Wiara – pojęcie wieloznaczne

szyszkowska_0.jpg
Niebezpieczne i odstające od powszechnie cenionej demokracji są wypowiedzi osób publicznych utożsamiające porządnego człowieka z katolikiem. Sprawa wiary w Boga powinna być sprawą wewnętrzną każdego człowieka. Stosunek do Boga staje się sprawą publiczną w państwie wyznaniowym i to jest uzasadnione.

Przypomnę, że jednym z warunków demokracji jest społeczeństwo zróżnicowane światopoglądowo. A taki ustrój deklarują w Polsce jako najlepszy przedstawiciele dotychczas rządzących partii. Demokracja wymaga zgody każdego obywatela na funkcjonowanie także takich poglądów, które ktoś ocenia jako błędne, niemoralne, nieobyczajne, Pluralizm światopoglądowy jest u nas deklarowany.
Podwaliny społeczeństwa zróżnicowanego światopoglądowo stworzył w Polsce po drugiej wojnie światowej Bolesław Piasecki. Co więcej, nie tylko szerzył ten pogląd, ale wcielał go w życie, w działaniach PAX-u.

Instytut Wydawniczy PAX publikował książki pisane przez augustynistów, tomistów, teilhardystów, personalistów chrześcijańskich, neokantystów oraz wydawał książki B. J. Gaweckiego, twórcy nowego nurtu – filozofii rozwoju a także przedstawicieli polskiej filozofii narodowej, by wymienić Pawła Trzebuchowskiego.

Wykluczanie w państwie demokratycznym kogoś z życia publicznego z powodu relacji do Boga innej niż powszechnie wyznawana, bądź ateizmu jest sprzeczne z istotą tego ustroju. Wartość człowieka nie zależy od tego czy nakazy Boga i lęk przed Jego ewentualną karą ukierunkowują życie. Taka deklaracja ma sens tylko w przypadku przynależności do partii politycznej, która odwołuje się do określonej religii.

Dzięki powołanemu przez Bolesława Piaseckiego Stowarzyszeniu PAX, zostały stworzone w czasach PRL podstawy do oficjalnego głoszenia niemarksistowskich światopoglądów. Wyjaśnił także, że katolik w sposób niesprzeczny ze swoją wiarą może aprobować socjalizm w PRL. Wielokrotnie w swoich wystąpieniach i pismach, Bolesław Piasecki podkreślał, że człowiekiem wartościowym jest ten, kto działa zgodnie ze swoimi przekonaniami. Problem wyboru światopoglądu należy pozostawić jednostce w sposób wolny od ingerencji państwa.

Światopogląd człowieka jest rezultatem nie tylko przemyśleń. Kształtuje się on w wyniku dziejów własnego życia, a więc stanowi rezultat także przeżyć, obserwacji, doświadczeń, intuicji, Światopogląd składa się z tez, które nie są empirycznie sprawdzalne i możliwe do naukowego udowodnienia. Odmienność pojęć „nauka” i „światopogląd” nie dozwala na ich łączenie. Światopogląd zawiera w sobie między innymi stosunek człowieka do wartości. Wśród nich, patriotyzm wskazywał Bolesław Piasecki jako jedną z nadrzędnych wartości. Światopogląd zawiera również poglądy dotyczące tego, co być powinno, a tego nie można naukowo udowodnić zdaniem przedstawicieli wielu nurtów filozoficznych.

Nasza wiedza o świecie, o ludziach, a nawet o sobie jest niepełna, bowiem mamy ograniczone możliwości poznawcze. Uzupełnieniem tego, co poznawalne staje się wiara. Filozofem, który wskazał granice poznawcze rozumu był Kant. Poza sferą możliwości poznawczych rozumu i zmysłów rozciąga się sfera wiary. Są też filozofowie, począwszy od starożytności, którzy twierdzą, że nie poznajemy świata a jedynie możemy o nim coś mniemać.

Przeciętnie słowo wiara kojarzy się z Bogiem. Ale obszar wiary jest niepomierne szerszy. Wierzymy bowiem naszemu przywódcy, przyjaźń oparta jest o wiarę w lojalność, wierzymy w nieomylność naszych poglądów. Wierzymy w słuszność dokonywanych przez nas wyborów, w tym politycznych. Wierzymy w trwałość miłości, czy w istnienie kosmitów. Zapraszając kogoś do domu wierzymy w lojalność naszych gości. Zawarte umowy, wierzymy, że będą respektowane. Wiara w dane przez kogoś słowo czyni nasz świat bezpiecznym, opartym – w co wierzymy – o trwały fundament.

Boleśnie przeżywa się więc – nasilającą się w naszym stuleciu – beztroskę wobec składanych obietnic, a także ustaleń dotyczących spraw istotnych, a także drobnych, ale mających wpływ na naszą codzienność. Trudno nie traktować jako lekceważenia odwołanego spotkania z zapewnieniem, że wkrótce ono nastąpi. Na jedno z takich odłożonych spotkań już nie czekam, bo upłynął niemal rok.

Zapewnienia o trwałej miłości stanowią, moim zdaniem, wyjątek w tym sensie, że niespełnione wprawdzie dotkliwie bolą, ale trzeba to usprawiedliwić. Nie mamy wszak wpływu na stan naszych uczuć. Deklaruje się ich wiecznotwałość, nie przyjmując, że ta intensywność może przetworzyć się w zobojętnienie.

Wiara leży także u podstaw wiedzy naukowej. Otóż wierzymy w nasze możliwości poznawcze podejmując wysiłki mające na celu poznanie świata. Będąc przekonanym, że stać nas jedynie na mniemania, głosząc skrajny agnostycyzm, nie podejmowalibyśmy badań naukowych. Ta wiara uruchamia wysiłki poznawcze zarówno racjonalistów, jak i empirystów, czy i irracjonalistów, a także tych, którzy przyjmują więcej niż jedno źródło poznania.

Rozmaite dziedziny nauk opierają się na założeniach przyjmowanych bez dowodu, czyli na aksjomatach. Wierzymy w ich prawidłowość. Wiara zaznacza swoją obecność w rozmaitych płaszczyznach naszego życia. Dotyczy nieraz obszarów wykraczających poza możliwość poznania, na przykład - przyszłych dziejów ludzkości. Wiara bywa wyrazem tęsknoty za tym, co nieosiągalne.

Gdy mówimy o tym, że składnikiem istnienia człowieka jest wiara, to nie przesądzamy jej treści nawet gdy ograniczymy obszar wiary do zagadnienia istnienia Boga. Ilustracją tego stwierdzenie są zachodzące głębokie różnice między poszczególnymi wyznaniami religijnymi. Nawet w obrębie chrześcijaństwa nie można znaleźć porozumienia w kwestiach dogmatów, liturgii, jak również stosunku do wojny i pokoju. Różnią się między sobą stanowiska katolików, adwentystów dnia siódmego, metodystów, protestantów, świadków Jehowy, prawosławnych, by poprzestać na wymienieniu przykładowo tylko tych wyznań.
Wiara – nie przesądzając jej przedmiotu – bywa skuteczną inspiracją ludzkich poczynań. Na przykład Henryk Schliemann uwierzył „Iliadzie” i odkrył Troję. Podobnie poszukiwania Atlantydy wiążą się z wiarą w prawdę słów Platona.

Niebezpieczne dla postaw tolerancyjnych jest przeświadczenie, że to, w co ja nie wierzę, nie istnieje. Dowody na istnienie Boga bywają formułowane przez twórców niektórych wyznań, ale przekonują one jedynie wyznawców określonej religii. Właściwy każdemu z nas niepowtarzalny rodzaj wrażliwości, emocjonalności oraz intelektualizmu prowadzi do zróżnicowanej wiary w istnienie Boga. Ale w gruncie rzeczy żadna z odmian wiary nie zależy od decyzji człowieka. Mieści się w sferze irracjonalnej, co nie znaczy nieracjonalnej.

Zdarza się, ze absolwent seminarium duchownego lub kapłan traci wiarę w Boga. Zdarza się, że ateista zaczyna wierzyć w istnienie Wyższej Siły. Bywa, że ciężar zawiedzionego zaufania prowadzi do szukania Boga jako ostoi. Potrzeba aprobaty, której dotkliwy brak ktoś odczuwa w swoim kręgu, również bywa czynnikiem zwracającym jednostkę ku Bogu. Niewytłumaczalność wielu zjawisk, lęk przed tym, co może nadejść w naszym życiu, także skłaniają niejednego człowieka do szukania opieki w Bogu. Lęk przed śmiercią jest jeszcze bardziej silnym – niż wymienione – motywem zwracania się ku Bogu, a więc zarazem rodzi wiarę w jego istnienie. Jednakże ten lęk przed śmiercią nie jest niwelowany bez reszty przez wiarę religijną. Nawet księża i zakonnicy, a więc te grupy, które powinny żarliwie wierzyć w Boga, z lękiem przyjmują kres własnego istnienia.

Silna wiara z reguły wiąże się z okresami zwątpienia. W dramacie Henryka Ibsena „Brand,” bohater poszukuje Boga pojmując go jako bezosobową potęgę przenikającą świat. Podobnie Wolter, mający wątpliwości do dogmatów kościelnych, pojmował Boga. Wiara mędrców i kapłanów w starożytnej Grecji znacznie różniła się od wiary reszty społeczeństwa. Podobnie było w starożytnym Egipcie, co zilustrował Bolesław Prus w „Faraonie”.

prof. Maria Szyszkowska
Myśl Polska, nr 35-36 (25.08-1.09.2019)