Nasi ukraińscy „sojusznicy”

parubij 2.jpg
17 października trzynastu deputowanych parlamentu ukraińskiego założyło międzyfrakcyjny zespół parlamentarny na rzecz – jak to określili – „kulturowego” i „społecznego” „powrotu ukraińskich etnicznych ziem do macierzy”. Inicjatorzy tego zespołu chcą zacząć od położonego w granicach Rosji Kubania, ale na uwadze mają także „inne regiony”.

Szefem owego zespołu, któremu nadano nazwę „Kubań”, został Ołeksij Honczarenko – deputowany partii Europejska Solidarność (ugrupowania „majdanowego” prezydenta Petro Poroszenki), który został bohaterem polskich mediów po tym jak 1 marca 2015 roku rosyjska policja zatrzymała go w Moskwie w czasie marszu na cześć zamordowanego Borysa Niemcowa. W Rosji zarzuca się Honczarence przyczynienie się do pożaru Domu Związkowego w Odessie podczas zajść z 2 maja 2014 roku, kiedy zginęło co najmniej 40 przeciwników przewrotu na Majdanie.

„Naszym zadaniem jest opracowanie polityki odnośnie powrotu na pole kulturowe i społeczne ukraińskich etnicznych terytoriów i etnicznych Ukraińców. W pierwszej kolejności zajmiemy się Kubaniem. Ale inne regiony, w których mieszkają zwarcie Ukraińcy również będą pod naszą uwagą” – oświadczył Honczarenko.

W skład zespołu oprócz Honczarenki weszli: Andrij Parubij (Europejska Solidarność – na zdjęciu) – były przewodniczący Rady Najwyższej, czołowa postać współczesnego nacjonalizmu ukraińskiego i jedna z głównych postaci przewrotu kijowskiego z 2014 roku, Wołodymyr Arjew (ES), Artem Czyjhoz (ES), Sofija Fedyna (ES), Artur Herasynow (ES), Ołeh Syniutka (ES) – także znany nacjonalista ukraiński, były gubernator obwodu lwowskiego, Mykoła Wełczykowycz (ES), Ihor Huź (bezpartyjny), Julia Kłymenko (Hołos) i Oksana Sawczuk z neobanderowskiej partii Swoboda [1].

W kontekście powstania zespołu parlamentarnego „Kubań” należy przypomnieć, że w mniemaniu nacjonalistów ukraińskich, dawnych i obecnych, „ukraińskimi ziemiami etnicznymi” są także tereny południowo-wschodniej Polski, nazywane przez nich „Zakerzoniem”. Wielokrotnie o „ukraińskich ziemiach etnicznych w Polsce” mówił lider neobanderowskiej Swobody Ołeh Tiahnybok. Sformułowania tego użyła też niedawno służba prasowa Rady Miasta Lwowa. Echo tych poglądów zabrzmiało w ubiegłorocznej uchwale parlamentu ukraińskiego o rocznicy „deportacji autochtonicznych Ukraińców z Łemkowszczyzny, Nadsania, Chełmszczyzny, Podlasia, Lubaczowszczyzny i Zachodniej Bojkowszczyzny”, w której Polaków na tych ziemiach – obecnie wchodzących w skład województw lubelskiego, podkarpackiego i podlaskiego – nazwano „kolonizatorami”.

Nie ulega wątpliwości, że celem powstania zespołu parlamentarnego „Kubań” jest podkopywanie polityki prezydenta Wołodymyra Zełenskiego zmierzającej do zakończenia wojny w Donbasie czy zaprzestania blokowania ekshumacji i upamiętnienia polskich ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA. Celem jest jątrzenie w stosunkach z sąsiadami Ukrainy – bo to jest jedyne co nacjonaliści ukraińscy potrafili i potrafią nadal. Hucpa z zespołem parlamentarnym „Kubań” pokazuje przede wszystkim dwie rzeczy: (1) zaplecze polityczne Petro Poroszenki – odsuniętego od władzy na Ukrainie ulubieńca polskich elit – składa się głównie z epigonów nacjonalizmu ukraińskiego; (2) dopóki pogrobowcy Stepana Bandery i Dmytro Doncowa będą mieli cokolwiek do powiedzenia na Ukrainie, dopóki będą funkcjonować w życiu politycznym tego kraju – Ukraina nigdy nie stanie się państwem normalnym. Nigdy nie będzie mogła dobrze ułożyć stosunków z sąsiadami i stać się państwem odpowiadającym minimalnym standardom europejskim. Nacjonalizm ukraiński to jest kula u nogi, która zawsze będzie ciągnąć ten kraj na dno.

Celem puczu kijowskiego z 2014 roku – tak entuzjastycznie wspieranego przez polityków i media z Polski – było podobno skierowanie Ukrainy na drogę wiodącą do członkostwa w Unii Europejskiej. Otóż z zespołem parlamentarnym „Kubań” Ukraina nie może zmierzać do żadnej Unii Europejskiej i zmierzać nie będzie. Kpiną i typową dla nacjonalistów ukraińskich hucpą jest to, że inicjatorzy tego zespołu parlamentarnego są deputowanymi partii, która nazwała się Europejska Solidarność i która ma niby najsilniej na Ukrainie walczyć o członkostwo tego kraju w UE. Dzięki takiej Europejskiej Solidarności Ukraina będzie się tylko oddalać od UE i Europy jako takiej.

Obecnie znajduje się daleko od Europy, a że tak jest świadczy chociażby inicjatywa deputowanych Kongresu USA, którzy wystąpili do Departamentu Stanu USA o uznanie pułku ochotniczego „Azow” za organizację terrorystyczną. Deputowani ci stwierdzili, że Specjalny Pododdział Ochrony Porządku Publicznego na Ukrainie „Azow” jest „ultranacjonalistyczną organizacją zwolenników dominacji białej rasy, która chętnie w swoje szeregi przyjmuje neonazistów”, co jest oczywiste od 2014 roku [2].

Rodzi się pytanie, dlaczego z taką oceną nigdy nie wystąpiły Sejm RP i polski MSZ? Dlaczego do pułku „Azow” pielgrzymowali swego czasu politycy i dziennikarze związani z PiS? Czego tam szukali? Dlaczego powstanie zespołu parlamentarnego „Kubań” – jak i inne ekscesy nacjonalistów ukraińskich – są pomijane milczeniem polityków i mediów w Polsce? Kogo tak naprawdę polscy politycy popierają na Ukrainie? Bez pomocy np. ze strony Polski Ukraina nigdy nie uwolni się od nacjonalizmu Bandery i Doncowa i nigdy nie stanie się normalnym krajem europejskim. Ale na tę pomoc prezydent Zełenski nie ma co liczyć, ponieważ polski establishment polityczny faktycznie popiera tylko nacjonalistów ukraińskich (przefarbowanych w różne dekoracje typu Europejska Solidarność Poroszenki). Są oni bowiem jedyną realną siłą antyrosyjską na Ukrainie, a dla polskiego establishmentu politycznego sens ma istnienie tylko Ukrainy antyrosyjskiej. Powtarzam po raz kolejny – w ten sposób politycy polscy wyrządzają Ukrainie i Ukraińcom wielką krzywdę.

Bohdan Piętka

[1] W ukraińskim parlamencie powstał zespół ds. odzyskania ziem etnicznych, www.kresy.pl, 17.10.2019.
[2] Amerykanie chmurzą czoło. Tym razem z powodu pułku „Azow”, www.pl.sputniknews.com, 25.10.2019.
Fot. Wikipedia Commons

Tekst ukaże się w numerze 45-46 Myśli Polskiej (3-10.11.2019)

Dzial: