Borkiewicz po latach

okl borkiewicz 2.JPG
Trochę późno dowiedziałem się, że ukazało się IV wydanie legendarnej i monumentalnej pracy płk. Adama Borkiewicza „Powstanie Warszawskie 1944”, po raz pierwszy opublikowanej w 1957 roku w IW PAX. Fragmenty książki drukował paxowski tygodnik „Kierunki” już latem 1956 roku. Była to pierwsza tak znacząca praca o powstaniu opublikowana w PRL.

W obecnym wydaniu Andrzej Krzysztof Kunert atakuje IW PAX, że w dwóch pośmiertnych już wydaniach pracy Borkiewicza (1964 i 1969) zamieścił wstęp Jerzego Hagmajera (wówczas wiceprezesa PAX-u), który dokonał krytycznej oceny politycznej strony powstania. Także Anna Borkiewicz-Celińska pisze, że z tym wstępem nigdy by się nie zgodził Adam Borkiewicz (zmarł w 1958). Nie jestem wcale tego pewien, wystarczy przecież zacytować fragment jego polemiki z oszczercami z emigracji, którzy nie tylko kwestionowali jego przynależność do KG AK, ale sugerowali, że jego dzieło zostało napisane pod dyktando UB! Oto co im odpowiedział na łamach „Kierunków” (nr 22/1956) Adam Borkiewicz:

„W pierwszych słowach — pozdrowienia i podziękowania „zamorskim gościom”! Podziękowanie panu Andrzejowi Pomianowi i panu Władysławowi Pobóg-Malinowskiemu za to, że wskutek ich krytyki radiowej praca moja o Powstaniu ma być wkrótce w całości wydana. Wtedy dopiero będzie można ocenić ją należycie. Tymczasem wyjaśniam: nie jest to historia, a jedynie próba syntezy taktycznej, co podkreśliłem w podtytule. Praca oparta została na dość szczupłej, choć z trudem zebranej podstawie źródłowej, gdyż akta zasadnicze — zarówno zbiór Komendy Głównej, jak i zbiory Okręgu [Warszawa AK], Grupy „Północ" itd., starannie zakopane przy ul. Piusa 19 [ob. Piękna] i na prowizorycznym cmentarzu w podwórzu restauracji Bouqueta (archiwa i biblioteki!), lecz niedbale zakonspirowane — ulotniły się, zanim się o nich dowiedziałem.

Pan Pomian widzi w mej pracy dwie rażące wady. Pierwszą jest pominięcie nacisku spraw politycznych. Słuszny zarzut. Ale pan Pomian zgodny jest tu z niektórymi krajowymi czynnikami oficjalnymi, które ten sam zarzut mi stawiają. Następną wadą jest mój niekorzystny stosunek do dowództwa Powstania.
Panie Pomianie — już w drugim zdaniu mej pracy napisałem oględnie, że Komenda Główna „w znacznym stopniu” odpowiada za wynik Powstania, a więc nie całkowicie. A dlaczego mam przykładać inną miarę do klęski w 1944 roku, a inną do wrześniowej? Tam zapomniany, przeklęty grób bez nazwiska, a tu chwała? Za rozbrojenie Warszawy w lipcu 1944 roku, a potem — wbrew zakazowi Naczelnego Wodza, o czym dowiedziałem się z pracy Pańskiej, Andrzeju Pomianie — za poderwanie bezbronnej młodzieży do szturmu, w biały dzień? Chcesz, Dziecko, bym pisał całą prawdę”.

Dlatego nie rozumiem oburzenia Kunerta, który zdaje się sugerować, że Borkiewicz miał zupełnie inne zdanie na ten temat niż Hagmajer (nota bene także uczestnik powstania). Kunert cytuje artykuł Borkiewicza pisany jeszcze w czasie powstania i wciska nam kit, że w roku 1956 myślał tak samo... Widzę w tym próbę zaprzęgnięcia dzieła Borkiewicza w rydwan obecnej polityki historycznej, wedle której powstanie było konieczne, słuszne i prawie zwycięskie, a za klęskę odpowiada wyłącznie Józef Stalin.

Jan Engelgard

Adam Borkiewicz, „Powstanie Warszawskie 1944. Zarys działań natury militarnej”, Muzeum Powstania warszawskiego, Warszawa 2018, ss. 1245.

Dzial: