Przyspieszone wybory samorządowe?

slask 1_0.jpg
W ubiegłym roku rozpoczęto dyskusje o nowym podziale administracyjnym III RP. Odezwali się m.in. Pan Prezes Jarosław Kaczyński (PiS) postulując podział woj. mazowieckiego na stołeczne i mazowieckie oraz Pan Prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk domagając się od Pana Premiera Morawieckiego niezwłocznej reaktywacji województwa częstochowskiego.

Ja również nie jestem bez winy, bo bez przerwy ględzę o ustanowieniu województwa autentycznie górnośląskiego. Ale cóż znaczy głos konserwatywnego zgreda? Zatem ja problemu nie stanowię.

Natomiast ewentualny nowy podział administracyjny kraju najprawdopodobniej oznaczałby również powstanie województwa koszalińskiego oraz – last but not least – przyspieszone wybory samorządowe w kilku regionach (lub wręcz w całym kraju). Ale to nie wszystko – zastanówmy się np. nad ewentualnie wskrzeszonym województwem częstochowskim. Jakie powiaty miałyby go tworzyć ? W częstochowskim i kłobuckim byłby pewnie entuzjazm (zwłaszcza wśród żądnych wojewódzkich posad tzw. „elit”). Ale już np. w powiecie myszkowskim takiego entuzjazmu nie widać, zresztą w potencjalnie zasilającym nowy twór powiecie zawierciańskim nastroje również nie są jednoznaczne. Zaś w należącym niedawno do byłego woj. częstochowskiego historycznie śląskim powiecie lublinieckim – wręcz odmienne. Zatem czy jest sens tworzenia województwa dla dwóch powiatów? Trzeba by chyba zresztą przeprowadzić referenda (plebiscyty) we wszystkich ewentualnie zainteresowanych powiatach, jeśli nie miastach i gminach.

Ale na Nowogrodzkiej podobnież rozważany jest scenariusz powrotu do PRL – czyli do wielu małych województw bez sejmików i regionalnych władz samorządowych.

Ja natomiast, jako konserwatywny zgred, miałbym wówczas propozycję zgoła przeciwną – 8-12 samorządowych historycznych ziem (jeśli już ktoś nie lubi słowa region) i likwidacja (lub minimalizacja) urzędów wojewódzkich. A władza centralna ograniczona do obronności, dyplomacji i centralnych służb fiskalnych oraz chroniących bezpieczeństwo państwa oraz obywateli. Powie ktoś – federalizacja państwa. A cóż w tym złego? Czy najbardziej klasyczne państwa federacyjne jakimi są USA, RFN czy Szwajcaria są państwami niesprawnymi lub niepoważnymi? Oczywiście na właściwym sobie polu władza centralna powinna wówczas zostać usprawniona. Gdyby możliwe były w życiu ideały, to jednego z nich upatrywałbym w restytucji Korony Polskiej z szerokim zakresem samorządności gospodarczej i kulturowej historycznych ziem.

Ale jako konserwatywny zgred wiem, że ideały są w życiu doczesnym trudne do osiągnięcia i często oznaczają w wielu aspektach skok w nieznane. Nadto, jeden z moich ideowych mistrzów, Edmund Burke przestrzegał, że „duch zmieniania jest zwykle świadectwem egoistycznego charakteru i ograniczonych horyzontów”. W podobnym tonie wypowiedział się również niedawno Prezes PSL, pan Władysław Kosiniak-Kamysz. Na spotkaniu ze śląskimi przedsiębiorcami z uwagą wsłuchiwał się w propozycje zmian w prawie gospodarczym (do niektórych z nich był wręcz przekonany), przestrzegał jednak, że nad każdą zmianą, zwłaszcza systemową trzeba się głęboko zastanowić, bo czasem mimo dobrych chęci można wywołać wiele skutków odmiennych od zamierzonych. Dlatego – wracając do tematu ewentualnej reformy samorządowo-administracyjnej – obawiam się, że jej WSZYSCY wnioskodawcy – być może niechcący – otwierają puszkę Pandory.

Natomiast w przypadku PIS sądzę, że motywacja do takich projektów wynika z bieżącej polityki. Jest to partia demokratyczno-jakobińska, której funkcjonariusze nie znoszą żadnych instytucji czy szczebli władz, które nie byłyby bezwzględnie podlegle władzy centralnej. Dlatego właśnie tzw. „reforma sądownictwa” w wydaniu PiS ukierunkowana jest na zniszczenie niezależności sądów. I podobnie zapewne byłoby w kwestii reformy samorządowo-administracyjnej. Sugerowałem już wyżej, że mogłaby ona „przy okazji” być pretekstem do zorganizowania przyspieszonych wyborów samorządowych w całym kraju.

Dzisiaj większość samorządów wymyka się spod politycznej kontroli PiS, a bieżący rok przyniesie duży wzrost cen usług komunalnych (z przyczyn wynikających na ogół z decyzji władz centralnych, związanych z finansowaniem wyborczych obietnic PiS). Byłaby to zatem wymarzona dla PiS okazja, by dojna (przepraszam – „dobra”) zmiana zagościła nie tylko w sądach ale i w samorządach. O sądach napiszę wkrótce, zaś jeśli chodzi o samorządy – ich restytucję uważam za jedną z niewielu udanych reform po 1989 roku. Szkoda, by jej efekty zostały zaprzepaszczone w imię realizacji nowej wersji ideologii „centralizmu demokratycznego”.

Jacek Matusiewicz
Autor jest przedsiębiorcą, tłumaczem i publicystą. Był z-cą prezydenta Siemianowic Śląskich. W latach 90. pisywał do Myśli Polskiej.
Myśl Polska, nr 3-4 (19-26.01.2020)