Chruszczow chciał Chełmszczyzny

nikita.jpg
Chruszczow zdawał sobie rzecz jasna sprawę, że jego głos w kwestii granic nie będzie decydujący. W 1939 r. domagał się, by do Ukrainy przyłączono nie tylko Chełmszczyznę, ale całe dawne województwo pińskie z Brześciem i Pińskiem, uznając te ziemie jako etniczne ziemie ukraińskie. Stalin jednak ograniczył jego terytorialne apetyty.

W czasie działań wojennych, gdy Chruszczow ponownie został osadzony w Kijowie, mógł jednak wysyłać do Stalina alarmujące informacje, mówiące, że na terenie Zachodniej Ukrainy dalej działają polskie podziemne struktury, które nie uznają radzieckiej jurysdykcji nad sobą i chcą witać wkraczające oddziały Armii Czerwonej jako gospodarze. Chciał przekonać Stalina, że Polakom trzeba zabrać jak najwięcej. Mógł sugerować, że tego oczekują od niego ukraińscy komuniści. Mógł mu tłumaczyć, że nie mogą być gorsi od nacjonalistów obiecujących budowę Ukrainy od Chełma, Siedlec, Nowego Sącza po Ural.

Stalin zabrał głos w sprawie granic, ale uczynił to poprzez przedstawiciela, którym był Aleksander Korniejczuk, przewodniczący Ukraińskiego Związku Pisarzy. Był on dramaturgiem niepozbawionym taktu, piszącym sztuki sceniczne na polityczne zamówienie, a prywatnie mężem Wandy Wasilewskiej, córki znanego piłsudczyka Leona Wasilewskiego. 19 lutego 1943 r. „Prawda Ukrainy” opublikowała artykuł Korniejczuka pod tytułem „Ponowne zjednoczenie narodu ukraińskiego we własnym państwie”.

W artykule tym oskarżył polskie elity przebywające na Zachodzie, że marzy im się odbudowa dawnej Rzeczypospolitej od Bałtyku po Morze Czarne. Przypomniał czytelnikom historyczne i narodowościowe podstawy, na których ZSRR opierał swoje roszczenia wobec Zachodniej Ukrainy, czyli Wołynia i Małopolski Wschodniej. W artykule tym pokazał polski Lwów jako ukraiński ośrodek kulturalny.

Przypomniał także antypolskie powstanie Chmielnickiego, które zakończyło się ugodą w Perejasławiu, na mocy której lewobrzeżna Ukraina zjednoczyła się z Rosją. Wcześniej, jeszcze przed wojną, Korniejczuk także uprawiał podobną propagandę, tylko tyle, że w literackiej formie. Napisał m.in. sztukę poświęconą powstaniu kozackiemu z 1648 r. Jego artykuł został rozpowszechniony przez Agencję TASS i stał się jednym z elementów nacisku na Rząd Londyński.

Korniejczuk, pisząc go, realizował polecenie Stalina, który chciał w grze o granice przypomnieć nie tyle Polakom, co Brytyjczykom, że sprawa polskiej granicy wschodniej nie jest sprawą tylko Polaków i Rosjan, ale także Ukraińców. Stalin wiedział, że Brytyjczycy nie lubią Polaków i nie poprą ich aspiracji do terytoriów wschodnich. Zdawał sobie sprawę, że to lord Curzon, w końcu Brytyjczyk, proponował odciąć je od Rzeczypospolitej. Kontynuatorów jego linii w gronie pracowników brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych bynajmniej nie brakowało.

S.M. Plokhy przypomina, że Wydział Analiz brytyjskiego MSZ wydał przygotowane przez Elizabeth Pares opracowanie zatytułowane „Ukraińska mniejszość w Polsce”. Stwierdzała ona w nim: „problem wschodnich granic Polski jest nie tylko kwestią rosyjsko-polską, ale jest to zagadnienie trójstronne, w której tę trzecią stronę stanowią mniejszości narodowe w Polsce, a dzieje polskich stosunków z największą z tych mniejszości – Ukraińcami wcale nie są dobre. Niefortunne może byłoby, gdyby nasze silne zaangażowanie w obronę interesów Polski przesłaniało te fakty”. Dalej w swoim memorandum postulowała, żeby dążyć do zjednoczenia wszystkich Ukraińców w jednej jednostce politycznej i przyłączenia Zachodniej Ukrainy do ukraińskiej republiki radzieckiej.

Stalin mógł tylko marzyć o takim prezencie. Także Chruszczow mógł być zadowolony z brytyjskiej propozycji. Zabiegał jednak, by nadać jej bardzo konkretny kształt. W marcu 1944 r. wygłosił w Radzie Najwyższej przemówienie, w którym zgłosił pretensje do Lwowa i pozostałych obszarów na zachód od linii Curzona, m.in. do Chełmszczyzny. Chruszczow twardo zapowiedział, że: „Naród ukraiński będzie dążył do przyłączenia do ukraińskiego państwa radzieckiego takich odwiecznie ziem ukraińskich, jak region Chełma, Hrubieszowa, Zamościa, Tomaszowa i Jarosławia”.

Chruszczow, oprócz atutów historycznych, starał się mieć w rękach także inne argumenty. Kierował na tereny Lubelszczyzny silne oddziały partyzanckie z Ukrainy. Zgarnęły one w swoje szeregi wszystkich sowieckich rozbitków, należących dotąd do polskich oddziałów. Rosły w siłę i przedstawiały stosunkowo duży potencjał bojowy i operacyjny. Oddziały AK i BCh zostały przez swoje dowództwa zobowiązane do współpracy z sowieckimi partyzantami w walce przeciwko Niemcom. Mieli oni koordynować wszystkie akcje, dawać oddziałom radzieckim przewodników, udzielać informacji wywiadowczych i pomocy w uzyskiwaniu żywności, a także w opiece nad rannymi.

okl koprowski_2.jpg

Zarówno dowódcy, jak i szeregowcy z polskich oddziałów partyzanckich pomagali sowieckim partyzantom z najszczerszym przekonaniem, że w ten sposób przyczyniają się do odzyskania przez Polskę niepodległości. Walcząc w obronie ludności polskiej z dwoma wrogami – Niemcami i Ukraińcami – polskie podziemie nie miało zresztą wielkiego wyboru (…) Działalność partyzantów radzieckich przyczyniła się niewątpliwie do podjęcia przez Niemców decyzji o przeprowadzeniu dwóch wielkich operacji przeciwpartyzanckich „Sturmwind I" i „Sturmwind II". Pierwsza miała zniszczyć ugrupowania partyzanckie w lasach janowskich, w których kwaterowały oddziały radzieckie i Armii Ludowej. Druga miała na celu unicestwić ugrupowania Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. Niemcy ściągnęli do wykonania obu operacji bardzo poważne siły i zadali partyzantom ciężkie straty. O ile z pierwszej operacji oddziały partyzantów wyszły obronną ręką, o tyle w czasie drugiej niemal całkowitej zagładzie uległo zgrupowanie partyzantów AK i BCh inspektoratu AK Zamość. Poległ też jego dowódca – major Edward Markiewicz, pseudonim „Kalina”.

W lipcu 1944 r., gdy oddziały Armii Czerwonej lada dzień miały przekroczyć Bug, Chruszczow skierował do Stalina propozycję utworzenia w ramach republiki ukraińskiej obwodu chełmskiego. Pisał w nim, że: historycznie ziemie te sąsiadowały z Ukrainą i w przeszłości niektóre z tych ziem stanowiły część państwa rosyjskiego”. Stalin otrzymał list Chruszczowa 20 lipca 1944 r. Nie wziął go jednak pod uwagę. 22 lipca w Chełmie, pozostający pod kuratelą Stalina Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, ogłosił swój manifest. Miasto to stało się pierwszą siedzibą tego proradzieckiego rządu polskiego. Ze strony Stalina był to dowcip zrobiony Chruszczowowi, który miał go upokorzyć. Chruszczow miał zadowolić się Lwowem, utrata którego dla Polaków i tak była tragedią.

Marek A. Koprowski, „Łuny na Wschodzie. Krwawa wojna z OUN-UPA o Lubelszczyznę”, Wyd. Replika, Poznań 2019, ss. 294.
Zamówienia: replika.eu

Myśl Polska, nr 3-4 (19-26.01.2020)

Dzial: