Od radykalizmu do realizmu

morawiecki 2.JPG
Odszedł Kornel Morawiecki, marszałek senior Sejmu RP, człowiek znaczący na polskiej scenie. To znaczenie nie wynikało z realnego wpływu politycznego, ale z jego formatu, z tego że był jednym z niewielu polityków samodzielnych.

Przeszedł długą drogę, od radykalizmu do realizmu, od bezkompromisowości do rozumienia pozycji innych działających podmiotów. Nigdy nie bał się iść pod prąd, jeśli uważał to za słuszne. Także i ostatnio zaznaczył swoją obecność poprzez otwarte wyrażanie opinii idących w poprzek uparcie lansowanej linii.

W ostatnim czasie objawiało się to odmiennym stosunkiem do Rosji i inną koncepcją ułożenia sobie relacji z tym krajem. Mówił otwarcie, co było w jego środowisku nieakceptowane, że z Rosją trzeba naprawić stosunki, że Rosja jest potrzebna Polsce i Europie, a współpraca z tym krajem wzmocni Polskę.
Był przeciwny niszczeniu poradzieckich pomników w Polsce jak też nie widział wielkiej różnicy między standardami demokracji w Rosji i na Zachodzie. Na dodatek akceptował przejście Krymu do Rosji i nie dostrzegał przejawów jakiejś rosyjskiej agresji. Radził też swojemu synowi, premierowi, by zaprosił do Polski, prezydenta Putina. Wydawał we Wrocławiu dwutygodnik „Gazeta Obywatelska”, gdzie także dawał wyraz tym swoim przekonaniom.

To wszystko było strasznym skandalem dla tej części elit i mediów, które rusofobię uznają za rzecz oczywistą, a walkę z Rosją, bez względu na koszty i konsekwencje, za jedyny cel. Jednak z uwagi na format Kornela Morawieckiego, na jego opozycyjną działalność w czasach PRL i ówczesną antykomunistyczną bezkompromisowość, nie odważali się oni bezpośrednio go atakować, choć jakieś nieudolne próby czynili.

Z czasem, coraz bardziej będzie widać znaczenie i konieczność przyjęcia jego koncepcji ułożenia naszych relacji z Rosją i tego, że polskich interesów nie da się realizować w ciągłym konflikcie z naszym wielkim sąsiadem. Takich ludzi jak On niewielu jest w dzisiejszych czasach, gdzie konformizm, motywowany widokami na jakiś korzyści, jest oczywistym zachowaniem. Dlatego ta strata będzie w Polsce boleśnie odczuwana, ale też jego spuścizna coraz bardziej będzie nabierała znaczenia i znajdzie naśladowców.

Stanisław Lewicki
Na zdjęciu: Kornel Morawiecki w Muzeum Niepodległości na premierze filmu o Rajdzie Katyńskim. Z kamerą Agnieszka Piwar, twórczyni filmu. W pierwszym rzędzie siedzą m.in. ks. Stanisław Małkowski i Lech Jęczmyk.

Dzial: