Wiwisekcja decyzji o stanie wojennym (1)

jaruzel_0.jpg
„Odstąpienie przez ZSRR od zamiaru interwencji na początku grudnia 1980 roku nie oznaczało wcale definitywnej rezygnacji z takiego wariantu. Znana wypowiedź Leonida Breżniewa z dnia 5 grudnia 1980 roku wobec Stanisława Kani, która w wolnym przekładzie brzmi: „No dobrze, nie wejdziemy. Ale jeśli sytuacja będzie się komplikować, to wejdziemy”, była złowieszczym potwierdzeniem, że najwyższe kierownictwo ZSRR nadal uwzględnia w swoich planach bezpośrednią interwencję w Polce”.

Cytat ten pochodzi ze Sprawozdania Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej z 28 maja 1996 r., zamieszczonej w dopiero co wydanej nowej książce Petera Rainy „Zdrada czy konieczność? Jaruzelski i inni przed sądem”. To praca monumentalna, zawarta w dwóch tomach licząca 1090 stron (!), a więc wymagająca gigantycznego nakładu pracy.

Zgodnie z przyjętą przez Autora metodą, zamieszcza on przede wszystkim dokumenty, bardzo oszczędnie komentując, z reguły unikając jednoznacznych ocen, a jednocześnie unikając streszczeń. W tym przypadku są to dokumenty jeszcze niedawno opatrzone klauzulą „tajne” lub „tajne – specjalnego znaczenia”. Oczywiście nie wszystkie dotyczące tego tematu. Najwięcej bowiem utajnionych dokumentów znajduje się jeszcze w archiwach rosyjskich.

Raina zastrzega, że w książce zajmuje się przede wszystkim procesem, jaki został wytoczony gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu, gen. Tadeuszowi Tuczapskiemu, gen. Florianowi Siwickiemu, gen. Czesławowi Kiszczakowi, Emilowi Kołodziejowi (członek Rady Państwa), Krystynie Marszałek-Młyńczyk (członkini Rady Państwa), Eugenii Kemparze (członkini Rady Państwa), Tadeusz Skórze (wicemin. sprawiedliwości). A jednak ponad 300 stron I tomu poświecił okolicznościom wprowadzenia stanu wojennego – jego aspektom wewnętrznym i międzynarodowym. Zajął się również tą kwestią w Przedmowie. Jak wiadomo, głównym punktem oskarżenia był zarzut wprowadzenia stanu wojennego wbrew obowiązującej wówczas Konstytucji, co autor uważa za wątpliwe.

Nacisk kładzie jednak na inny aspekt – „realia dramatycznej sytuacji wewnętrznej , groźby sowieckiej interwencji militarnej i ewentualnej katastrofy Polski. Świadomość bardzo realnych, siłowych rozwiązań tzw. pomocy z zewnątrz miał niewątpliwie Wojciech Jaruzelski. Nie tylko świadomość – dysponował przecież doskonałą orientacją w sytuacji międzynarodowej, miał gruntowną wiedzę historyczną i wojskową oraz doświadczenie tak bardzo potrzebne dla posunięć strategicznych. Analizując przytoczone działania państw sąsiedzkich, można śmiało powiedzieć, że pod presją tych grozą wiejących okoliczności gen. Wojciech Jaruzelski zdecydował o wprowadzeniu stanu wojennego, zanim Polska stałaby się oblężonym miastem.

Co więcej, P. Raina, nawiązując do procesu stawia pytanie: czy była to chęć dotarcia do prawdy czy chęć zemsty? I daje odpowiedź jednoznaczną: „Analiza dokumentów wskazuje na zemstę”. Omawia rezultaty wspomnianej powyżej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, która po 5-letniej pracy podjęła decyzję o umorzeniu postępowania ws. wniosku Konfederacji Polski Nieodległej o pociągnięcie do odpowiedzialności konstytucyjnej i karnej osób związanych z z wprowadzeniem i realizacją stanu wojennego.

„Natomiast proces karny woła o pomstę do nieba” - konkluduje Autor. Proces nastąpił na wniosek Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, skierowany do dyrektora Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu . W tym przypadku historyk stawia zarzut przekroczenia zasady prawnej „lex retro non agit”. Stąd wniosek Autora: „Tak więc zarówno działania prokuratury, jak i rozprawa sądowa były nielegalne”.

W tomie I znajdziemy dokumenty w postaci listów, notatek, sprawozdań z posiedzeń gremiów kierowniczych państw Układu Warszawskiego, korespondencję między pierwszymi sekretarzami, stenogramów. Dotyczą one zagrożeń dla Polski płynące głównie ze strony Związku Sowieckiego, Czechosłowackiej Republiki Socjalistycznej, Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Bardzo wiele dokumentów dotyczy właśnie NRD, które wykazywało wyjątkową „troskę” o losy socjalizmu w Polsce i właśnie kierownictwo tego kraju najsilniej naciskało na Breżniewa, by dokonać interwencji wojskowej Paktu Warszawskiego w Polsce. Erich Honecker osobiście wnioskował o takie rozwiązanie do Breżniewa, a Niemiecka Armia Ludowa, jeszcze w roku 1982 była gotowa wkroczyć do Polski w ciągu 12 godzin.

Podobne stanowisko zajmowała Czechosłowacja, choć nieco mniej gorliwie. Oba te państwa, jako że graniczyły z naszym krajem, obawiały się przerzucenia „polskiej zarazy” do swych krajów. Inną taktykę przyjął Breżniew i politycy sowieccy. Oficjalne groźby wobec Polski formułowano pośrednio, natomiast w rozmowach bezpośrednich, szczególnie „w cztery oczy”, sprawę stawiano w sposób jasny. ZSRR obawiał się reakcji politycznej Zachodu, brał też pod uwagę zaangażowanie w Afganistanie oraz problem stosunków gospodarczych z USA i Europą Zachodnią, tym bardziej że musiał sprowadzać zza granicy zboże, na skutek zarówno suszy w 1980 r. jak i ogólnej niewydolności gospodarki, w tym skolektywizowanego rolnictwa.

okl raina.jpg

Obawiał się także narzuconego przez Stany Zjednoczone wyścigu zbrojeń, w którym bardzo wyraźnie przegrywał Tak czy inaczej Sowieci w tamtej sytuacji dokonaliby interwencji militarnej albowiem, jak pisał w „Planie gry” Zbigniew Brzeziński: „Panowanie nad Polską jest dla Sowietów kluczem do kontrolowania Europy Zachodniej. (….) Geostrategiczne znaczenie Polski wykracza poza fakt, że leży ona na drodze do Niemiec. Moskwie potrzebne jest panowania nad Polską również dlatego że ułatwia to kontrolę nad Czechosłowacją i Węgrami i izoluje od zachodnich wpływów nierosyjskie narody Związku Sowieckiego. Bardziej autonomiczna Polska poderwałaby kontrolę nad Litwą i Ukrainą. (…) 37-milionowa Polska jest największym krajem Europy Wschodniej pod panowaniem sowieckim, a jej siły zbrojne stanowią największą niesowiecką armię Układu Warszawskiego. Ta pozycja kosztuje Moskwę dużo, ale jeszcze kosztowniejsze byłoby jej poniechanie”.

Po strajkach w sierpniu 1980 r., a szczególnie po zarejestrowaniu Solidarności (S') Polska znalazła się pod rosnącym naciskiem pozostałych krajów socjalistycznych, a szczególnie sąsiadów – ZSRS, NRD I CSRS. Świadczą o tym dokumenty zamieszczone w dopiero co wydanej książce Petera Rainy pt. „Zdrada czy konieczność? Jaruzelski i inni przed sądem”.

Kierownictwo sowieckie powołało komisję ds. polskich, która śledziła i analizowała sytuację w naszym kraju. W czasie spotkania przedstawicieli państw Układu Warszawskiego w Moskwie 5 grudnia 1980 r. ówczesny I sekretarz KC PZPR Stanisław Kania zaprezentował zebranym sytuację w Polsce. Nie krył on słabości partii. Przyznając, że 'S' ma cele kontrrewolucyjne, jednocześnie usprawiedliwiał zawarte ze Związkiem kompromisy, podkreślając wolę politycznego a nie siłowego rozwiązania konfliktu. Zaznaczył, że chociaż 'S' zgromadziła 6 mln członków (w rzeczywistości liczyła ona ok. 10 mln) udało się powstrzymać rozpad dotychczas istniejących związków branżowych. Skarżył się na sytuację w mediach, szczególnie w radiu i telewizji. Przedstawił też sytuację wśród organizacji młodzieżowych. Zreferował ponadto kwestię zadłużenia zagranicznego Polski, wynoszącego 26-27 mld USD i konieczność zaciągnięcia nowej w kwocie 10 mld USD. Pochwalił się aresztowaniem przywódców Konfederaci Polski Niepodległej z Leszkiem Moczulskim na czele. Poinformował o powołaniu specjalnych grup zaufanych członków partii, którzy mieli zostać uzbrojeni. Mimo ciężkiej dla komunistów sytuacji zapewniał o woli opanowania kryzysu.

Nie wystarczyło to Leonidowi Breżniewowi. Pytał on dlaczego przy pierwszej konfrontacji partia „zaczęła się chować i cofać”, a „niektóre organizacje partyjne w ogóle rozpadły się”.
I dodał: „Nie wolno być pobłażliwym wobec wroga”. Jego zdaniem sytuację można było opanować w fazie wstępnej. Obecnie jednak „kontrrewolucja”, jak to określał Breżniew, przystępuje do uczynienia ZSL i SD i niektórych organizacji młodzieżowych instrumentu opozycji. Bardzo stanowczo domagał się „uregulowania” sytuacji w środkach masowego przekazu. Gospodarz spotkania rozumiał, że zderzenie z Kościołem tylko by sytuację pogorszyło, ale doradzał wpływać na „umiarkowane kręgi Kościoła katolickiego”, by nie doszło do porozumienia ze „skrajnymi siłami antysocjalistycznymi”.

Sprawa polska była omawiana na posiedzeniach Politbiura KPZR z częstotliwością jednego dwóch tygodni. Poza tym Breżniew przeprowadzał telefoniczne rozmowy z Kanią, udzielając mu wskazówek i rad. Aliści, jak mówił na jednym z posiedzeń Politbiura: „Najgorsze jest to że przyjaciele, słuchają, zgadzają się z naszymi zaleceniami, praktycznie jednak niczego nie robią. Tymczasem kontrrewolucja naciera na całym froncie”. Z kolei szef sowieckiego MSZ Andriej Gromyko tak charakteryzował dwu przywódców PZPR: „Kania i Jaruzelski są w nie najlepszej kondycji. Przypuszcza się nawet, że Jaruzelski zupełnie stracił ducha i nie wie co dalej robić”. Podobnie mówił szef KGB – Jurij Andropow: „Pod presją przywódców „Solidarności” Jaruzelski definitywnie się rozkleił, a Kania ostatnio zaczął coraz więcej popijać”. Natomiast minister obrony narodowej Dmitrij Ustinow za najbardziej bojowych uznał Olszowskiego, Grabskiego i Barcikowskiego, choć „ich głos się jednak nie liczy”. Breżniew ze swej strony zaproponował, by wyjaśnić liderom PZPR co to jest i co oznacza stan wojenny.

raina 2_0.jpg

Niepokój „towarzyszy radzieckich” pogłębiał się. Spotykali się często raz w Polsce, innym razem w ZSRS, by instruować nieposłusznych Polaków, a rezultaty tych narad referowali na zebraniach Politbiura KPZR. Nawet nastąpiło zupełnie tajne spotkanie w Brześciu Ustinowa i Andropowa z Kanią i Jaruzelskim. Jak się okazało „towarzysze polscy”: „Jeśli chodzi o wprowadzenie wojsk (chodziło o interwencję wojskową Paktu Warszawskiego – ZL) , to wprost oświadczyli, że jest to absolutnie niemożliwe, tak samo niemożliwe jest wprowadzenie stanu wojennego”. Sowieci natomiast replikowali: „My z kolei twardo oświadczyliśmy polskim towarzyszom: przeciwnik naciera na was i ma przewagę, wy natomiast cofacie się i straciliście czas. (…) Wy jednak niczego nie uczyniliście, nie podjęliście żadnych kroków - ani politycznych, ani tym bardziej administracyjnych. Ze szczególnym naciskiem podkreśliliśmy, że posunięć o charakterze wojskowo-admistracyjnym nie można przeciwstawiać posunięciom politycznym. Wszystko należy mądrze łączyć”. Co więcej strona sowiecka przygotowała dokument dotyczący wprowadzenia stanu wojennego, którego podpisania domagali się od strony polskiej. Kania i Jaruzelski powiedzieli, iż przed podpisaniem potrzebują dwóch, aby ten dokument przestudiować.

Chociaż Sowieci – oficjalnie – odżegnywali się od zbrojnej interwencji, to kierownictwo Czechosłowackiej Republiki Socjalistycznej najwyraźniej miało na to ochotę: „Niniejsza sytuacja wojskowo-polityczna, zadania i miejsce CSRS, a szczególnie Czechosłowackiej Armii Ludowej, która jest częścią strategicznego rzutu armii państw Układu Warszawskiego wraz z rozwojem sytuacji w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, zmusza nas do zajęcia się z nadzwyczajną powagą problemami zabezpieczenia bojowej i mobilizacyjnej gotowości i jej dalszego zwiększania”.

Najgorliwszą troskę o los socjalizmu w Polsce wykazywała jednak NRD, na czele której stał Erich Honecker jako sekretarz generalny SED i przewodniczący Rady Państwa. Jednym z pierwszych jego posunięć wobec Polski było zamknięcie granic między obu państwami. (Przez pewien czas obywatele Polski i NRD mogli bez żadnych formalności przekraczać granicę i przebywać na terenie sąsiada.) Równocześnie Honecker zgłaszał pretensje do Polski o brak dostaw węgla, chociaż zdecydował o udzieleniu pomocy Polsce w kwocie 400 mln dolarów. Honecker i Politbiuro SED spotykało się z politykami polskimi, m. in. z członkiem Biura Politycznego KC PZPR – Andrzejem Żabińskim i Stefanem Olszowskim – ambasadorem PRL w NRD.

Podczas rozmowy z Olszowskim, mimo zgodności ocen Honecker zauważył: „Są jednak problemy, których nie można przemilczeć: „jak można poważnie reprezentować pogląd, że strajki wyrażają autentyczne interesy klasy robotniczej? Wszyscy jesteśmy członkami RWPG. (…) Strajki działają na szkodę integracji ekonomicznej. Niestabilna sytuacja w Polsce jest obciążeniem odprężenia, walki o pokój i bezpieczeństwo w Europie i na świecie”.

Ostrzegał też, że polska partia nie może już zrobić ani jednego kroku w tył, bo „oznaczałoby to rezygnację z władzy robotników i chłopów” (sic!). A wreszcie pouczenie: „Możecie się kręcić, jak chcecie. Bez socjalistycznego rolnictwa nie będziecie mogli na trwałe ani rozwiązać problemów z zaopatrzeniem, ani kontynuować rozwoju socjalistycznego”. Sekretarz Generalny SED niejednokrotnie pisał w tonie alarmistycznym do Breżniewa o sytuacji w Polsce, domagając się wspólnych przedsięwzięć państw obozu sowieckiego.

Nie tylko pisano listy. Zgodnie z poleceniem swoich zwierzchników dwóch generałów armii NRD odbyło poufną rozmowę z Wiktorem Kulikowem – głównodowodzącym wojsk Paktu Warszawskiego. Z rozmowy tej wynikały oceny tak sytuacji w Polsce jak i oceny Kani i Jaruzelskiego, którzy wprawdzie oceniają kryzys prawidłowo, ale „u obu nie można stwierdzić realnej oceny kontrrewolucji w Polsce z klasowego punktu widzenia”. Co więcej na IX plenum KC PZPR nie poświęcono należytej uwagi wskazówkom udzielanym przez Breżniewa i innych polityków sowieckich. Kulikow zarzucał polskiemu KC, że stabilizację chce osiągnąć wyłącznie środkami politycznymi.

Po plenum Kania miał niespodziewanie wyjaśnić, co następuje: partia jest za słaba, aby ofensywnie wystąpić przeciw Solidarności; wielu członków partii należących do Solidarności nie reprezentuje partii, lecz stoi na stanowisku Związku; niemożliwa jest otwarta konfrontacja z 'S'; przyczółki uzyskane przez partię są zbyt słabe; układ sił zmienił się na korzyść 'S' i KOR. Kania wątpił również czy Wojsko Polskie wykona zadania wewnątrz kraju. Tej ostatniej opinii sprzeciwił się Kulikow. Poza tym dano do zrozumienia Kulikowowi, że w razie interwencji wojskowej niektóre jednostki WP mogą stawić opór.

To jednak nie wszystko. Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego NRD skierowało do naczelników jednostek MBP pismo, w którym poleciło nawiązać kontakty z takimi siłami w PZPR, administracji PRL, a szczególnie w organach MSW, które opowiadają się za stanowczymi posunięciami polskich władz. Z takimi ludźmi należy się nie tylko spotkać, ale też ich zorganizować. „Należy przy tym docelowo dążyć do tego, aby takie siły względem organów partyjnych i państwowych oraz funkcjonariuszy partyjnych i państwowych PRL wszystkich szczebli podejmowały inicjatywy i działania dla doprowadzenia do konsekwentnych działań przeciwko wrogom socjalizmu i dla jego ochrony” - czytamy w piśmie niemieckiego MBP. Naczelnicy jednostek, do których polecenie to zostało skierowane mieli też zbadać: jakie siły wszystkich szczebli kierowniczych są gotowe do takiej walki; jakie działania zostały już podjęte w tym celu lub jakie zostaną podjęte; jakiej pomocy mogą udzielić im „bratnie partie”; jakie istnieją plany, zamiary, i przygotowania organów bezpieczeństwa PRL w odniesieniu do walki z kontrrewolucją; jakie konkretne działania przewidziano w przypadku stanu wojennego.

Podjęcie opisanych tu działań świadczy nie tylko o wtrącaniu się NRD w wewnętrzne sprawy Państwa Polskiego. To było coś o wiele więcej. To był rodzaj interwencji i próba stworzenia alternatywnej struktury władzy w Polsce, oraz chęć przejęcia przez bezpiekę NRD państwowych instytucji PRL.
Przyczynę takiej akcji stanowiło przerażenie kierownictwa NRD rozwojem sytuacji w naszym kraju. Obawiało się ono – w przypadku zwycięstwa 'S' – wystąpienia Polski z bloku komunistycznego, czego konsekwencją byłoby odizolowanie NRD, a w konsekwencji przyłączenia NRD do RFN. Czy w Polsce polałaby się krew przy siłowej konfrontacji partii i opozycji, tego nie obawiali się władcy naszego ówczesnego zachodniego sąsiada. Przeciwnie niejednokrotnie przekonywali „towarzyszy polskich”, że z tym należy się liczyć.

CDN
Zbigniew Lipiński
Myśl Polska, nr 35-36 (25.08-1.09.2019)

Kto chce nabyć książkę Petera Rainy pt. „Zdrada czy konieczność? Jaruzelski i inni przed sądem”, Warszawa 2019, Biblioteczka Myśli Polskiej, ss 1090, tom I i II - uprzejmie prosimy wpłacić 50 złotych (cena 30 zł plus koszty wysyłki) na konto Wydawnictwa Myśl Polska i natychmiast po otrzymaniu wpłaty wyślemy książkę pocztą (proszę podać swój adres). Dla przyśpieszenia można wysłać potwierdzenie wpłaty na adres: n.myslpolska@hoga.pl

Nasze konto:
Wydawnictwo Myśl Polska sp. z o.o.
71 1090 1229 0000 0001 3011 0049
Książkę wysyłamy maksimum do 14 dni od daty wpłynięcia przelewu.

Dzial: