Nareszcie jest pomnik Korfantego

czolo 2_2.JPG
„Pomnik Wojciecha Korfantego w Warszawie jest wyrazem sprawiedliwości wobec jego osoby” – stwierdził metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz, rozpoczynając Mszę poprzedzającą odsłonięcie monumentu wybitnego działacza chrześcijańskiej demokracji. We Mszy uczestniczył prezydent Andrzej Duda i przedstawiciele rządu i samorządów.

Kazanie wygłosił abp Wiktor Skworc, metropolita katowicki. W słowie wprowadzającym do liturgii metropolita warszawski nazwał Korfantego wielkim politykiem i chrześcijańskim demokratą o ogromnych zasługach dla naszej Ojczyzny. „Ta uroczystość odsłonięcia pomnika w 80. rocznicę jego śmierci, która miała miejsce w Warszawie, jest także wyrazem pewnej sprawiedliwości dziejowej wobec tej osoby” – powiedział kard. Nycz i wyraził wdzięczność osobom, które przyczyniły się do upamiętnienia Wojciecha Korfantego.

Fakt, że dziś Wojciech Korfanty – jako jeden z założycieli II Rzeczypospolitej – otrzymuje w Warszawie swój pomnik – jest znakiem czasu i więcej, wyrazem dziejowej sprawiedliwości!” – podkreślił w homilii abp Wiktor Skworc. „Dziękujemy III Rzeczpospolitej za ten oczekiwany gest włączenia Korfantego w grono ojców założycieli Polski, która zmartwychwstała” – dodał. Abp Skworc podkreślił, że jako polityk pozostający w opozycji wobec sanacji Korfanty został w 1930 r. aresztowany, a po odzyskaniu wolności wrócił na Górny Śląsk. Nieustannie inwigilowany udał się na emigrację i zamieszkał w czeskiej Pradze. Tuż przed wybuchem II wojny wrócił do Warszawy, lecz spotkał się z wrogim przyjęciem i ponownie został aresztowany. Zmarł 17 sierpnia 1939 r. Jego manifestacyjny pogrzeb odbył się w Katowicach, a uroczystościom przewodniczył biskup katowicki Stanisław Adamski.

Pomnik stanął u zbiegu Al. Ujazdowskich i Agrykoli w Warszawie. W uroczystości jego odsłonięcia wzięli udział m.in. prezydent RP Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski (miasto sfinansowało jego budowę) oraz liczna reprezentacja województwa śląskiego na czele z wojewodą i marszałkiem województwa śląskiego. „Wreszcie. Wreszcie nadszedł ten ważny, długo dyskutowany ale przede wszystkim długo wyczekiwany moment. Wyczekiwany przez tych, którzy sercem czy rodzinnie czują się związani z Górnym Śląskim. Ale śmiało można powiedzieć, że to moment także wyczekiwany przez Rzeczpospolitą. Moment, w którym w stolicy wolnego, suwerennego, niepodległego państwa, w Warszawie, odsłaniamy pomnik jednego z ojców naszej niepodległości, odzyskanej w 1918 roku” – powiedział prezydent Andrzej Duda.

Z kolei Rafał Trzaskowski, prezydent stolicy, witając na uroczystości odsłonięcia pomnika delegacje ze Śląska, śląskich posłów, senatorów, europosłów i samorządowców podkreślił: „To dzięki naszej współpracy możemy dziś odsłonić ten pomnik, którego bardzo w Warszawie brakowało. Korfanty, syn śląskiej ziemi, Polak z przekonania i wiary, był nie tylko wielkim patriotą i współtwórcą naszej niepodległości. Stał się też symbolem tego, jaka może być cena wierności swoim poglądom. Bo Wojciech Korfanty, choć tak wiele zrobił dla Polski, przez władze II Rzeczpospolitej był niszczony. Padł ofiarą politycznej nagonki. Jako chrześcijański demokrata, odrzucał skrajne poglądy. Daleko mu było do komunistów, ale też do skrajnych nacjonalistów. Gdy demokracja parlamentarna w II Rzeczpospolitej upadała, on stawał w jej obronie. Nie zgadzał się na autorytarny, antydemokratyczny kurs obrany przez sanację. Sprzeciwiał się deptaniu praw Ślązaków. I za to, w 1930 roku, razem z innymi politykami opozycji został wtrącony do Twierdzy Brzeskiej. Tam był maltretowany psychicznie i fizycznie”.

Owacjami przyjęto wystąpienie Feliksa Korfantego, wnuka Wojciecha Korfantego. Wyznał, że Warszawa w życiu jego dziadka, rodowitego Górnoślązaka, zajmowała miejsce szczególne. Tu sprawował mandat posła i senatora RP, tu był wicepremierem w rządzie Witosa, tu też w 1922 r. otrzymał misję utworzenia rządu. I dodał: „Zrealizowanie tego zadania uniemożliwił mu jednak marszałek Piłsudski, który stał także za osadzeniem mego dziadka w Twierdzy Brzeskiej. Warszawa do tej pory kojarzyła się naszej rodzinie także z jego śmiercią, poprzedzoną bezpodstawnym uwięzieniem, gdy w obliczu zagrożenia wojną z Niemcami, z którymi skutecznie walczył w Trzecim Powstaniu Śląskim, powrócił z przymusowej emigracji, aby oddać się do dyspozycji narodu. Osadzono go na Pawiaku. Zwolniony został dopiero wtedy, gdy stan zdrowia nie pozwalał już wyjść o własnych siłach. Zmarł 17 sierpnia 1939 roku i wówczas Warszawa żegnała o Rotą – przypomniał Feliks Korfanty dziękując w imieniu rozsianych po całym świecie potomków Wojciecha Korfantego za postawienie mu pomnika w stolicy Polski”.

Komentując uroczystość „Dziennik Zachodni” napisał: „Dzisiejsza ceremonia kończy wstydliwie długi proces uczczenia pamięci Korfantego w Warszawie. Żaden inny polityk, żadna postać historyczna tej rangi nie czekała na godne uhonorowanie tak długo. Idea postawienia mu pomnika w stolicy żyła już w latach 90. Postulowało to m.in. Towarzystwo Przyjaciół Śląska w Warszawie. Później pomysły były różne: na przykład marszałek woj. śląskiego Mirosław Sekuła proponował, by w stolicy postawić replikę katowickiego monumentu Korfantego. Dzięki temu miało być tanio i solidnie, jako że pomnik autorstwa Zygmunta Brachmańskiego stał się charakterystycznym elementem krajobrazu Katowic. Później budowę nowego pomnika obiecywał na Śląsku prezydent Bronisław Komorowski, ale do końca jego urzędowania niewiele się w tej sprawie wydarzyło. Wiosną ubiegłego roku z własną inicjatywą wyszli śląscy samorządowcy. Ówczesny prezydent Świętochłowic Dawid Kostempski zbierał na ten cel pieniądze w samorządach regionu. Do inicjatywy przyłączyło się wiele śląskich miast, m.in. Ruda Śląska, Zabrze, Siemianowice, Mikołów, Piekary Śląskie, Chorzów, Opole czy Kędzierzyn-Koźle, a nawet zagłębiowski Będzin oraz metropolia. W sumie uzbierano ok. miliona złotych i to bez udziału Katowic. Radni stolicy województwa sprzeciwili się składkowemu pomnikowi, uznając, że to nie Ślązacy powinni za niego płacić. Z drugiej strony, przez całe 4 lata, mimo obietnic, praktycznie nic w sprawie Korfantego w Warszawie nie zrobili ani śląscy posłowie, ani ministrowie, ani premier czy wojewoda. Swoją drogą, ten ostatni bardzo szybko uhonorował (pamiątkową tablicą) w urzędzie wojewódzkim postać Michała Grażyńskiego”.

W uroczystości odsłonięcia pomnika wzięła też udział delegacja Fundacji narodowej im. Romana Dmowskiego w składzie: Jerzy Zieliński, Jan Engelgard i Maciej Motas.

Na podst. pap, ekai, um.warszawa i inf. własnej.

Dzial: