Dyskusję zastąpił jazgot

ribbnetrop-molotow.jpg
O tym, że w kwestii dyskusji z Rosją na temat historii cofnęliśmy się do epoki kamienia łupanego przypomina lektura wydanej 10 lat temat książki „Białe plamy, czarne plamy. Sprawy trudne w relacjach polsko-rosyjskich (1918-2008)”, będącej zbiorem poważnych artykułów polskich i rosyjskich historyków.

Dla ilustracji tego jak wtedy pisano, przypomnę fragmenty artykułu rosyjskiego historyka Michaiła Narińskiego pt. „Przyczyny II wojny światowej . Polska, Związek Radzicki i kryzys systemu wersalskiego”:

„Nie ma jednak żadnych dowodów na to, że kierownictwo niemieckie planowało wojnę z ZSRR na jesieni 1939 r. Rzesza nazistowska nie była wówczas przygotowana do takiej konfrontacji zbrojnej i wszelkimi sposobami dążyła do jej uniknięcia. Prócz tego, jeśli zna się historię przygotowań do realizacji planu Barbarossa, można w sposób zdecydowany twierdzić, że Hitler dokonał agresji na ZSRR właśnie wtedy, gdy ją dobrze przygotował, i kiedy były ku temu najodpowiedniejsze – z jego punktu widzenia - warunki.
Są podstawy, aby uważać, że o ile radziecko-niemiecki pakt był właśnie taktycznym sukcesem Kremla, o tyle cały kurs na współpracę z Berlinem stał się strategicznym błędem Stalina.

Pozwolił on Hitlerowi rozgromić Polskę i wytyczyć wspólną granicę ze Związkiem Radzieckim. Później Niemcy zyskały możliwość pokonania Francji, co pozbawiało ZSRR potencjalnego sojusznika w Europie. Taktyczna wygrana Stalina zmieniła się w jego strategiczną przegraną w czerwcu 1941 r. Oceniając kurs Stalina na współpracę z nazistowskimi Niemcami, znany rosyjski historyk, członek Rosyjskiej Akademii Nauk, Aleksandr O. Czubarjan pisze: „Jak pokazały dalsze wydarzenia, taktyczne sukcesy okazały się w strategiczną pomyłką"

okl plamy.jpg

Bezpodstawne okazały się też twierdzenia, że w sierpniu 1939 r. Stalin uniknął wojny na dwa fronty - z Niemcami i z Japonią. Realnego zagrożenia ze strony Rzeszy nazistowskiej dla ZSRR w tym czasie po prostu nic było. Jeśli zaś chodzi o konflikt z Japonią w lecie 1939 r., to 20 sierpnia wojska radzieckie i mongolskie przeszły nad rzeką Chałchin-Goł do decydującego ataku. 23 sierpnia okrążyły japońską 6. Armię, a 28 sierpnia ją rozbiły. Faktycznie więc ten konflikt zbrojny już się zakończył pomyślnie dla ZSRR.

Podpisany przez Mołotowa i Ribbentropa tajny protokół był sprzeczny z zasadami moralnymi i normami prawa międzynarodowego. Dwa państwa nie tylko podzieliły nienależące do nich terytoria na strefy wpływów, lecz także postawiły pod znakiem zapytania samo istnienie niepodległej Polski, uznanego członka wspólnoty międzynarodowej. Bezspornie naruszono przy tym wiele porozumień radziecko-polskich, w tym pokojów) traktat ryski z 1921 r., dwustronne porozumienie o nieagresji z 1932 r. oraz protokół z 1934 r. Cynicznie stawiano na rozwiązania siłowe i lekceważono małe państwa”.

Taki dialog dzisiaj nie jest możliwy, zastąpił go propagandowy jazgot z obu stron, przy czym – jak już pisałem wiele razy – to strona polska zmarnowała przez te dziesięć lat kapitał, który udało się zgromadzić do roku 2010. Przez następne lata prowokowaliśmy Rosję permanentnie, aż doczekaliśmy się odwetu. W złym stylu i prostackiego, ale warto pamiętać o tym, skąd ten odwet się wziął.

Jan Engelgard

Dzial: