Bracia Bocheńscy w TVP

bochenskji 3.jpg
W oczekiwaniu na mającą się niebawem ukazać książkę poświęconą myśli politycznej jednego z filarów powojennego środowiska katolików społecznie postępowych, skupionych w ramach Stowarzyszenia PAX (Ariel Orzełek, „Poszukiwanie modelu realizmu politycznego. Myśl i publicystyka Aleksandra Bocheńskiego”, Wyd. UMCS), obejrzałem sztukę teatralną traktującą o jednym z dwóch braci autora „Dziejów głupoty w Polsce”.

Wyemitowana 10 lutego br. w Teatrze Telewizji sztuka zatytułowana „Negocjator”, w reżyserii Jarosława Żamojdy, opowiada o Ojcu Innocentym Marii Bocheńskim, czyli Józefie Marii Bocheńskim, wybitnym polskim dominikaninie, filozofie, logiku i tomiście, bracie Adolfa i Aleksandra. Współautorem scenariusza przedstawienia jest Jan Parys, zaś w rolę głównego bohatera wcielił się Sławomir Orzechowski.

Fabuła sztuki oparta została na wydarzeniach z 6 września 1982 r., kiedy to czterech Polaków, skupionych w łonie konspiracyjnej grupy „Powstańczej Armii Krajowej”, dokonało napadu terrorystycznego na polską ambasadę w Bernie. Celem zamachowców, którzy za zakładników wzięli zarówno personel ambasady, jak i przebywających w niej interesantów, miało być wymuszenie zniesienia w Polsce stanu wojennego. Negocjacje podjęte przez stronę szwajcarską trwały do 9 września 1982 r., kiedy to ostatecznie ambasada odbita została przez szwajcarską grupę antyterrorystyczną.

Władze Szwajcarii, najprawdopodobniej w wyniku nacisków amerykańskich, nie wydały zgody na aktywne działania strony polskiej, wysuwane zaś przez zamachowców żądania z politycznych szybko zmieniły charakter na finansowe. Warto podkreślić, że zaangażowany w planowanie akcji przez stronę polską był gen. Edwin Rozłubirski, w działaniach zaś zamierzano użyć specjalną jednostkę antyterrorystyczną dowodzoną przez Jerzego Dziewulskiego. W wyniku akcji Szwajcarów doszło do naruszenia eksterytorialności polskiej placówki dyplomatycznej, przy okazji też zachodni wywiad uzyskał dostęp do dokumentacji oraz kodów II Oddziału Sztabu Generalnego WP. Warto w tym miejscu wspomnieć też, że napad na ambasadę w Bernie posłużył również za kanwę filmu „Ultimatum” (1984) w reżyserii Janusza Kidawy.

Ojciec Józef Maria Bocheński, przebywający wówczas jako pracownik naukowy Uniwersytetu we Fryburgu, poproszony został przez władze szwajcarskie o pełnienie roli negocjatora i podjęcie rozmów z terrorystami. Wydarzenia rozgrywające się w ambasadzie stały się, dla twórców sztuki, pretekstem do ukazania drogi życiowej wybitnego polskiego filozofa. W szczególny sposób przedstawione zostały wojenne wątki jego biografii – począwszy od udziału w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r., skończywszy zaś na służbie w 2 Korpusie Polskim. W mniejszym stopniu ukazane zaś zostały, poza wyeksponowaniem antykomunizmu w poglądach myśliciela, ideowe wątki jego życiorysu.

Szczególnie interesujące wydają się być te, w których przeplatają się jego związki z przed- i po-wojennymi środowiskami narodowymi. Warto je w tym miejscu przypomnieć. Przed II wojną światową, urodzony w 1902 r. w Czuszowie, myśliciel sam określał się mianem „tomisty i nacjonalisty”. W latach 30. publikował m.in. na łamach „Prosto z Mostu” (swoje wystąpienia z tego okresu zebrał w pracy: „Szkice o nacjonalizmie i katolicyzmie polskim”, Komorów 1999), był autorem koncepcji monoideowości, oznaczającej dyktaturę jednej idei, której podporządkowane miały być wszystkie aspekty życia narodowego. Termin ten, przejęty przez młode pokolenie narodowców, zastąpił stosowane wcześniej pojęcie „totalizmu katolickiego”.

Ojciec Bocheński był również jednym z tych przedwojennych duchownych, którzy udzielili, w toczącej się wówczas dyskusji nad relacjami pomiędzy katolicyzmem, a nacjonalizmem, wsparcia formacjom młodoendeckim. Jak wskazywał w pionierskiej pracy „Nacjonalizm chrześcijański. Narodowo-katolicka formacja ideowa w II Rzeczypospolitej na tle porównawczym” (wyd. III, Krzeszowice 1999) prof. Bogumił Grott: „Na łamach «Prosto z mostu» wypowiedział on swoją akceptację przymusu w sprawach wiary, jednocześnie potępiając taki totalizm, «w którym państwu wszystko wolno, gdzie państwo tworzy etykę, reguluje wszystkie dziedziny życia, nie wyłączając religii». Orzekł też o zgodności z nauką Kościoła takiego systemu, jakim miałby być propagowany właśnie przez narodowych radykałów z grupy Falangi «totalizm katolicki». Bocheński proponował jednak zmianę terminu «totalizm», kojarzącego się mimo wszystko z systemami wchodzącymi w konflikty z Kościołem i katolicyzmem, na inny, a mianowicie «monoideowość».”.

O ile więc wybitny myśliciel przed II wojną św. udzielił środowiskom narodowym, na czele z RNR „Falanga”, swoistego Imprimatur, o tyle już po jej zakończeniu był tym, który podobną aprobatę, właśnie w odniesieniu do środowiska skupionego wokół Bolesława Piaseckiego, cofnął. To w dużej mierze za sprawą działań zainicjowanych przez O. Bocheńskiego książka Piaseckiego zatytułowana „Zagadnienia istotne” oraz tygodnik „Dziś i Jutro”, mocą dekretu Kongregacji Świętego Officium z 28 czerwca 1955 r., zostały potępione i umieszczone na indeksie watykańskim. Jak wskazuje badający całą sprawę Peter Raina, wszystko zaczęło się od przekazania dominikaninowi egzemplarza pracy Piaseckiego:

„Bolesław Piasecki był tak dalece przekonany o słuszności swoich myśli, że krótko po ukazaniu się jego Zagadnień istotnych wysłał egzemplarz książki za pośrednictwem swej bliskiej współpracownicy Janiny Kolendo do O. Józefa Bocheńskiego, dominikanina, znanego profesora filozofii, zajmującego się w tym czasie na Uniwersytecie Frybourg w Szwajcarii badaniem totalitarnego systemu sowieckiego. Jeżeli Piasecki oczekiwał pozytywnego przyjęcia ze strony Ojca Profesora to bardzo się mylił. Reakcja była wręcz przeciwna.” („Piasecki na indeksie watykańskim. Geneza sprawy”, Warszawa 2002).

Bocheński zarzucał Piaseckiemu szereg uchybień doktrynalnych, zwracał również uwagę na kontekst czasowy jego działań (uwięzienie Prymasa Wyszyńskiego). Zdaniem P. Rainy możliwe było też, że to Bocheński był jednym z trzech rzeczoznawców Kongregacji Świętego Officium, na podstawie których orzeczeń wydała ona dekret. Swoje stanowisko względem PAX-u O. Bocheński prezentował również w audycjach transmitowanych w Radiu Wolna Europa.

Przypomnienie osoby wybitnego chrześcijańskiego filozofa w spektaklu teatralnym wpisuje się bez wątpienia w trwający obecnie rok Ojca Józefa Marii Bocheńskiego. Szkoda jednak, że osoba jego nie została ukazana z szerszej perspektywy. Świetnym kontrapunktem w podobnym zabiegu byłaby postać jego brata, jednego z liderów środowiska PAX-u. Sztuka zasygnalizowane powyżej wątki jednak całkowicie pomija, nadmiernie eksponując jedynie antykomunizm w poglądach filozofa. Jedynym momentem, w którym pojawia się wątek paxowski, jest scena rozmowy w gmachu MSW z Aleksandrem Bocheńskim, wówczas członkiem władz Stowarzyszenia PAX, wchodzącym również w skład Rady Krajowej PRON, którego próbowano nakłonić do rozmów z bratem. W trakcie spotkania lojalnie bronił on brata, starając się umniejszać jego rolę w zachodnich sowietologicznych think tankach, jednak spytany o stosunek do realiów panujących w Polsce, musiał stwierdzić, iż „tu się jednak różnimy”.

Z całą pewnością dużo efektowniejsze, z punktu widzenia twórców widowiska, niźli przedstawianie złożonych motywacji braci Bocheńskich, było ukazanie spotkania O. Bocheńskiego z gen. Władysławem Andersem pod Monte Cassino. Przedstawienie zaś całości zaangażowania politycznego braci Bocheńskich pozwoliłoby bez wątpienia lepiej zrozumieć ich ideowe wybory. Byłoby to jednak odejściem od, tak wygodnego i cały czas użytecznego politycznie, czarno-białego schematu w ukazywaniu powojennej historii i całego okresu PRL-u.

Maciej Motas
Fot. TVP
Myśl Polska, nr 9-10 (1-8.03.2020)

Dzial: