Opozycja czeka na pierwszego trupa

koronawirus.jpg
Jest nowy reżyser wyborów prezydenckich w Polsce. Nazywa się koronawirus. Stwierdzam ten fakt po obejrzeniu dzisiejszej debaty w Sejmie, poświęconej przygotowaniu państwa na potencjalną epidemię, wywołaną przez tenże koronawirus.

Przez kilkanaście ostatnich dni pochłaniały mnie lokalne problemy i nie przyglądałem się uważnie polityce na szczeblu krajowym. Tak się składa, że zajmują mnie problemy Przemyśla, Tarnobrzegu i obszaru województwa dotkniętego przez problemy banku spółdzielczego w Sanoku. Zaryzykuję stwierdzenie, że problemy, które spotykam przy tych okazjach, prawdopodobnie zostaną spotęgowane przy okazji tego, co będzie się działo w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Dla ilustracji takie wspomnienie.

Przed kilkunastu laty tereny w widłach Wisły i Sanu nawiedziła powódź. Powiadomiono mnie, że w związku z tym Stalowa Wola będzie musiała przyjąć powodzian. Pojechałem na posiedzenie chyba jakiegoś sztabu kryzysowego. Był wojewoda, marszałek województwa, pełno mundurowych wysokich szarż i przedstawicieli samorządów dotkniętych powodzią. Spytałem czy ktoś wie mniej więcej ilu tych powodzian ma być. Cisza.

Zacząłem niemal krzyczeć na całe towarzystwo, że zostało mało czasu do zamknięcia hurtowni i banków i nie wiem ile trzeba kupić środków sanitarnych, wody do picia, koców, śpiworów i innych rzeczy potrzebnych powodzianom. W końcu ktoś ośmielił się i powiedział jakiej liczby powodzian można się spodziewać. Cały czas nie było żadnej decyzji, nikt się nie zająknął czy Stalowa Wola może liczyć na jakąś pomoc.

Wezwałem skarbniczkę i dyrektorów szkół. Uruchomiliśmy pieniądze z budżetu miasta, a dyrektorzy określili ilu powodzian mogą przyjąć, biorąc pod uwagę możliwości szkolnych kuchni, warunki sanitarny i niezakłóconą pracę szkół. Udało się dość sprawnie, tym bardziej, że liczba powodzian była mniejsza. Wniosek z tego jest tyle samo prosty, co smutny; liczenie na sprawność państwa polskiego jest wysoce zawodne.

Jak widzę po debacie sejmowej w sprawie koronawirusa bałagan i paraliż decyzyjny są na porównywalnym poziomie, jak wtedy w sprawie powodzian. Zastanawiam się czy nadciągający problem całkowicie rozłoży system opieki medycznej. Jak już napisałem, wraz z liczbą wykrytych zachorowań, będzie rosła temperatura politycznych sporów. Mam takie przekonanie, że świadomie lub nie, ale ktoś czeka na pierwszego trupa, żeby na tej trumnie dojechać do wyborów. Zatem opozycja zaciera ręce, bo będzie mogła walić w rządy i prezydenta z PiS-u, jak w kaczy kuper. Dodam tylko, że opisany przeze mnie przykład niemocy państwowych służb, miał miejsce za rządów PO-PSL. Pod tym względem istnieje pełna ciągłość władzy.

Andrzej Szlęzak
2.03.2020