Władysław Sikorski: „Polska a wojna rosyjsko-niemiecka”

BBC.jpg
A więc stało się to, czego oczekiwaliśmy, lecz czego nie spodziewaliśmy się w tak szybkim czasie. Prysnął związek hitlerowsko-bolszewicki, będący u początku tej straszliwej katastrofy, której ofiarą padła Polska. Od świtu 22 czerwca są ze sobą w wojnie niedawni sprzymierzeńcy.

Taki rozwój wydarzeń jest dla Polski wysoce korzystny. Zmienia i odwraca dotychczasową sytuację. Oto wróg główny narodu polskiego — Niemcy zrywają sojusz, który od długiego czasu był źródłem naszych największych nieszczęść. A uderzając na Rosję, podejmują niezwykle ryzykowne przedsięwzięcie, którego wynik jest niewiadomy i z którego co najmniej wyjść muszą osłabione. W polityce międzynarodowej zniknie, jak sądzę, zagadnienie polsko-rosyjskie, które mogło zaciemnić pogląd niejednego z naszych przyjaciół na Zachodzie i wywołać szkodliwe zgrzyty oraz tarcia.

Począwszy od traktatu brzeskiego z 1918 r. Rosja współdziałała stale z Niemcami przeciw Polsce, która notabene w ostatnim dziesięcioleciu nie poszła na wielokrotne propozycje Niemiec zorganizowania wspólnej krucjaty przeciw Rosji bolszewickiej. Dzisiaj dopiero wali się z łoskotem w gruzy polityka zapoczątkowana w Rappallo 16 kwietnia 1922 r. Jej ukoronowaniem była umowa Ribbentrop—Mołotow, z dn. 23 sierpnia 1939 r., w której Niemcy i Sowiety stwierdziły zgodnie, że państwo polskie przestało istnieć raz na zawsze. W zamian za to Sowiety pomagały hitlerowcom wojskowo, politycznie, gospodarczo i propagandowo. Niewola w podbitych krajach i całkowite zniszczenie ich wieloletniego dorobku gospodarczego i kulturalnego – oto następstwa postępowania tego rodzaju.

W tej chwili możemy chyba przypuszczać, że Rosja uzna za niebyły pakt z Niemcami z 1939 r. Logicznie wprowadza nas to z powrotem na grunt traktatu zawartego w Rydze przez Rosję z Polską 18 marca 1921 r. Układu uznanego 15 marca 1923 r. przez Konferencję Ambasadorów, a 5 kwietnia przez Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, jako traktatu opartego na zdrowym i obustronnym kompromisie. Znaczenie polityczne i moralne tego faktu byłoby poważne.

Czyż nawet ze stanowiska sowieckiego nie będzie rzeczą naturalną nawrót do tradycji z 5 września 1918 r., w którym to dniu Rada Komisarzy Ludowych ogłosiła uroczyście jako nieistniejące wszystkie traktaty dotyczące rozbiorów Polski, zamiast brać udział aktywny w jej czwartym rozbiorze?

Za miłość do narodu, wolności i honoru tysiące Polaków i Polek cierpi dotąd w więzieniach rosyjskich. Setki tysięcy są narażone na śmierć powolną z nędzy oraz głodu. Ćwierć miliona jeńców wojennych marnieje bezczynnie w obozach. Czyż nie byłoby rzeczą uczciwą i celową przywrócić tym ludziom swobodę?

Nową ofensywą Adolfa Hitlera, skierowaną przeciw swemu sprzymierzeńcowi, jesteśmy i my zaskoczeni. Nie jej zbójecką formą, przeciw której protestują obecnie Sowiety — bo ta jest u nazistów zwyczajna. Lecz jej stroną wojskową, która świadczy o większej, aniżeli przypuszczaliśmy, słabości Niemiec. Kto dąży bowiem do zniszczenia siły militarnej Sowietów, ażeby nie zagrażała tyłom armii niemieckiej, w momencie jej uderzenia na Wyspy Brytyjskie — ten się tej siły boi na przyszłość. Kto poszukuje za wszelką cenę surowców rosyjskich, temu tych surowców brak.

Kalkulując spokojnie i w sposób normalny oczekiwaliśmy ze strony Niemiec zakończenia bitwy o Morze Śródziemne, podjętej z tak wielkim nakładem środków oraz ludzi, a wśród nich kwiatu młodzieży niemieckiej. Przecież cena, jaką Niemcy zapłacili za Kretę, jest olbrzymia. Wywołała ona nie tylko krytykę, ale i przygnębienie wśród narodu niemieckiego. Toteż oczekiwaliśmy dalszego jozwijania się tego uderzenia i na Średnim Wschodzie i w stronę Gibraltaru, a nie przerywania działań operacyjnych i przegrupowania całości sił w stronę Rosji. A potem byliśmy przygotowani na nowe próby inwazji na Wyspy Brytyjskie, która jakoby zakończyć ma wojnę w tym roku, zgodnie z najświeższymi obietnicami Hitlera. Przyszła natomiast ofensywa przeciwrosyjska, w myśl nieścisłej oceny położenia, która uderzając mocno w wyobraźnię mas niemieckich ma podnieść i ugruntować nadszarpany prestiż satrapów hitlerowskich.

Siła lotnictwa niemieckiego bywa często przeceniana na Zachodzie. Hitler, zwracając się przeciwko tak potężnemu przeciwnikowi jak Rosja, odsłania swe tyły i naraża kraj własny na ciężkie bombardowania, podejmowane w tych dniach z wielką siłą przez lotnictwo aliantów. Opanowany jednak żądzą podbojów, z którymi nie można równać zdobyczy Napoleona, nie myśli wcale o stratach narodu niemieckiego, służącego jedynie jako nawóz dla jego wielkości. Przeciwnikom swoim daje czas do zakończenia przygotowań ostatecznych dla walnej rozprawy. Czas ten będzie wyzyskany celowo i jak najskuteczniej.
Ponieważ jednak krwawy satrapa niemiecki stroi się przy tej okazji w barwne szaty zbawcy starego kontynentu od bolszewizmu, przeto stwierdzam:

Kto wprowadził w Trzeciej Rzeszy absolutną niewolę jednostki, podporządkowując ją interesom politycznym partii; kto posługuje się Gestapo, którego rządy noszą cechy sadystycznego okrucieństwa; kto walczy jak najbezwzględniej z religią i Bogiem, a wychowuje młodzież w duchu neopogańskim i materialistycznym; kto przy pomocy najkrwawszych metod narzuca narodom kajdany niewoli; kto tępi bezwzględnie wolność myśli, słowa i sumienia; kto uznaje rasę niemiecką za jedynie uprawnioną do rządów światem i chciałby ludzkość całą zamknąć w ponurym więzieniu totalistycznym — ten nie ma najmniejszego prawa moralnego sięgać po rolę zbawcy świata, opartego na cywilizacji i kulturze chrześcijańskiej.

Sądzę, że pamięć o walce bezwzględnej hitlerowców z Kościołem Katolickim i o jego prześladowaniu w Trzeciej Rzeszy oraz zniszczeniu w Polsce działać będzie ostudzająco na świat katolicki, w momencie, w którym Adolf Hitler zechciałby nas nęcić obłudnie mirażami rozwoju katolicyzmu na wschodzie. Niesłychana w swym kłamstwie i bezczelności propaganda niemiecka usiłuje wprowadzić wszystkich w błąd. Lecz po dwóch latach okrutnej wojny, narzuconej nam przez Hitlera, nie zmyli ona nikogo.

Gdy w lecie 1939 r. Hitler przekreślił swój program antysowiecki i podpisał ze Stalinem pakt o nieagresji — było to zgodne z jego utylitarnie oraz cynicznie pojętą etyką. Kiedy obecnie zadaje kłam dwuletniej propagandzie własnej, wychwalającej współpracę z Sowietami — staje przed nami w całej swej brutalnej krasie, jako oszust głoszący swoją prawdę germańską.

Zwycięstwo Niemiec nad Francją w 1940 r. nie przyniosło w rezultacie spodziewanego zakończenia wojny. Próba inwazji na Wyspy Brytyjskie, podjęta przed dziesięciu miesiącami, nie powiodła się wcale. Toteż, wobec niemożności szybkiego zakończenia wojny z W. Brytanią, Niemcy zmieniają swą dotychczasową politykę w stosunku do Rosji. Usiłują ją ujarzmić i uczynić biernym narzędziem w dalszej walce z obozem demokracji. Chcą oni zrealizować swe cele militarne przez rozbicie i zniszczenie wojskowych sił Rosji; opanować jej — tak potrzebne Niemcom — surowce, jak również wyciągnąć jak najwięcej korzyści propagandowych z walki z komunizmem. Chcą ponadto zjednoczyć pod swą egidą wschodnioeuropejskie państwa, od podporządkowanej już sobie Rumunii aż po Finlandię, włączając do nich Ukrainę i narody kaukaskie.

Nie wdając się w proroctwa wojskowe, ani w ocenę krytyczną tych planów, stwierdzam, że Rosja — ten olbrzymi i słabo zorganizowany kraj — jest tym wyjątkowym terenem, z którego okupanci nie wyciągną żadnych doraźnych korzyści. Wymagać to będzie czasu i dużych wysiłków, a jeszcze więcej energii niemieckiej. Rosja pochłonie siły niemieckie, nawet przy sukcesie militarnym, który nie jest tak bezwzględnie pewny, jak się wydaje doradcom Hitlera. Jego wojska ulegają w dalszym ciągu stałemu rozproszeniu, co zaczyna być niezwykle groźne nawet dla tak potężnej armii, jak niemiecka.

Zabraknąć ich może w rozprawie rozstrzygającej z W. Brytanią, która zgodnie z butnymi obliczeniami hitlerowskimi ma nastąpić już za kilka tygodni. Narody słabsze, które by Niemcy wyzwolili, staną się ich niewolnikami. Celem ostatecznym Hitlera jest dalsza nieubłagana walka z demokracją, W. Brytanią i Stanami Zjednoczonymi. Rozumieją oni bowiem, że z tej wojny zrodzić się może świat hitlerowski lub całkowicie wolny. Innego wyjścia tu nie ma. Dla nas Polaków Niemcy pozostaną odwiecznym i nieprzejednanym wrogiem, z którym nie ma paktów i nie ma zgody. Muszą one być obalone, obezwładnione i zniszczone, ażeby było miejsce dla Polski w rodzinie wolnych narodów.

Rodacy. Przemawiam do Was w imieniu Rządu w rok po zawaleniu się tragicznym Francji i prawie że w rocznicę dnia, w którym miałem tak ważną i doniosłą w skutkach rozmowę z premierem brytyjskim Churchillem. Rozmowa ta rozstrzygnęła, że Polska Walcząca stanęła u boku W. Brytanii. Od tego czasu pracujemy wojskowo i politycznie w najzdrowszej atmosferze sojuszniczej. W czasie tym imię żołnierza polskiego rozsławiło na cały świat nasze wspaniałe lotnictwo bojowe i dzielna marynarka wojenna, Brygada Karpacka stoi gotowa do boju na odcinku w Afryce Północnej.

Dokonaliśmy więc wiele. Szczególnie zaś owocna była moja wizyta w Kanadzie i w Stanach Zjednoczonych. W jej to następstwie prezydent Roosevelt podpisał przed paru dniami dekret o oficjalnym wciągnięciu Polski na listę państw walczących aktywnie i mających prawo do udziału w ,,Lend and Lease Bill". Doniosłość polityczna tej decyzji jest olbrzymia. Stwierdza ona bowiem dobitnie, że Polska wbrew krwawym siepaczom Hitlera żyje i że walczy o wolność, niepodległość i sprawiedliwość.

Gen. Władysław Sikorski
23 czerwca 1941 roku – mowa wygłoszona przez radio BBC
Dz.P., z 24 VI 1941; tekst ang. DPSR, Vol. I, dok. nr 86, s. 108-112.

Dzial: