Nowy rząd i co nowego? (1)

premier_2.jpg
Konsekwencją wygranych wyborów jest tworzenie rządu przez zwycięską partię, a przede wszystkim określenie kierunków polityki państwa w każdej dziedzinie. Tak czyni nowo powołany premier, wygłaszając expose i wnioskując o votum zaufania. To zwyczaj bez mała w każdym kraju. Tak się stało ostatnio w Polsce, z tym że ponownie PiS uzyskało większość sejmową i powierzyło urząd premiera ponownie Mateuszowi Morawieckiemu. Warto więc przyjrzeć się jego wystąpieniu.

Morawiecki wygłosił inteligentne, dobrze skonstruowane expose, dobrą polszczyzną, cytując a to klasyków, a to opinie międzynarodowych, bądź unijnych instytucji o Polsce i jej gospodarce, nawiązując również do dawnej i współczesnej historii naszego kraju. Jeśli uważnie przeczytać tekst jego expose, okazuje się, że mówił o wiele więcej o osiągnięciach ubiegłego czterolecia niż o zamierzonych działaniach kierowanego przez niego gabinetu. Oba te wątki były zresztą dość ściśle ze sobą związane. W jakimś sensie – jeśli chodzi o dotychczasowe rządy Zjednoczonej Prawicy – chwalił siebie samego, gdyż po obaleniu Beaty Szydło on właśnie objął urząd Prezesa Rady Ministrów.

Co więcej, rysując gdzieniegdzie przyszłe zamiary z reguły używał ogólników, a z drugiej strony zupełnie niepotrzebnie wdawał się niekiedy w niepotrzebne szczegóły, np. zapowiadając zmniejszenie zużycia plastiku.

Jako cel naczelny nowego rządu wymienił budowę polskiego państwa dobrobytu, obiecując osiągnięcie standardu życia porównywalnego z państwami Zachodu: „Nasz cel to polskie państwo dobrobytu. Dlatego Polska nie może być wypadkową naszych wewnętrznych interesów – tylko sumą naszych wspólnych celów i ambicji. (…) Naszym głównym celem, celem celów, jest zbudowanie Polski jako najlepszego miejsca do życia w Europie”. Podkreślił też: „Od naszych decyzji zależy, czy Polska znajdzie się wśród państw, które będą kształtować nowy porządek (międzynarodowy – ZL), czy ktoś ustali go za nas”.

Premier ubolewał na stratami, które Polska poniosła na skuwek masowej emigracji na Zachód: „Według MFW w latach 1990–2016 prawie 20 mln osób przeprowadziło się z Europy Środkowej do bogatych, europejskich, zachodnich krajów. Trend ten przyspieszył po wejściu naszych krajów do Unii. Zdaniem funduszu ta zmiana sprawiła, że kraje Europy Środkowej, w tym Polska, straciły dochody. Nasze dochody na głowę są niższe o co najmniej 5% na skutek tej migracji. To wielka danina, którą Polska zapłaciła bogatym krajom Zachodu. Taka danina od biednych dla bogatych nie jest normalna. Państwo wysokich standardów musi z tym skończyć. Ale rok 2018 był pierwszym rokiem, w którym nastąpiło znaczące zmniejszenie liczby rodaków na emigracji. Do Polski wróciło ok. 100 tys. osób”. Niestety zabrakło tu w jaki sposób państwo ma z tym skończyć.

Chciałbym, aby nadchodzącej kadencji powstała i zaczęła działać wielka strategia demograficzna”. Brawo! Nareszcie Morawiecki zauważył problem palący, a niepodjęty przez żadne z pięciu stronnictw parlamentarnych w czasie kampanii wyborczej. I ponownie zawód. Pan premier nie pofatygował się choćby w zarysach przedstawić tej strategii.

Wiele miejsca mówca poświęcił rodzinie i zamachom na nią. Nawiązując, ale nie expressis verbis, do prób seksualizacji dzieci przez środowiska LGBT premier powiedział: „Nie ma naszej zgody na eksperymenty społeczne i rewolucje ideologiczne. Stawką jest przyszłość naszych dzieci i przyszłość ta powinna spoczywać w rękach rodziców, bo to jest normalność. I powiem więcej: dzieci są nietykalne. Kto podniesie na nie rękę, tę ideologiczną rękę, ten podnosi rękę na całą wspólnotę. Kto chce dzieci zatruć ideologią, odgrodzić od rodziców, kto chce rozbić więzi rodzinne, kto chce bez zaproszenia wejść do szkół i pisać ideologiczne podręczniki, ten podkłada pod Polskę ładunek wybuchowy, ten chce wywołać w Polsce wojnę kulturową. Nie będzie tej wojny. Nie dopuszczę do niej. A jeśli znajdą się tacy, którzy ją wywołają, to my ją wygramy. Wygra ją rodzina, bo rodzina to wartość arcypolska”.

Bardzo ładnie i bardzo groźnie. Co jednak zrobił poprzedni gabinet Morawieckiego, aby zapobiec tęczowym piątkom w szkołach? Literalnie nic. A jak nowy rząd zapobiegnie tej ofensywie? Ani słowa na ten temat.

Za to jasno wypowiedział się na temat obecności państwa w gospodarce: „Bez państwa nie ma i nie będzie mowy o równym dostępie do wszystkich nowoczesnych usług. Państwo musi być w grze tam, gdzie rynek tego nie zrobi. To jest normalne, choć niełatwe. Jeszcze dodatkowo neoliberalizm spowodował mętlik pojęciowy i bałagan w systemie wartości. Wielu ludzi uwierzyło fałszywym opowieściom, że państwo jest kulą u nogi. Ta choroba na szczęście powoli odchodzi. Żadna skrajność nie jest dobra”. Jeszcze raz, podobnie, jak inni politycy PiS, obiecał kontynuację reformy wymiaru sprawiedliwości. Nic nowego w tej sprawie nie powiedział, toteż nie ma sensu cytować.

Morawiecki odniósł się też do nieszczęsnego problemu służby zdrowia: „Wprowadzimy także zapowiedziany pakiet badań dla każdego Polaka po 40. roku życia i przeznaczymy niemal miliard złotych na supernowoczesne centrum onkologii. Dzięki naszym działaniom już w tej kadencji kierunki medyczne skończy nawet o 50% więcej studentów niż jeszcze 4 czy 5 lat temu (...). By podnosić standardy w dużych miastach, w małych powiatach, utworzymy Fundusz Modernizacji Szpitali. To poprawa komfortu dla chorych, których komfort psychiczny i fizyczny powinien być dla nas podwójnie ważny. Odnowione, zmodernizowane szpitale to będzie symboliczne pożegnanie z PRL-owską szarzyzną i obdrapaniem w tak ważnej dziedzinie jak zdrowie. Dlatego zainwestujemy w zdrowie, ale zainwestujemy również w kulturę aktywności fizycznej, a także po prostu w dobrze spędzony czas”.

Sporo czasu Morawiecki poświęcił problematyce małych i średnich firm. Pomijając przypominanie co w tym zakresie zrobiono, zacytujmy nowe obietnice: „Pierwsza kadencja była ukierunkowana na uszczelnienie podatkowe. Tych wysiłków nie zaprzestaniemy, ale jednocześnie zdecydowanie, punktowo i systemowo uprościmy prawo podatkowe i wprowadzimy następne rozwiązania wspierające polskie firmy, małe i średnie przedsiębiorstwa. Dziś już jest o połowę mniej kontroli skarbowych niż w czasach naszych poprzedników. W tej kadencji zaproponujemy dalszą przebudowę systemu podatków tak, aby kolejne korzyści odniosły jak najszersze rzesze Polaków. Wprowadzimy kolejne ulgi inwestycyjne dla najmniejszych przedsiębiorców, np. możliwość natychmiastowego rozliczenia kosztów inwestycji w środki trwałe, bez konieczności długotrwałej i wiążącej się z formalnościami amortyzacji. (...) Wprowadzimy tzw. estoński CIT dla mikro- i małych firm, czyli przesunięcie poboru podatku na moment wypłaty zysku przez spółkę. To wsparcie reinwestycji zysków i ułatwienie finansowania własnego dla małych firm, które bardzo potrzebują zastrzyku kapitału”.

W expose możemy wyczytać zamiary rządu wobec Unii Europejskiej. Przede wszystkim premier obiecał dalszą walkę o nasze interesy narodowe, co – jak słusznie zauważył – jest rzeczą normalną i każdy kraj tak czyni. Po drugie – chodzi o sprawiedliwe podatki, gdyż wielkie korporacje, jak mogą, tak unikają ich płacenia. Z tym wiąże się potrzeba likwidacji rajów podatkowych. Po trzecie- wprowadzenie w UE zdrowej konkurencji, co oznacza brak zgody na dyskryminację polskich przedsiębiorstw. Po czwarte – traktatowe zapewnienie swobody świadczenia usług. Po piąte – ambitny budżet UE z nowymi dochodami własnymi. Po szóste – obrona sojuszu UE ze Stanami Zjednoczonymi. Morawiecki sprzeciwił się zarówno tendencjom izolacjonistycznym, jak i federalizacji Unii.

.. i sporo w nim braków

Premier, ani politycy PiS zabierający głos w debacie, nie wspomnieli o największym zagrożeniu dla Polski, jakim są roszczenia żydowskie wspierane przez USA poprzez ustawę 447. A na temat realizacji ich wypowie się niedługo sekretarz stanu Mike Pompeo w raporcie, jaki ma obowiązek złożyć Kongresowi. To w dalszym ciągu temat tabu. Oto szef rządu, który nie mówi nic o zaawansowanej próbie obrabowania Polski. Zdumiewające!

W expose czytamy o inwestycjach, ale tylko o tych realizowanych i kontynuowanych. Obejmują one głównie inwestycje komunikacyjne, oczywiście bardzo potrzebne Nie dowiedzieliśmy się jednak czy rząd zamierza zainwestować w zrujnowany przez poprzedników przemysł ciężki, w tym stoczniowy. O ile na początku rządów PiS-u głośno było o zajęciu się odbudową stoczni, o tyle obecnie głucho.

Jak zauważył Władysław Kosiniak-Kamysz, rolnictwu Morawiecki poświęcił 30 sekund (sic!). A przecież rolnicy masowo głosowali na Zjednoczoną Prawicę. Chociaż poseł Arkadiusz Mularczyk wygłosił przemówienie – w imieniu premiera – na temat polityki zagranicznej, nic nowego czy ciekawego nie można się w nim doszukać. Widocznie instrukcje Donalda Trumpa w tym przedmiocie nie nadeszły., albo były: „Trzymać tak dalej”. Kwestia masowego napływu (liczącego 600 tys. ludzi) imigrantów z Azji, Bliskiego Wschodu, byłych sowieckich republik azjatyckich oraz z Ukrainy (największy napływ), została również przemilczana. Żadna partia, żaden rząd nie podjął problemu bezdomnych, co stanowi hańbę III Rzeczypospolitej. A warto by było!
CDN

Zbigniew Lipiński
23 listopada 2019 r.
Fot. profil fb KPRM
Myśl Polska, nr 49-50 (1-8.12.2019)

Dzial: