Życie i polityka jako dzieło sztuki

lenta ru.jpg
„Dzień mojej śmierci będzie dniem żałoby narodowej” – mówił w jednym z ostatnich wywiadów Eduard Limonow. Rosyjski pisarz i skandalizujący polityk zmarł wieczorem 17 marca w jednym z moskiewskich szpitali. Żałoby narodowej nie ma. Limonow nie przewidział epidemii koronawirusa i tego, że to właśnie ona zdominuje przestrzeń informacyjną nie tylko Rosji, ale i całego świata.

O biografii Limonowa (to jego literacki pseudonim, właściwie nazywał się Sawienko) można pisać wiele. Niektórzy twierdzą, że jest ona napisanym przez niego scenariuszem, że pisarz tak naprawdę kolejnymi swoimi decyzjami życiowymi tworzył kontrowersyjne, jak on sam, dzieło sztuki. Faktycznie, trudno było w jego przypadku oddzielić sztukę od polityki, literaturę od faktu, życie od happeningu.

Urodził się 22 lutego w Dzierżyńsku w obwodzie niżnonowogrodzkim (wtedy gorkowskim) w etnicznie rosyjskiej rodzinie. Od 17 roku życia pracował fizycznie jako prosty robotnik, wkrótce zajął się krawiectwem (szył dżinsowe spodnie dla ówczesnej bohemy artystycznej). Od najmłodszych lat zajmował się równolegle literaturą; najpierw poezją, później przede wszystkim prozą. Po przeprowadzce do Moskwy KGB postawiło mu, według jego własnej relacji, wybór: albo współpraca z nimi, albo emigracja. Wybrał tą drugą opcję i zamieszkał w Stanach Zjednoczonych. Rozpoczął tam pracę jako dziennikarz w rosyjskiej prasie emigracyjnej, a jednocześnie zaangażował się w działalność tamtejszej komunizującej Socjalistycznej Partii Robotniczej, przez co znalazł się w polu zainteresowania FBI. W 1980 roku przeniósł się do Francji, której obywatelstwo przyjął po siedmiu latach pobytu. Tam z kolei związał się z Francuską Partią Komunistyczną.

Do ojczyzny wrócił w 1990 roku, po czym z miejsca aktywnie zaangażował się w tamtejsze życie polityczne. Jesienią 1993 roku uczestniczył w obronie budynku parlamentu przed szturmującymi go oddziałami wiernymi prezydentowi Borysowi Jelcynowi. Zbliżył się do Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji Władimira Żyrinowskiego, choć wkrótce ich drogi się rozeszły, a sam pisarz założył swoje własne ugrupowanie – Partię Narodowo-Bolszewicką. W PNB zebrała się cała ówczesna kontrkulturowa opozycja antysystemowa; formacja miała być swoistym sojuszem ekstremów ze skrajnej prawicy i skrajnej lewicy. Sama symbolika przyjęta przez ugrupowanie szokowała: na partyjnych flagach utrzymanych w kolorystyce i stylistyce III Rzeszy widniał sierp i młot.

Ugrupowanie stało się propagatorem nowej estetyki, swoistego politycznego postmodernizmu, epatując przy tym stanowiskami i wypowiedziami, które jedni uznawali za komunistyczne, a dla innych brzmiały one, jak faszystowskie. Limonow osobiście oraz jego zwolennicy i działacze uczestniczyli w szeregu konfliktów zbrojnych na obszarze postradzieckim i poza nim. Narodowi bolszewicy wspierali Serbów podczas wojny w Jugosławii (ich lider poznał wówczas m.in. Radovana Karadzicia, również poetę, przywódcę bośniackich Serbów), Abchazów walczących o niepodległość od Gruzji oraz pragnących oddzielić się od Mołdawii mieszkańców Naddniestrza.

W latach 2000-2001 Limonow miał rzekomo planować zbrojne wtargnięcie do północnego Kazachstanu; postulaty przyłączenia do Rosji północnych, zamieszkałych przez mniejszość rosyjską regionów tego kraju głosił konsekwentnie aż do śmierci. PNB miała charakter nie tyle tradycyjnego ugrupowania, co z jednej strony awangardowego projektu politycznego, nieco przypominającego swą poetyką włoskich futurystów, a z drugiej bojówki. Przez jej szeregi przewinęło się wielu opozycyjnych intelektualistów, m.in. znany również z łamów MP prof. Aleksandr Dugin. W 2001 roku Eduard Limonow został aresztowany i postawiono mu zarzut kierowania zorganizowaną grupą zbrojną oraz nielegalnego posiadania broni. Skazano go na 4 lata więzienia, jednak po nieco ponad dwóch latach został zwolniony z reszty odbywania kary.

limonow okl.jpg

Styl działania i bezkompromisowa antysystemowość wpisana w polityczny i awangardowy genotyp pisarza sprawiły, że nieunikniony był jego konflikt z władzami rządzonej już przez Władimira Putina Rosji. To, co było możliwe i akceptowalne w latach 90-ch przestało być tolerowane przez władze odbudowującej struktury państwowe Federacji Rosyjskiej. Reakcją Limonowa było przejście do szeregów radykalnej, antyputinowskiej opozycji, w której znalazł się w towarzystwie prozachodnich liberałów.
Od początku wydawało się, że sojusz nie może być trwały. Z jednej strony, wypowiedzi Limonowa były uznawane przez wielu przedstawicieli poprawnej politycznie opozycji za wręcz faszystowskie, z drugiej jednak liczono tam na jego zdolności mobilizacyjne i bezkompromisowość.

Sam Limonow, doskonale rozumiejąc ideologiczną przepaść dzielącą go z liberałami i nie bagatelizując jej, uważał, że takiego sytuacyjnego sojuszu wymaga lansowana przez niego koncepcja siłowego odsunięcia od władzy elit polityczno-biznesowych. Obie strony chciały zatem wykorzystać się nawzajem, czysto instrumentalnie. Nie zmienia to faktu, że sojusz zawarty przez Limonowa doprowadził do porzucenia szeregów PNB przez wielu działaczy. Zresztą sama PNB została wkrótce zdelegalizowana pod zarzutem działalności sprzecznej z konstytucją.

W odróżnieniu od dużej części opozycji antyputinowskiej Limonow poparł w 2014 roku powrót Krymu i Sewastopola do Rosji, przypominając przy tym, że był to jego głoszony konsekwentnie od lat postulat. W ostatnich latach życia znów zaczął pojawiać się, wprawdzie sporadycznie, na antenie kanałów telewizji publicznej. Był zatem raczej politycznym awanturnikiem i prowokatorem, zachowującym niezależny i od władzy i od opozycji status. Proponował swoją trzecią drogę dla Rosji, choć sam przyznawał, że rewolucyjne postulaty jego i jego środowiska nie mają szans na wprowadzenie w życie.

Jego literackie osiągnięcia są bezsporne. Wprawdzie większość jego dzieł nie została przetłumaczona na język polski, ale już dzięki wydaniu jego sztandarowej powieści „To ja, Ediczka” (Eduard Limonow, To ja, Ediczka, Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2005) napisanej jeszcze w czasach pobytu pisarza za oceanem, postać Limonowa stała się rozpoznawalna również w środowiskach zafascynowanych literaturą postmodernistyczną. W 2019 roku ukazała się biografia rosyjskiego pisarza autorstwa Francuza Emmanuela Carrere’a (Emmanuel Carrere, "Limonow", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019). W 2008 roku naukowe, literaturoznawcze opracowanie dorobku pisarza opublikował prof. Lucjan Suchanek z Uniwersytetu Jagiellońskiego (Lucjan Suchanek, "Parias i Heros. Twórczość Eduarda Limonowa", Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2008).

Z uwagi na jego postmodernistyczną twórczość polski liberalny salon, podobnie zresztą, jak rosyjski, wiele Limonowowi wybaczał. Po jego śmierci świadczy o tym choćby niewolna od nuty sympatii notka o nim Wacława Radziwinowicza, znanego antyrosyjskiego publicysty „Gazety Wyborczej”. Paradoks polega na tym, że do poglądów politycznych, które głosił, Limonow odnosił się śmiertelnie poważnie; to nie była jakaś artystyczna kreacja, artystyczne i awangardowe było jedynie opakowanie, forma antysystemowej treści, lewicowego, rewolucyjnego patriotyzmu.

Eduard Limonow nie umarł tak, jak chciał. Nie chciał umrzeć w łóżku, lecz w walce, co wielokrotnie powtarzał. Przypominał nordycki raj, Valhallę przeznaczoną wyłącznie dla wojowników. Tam chciał właśnie trafić. Może i trafił, bo walczyć piórem i słowem nie przestawał do ostatnich swoich dni.

Mateusz Piskorski
Fot. lenta.ru
18.03.2020

Dzial: