Degrelle a polityka historyczna III RP

degrelle 2a.jpg
Na oficjalnym koncie na Twitterze Brygady Lubelskiej ONR pojawił się następujący wpis: „15 czerwca 1906 r. urodził się Leon Degrelle – jeden z największych narodowych rewolucjonistów. Oto prawdziwa wielka rewolucja, którą trzeba przeprowadzić. Rewolucja duchowa. Albo bankructwo epoki. Zbawienie świata spoczywa w woli dusz, które wierzą”.

Wpis ten wywołał słuszne oburzenie Rafała A. Ziemkiewicza, Konrada Świrskiego (członka zarządu i byłego wiceprezesa Polskiej Fundacji Narodowej) oraz Krzysztofa Bosaka. Red. R. Ziemkiewicz stwierdził: „Co za chory, odrażający pomysł. Lubelski ONR właśnie napluł na grób zamęczonego w Auschwitz założyciela przedwojennego ONR Mosdorfa i licznych działaczy tej organizacji, którzy polegli i zostali zakatowani przez hitlerowców. Doradzam p***cie się w łeb i natychmiastowe przeprosiny”.

Natomiast Konrad Świrski napisał: „Ludzie z @ONRLublin albo zwariowali albo są po prostu ruską agenturą. Promują hitlerowskiego kolaboranta, dowódcę dywizji SS Walonien (…)” [1]. Ten chwyt z „ruską agenturą” – jakże charakterystyczny dla obozu władzy – musiał tak podziałać na lubelski ONR, że zaraz wpis o Degrelle’u skasował. Jednakże sprowadzanie wszystkiego do „ruskiej agentury” jest daleko idącym uproszczeniem.

Nie ulega wątpliwości, że jakiekolwiek pozytywne odniesienia do osoby SS-Standartenführera Leona Degrelle’a (1906-1994), hitlerowskiego kolaboranta i dowódcy 28. (1.walońskiej) Ochotniczej Dywizji Grenadierów Pancernych Waffen-SS „Wallonien” są kompromitujące dla każdego kto uważa się za Polaka. Są profanacją pamięci o polskich ofiarach nazizmu i bezczelną ignorancją faktu, że niemiecki nazizm skazał naród polski na zagładę. Są także kompromitacją dla każdego kto uważa się za katolika, ponieważ Degrelle został w lipcu 1943 roku ekskomunikowany przez hierarchów belgijskiego Kościoła katolickiego. W reakcji na ten akt ksiądz Michel Poncelet odmówił udzielenia mu sakramentu Eucharystii. Wówczas Degrelle na czele swoich zwolenników napadł na tego księdza w kościele. Został on przez nich pobity, wyrzucony z kościoła i zamknięty w grobowcu rodziny Degrelle’a. 12 kwietnia 1943 roku Degrelle zamordował też kochanka swojej żony i nigdy nie został za to ukarany. Jako nazistowski kolaborant był bowiem bezkarny. Odwoływanie się do takiej postaci jako rzekomego symbolu „tradycji katolickiej” i jej obrony ośmiesza każdego, kto to czyni.

Mimo to po skandalu w Lublinie pojawili się obrońcy postaci Degrelle’a, twierdzący, że jego kolaboracja z III Rzeszą to był tylko taki epizod, a poglądy wodza walońskich faszystów („chrześcijański rewolucjonizm”) były w porządku i świetnie nadają się dzisiaj dla radykalnej prawicy. Nie można twierdzić, że ceni się u Degrelle’a „chrześcijański rewolucjonizm” i ignorować fakt, że był nazistą. Ten „chrześcijański rewolucjonizm” zaprowadził Degrelle’a właśnie do nazizmu i kolaboracji z III Rzeszą. I tylko tam.

Nie jest też prawdą, że ta kolaboracja to był jakiś „realizm polityczny”, na który Degrelle zdecydował się po 1940 roku, żeby ocalić Belgów. Po pierwsze Belgom (poza belgijskimi Żydami) nie groziła ze strony III Rzeszy eksterminacja. Takie zamiary hitlerowskie Niemcy miały tylko wobec Żydów i Słowian. Generalny Plan Wschodni przewidywał biologiczną redukcję Polaków o 85%, Czechów o 50%, Ukraińców o 65%, a Białorusinów o 75%. Następni po Żydach byli przewidziani do zagłady właśnie Słowianie. Zagłada Żydów środkowo- i wschodnioeuropejskich była wstępem do depopulacji Europy Środkowej i Wschodniej. Tam – a nie w Belgii – miał powstać niemiecki Lebensraum, o który na froncie wschodnim walczył SS-Standartenführer Degrelle.

Po drugie Degrelle przeszedł na stronę faszyzmu i nazizmu na długo przed wkroczeniem 10 maja 1940 roku wojsk niemieckich do Belgii, Francji, Holandii i Luksemburga. W 1935 roku Degrelle wystąpił z Belgijskiej Partii Katolickiej i założył ultrakatolickie oraz radykalnie nacjonalistyczne ugrupowanie Christus Rex, Potocznie nazywano ten ruch reksistami, a jego ideologię reksizmem. Reksiści od początku dryfowali w kierunku faszyzmu i nazizmu. Degrelle był przed wojną regularnym gościem corocznych zjazdów NSDAP w Norymberdze, spotykał się z Josephem Goebbelsem i pobierał wsparcie finansowe od Benito Mussoliniego. Reksizm jako ideologia był kopią włoskiego faszyzmu, okraszoną frazeologią ultrakatolicką.

W 1940 roku Degrelle został wydalony przez Niemców wraz z tysiącem swoich zwolenników do Francji. Powrócił jednak do łask III Rzeszy, gdy przedstawił Berlinowi bardziej atrakcyjną ofertę kolaboracji niż wspierani początkowo przez hitlerowców separatyści flamandzcy. Ostatecznie Hitler postawił w Belgii na Degrelle’a i na katolickich faszystów walońskich (reksistów) i się nie zawiódł. Nie zabrakło ochotników do Legionu Walońskiego i stworzonych później na jego bazie Brygady Szturmowej SS „Walonia” oraz 28. Ochotniczej Dywizji Grenadierów Pancernych Waffen-SS „Wallonien”, rozbitej w lutym 1945 roku podczas walk na Pomorzu. Formacje te były używane na Wschodzie głównie do walk z partyzantką radziecką i prawdopodobnie też polską, o czym warto członkom ONR przypomnieć. Degrelle został odznaczony wieloma odznaczeniami hitlerowskimi, w tym Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego z Liśćmi Dębu (czwarta klasa Krzyża Rycerskiego Krzyża Żelaznego). Wręczając mu to odznaczenie na początku 1945 roku Hitler powiedział, że „gdybym miał syna, chciałbym by był taki jak ty”.

Degrelle dorobił się na wojnie i kolaboracji z Niemcami fortuny. Głównie na grabieży majątku po zamordowanych Żydach belgijskich. Za uzyskane w ten sposób pieniądze kupował nieruchomości w Cannes oraz wygodnie urządził się po wojnie w frankistowskiej Hiszpanii, nie przejmując się faktem, że w Belgii skazano go zaocznie za kolaborację z Niemcami na karę śmierci.

degrelle 1a.jpg

W 1977 roku, w wywiadzie dla „The New York Times”, Degrelle stwierdził: „byłem hitlerowcem, cięgle nim jestem i pozostanę nim do śmierci”. W wywiadzie z 1985 roku dla „The Washington Post” stwierdził natomiast, że komory gazowe w niemieckich obozach zagłady nigdy nie istniały, a Josef Mengele był w Auschwitz zwykłym lekarzem. Katolickim nacjonalistom w Polsce, którzy odwołują się do tej postaci, warto przypomnieć, że w 1979 roku Degrelle napisał bezczelny w formie i treści list do papieża Jana Pawła II, w którym sprzeciwiał się jego wizycie w byłym nazistowskim i niemieckim obozie KL Auschwitz. Otwarcie zanegował wtedy zbrodnie niemieckie popełnione w tym obozie.

Hubert Kuberski uważa, że transformacja Degrelle’a z katolickiego faszysty w nazistę miała miejsce na początku 1943 roku: „Przełom ideologiczny u Degrelle’a nastąpił 17 stycznia 1943 r. w brukselskim Palais des Sports, gdy doszło do oficjalnego powitania powracających legionistów przez tysiące zmobilizowanych specjalnie w tym celu ekstremistów walońskich. To tam Chef de Rex ogłosił zmianę kursu oraz rewelacje o »germańskich« korzeniach Walonów (mających wywodzić się od Burgundów) oraz włączeniu Walonii w skład III Rzeszy, tworzącej »Germańskie Imperium«. Tą deklaracją Degrelle osiągnął najwyższy poziom kolaboracji z Niemcami – jednocześnie okazywało się, że Rex i Légion stały się platformą stałego wzrostu osobistego znaczenia i ambicji swego lidera. (…) Dalszym krokiem ku ściślejszej kolaboracji był ponowny wyjazd Degrelle’a do Berlina wraz z Matthysem i Paulem Colinem. W ciągu dwóch tygodni Chef de Rex spotkał się z przedstawicielami Wehrmachtu i SS-Hauptamt, rozpoczynając serię rozmów na temat przeniesienia walońskiego legionu pod zwierzchnictwo Waffen SS. Poza najważniejszą kwestią wojskową Degrelle zdążył doprowadzić do spotkań na temat statusu Walonów w Reichsicherhauptamt, Reichsjugendführung, Propagandaministerium i Auswärtiges Amt. Wziął też udział w mityngu politycznym, przemawiając przed publicznością berlińskiego Reichssportfeld, złożoną z 2000 belgijskich robotników (ochotniczych i przymusowych) oraz legionistów. Wizyta okazała się sukcesem medialnym Degrelle’a, gdyż Hitler wydał 31 stycznia 1943 r. polecenie, które brzmiało: »wszelkimi sposobami musimy popierać Degrelle’a«. Wówczas zaczął kształtować się narodowosocjalistyczny Degrelle. Tymczasem rozwijał się front wewnętrzny w Walonii pod postacią kontrterroru, będącego odpowiedzią na zamachy organizowane przez belgijski Resistance zdominowany przez komunistów z PCB. Zakulisowo działający reksiści pod kierunkiem Charlesa Lambinona, w ramach Biura Informacji, Dochodzenia i Dokumentacji (Bureau d’information, de renseignements et de documentation – BIRD) przygotowywali listy proskrypcyjne potencjalnych i wytypowanych wrogów Reksa. Ostatecznie część informacji BIRD trafiła do niemieckiej policji, a pod koniec 1942 r. doszło do zaangażowania reksistów w akcje inwigilacyjne, np. w Charleroi. Już wkrótce, bo w styczniu 1943 r., doszło do serii ataków przemocy wobec osób utożsamianych z kręgami patriotycznymi lub probrytyjskimi” [2].

Tym, którym imponuje Degrelle jako „katolicki tradycjonalista” trzeba też uświadomić, że dekatolizacja i dechrystianizacja Europy Zachodniej nie zaczęła się od rewolucji obyczajowej w latach 60. XX wieku i późniejszej inwazji islamu. Zaczęła się od profaszystowskich i pronazistowskich afiliacji ruchów politycznych odwołujących się do tradycjonalistycznego katolicyzmu, takich jak reksiści w Belgii czy Croix-de feu (Ognisty Krzyż) we Francji.

To wszystko jest oczywiste. Powstaje jednak pytanie, dlaczego panowie Świrski i Ziemkiewicz zareagowali dopiero teraz na gloryfikację postaci Leona Degrelle’a wśród skrajnej prawicy w Polsce? Przecież ta gloryfikacja ma miejsce co najmniej od lat 90. XX wieku. Już wtedy bowiem wydano w Polsce po raz pierwszy „Płonące dusze” – czyli taki „Mein Kampf” Degrelle’a. Ostatnie polskie wydanie tej książki – nakładem wydawnictwa Rekonkwista – pochodzi z 2009 roku. Wydawnictwo Rekonkwista zostało założone przez pracownika IPN, dr. Mariusza Bechtę, którego prezydent Andrzej Duda odznaczył w 2016 roku Złotym Krzyżem Zasługi. Na polskim rynku wydawniczym jest też obecne od lat inne dzieło pisarskie Degrelle’a – „Front wschodni 1941-1945. Wspomnienia”, wydane w 2002 roku w Krakowie przez Wydawnictwo Arkadiusz Wingert. Publikacja ta zawiera skrajnie idealistyczny obraz armii hitlerowskiej na froncie wschodnim. Oficyna Wydawnicza Finna wydała w Polsce dwutomową publikację Degrelle’a pt. „Wiek Hitlera”, której drugi tom nosi tytuł „Hitler demokrata”, a wydawnictwo Carnivore apologetyczną książkę Degrelle’a pt. „Waffen SS”, która w styczniu 2018 roku była promowana na narodowo-radyklanym portalu Nacjonalista.pl. Nie wydawano by w Polsce takich książek, gdyby nie było na nie popytu. A ten popyt stworzyła skrajnie antykomunistyczna polityka historyczna. Heroiczne opowieści o „Łupaszce”, „Roju” i „Burym” pewnym ludziom nie wystarczyły. Sięgnęli więc po coś mocniejszego. Ostatecznie Degrelle zrealizował 70 lat wcześniej ich marzenie – marzenie o walce z Rosją, nie w jakiejś partyzantce, ale w wielkiej regularnej armii.

Złote myśli Degrelle’a, a także Davida Irvinga i Juliusa Evoli, były też rozpowszechniane na łamach periodyku „Templum Novum”, wydawanego i redagowanego przez wspomnianego pracownika IPN, dr. Mariusza Bechtę. W 2013 roku Bechta opublikował w języku polskim „Apel do młodych Europejczyków” Degrelle’a. Panowie Świrski i Ziemkiewicz wtedy tego nie zauważyli?

Nigdy wcześniej nie dostrzegli, że postać przywódcy walońskich katolickich faszystów była przez co najmniej 25 lat stale obecna w roli bohatera pozytywnego na różnych portalach nacjonalistycznych w Polsce i w tego typu niszowych publikacjach? Naprawdę dziwnie, jeśli nie śmiesznie, wygląda ich oburzenie w czerwcu 2019 roku.

W dzisiejszej Polsce działają także legalnie Ruch Christus Rex i Instytut Narodowo-Rojalistyczny Christus Rex, odwołujące się właśnie do ideologii reksizmu Degrelle’a. Z ich strony internetowej można się dowiedzieć, że są przeciwko komunizmowi i kapitalizmowi, opowiadają się za „narodowym państwem korporacyjnym” (to takie eleganckie określenie włoskiego faszyzmu), „integralnym rzymskim katolicyzmem”, „integralnym nacjonalizmem”, „narodowym solidaryzmem” (patrz: uwaga wyżej) i „monarchizmem narodowym”. Można tam przeczytać, że Degrelle był autorem „wzniosłych słów”, a oprócz jego dzieła „Płonące dusze” jest też propagowane dzieło „Droga legionisty” autorstwa Corneliu Zelea Codreanu (1899-1938) – rumuńskiego mistyka prawosławnego i ideologa rumuńskiego faszyzmu, przywódcy Legionu Michała Archanioła (późniejszej Żelaznej Gwardii). O tym panowie Świrski i Ziemkiewicz też nie wiedzą? Też powiedzą, że to „ruska agentura”? A może jednak nie „ruska”.
Podejrzewam, że nie chodzi tym panom o Degrelle’a, ale jedynie o powiedzenie ONR-owi, że jak chcą być przybudówką PiS-u to niech nie kompromitują swojego protektora tak bezpośrednio. Mogą czcić „Ognia” i „Burego”, ale nie SS-Standartenführera Degrelle’a.

Skąd się wziął w tego typu środowiskach kult postaci Degrelle’a? Z tego samego źródła, z którego wypłynął tendencyjny kult „żołnierzy wyklętych” i cała polska polityka historyczna po 1989 roku. Z wojującego antykomunizmu i antysowietyzmu (rozumianego jako antyrosyjskość). Gloryfikacja różnych Degrellów to była narracja propagandowa skrajnej prawicy na Zachodzie w okresie „zimnej wojny” (1946-1989). Wtedy to było tam tolerowane, bo wszystko co antykomunistyczne i antysowieckie uważano w tamtym okresie za dobre.

Ta idea, że wszystko co antykomunistyczne i antysowieckie (w znaczeniu antyrosyjskie) jest dobre, legła u podstaw polskiej polityki historycznej po 1989 roku i jeszcze bardziej pisowskiej polityki historycznej po 2015 roku. Oczywiście, że ta polityka historyczna nie przewidywała kultu SS-Standartenführera Degrelle’a, ale każda skrajność ma tę cechę, że inspiruje jeszcze większą skrajność. Dla części środowisk nacjonalistycznych postać Degrelle’a wpisała się w ramy państwowej antykomunistycznej polityki historycznej, czy też inaczej – ta polityka stała się parawanem ochronnym dla kultu takiej postaci. Afirmacja Degrelle’a pod płaszczykiem „chrześcijańskiego rewolucjonizmu” i czegoś tam jeszcze jest bowiem dla tych środowisk zastępczą formą afirmacji faszyzmu i nazizmu, do których wprost nie wypada się odwoływać. Afirmacja Degrelle’a i reksizmu w Polsce świadczy o zagubieniu politycznym młodego pokolenia, które jest skutkiem takiego a nie innego przebiegu transformacji ustrojowej oraz peryferyjnego i podrzędnego statusu Polski w bloku euro-atlantyckim.

Panowie Świrski i Ziemkiewicz – zaliczający się niewątpliwie do elity animatorów państwowej polityki historycznej – udają, że nie rozumieją, iż potępiają uboczny skutek tej polityki. Rozsądni ludzie ostrzegali, że wyjdzie z tego głupota i kompromitacja. I wyszła.

Bohdan Piętka

[1] Skandaliczny wpis lubelskiej brygady ONR. Ostra reakcja Ziemkiewicza, www.przybylski.dorzeczy.pl, 17.06.2019.
[2] H. Kuberski, „Wschodnioeuropejska odyseja Leona Degrelle’a. Walońscy ochotnicy Waffen SS (1943-1945) na froncie wschodnim”, „Studia z dziejów Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej”, rocznik XLIX, zesz. 2, Warszawa 2014, s. 130-131.

Na zdjęciu: Leon Degrelle (z lewej) na audiencji u Adolfa Hitlera (1943). Z prawej Heinrich Himmler.
Myśl Polska, nr 27-28 (30.06-7.07.2019)