecz ci, którzy mieli pecha natknąć się na rozwścieczone grupy. Sytuacja taka jest dość oczywista na wszelkich odizolowanych terenach.

Zanik jakichkolwiek hamulców potęgowany jest w takich okolicznościach przez przerażenie, obcowanie z masową śmiercią i desperację. Grupy wyrostków okładające ludzi stalowymi prętami nie mają nic do stracenia. Świat kończy się na ich oczach, a oni mogą robić to, czym do tej pory zajmowali się wyłącznie w brutalnych grach komputerowych. Lęk przed zarażeniem powoduje, że zanikają również wszelkie formy woli wsparcia i chęci pomocy innym.

Następuje dehumanizacja, podobna zresztą do tej, w wyniku której mundurowi dokonują masowych egzekucji poza miastem. Drugi człowiek przekształca się w potencjalne zagrożenie wirusowe, zanikają jego cechy człowieczeństwa, a staje się zatrutą, budzącą strach i obrzydzenie masą organiczną. Stworzeniem pozbawionym wszelkich ludzkich przymiotów, które można bez wyrzutów sumienia wyeliminować jako źródło zagrożenia, zachowując przy tym żelazne alibi w postaci przekonania o dokonaniu aktu oczyszczenia lub samoobrony.

Wreszcie kolejny element – budowa oporu w sytuacji rozpadu państwa, a właściwie jego wojny na śmierć i życie ze społeczeństwem. Na pacyfikowanej prowincji powstaje oddolny ruch protestu, oczywiście nie bez udziału charyzmatycznej liderki, który za cel stawia sobie pomszczenie zabitych przez mundurowych cywilów. Stojąca na czele lokalnego wiejskiego oporu pielęgniarka grana przez najstarszą córkę znanego rosyjskiego reżysera Nikity Michałkowa Annę Michałkową, pytana dlaczego idą ze starymi naganami na uzbrojonych w automaty i wozy bojowe żołnierzy, odpowiada: „żeby wiedzieli, że z nami tak nie wolno”. Ekstremalne warunki budzą zatem samoorganizację i bunt, nawet w warunkach, z zasady raczej biernej, rosyjskiej prowincji.

Wyjaśnia to barwnie i w swoim oryginalnym stylu prof. Aleksandr Dugin: „Rzecz w tym, że każde państwo – w tym i rosyjskie – jest potworem, Lewiatanem. Jest bezlitosną, nieożywioną maszyną pozbawioną duszy. Właśnie za to tak nienawidzili państwa Nietzsche i Tołstoj. To wszystko prawda i czasem trzeba o tym pamiętać, ale to tylko część prawdy. Państwo zostaje zredukowane do mechanizmu represji wtedy, gdy traci ideę, cel, misję, stając się państwem dla samego siebie, bez sakralnego uzasadnienia. Takie państwo rzeczywiście w którymś momencie zaczyna zgładzać naród (piszę o tym trochę w mojej ‘Noomachii’ w części poświęconej rosyjskiemu Logosowi). Jeśli państwo zachowuje wymiar duchowy, jest czymś więcej – drogą ku wyższej prawdzie. Być może nie staje się ono przez to bardziej humanitarnym, jednak jest bez wątpienia bardziej sensownym.

W ‘Epidemii’ oglądamy właśnie takie państwo, porządek i system, w których nieobecny jest sens”. Ekstremalna sytuacja i równie skrajna reakcja struktur państwa byłaby być może akceptowalna dla ludzi, gdyby wiedzieli, że poświęcenia, a nawet krwawe ofiary, dokonywane są w imię celów wyższych, podzielanych i zinternalizowanych przez każdego z osobna, wspólnych wszystkim bądź większości. Państwo współczesne takiej własnej teleologii nie wypracowało. Dlatego jego brutalne działania wywołują ludowy bunt.

Ilustrowana w „Epidemii” katastrofa ma charakter pandemii. Bohaterowie filmu po wielu perypetiach i koszmarnych, utrzymanych w realistyczno-turpistycznej konwencji przeżyciach docierają do spokojnej w założeniu Karelii, z dala od cywilizacji, na wyspę pośrodku jeziora otoczonego północną tajgą. Tam jednak pojawiają się Azjaci z Dalekiego Wschodu (Chińczycy? Japończycy? Koreańczycy?), nie cywile, lecz żołnierze – lotnicy, uzbrojeni komandosi. Tą część antyutopii odebrać chyba można wyłącznie jako próbę pokazania, że upadłe po przejściu biologicznego, zdrowotnego kataklizmu państwo stało się całkowicie bezbronne w obliczu ekspansji zagranicznego ośrodka. Ten element uzupełnia obraz zniszczenia, stanowi jakby ostatni element staczania się dotychczas istniejącego porządku w otchłań. Nie ma przy tym większego znaczenia, z jakiego kraju pochodzą uzbrojeni przybysze. Epidemia zdołała zniszczyć nie tylko tkankę społeczną, ale także doprowadzić do ostatecznej destrukcji państwowości.

Dużym plusem omawianego serialu jest też naszkicowanie postaci głównych bohaterów jako ludzi z krwi i kości. Przewaga rosyjskiego kina, nawet w wydaniu serialowym, nad komercyjnymi produkcjami amerykańskimi polega właśnie na złożonych psychologicznie profilach postaci. Nie ma tu jednoznacznych barw, a jedynie odcienie. Każdy z bohaterów ma swoje cienie osobowości, lęki, słabości, które dodatkowo ulegają uwypukleniu w ekstremalnych warunkach, z którymi przychodzi im się zmierzyć. W książce, z natury rzeczy, profile psychologiczne naszkicowane są znacznie dokładniej, ale i tak mamy w serialu do czynienia z postaciami wielowymiarowymi.

Odtwórczyni jednej z głównych ról w serialu Mariana Spiwak stwierdziła ostatnio, że „faktycznie, w warunkach epidemii koronawirusa nasz serial wygląda strasznie, choć wcześniej to wszystko wydawało się raczej fantastyką”. Ma rację, co tym bardziej powinno skłaniać nas do obejrzenia filmu i zastanowienia się nad możliwymi scenariuszami dalszego rozwoju sytuacji. Z całą pewnością nie będzie to czas stracony, a przy okazji zapoznamy się z dorobkiem współczesnego rosyjskiego kina, które – poza nielicznymi wyjątkami na kanale TVP Kultura – jest w Polsce praktycznie nieobecne.

Mateusz Piskorski

Książka: Jan Wagner, „Pandemia”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2015, ss. 432.
Serial: reż. Paweł Kostomarow, scen. Roman Kantor, „Epidemia”, Premier Studio, www.premier.one

Myśl Polska, nr 13-14 (29.03-5.04.2020)

Dzial: