Polski intelektualista o Rosji rzetelnie

walicki.jpg
Jest w Polsce garstka uczonych, którzy nie poddają się konsekwentnie kanonom politycznej poprawności narzucanym przez elity polityczne po 1989 roku. Jednym z tych kanonów, odstępstwo od którego bywa karane śmiercią przynajmniej społeczną, jest rusofobia. W obliczu groźby politycznego, naukowego i środowiskowego ostracyzmu uczciwość intelektualną są w stanie zachować wyjątkowo nieliczni.

To prawdziwi intelektualiści, ginący niestety gatunek we współczesnych realiach, gdzie konformizm uznano za cnotę. Głoszą oni rozmaite poglądy, bliscy są różnym doktrynom, ale łączy ich rzetelność i dążenie do prawdy, nawet bolesnej, czyli coś, co powinno być dla inteligencji zjawiskiem naturalnym, wręcz jej przyrodzoną cechą. W sprawach relacji polsko-rosyjskich kilku polskich profesorów potrafi zabrać głos nie płynąc z głównym nurtem, a właściwie ściekiem. Wśród starszego pokolenia są to prof. Andrzej Walicki i prof. Bronisław Łagowski. Wśród nieco młodszych – prof. Stanisław Bieleń, a ostatnio również prawnik prof. Witold Modzelewski. W tym roku nakładem Wydawnictwa Fundacji Oratio Recta ukazała się książka prof. Walickiego pod znamiennym tytułem „O Rosji inaczej”.

Jest to zbiór znakomitych tekstów naukowych i publicystycznych urodzonego w 1930 roku filozofa i historyka idei, jednego z twórców tzw. warszawskiej szkoły historii idei, do której swego czasu zaliczano prof. Leszka Kołakowskiego i prof. Bronisława Baczko. Andrzej Walicki nie utożsamia się ze środowiskami politycznymi tradycyjnie otwartymi na dialog z Rosją (narodową demokracją, realistycznym konserwatyzmem czy częścią patriotycznej lewicy); bliższy jest identyfikacji socjalliberalnej, choć rozumie ją nieco inaczej od tych, którzy dziś werbalnie zgłaszają doń akces. Przede wszystkim prof. Walicki jest jednak uczonym, znawcą Rosji i jej historii intelektualnej, niestrudzonym badaczem zakamarków tego, co niektórzy nazywają ideą rosyjską w jej różnych, często przeciwstawnych wydaniach.

„O Rosji inaczej” to zbiór tekstów znanych i mniej znanych, które ukazywały się w ostatnich latach w różnych miejscach. Łączy je jednak tytułowy wspólny mianownik: każdy z nich traktuje o jakimś aspekcie myśli rosyjskiej, choć nie brak też odniesień do kardynalnych błędów polskiej polityki wschodniej po 1989 roku. O predylekcje do rusofili trudno autora oskarżać. W latach stalinowskich jego ojciec, znany krytyk sztuki był represjonowany i więziony, a on sam również napotykał liczne trudności w karierze naukowej, którą sobie wymarzył. Przełomowy był jednak dla niego rok 1956; jest jednym z tych polskich naukowców, którzy twierdzą jednoznacznie, że wraz z tą właśnie cezurą skończyła się próba implementacji w Polsce modelu totalitarnego. Rozpoczął się okres, w którym faktycznie przed ludźmi wybijającymi się w nauce i kulturze drzwi do innych ośrodków, w tym zagranicznych, stanęły otworem.

Prof. Walicki skorzystał z tych możliwości i kolejne dziesięciolecia spędził w kręgu zachodniego rosjoznawstwa i sowietologii, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, wreszcie w Australii i ponownie w Stanach, na katolickim uniwersytecie Notre Dame. Dane mu było poznać najbardziej rozpoznawanych wówczas naukowców zajmujących się Rosją, reprezentujących różne szkoły intelektualne, poglądy polityczne i nurty badawcze. W istocie tak bogatym życiorysem naukowym i tak wieloma publikacjami autor mógłby obdzielić co najmniej kilka tuzinów przeciętnych naukowców. Wróćmy jednak do książki. Co emerytowany już dziś uczony ma nam do powiedzenia na temat naszego największego wschodniego sąsiada? Wiemy już, że mówi o Rosji „inaczej”, to znaczy obiektywnie, bez stereotypów i resentymentów. Uprawia zatem nie tylko autentyczną naukę, ale też rzeczową i uczciwą publicystykę. Przekonujemy się o tym z kart „O Rosji inaczej”, nawet jeśli zamieszczone w niej publikacje autora znane są nam oddzielnie z innych miejsc, w których na przestrzeni lat były drukowane.

Wydawnictwo zaczyna się jednak od materiału wcześniej niepublikowanego – obszernego wywiadu, jaki z prof. Walickim przeprowadził prof. Janusz Dobieszewski filozof z Uniwersytetu Warszawskiego. Bohater i autor książki w odpowiedzi na pytanie o ideę wydania „O Rosji inaczej” zaznacza, że wybrał te swoje teksty, które są „wymierzone przeciwko od dawna nasilającej się i sztucznie rozniecanej rusofobii, przynoszącej wstyd kulturalnemu narodowi. Na ewentualny zarzut, że nie równoważę tej krytyki omówieniem antypolskich wypowiedzi tych czy innych autorów rosyjskich odpowiedź jest prosta: dzisiejsza Rosja nie cierpi jednak na polonofobię, a zdarzające się antypolskie wypowiedzi nie są porównywalne z polską programową rusofobią” (s. 8-9).

Stan ten trwa od upadku Polski Ludowej: „rusofobia pojawiła się już na samym początku III RP, gdy tylko załatwiliśmy sprawę granicy zachodniej; pielęgnowana była z gorliwością godną lepszej sprawy i przekształciła się w końcu w rodzaj obowiązującego credo polskiego patriotyzmu” (s. 41). W dalszym ciągu wywiadu rozprawia się ze źródłami antyrosyjskiej polityki polskiej w wydaniu współczesnym, która doskonale harmonizuje z celami polityki i strategii amerykańskiej w Europie Środkowej i Wschodniej wyłożonymi jeszcze w latach 90-tych w pracach Zbigniewa Brzezińskiego, w których ten amerykański jastrząb polskiego pochodzenia otwarcie sugerował, że państwa Europy Środkowej powinny odgrywać rolę wasali i instrumentów Waszyngtonu, a nie samodzielnych podmiotów.

Odnosząc się do najnowszych wydarzeń będących konsekwencjami przewrotu dokonanego na Ukrainie w 2014 roku, prof. Walicki nie obawia się stwierdzić, że – wbrew twierdzeniom polskiej klasy politycznej – Krym nie może być uznawany za integralną część Ukrainy, bo na przestrzeni historii należał do niej tylko przez okres po 1991 roku. Andrzej Walicki bardzo realistycznie ocenia też nikły potencjał wiedzy Polaków o Rosji, nie tylko tej historycznej, ale i współczesnej. Prezentując się jako znawcy polityki Moskwy, wielu naszych rodaków zapomina, że ich postrzeganie skażone jest „zakorzenieniem w pewnych środowiskach polskich prymitywnie antyrosyjskich stereotypów, połączonych z głębokimi kompleksami i zatrutych dodatkowo reliktowym poczuciem wyższości” – twierdzi profesor, by następnie zilustrować ignorancję przykładem: „Zdarzyło mi się raz usłyszeć od wykształconego skądinąd polskiego polityka, że nie musi uczyć się z zachodnich książek o Rosji, bo każdy Polak ma wiedzę o niej w swoich genach” (s. 40).

Zdaniem Andrzeja Walickiego, jednym z najbardziej dla Rosjan oburzających elementów współczesnej agresywnej krytyki ich kraju jest tak popularne w Polsce podważanie zasług Związku Radzieckiego w zwycięstwie nad hitlerowskimi Niemcami. „Wielkie zwycięstwo w sprawiedliwej wojnie zawsze było dla Rosjan źródłem dumy narodowej, a po upadku komunizmu stało się źródłem najważniejszym, niemalże jedynym” (s. 42).

Jednym z najistotniejszych wątków polskiej rusofobii jest też dehumanizacja i demonizacja prezydenta Władimira Putina, osiągająca w ostatnim okresie rozmiary wręcz karykaturalne.

Tymczasem prof. Walicki obiektywnie przyznaje, że rosyjski przywódca to „prezydent, któremu udała się stabilizacja kraju i ocalenie jego ludności przed koszmarną nędzą, najbardziej prozachodni początkowo (do momentu uzasadnionych rozczarowań) przywódca Rosji, człowiek, który dał dowody zaangażowania w realną poprawę stosunków z Polską” (s. 48).

Gesty Putina, choćby w sprawie Katynia, czy następnie po katastrofie w Smoleńsku, nie zostały potraktowane w Polsce z należytą powagą, gdyż przeczyły z góry założonym dogmatom geopolitycznym. Wszelkie zaś ich kwestionowanie stało się nad wyraz ryzykowne, co budzi uzasadnioną konsternację prof. Walickiego: „Za szczególnie niebezpieczne i moralnie niedopuszczalne uważam coraz częściej pojawiające się sugestie, że antyrosyjskość jest czymś naturalnym i pożądanym, a osoby wyrażające sympatie do Rosji są w istocie rosyjskimi ‘agentami wpływu’” (s. 57).

Kolejny zamieszczony w książce wywiad pochodzi sprzed 20 lat i opublikowany został w 1999 roku w krakowskim konserwatywnym dwumiesięczniku „Arcana”, wówczas jeszcze nieco bardziej otwartym na różnorodne spojrzenia, również na sprawy rosyjskie. W odpowiedzi na pytania Jarosława Zadenckiego prof. Walicki stwierdza m.in., że dialogu z Rosją nie wolno ograniczać do środowisk prozachodnich i liberalnych w tym kraju, a należy starać się zrozumieć również poglądy nawet nacjonalistów rosyjskich, których oblicze jest zresztą zdecydowanie odmienne od tego, co przywykliśmy określać mianem nacjonalizmu w państwach jednolitych lub prawie jednolitych narodowościowo.

W dalszej części przedrukowanego wywiadu Andrzej Walicki wskazuje też na historię XIX-wiecznych relacji polsko-rosyjskich, a przede wszystkim szkodliwość powstań, które stopniowo musiały doprowadzić do zredukowania autonomii polskiej, wyjątkowo szerokiej i przeforsowanej na Kongresie Wiedeńskim przez cara Aleksandra I. Profesor wykazuje się tez niezwykłą przenikliwością, uznając przed dwoma dekadami, że w przyszłości dużą rolę w rosyjskim krajobrazie ideowym odegra Aleksandr Dugin: „Przekonany jestem, że koncepcje Dugina – myśliciela do niedawna zupełnie nieznanego – przyciągać będą coraz większą uwagę obserwatorów rosyjskiej sceny ideologicznej i politycznej” (s. 95).

okl walicki 2_1.jpg

Po latach stwierdzić możemy, iż niewątpliwie tak właśnie się stało, choć w latach 90-tych Dugin plasował się raczej w szeregach opozycji antysystemowej i odradzającego się ruchu narodowo-bolszewickiego. Jako historyk idei prof. Walicki w ciekawy sposób analizuje przyczyny rozpadu państwa radzieckiego. W jego ocenie głównym motorem tego procesu nie były działania Zachodu na czele ze Stanami Zjednoczonymi, a już z pewnością nie osiągnięcia polskiej antykomunistycznej, solidarnościowej opozycji. Rozpad miał charakter delegitymizacji metapolitycznej, ideowej: „Zasadniczą rolę odegrało załamanie się ideologicznej i moralnej legitymizacji ustroju” (s. 98).

Sześć lat po udzieleniu wspomnianego wywiadu ważny tekst prof. Walickiego znów pojawił się na łamach „Arcanów”; tym razem była to odpowiedź autora na ankietę ekspercką zamykającą się w pytaniu „Czy stosunki polsko-rosyjskie mogą być wzajemnie dobre?” w 2005 roku. Uczony dochodzi do ciekawych wniosków natury geopolitycznej stojących całkowicie w poprzek syndromu oblężonej twierdzy, której przez lata hołdowali polscy politycy uzasadniając swą skrajną uległość wobec Waszyngtonu. Andrzej Walicki pisał: „Szczególnie ważne byłoby konstruktywne włączenie się Polski w rozszerzanie zakresu gospodarczej współpracy rosyjsko-niemieckiej, skierowałoby bowiem uwagę Niemiec ku ekspansji gospodarczej, w której również my moglibyśmy uczestniczyć; zwiększyłoby w Niemczech i w Rosji sympatie propolskie, likwidując groźbę nowego Rapallo, co oczywiście walnie przyczyniłoby się do wygaszenia w Niemczech rewindykacyjnych roszczeń wobec Polski” (s. 109).

W tomie zamieszczono również ciekawe rozważania autora na kanwie recenzji zbioru „Drogowskazy: zbiór rozpraw o inteligencji rosyjskiej” (wydanego po polsku w 1986 roku) na temat zachowania kadetów i środowisk liberalnych w Rosji po wydarzeniach rewolucyjnych 1905 – 1906 roku. Andrzej Walicki zauważa, że liberałowie i demokraci tych czasów nie skorzystali z możliwości, jakie dawała im ówczesna dogłębna reforma systemu zaproponowana przez carat, bowiem ulegali presji ze strony lewicy rewolucyjnej, choć ta ostatnia nie była wówczas aż tak znaczącą siłą. Ocenę taką popiera m.in. opiniami wyrażanymi wówczas przez Romana Dmowskiego, który także odnotowywał zgubny charakter inteligenckiego maksymalizmu.

W tekście „Lekcja rewolucji” będącym publicystyczną refleksją opublikowaną w 90. rocznicę rewolucji październikowej na łamach tygodnika „Przegląd” prof. Walicki dokonuje całościowej analizy charakteru bolszewickiego przewrotu. Unika przy tym determinizmu i krytycznie odnosi się do przekonania wyrażanego m.in. przez tak często cytowanego w Polsce prof. Richarda Pipesa, że w istocie bolszewizm wynikał z immanentnych cech charakteru państwa i społeczeństwa rosyjskiego, dążącego rzekomo w nieunikniony sposób ku autorytaryzmowi i totalitaryzmowi. Polski uczony bliższy jest tu poglądom Aleksandra Sołżenicyna, który w polemice z amerykańskim sowietologiem podkreślał, że nie wolno utożsamiać komunizmu z Rosją, jak zresztą w Polsce powszechnie czyni się do dzisiaj.

Omawiając poglądy lewicy akademickiej na Zachodzie wobec rewolucji 1917 roku, Andrzej Walicki dokonuje niezwykle interesującego porównania. Wspomina okres stalinowski w Polsce jako moment realizacji słynnej doktryny dziejowej konieczności, wymuszającej dostosowanie i akceptację budowanego wówczas systemu. Następnie porównuje ten sposób myślenia do liberalnej wiary w nieuchronność kapitalizmu. Zauważa, że „czym innym jest (…) bez-alternatywność praktyczna, czyli niemożność zmiany w danym momencie, a czym innym bezalternatywność podniesiona do rangi światopoglądu i mająca obowiązywać w skali ogólnoludzkiej. Ta ostatnia jest zawsze narzędziem umysłowego zniewolenia – nawet gdy nosi nazwę ‘neoliberalizmu’” (s. 169).

Analogicznej problematyce poświęcony jest tekst wykładu wygłoszonego przez autora na konferencji poświęconej źródłom totalitaryzmu w Krakowie w 2007 roku. „Ideologia komunistyczna była organicznym produktem myśli zachodniej i (…) rosyjscy radykałowie, również niekomunistyczni, mieli rację, traktując socjalizm lub komunizm jako ostatnie słowo europejskich teorii postępu” (s. 173) – pisze profesor. Podejście takie zbliżone jest do konserwatywnego punktu widzenia, kwestionującego linearny, progresywny charakter dziejów.

W artykule zamieszczonym na łamach „Przeglądu Politycznego”, będącym również kolejnym przypadkiem ogólnych rozważań nad istotą rewolucji październikowej, autor dzieli się refleksjami zasadniczymi dla każdego, kto w Polsce zajmuje się naukowo lub publicystycznie tematyką rosyjską. Wygłasza w nim swoje naukowe credo: „zniechęcające jest dla mnie rutynowe potępienie autorów życzliwych wobec Rosji, oskarżanych z tego powodu o wysoce naganną i antypolską wręcz ‘rusofilię’. Ale nie mogę przecież – nie potrafiłbym nawet – ukrywać faktu, że w ciągu ponad sześćdziesięciu już lat mojej pracy nad intelektualną historią Rosji traktowałem przedmiot moich badań z życzliwością, w przekonaniu (któremu wierny jestem do dziś), że służy to przede wszystkim dobrze pojętym interesom Polski” (s. 183).

Andrzej Walicki przypomina w omawianym tekście fakt skrajnie niewygodny dla obecnych antykomunistycznych wielbicieli tezy o istnieniu odrębnych narodów na wschód od polskiej granicy: dopiero Władimir Lenin i bolszewicy uruchomili na tych ziemiach procesy narodotwórcze: „rząd oficjalnie (…) uznał, że Rosjanie (określeni jako ‘Wielkorusi’), Ukraińcy i Białorusini są trzema odrębnymi narodami, a nie lokalnymi rozgałęzieniami jednego wielkiego narodu. Towarzyszyło temu wytyczenie granic między republikami związkowymi, faworyzujących Ukraińców przez przyznanie im na wschodzie rosyjskojęzycznych terytoriów, uznawanych przedtem za integralną część Rosji” (s. 185-186).

Prof. Walicki przypomina przy tym, że z tezą tą zgodził się także znany ukraiński historyk z Uniwersytetu Harvarda prof. Roman Szporluk, często zresztą cytowany w Polsce. Współczesna Rosja, pomimo większości populacji etnicznie rosyjskiej, nadal stanowi rodzaj „postimperialnego” państwa wieloetnicznego, czego wyrazem jest choćby przyjęta przez nią nazwa, wychodząca poza wąskie rozumienie oparte na kryterium narodowościowym. Dalej autor wraca do zwycięstwa w II wojnie światowej jako fundamentu tożsamościowego Federacji Rosyjskiej. „Pozwolę sobie (…) wyrazić pogląd, że jest to raczej manifestacja pamięci o zwycięstwie realnym, podziwianym przez cały świat, osiągniętym za cenę siedmiu milionów poległych na polu walki (w tym około 600 tysięcy na ziemiach polskich)” (s. 197-198) - pisze.

W 2015 roku na łamach „Przeglądu Politycznego” ukazał się tekst Andrzeja Walickiego o fundamentalnym dla zrozumienia współczesnej Rosji znaczeniu z pytaniem w tytule – „Czy Władimir Putin może stać się ideowym przywódcą światowego konserwatyzmu?”, który przedrukowany został całkowicie zasadnie w omawianym tomie. Profesor zaczyna od przypomnienia prymitywnej krytyki pod jego adresem formułowanej przez autorów „Gazety Wyborczej”, choć – co ciekawe – jeszcze niedawno dziennik Adama Michnika gotów był publikować jego artykuły. Stąd z słów uczonego przebija rozczarowanie: „GW’ popadła w antyputinowską histerię, niedającą się pogodzić z rolą, którą przez wiele lat lepiej lub gorzej starała się wypełniać – rolą wychowawczą, mającą uczyć Polaków myślenia racjonalnego, czyli kontrolowania emocjonalizmu” (s. 201).

Omawiając rządy Władimira Putina, autor słusznie zauważa, że nastawione były one początkowo na modernizację niewiele odbiegającą od tradycji zachodnich, z widocznymi inspiracjami choćby amerykańskim republikanizmem. Wiązały się również z akceptacją określonego modelu kapitalizmu, opartego wszakże na „rynku kontrolowanym politycznie w interesie społecznym i państwowym” (s. 203). Dezintegracja państwowości rosyjskiej, realizowana przy wsparciu sił zewnętrznych w czasach jelcynowskiej smuty lat 90-tych, była realnym zagrożeniem, któremu przeciwstawił się właśnie Władimir Putin.

Prof. Walicki zwraca uwagę na publikacje niektórych autorów na łamach amerykańskiego „Foreign Affairs”, którzy – w odróżnieniu od jastrzębi w rodzaju Zbigniewa Brzezińskiego – przestrzegali, że skutki realizacji takiego planu podziału Federacji Rosyjskiej mogą stworzyć zagrożenie na skalę globalną. „Dokonane przez Putina wzmocnienie władzy centralnej w Rosji, postrzegane w Polsce jako krok w stronę groźnego autorytaryzmu, okazywało się niezbędnym elementem konsolidacji, który – co więcej – stwarzał warunki na rzecz przewidywalności Rosji w ramach światowego ładu” (s. 208) – stwierdza uczony. Początkowo rosyjski przywódca bliski był tradycjom okcydentalistycznym, co zresztą spotykało się z ostrą krytyką m.in. Aleksandra Dugina i innych zwolenników idei rosyjskiej.

Okcydentalizm ten jednak zanikał w miarę rozczarowania wynikającego z kolejnych kroków Zachodu w sferze jego stosunku wobec Rosji, dyktowanych m.in. agresywną, hegemonistyczną narracją wspomnianego Brzezińskiego i środowisk neokonserwatywnych skupionych od końca lat 90-tych w organizacji pod nazwą Projekt na rzecz Nowego Amerykańskiego Stulecia (ang. Project for a New American Century). Efektem tych działań była reakcja obronna, zwieńczona przywróceniem Krymu i Sewastopola do Federacji Rosyjskiej. „W przemówieniu wygłoszonym z okazji przyłączenia Krymu, Putin mówił ze szczerą na pewno goryczą o politycznej hipokryzji, nierównych standardach i wiarołomstwie Zachodu” (s. 215) – przypomina profesor. Niezwykle interesujący jest fragment tekstu poświęcony ideowym inspiracjom rosyjskiego przywódcy, odtworzonym na podstawie lektur polecanych przez jego administrację urzędnikom. Prof. Walicki omawia poglądy prezentowane w każdej z trzech rekomendowanych książek – Władimira Sołowjowa, Nikołaja Bierdiajewa i szerzej nieznanego w Polsce Iwana Iljina.

Szczególnie z analizy poglądów ostatniego z wymienionych myślicieli wyłaniają się kontury nowego podejścia w interpretacji roli Rosji w Europie i na świecie. Iljin był zwolennikiem poglądów przedstawiających komunizm jako „zło zrodzone na Zachodzie, a więc zewnętrzne wobec autentycznej kultury prawosławnej Rosji, co pozwoliło żywić nadzieję na odrodzenie kraju od podstaw, w oparciu o autentycznie własną tradycję duchową” (s. 219).

Prof. Walicki nie zostawia suchej nitki na ostatniej książce tak hołubionego dziś w Polsce amerykańskiego historyka Timothy’ego Snydera („Droga do niewolności”, Kraków 2019), szczególnie często przywoływanego przez liberalne i poprawne politycznie skrzydło polskich rusofobów. Według uczonego, książka ta jest „ostentacyjnym odstępstwem od reguł naukowości, przejawiającym się w ferowaniu arbitralnych ocen, całkowitym ignorowaniu stanowiska strony krytykowanej, rezygnacji z wyjaśnienia wydarzeń metodą przyczynowo-skutkową na rzecz wszystko objaśniających generalizacji i w nagminnym stosowaniu podwójnych standardów” (s. 221). Na kanwie sugerowanego przez Snydera istnienia prymitywnego dualizmu liberalizm – populizm, który miałby definiować kontury najważniejszego obecnie starcia toczącego się na całym globie, prof. Walicki stawia bardzo celną diagnozę: „Późny kapitalizm pragnie całkowicie uwolnić się zarówno od woli suwerennego ponoć ludu, jak i od służby suwerennemu narodowi. Dąży więc różnymi sposobami do zapewnienia sobie niezależności, a dla zachowania pozorów zabiega o poparcie uprzywilejowanych elit w imię walki z diabolizowanym ‘populizmem’” (s. 222).

W innym, niezwykle interesującym szkicu pochodzącym z 2002 roku, prof. Walicki wraca jeszcze do kwestii tej bliskości, próbując jednocześnie umiejscowić Polskę w myśli czołowych reprezentantów idei rosyjskiej. Wspomina m.in. o fascynacji Władimira Sołowjowa polskim mesjanizmem, w tym w wydaniu Adama Mickiewicza i Andrzeja Towiańskiego, kończąc na relacjonowaniu poglądów Aleksandra Sołżenicyna na stosunki polsko-rosyjskie, apelującego o wzajemne wybaczenie, oparte na przyznaniu win przez obie strony, nagromadzonych na przestrzeni stuleci trudnego współżycia.

Wracając do czasów nam współczesnych, w kolejnym opublikowanym w tomie tekście autor prezentuje swój list do redakcji tygodnika „Polityka”, w którym jednoznacznie przestrzega przed rozwijającą się w zastraszającym tempie w latach 90-tych rusofobią. Wspomina przebieg uroczystości z okazji rocznicy zbrodni katyńskiej w 1995 roku, podczas których katolicki duchowny wykrzykiwał prowokacyjne wobec obecnych przedstawicieli Rosji emocjonalne oskarżenia, dając do zrozumienia, że o żadnym pojednaniu i przebaczeniu nie może być mowy. Andrzej Walicki zadaje słuszne pytanie: kto (…) miałby przepraszać za zbrodnie komunizmu miliony pomordowanych Rosjan i innych obywateli byłego ZSRR?” (s. 265).

W pochodzącym z 2016 roku szkicu „Rosja, Ukraina i ‘powszechna świata amnestia’” Andrzej Walicki zastanawia się nad publikacją zapomnianą i niezauważoną pewnie przez wielu. W 2014 roku ukazała się antologia pod redakcją Jana Skórzyńskiego pt. „Na przekór geopolityce. Europa Środkowo-Wschodnia w myśli politycznej polskiej opozycji demokratycznej 1976-1989”, która zyskała patronat ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Znalazły się w niej teksty otwarcie nawołujące do likwidacji państwa rosyjskiego, prezentujące Rosję jako „imperium zła”, niezależnie od panującego w niej ustroju, państwo endemicznie agresywne i zaborcze, które z natury rzeczy zawsze stanowić będzie zagrożenie dla interesów Polski. Ciekawy jest zestaw autorów: z jednej stronny m.in. Jerzy Targalski, z drugiej – Wojciech Maziarski. Prof. Walicki słusznie zauważa, że „świadczy to jednoznacznie, że poglądy tego typu rozpowszechniane były od dawna w liberalno-demokratycznym mainstreamie obozu postsolidarnościowego, a nie tylko w jego prawicowo-narodowym nurcie” (s. 306). Cały zatem obóz polityczny tkwiący korzeniami w niegdysiejszej opozycji zarażony jest chorobą rusofobii.

Jedną z fundamentalnych prac naukowych Andrzeja Walickiego, która dała mu międzynarodową renomę wśród najwybitniejszych znawców historii rosyjskiej myśli była książka „W kręgu konserwatywnej utopii. Struktura i przemiany rosyjskiego słowianofilstwa”. Jej kolejną edycję wydało Wydawnictwo Naukowe PWN, jednak już po dwóch latach zdecydowano się na wycofanie jej ze sprzedaży. Wspominając swoje relacje z wydawcą, prof. Walicki informuje, że ze zdziwieniem odkrył, iż prawdopodobnie niesprzedany nakład jego książki został zniszczony, przy czym nastąpiło to ze względów politycznych. Wydawnictwo zostało w tym okresie sprywatyzowane, co tylko wzmogło czujność jego kierownictwa na obowiązujące kryteria poprawności politycznej.

W drukowanej w omawianym tomie przedmowie do niedostępnej już dziś praktycznie z powyższych względów książki autor wspomina o meandrach współczesnej myśli rosyjskiej, o jej odrębności i oryginalności. „Obiegowym stało się pojęcie ‘idei rosyjskiej’, kojarzone zwykle z tradycją słowianofilską i z myślą o ‘trzeciej’, niekapitalistycznej drodze rozwojowej. Innymi słowy, programowemu okcydentalizmowi odgórnych reformatorów towarzyszyła w sferze intelektualnej tendencja do swoistego ‘powrotu do rodzimych źródeł’ oraz wzmożone zainteresowanie odrębnością kultury rosyjskiej, określanej, zgodnie z tradycją słowianofilską, przez uwydatniane różnic dzielących ją od Zachodu” (s. 330-331).

Bogactwo myśli rosyjskiej, także tej współczesnej, jest kompletnie niezrozumiałe dla jej krytyków, w tym w Polsce. Prof. Walicki zwraca m.in. uwagę na całkowicie pozbawione uzasadnienia utożsamianie słowianofilstwa z eurazjatyzmem, uznawanym jeszcze przez Nikołaja Bierdiajewa za „manifestację rosyjskiego pogaństwa”. Takich uproszczeń, będących odzwierciedleniem skrajnej ignorancji jest w polskich publikacjach poświęconych Rosji, tej historycznej i tej współczesnej, aż nazbyt wiele.
„O Rosji inaczej” to właściwie podręcznik, zbiór refleksji i przemyśleń, po które powinni regularnie sięgać ci, dla których istotne jest zachowanie trzeźwości umysłowej i fundamentów intelektualnej uczciwości.

Trudno powiedzieć, czy lektura najnowszej publikacji prof. Walickiego w jakikolwiek sposób zmieni postrzeganie Rosji i stosunków polsko-rosyjskich. Jest jednak świadectwem istnienia w Polsce intelektualistów wciąż niezależnych, zachowujących umiejętność formułowania ocen wynikających ze zobiektywizowanej wiedzy, a nie ideologicznej histerii. Choćby dlatego, uważam, że książka jest lekturą bezwzględnie obowiązkową dla wszystkich tych, którzy nie poddają się kanonom politycznej poprawności. Miejmy też nadzieję, że jej autor – pomimo budzącego respekt wieku – nadal będzie zajmował stanowisko w sprawach Rosji i polskiej polityki wschodniej. Jest on przecież jednym z niewielu wciąż aktywnych uczonych z pokolenia, dla którego nauka była powołaniem, a nie przypadkowym wyborem zawodowym

dr Mateusz Piskorski

Andrzej Walicki, „O Rosji inaczej”, Wydawnictwo Fundacji Oratio Recta, Warszawa 2019, ss. 364.
Na zdjęciu: Andrzej Walicki (Tygodnik „Przegląd”)

Myśl Polska, nr 43-44 (20-27.10.2019)

Dzial: