Potrzebny jest plan B

nigel.jpg
Wielka Brytania wystąpiła z Unii Europejskiej. Wielka Brytania bez Unii sobie poradzi. Nie wiem czy Brytyjczycy mieli na taki wypadek plan "B", ale sądzę, że mają na tyle państwo silne politycznie i gospodarczo, że nie musieli mieć specjalnego takiego planu.

Zastanawiam się jak ten problem wygląda pod kątem polskiego interesu narodowego. Polska to nie Wielka Brytania. Nie jesteśmy ani w połowie tak silni politycznie, ani gospodarczo. To fakt jakby oczywisty, ale przywołanie go jest potrzebne dla jasności dalszego wywodu.

Polska nie ma żadnego planu "B" odnośnie swojego członkostwa w Unii Europejskiej, ale i w NATO. Członkostwo w tych organizacjach jest bezalternatywne. Nie wiem ile w tym głupoty, a ile świadomego działania, ale Polska pogłębia swoją sytuację w bezalternatywności tego członkostwa. Po prostu nasza zależność polityczna i gospodarcza od tych struktur jest tak duża - i ciągle rośnie - że wystąpienie z nich wiąże się z realnym ryzykiem jakiejś wręcz katastrofy. Po prostu Polska nie będzie mogła wystąpić z Unii tak, jak Wielka Brytania.

Tymczasem taki plan "B" jest konieczny. Bardziej dotyczy to UE niż NATO. Niemcy i Francja, których rola w UE po odejściu Brytyjczyków wzrośnie, wyraźnie dążą do likwidacji konkurencyjności polskich przedsiębiorstw. Polskie firmy transportowe już załatwili. Coraz głośniej mówi się o wprowadzeniu jednakowego dla całej Unii wynagrodzenia minimalnego. Jeśli do tego dojdzie, to polskie firmy czeka wspomniana katastrofa. Mieści mi się w głowie, że będą się pojawiać kolejne podobne pomysły, które w efekcie na stałe sprawią, że polska gospodarka przestanie być konkurencyjna, a pozostanie nam rola gorzej wynagradzanego podwykonawcy, bez żadnych szans w wyścigu technologicznym, czyli utwierdzenie tego, co jest obecnie.

Nie ma co czekać aż do tego dojdzie i jeżeli taka sytuacja nawet tylko zamajaczy na horyzoncie, to trzeba z Unii wystąpić. Może to być kwestia zaledwie kilkunastu lat. By jednak to zrobić w miarę bezpiecznie, potrzebny jest plan "B". Niestety takiego planu nie stworzyły i nie stworzą rządy czy to PO, czy PiS-u. Paradoksalnie dla jednych i drugich członkostwo w Unii jest bezalternatywne. Pierwszym podoba się perspektywa Unii jako jednego w gruncie rzeczy socjalistycznego państwa, w którym wszelcy "nacjonaliści" zostaną wzięci za pysk, a stosunki społeczne będą regulowane na podstawie ideologii LGBT. Dla drugich Unia to głównie wentyl bezpieczeństwa, gdzie niezadowoleni Polacy znajdą pracę i lepsze warunki życiowe, a PiS nadal będzie mógł rządzić na obszarze Unii zwanego Polską. Obecnie taką politykę PiS prowadzi mimo deklaracji o ściąganiu Polaków z emigracji.

Z punktu widzenia polskiego interesu narodowego stworzenie takiego planu "B" jest tyle samo konieczne, co trudne. Jest to ogromne wyzwanie intelektualne i organizacyjne. Niestety nie widzę siły politycznej, która mogłaby temu wyzwaniu sprostać.

Andrzej Szlęzak
fot. Nigel Farage (profil fb)
2.02.2020