Kryzys anglofoński w Kamerunie (2)

cameroon 2.JPG
Strona rządowa zaprzecza istnieniu kryzysu anglofońskiego i kwestii anglofońskiej w Kamerunie, stawiając na rozwiązania siłowe i licząc na zakończenie kryzysu jeszcze przed wyborami lokalnymi zaplanowanymi na październik 2019 r. Frankofońska elita polityczna Kamerunu niemal w całości opowiada się za militarnym rozwiązaniem konfliktu – podobnie jak większość anglofońskich członków tej elity.

Elita wojskowa i służb bezpieczeństwa wspiera rozwiązania siłowe, aczkolwiek niektórzy jej członkowie chcieliby je kombinować z decentralizacją i regionalizacją państwa. Nie będąc w stanie całkowicie stłumić partyzantki, wojskowi dążą do zachowania kontroli nad ośrodkami miejskimi, przedmieściami, oraz obszarami wiejskimi strategicznego znaczenia. Stawiają sobie za cel utrzymanie przemocy pod kontrolą, na możliwym do tolerowania i względnie nieszkodliwym poziomie, podobnie jak w przypadku objętego powstaniem Boko Haram regionu Dalekiej Północy (Extreme-Nord).

Strategiczne obciążenie Sił Zbrojnych Kamerunu (Forces armées camerounaises, FAC) konfliktem wynika z konieczności dyslokacji angażowanych dotychczas w walce z Boko Haram jednostek wojskowych i sprzętu do walki z separatystami w Południowym Kamerunsie. Pośpieszna i nieumiejętnie przeprowadzona mobilizacja 20 000 żołnierzy i policjantów przez ostatnie pięć lat obniżyła sprawność sił porządkowych. Rekruci coraz częściej trafiają na front, nie ukończywszy szkolenia. W nadziei na rozstrzygającą rozprawę z buntownikami, wyżsi dowódcy angażują w operacjach kosztowne i nieefektywne w zastanych warunkach wyposażenie, podczas gdy na średnich i niższych szczeblach dowodzenia zgłaszane są niedostatki wyposażenia elementarnego znaczenia. Narastają też trudności z werbunkiem anglofonów i dezercje anglofońskich żołnierzy, co prowadzi do nadreprezentacji żołnierzy frankofońskich w dotkniętych kryzysem regionach.

Przy populacji Kamerunu liczącej 25,6 mln ludzi, spośród których 5,6 mln zdolnych jest do służby wojskowej, FAC liczą sobie 14 500 czynnego personelu wojskowego. Armia Lądowa (Armée de terre) liczy sobie 12 500 personelu wojskowego i na wyposażeniu ma m.in 222 opancerzone wozy bojowe. Wspierają ją Siły Powietrzne Kamerunu (Armée de l'Air du Cameroun, AdAC) liczące sobie 600 żołnierzy i dysponujące 9 zdolnymi do walki statkami powietrznymi; Marynarka Narodowa Kamerunu (Marine nationale du Cameroun) licząca sobie 1300 żołnierzy i dysponująca dwoma patrolowcami, trzema okrętami straży wybrzeża, oraz około 30 mniejszymi jednostkami ; a także licząca sobie 10 000 żołnierzy Żandarmeria Narodowa Kamerunu (Gendarmerie nationale camerounaise). Zdolność wojskowa AdAC polega przy tym głównie na pełnieniu służby transportowej i dostawczej, oraz wsparciu sił naziemnych atakami z powietrza.

Wobec narastających trudności strategicznych na północy ze strony Boko Haram oraz wzrostu napięć w regionach Wschodnim (Est) i Adamawa (Adamaoua), Kamerun zdecydował się powołać w ramach Armii Lądowej jednostkę sil specjalnych. Rekruci przechodzą szkolenie w Gabonie pod kierunkiem francuskich instruktorów. Pierwsi z nich ukończyli trening w 2018 r. Obecnie jednostka liczy sobie 200 żołnierzy i wbrew niezadowoleniu francuskich partnerów, była angażowana w działania na terenie Południowego Kamerunsu.

Specjalną rolę w FAC odgrywa liczący sobie 5.000 żołnierzy, utworzony w 2001 r. z pomocą emerytowanych oficerów z tworu syjonistycznego Batalion Szybkiego Reagowania (Battalion d'intervention rapide, BIR), przeznaczony do walki z Boko Haram w regionie Dalekiej Północy. Podlega on nie ministerstwu obrony jak pozostałe jednostki wojskowe, lecz bezpośrednio prezydentowi, dowodzony jest przez emerytowanego oficera z tworu syjonistycznego i wyposażony lepiej niż pozostała część armii kameruńskiej, oraz blisko współpracuje z Dowództwem USA dla Afryki (AFRICOM). W 2016 r. z BIR współpracowało 300 żołnierzy USA. W sensie funkcjonalnym jest to w rzeczywistości część sił zbrojnych USA, finansowana przez rząd Kamerunu i rekrutowana spośród ludności tego państwa.

Tło konfliktu

FAC mają doświadczenie przede wszystkim w walkach prowadzonych na bagiennych terenach sąsiadujących z Półwyspem Bakassi, przygotowywane zaś były do konfliktu granicznego z Nigerią. Strategiczne środowisko ich działania jest natomiast bardzo złożone: równiny zajmują północ kraju i regiony nadmorskie na południu, na zachodzie rozciągają się wzniesienia górskie, centrum zajmuje poszarpany płaskowyż. Populacja skoncentrowana jest w południowej i zachodniej częściach kraju, podczas gdy centrum i północ mają niską gęstość zaludnienia. 70% populacji to wyznawcy chrześcijaństwa, zamieszkujący głównie południową i zachodnią części Kamerunu, podczas gdy około 20% to mieszkający na północy muzułmanie.

Północ i południe kraju mają zatem nie tylko odrębną charakterystykę wyznaniową, ale też geotaktyczną: trawiaste i pustynne równiny na północy są taktycznie wrażliwe na militarne rajdy islamistów z Boko Haram, tymczasem lesiste równiny w południowej i zachodniej części kraju stanowią dogodne środowisko do prowadzenia walki partyzanckiej. Sprostanie równocześnie dwóm zupełnie odmiennym wyzwaniom taktycznym jest bardzo dużym problemem dla FAC. Jednostki sprawdzające się w walkach z islamistami na równinach, jak BIR, mogą się okazać dużo mniej skuteczne w walkach z rekrutującą się spośród ludności chrześcijańskiej partyzantką na południu, operującą w podmokłych lasach namorzynowych i selektywnie wyprowadzającą z takich kryjówek ataki na ośrodki miejskie i porty, okazjonalnie uciekając się też do terroryzmu miejskiego. Odmienne tło klimatyczne i epidemiologiczne, a także odmienne temperatura i wilgotność kontynentalnych równin na północy i południowych równin nadmorskich wymuszać może również angażowanie w nich jedynie rekrutów z odpowiednich części kraju i odpowiednich grup etnicznych – uodpornionych na miejscowe warunki i zdolnych do operowania w znanym sobie środowisku.

Sytuację komplikuje dodatkowo etniczne i lingwistyczne zróżnicowanie kraju; około 83% populacji Kamerunu to frankofoni, podczas gdy 17% populacji (obecnie ok. 3 mln ludzi) zamieszkującej głównie regiony Północno-Zachodni i Północno-Wschodni to anglofoni, przy czym odsetek anglofonów w populacji Kamerunu systematycznie maleje. Niezależnie od tego, na terenie Kamerunu mówi się ponad 230 rdzennymi językami etnicznymi, przy czym wiele osób nie posługuje się żadnym z dwóch oficjalnych języków ; francuskim, ani angielskim. Pod względem etnicznym Kamerun zróżnicowany jest na 250 odrębnych etnosów, klasyfikowanych dodatkowo jako mieszkańcy zachodnich równin (38% populacji), mieszkańcy południowych lasów tropikalnych (18% populacji), mieszkańcy nadbrzeżnych lasów tropikalnych (12% populacji), wyznające islam ludy Fulani zamieszkujące Sahel na północy i płaskowyż w centrum kraju (14% populacji), niedawno zislamizowane ludy «Kirdi » w tych samych regionach kraju.

Wysiłki pokojowe

Wobec opisanych trudności zbrojnego zneutralizowania rebelii, a także nacisków ONZ, UE i Zachodu, władze Kamerunu poczyniły szereg pokojowych kroków dla rozwiązania kryzysu anglofońskiego. Pomiędzy marcem a lipcem 2017 r. przetłumaczono na język angielski kodeks prawa gospodarczego opracowany przez Organizację na rzecz Harmonizacji Prawa Gospodarczego w Afryce; rozpoczęto zatrudnianie w Południowym Kamerunsie operujących obydwoma oficjalnymi językami nauczycieli i audytorów sądowych; powołano Komisję na rzecz Dwujęzyczności i Wielokulturowości; przywrócono funkcjonowanie internetu w regionach Północno-Zachodnim i Północno-Wschodnim. W wrześniu 2017 r. zwolnionych z więzienia zostało także około 30 przywódców wcześniejszych protestów w Południowym Kamerunsie.

W marcu 2018 r. prezydent P. Biya utworzył Ministerstwo na rzecz Decentralizacji i Rozwoju Lokalnego oraz powołał anglofonów do kierowania resortami dotychczas zarezerwowanymi dla frankofonów. W czerwcu ogłoszono Plan Odpowiedzi Humanitarnej dla regionów anglofońskich z budżetem 19,8 mln. euro. W listopadzie powołano komitet ds. rozbrojenia i demobilizacji dla partyzantów Boko Haram i separatystów anglofońskich. W grudniu zwolnionych zostało dalszych 289 działaczy anglofońskich, zaś pod koniec roku prezydent zapowiedział wybory do władz lokalnych na rok 2019. W październiku 2018 r. przedstawiciele rządu zadeklarowali w rozmowie z zagranicznymi dyplomatami gotowość władz do zwiększenia inwestycji publicznych w Południowym Kamerunsie.

Rozwój konfliktu

Wszystkie te kroki przyjęte zostały niechętnie przez separatystów, domagających się niezmiennie powrotu do ustroju federalnego jako punktu wyjścia do dalszej dyskusji o przyszłości Południowego Kamerunsu. Separatyści zwracają uwagę, że pomimo pięciokrotnego zwiększenia w 2019 r. wydatków z budżetu przeznaczonych dla władz lokalnych, wciąż jest to tylko 1% całości budżetu centralnego, podczas gdy w zdecentralizowanych państwach afrykańskich takich jak Kenia, odsetek środków budżetowych przeznaczonych dla władz lokalnych sięga 30%. Ponadto, gubernatorzy i prefekci w Kamerunie niezmiennie ograniczają uprawnienia władz lokalnych w takich obszarach jak opodatkowanie, administracja, drogownictwo, infrastruktura publiczna, rozwój, szkolnictwo, czy ochrona zdrowia. Największe miasta kraju jak Jaunde, Douala, Edéa i Garoua rządzone są przez gubernatorów mianowanych przez prezydenta.

Równocześnie rząd dokonuje eskalacji militarnej konfliktu: w latach 2017 i 2018 do Południowego Kamerunsu dyslokowanych zostało tysiące żołnierzy i policjantów, w tym BIR i jednostka specjalna; na ich wyposażenie zakupiono w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Ukrainie i tworze syjonistycznym nowe wozy bojowe i śmigłowce. Dzięki tym przegrupowaniom i doposażeniu sił bezpieczeństwa, od września 2018 r. FAC udało się zadać istotne straty siłom separatystów: w listopadzie 2018 r. poległ „generał” Amigo z ADF; w grudniu tego samego roku „generał” Ivo Mbach z tej samej formacji; w styczniu 2019 r. zaś Andrew Ngoe z SOCADEF. Pomimo tych sukcesów, FAC wciąż nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa w miastach i na obszarach wiejskich, zaś tylko w ciągu ostatniego półrocza w Południowym Kamerunsie miało miejsce ok. 200 zbrojnych incydentów. Niedorozwój infrastruktury komunikacyjnej w Kamerunie utrudnia siłom rządowym dostęp do wielu miejsc opanowanych przez wywodzących się z lokalnej ludności partyzantów.

Partyzanci rekrutują się przede wszystkim spośród ludności anglofońskiej, w konflikt zaangażowanych jest jednak również wielu najemników i przestępców z sąsiedniej Nigerii oraz separatystów biafrańskich, przybywających zazwyczaj z własnym uzbrojeniem i amunicją. Do sił separatystycznych dołączyła też pewna liczba oficerów i funkcjonariuszy policji i sił zbrojnych Kamerunu – zazwyczaj wywodzących się z regionów anglofońskich. W pierwszej połowie 2018 r. milicje separatystyczne przejęły stopniowo kontrolę nad wieloma obszarami wiejskimi i peryferiami miast. W marcu 2018 r. miała miejsce krwawa bitwa pod Batibo, w której zginęło około 70 żołnierzy kameruńskich i setki partyzantów. Ofensywa FAC z września 2018 r. zadała separatystom duże straty, zachowali oni jednak kontrolę nad większością opanowanego wcześniej terytorium, wciąż będąc w stanie organizować blokady dróg i punkty kontrolne. W 2018 r. dwa największe miasta anglofońskie Buea (Południowy Zachód) i Bamenda (Północny Zachód) stały się obiektem ok. 20 ataków ze strony separatystów.

Separatyści uzbrojeni są w większości w przestarzałą i przypadkowo zgromadzoną broń: strzelby myśliwskie, noże, pistolety. Wielu jednak z czasem zaopatrzyło się w nowoczesne uzbrojenie, karabiny maszynowe i granatniki przeciwpancerne, zdobyte na FAC i policji kameruńskiej, bądź dostarczone przez przemytników i najemników z Nigerii. Środki finansowe dostarczane były zbrojnymi milicjom przede wszystkim przez diasporę. Z czasem jednak trudności i opóźnienia w ich napływie, a także degeneracja praworządności w warunkach wojennych, skłoniły wiele milicji do zaopatrywania się w środki finansowe samodzielnie; poprzez porwania dla okupu, wymuszanie haraczy od sklepikarzy i przedsiębiorstw, a nawet egzekwowanie „podatków”. Postępująca kryminalizacja partyzantki stała się jednym z czynników zmniejszającego się społecznego poparcia dla niej.

Od połowy 2018 r. mają miejsce ze strony AGC próby przekształcenia konfliktu politycznego pomiędzy rządem Kamerunu a separatystami w konflikt narodowy pomiędzy anglofonami a frankofonami. Dokonanych zostało około 20 ataków, obejmujących podpalenia, we frankofońskich regionach Zachodnim (Ouest) i Nadbrzeżnym (Littoral), w których zginęło ok. 15 osób i w wyniku których poniesiono znaczące straty materialne. W niektórych miejscowościach powstały też milicje i samoobrony zwolenników rządu, działające również w regionie Zachodnim. Atak separatystycznych milicji na miejscowość Bangourain w regionie Zachodnim w grudniu 2018 r. wywołał wyprawy odwetowe frankofonów przeciwko miejscowościom zamieszkanym przez anglofonów.

Geopolityczne znaczenie Kamerunu

Szersze naświetlenie konfliktu w Południowym Kamerunsie uzasadnione jest geopolitycznym znaczeniem Kamerunu jako „suwaka” spinającego regiony Afryki Zachodniej i Afryki Środkowej. Wiąże się to z projektem mającego sobie liczyć 7.500 km kolejowego korytarza transportowego z Port Sudan nad Morzem Czerwonym do Dakaru na senegalskim wybrzeżu Atlantyku. Projekt ten bywa nazywany „Sahelo-Saharyjskim Jedwabnym Szlakiem”. Po raz pierwszy wysunięty został w 2005 r. przez Organizację Współpracy Islamskiej (Organisation de la coopération islamique, OCI); w marcu 2012 r. podpisano umowę pomiędzy władzami Czadu a Chińską Korporacją Inżynierii Konstrukcji Cywilnych (China Civil Engineering Construction Corporation) na budowę odcinka z Ndżameny do granicy z Sudanem ; w 2014 r. Sudan i Czad porozumiały się w kwestii kolejowego skomunikowania Ndżameny z Port Sudan ; w listopadzie 2017 r. podpisana została umowa pomiędzy Sudańskimi Władzami Kolejowymi (Sudanese Railways Authority) a Chińską Korporacją Projektowania Kolei (China Railway Design Corporation, CRDC) oraz China Friendship Development International Engineering Design & Consultation Company (FDDC) na przeprowadzenie w ciągu roku studium wykonalności liczącej sobie 3 400 km długości linii kolejowej z Port Sudan do miasta Nyala w pobliżu granicy z Czadem; dalsze przedłużenie korytarza planowane jest do atlantyckich portów Kamerunu: Douali (największy port Afryki Środkowej) i Kribi (najgłębszy port Afryki Środkowej).

Głębokowodny port w Kribi to jedna z ważniejszych chińskich inwestycji w tej części Afryki; Chińska Kompania Inżynierii Portowej Sp. z o.o. (China Harbor Engineering Company Ltd., CHEC) rozpoczęła prace w czerwcu 2011 r. Koszt pierwszej fazy inwestycji wyniósł 568 mln. dolarów, z czego 85% pokrył w formie udzielonej na preferencyjnych warunkach pożyczki Chiński Bank Eksportowo-Importowy (China’s Export-Import Bank), zaś pozostałe 15% opłaciły władze Kamerunu. Ostateczny koszt inwestycji wyniósł 1 mld dolarów. Całkowita moc przeładunkowa portu wynosi 100 mln ton rocznie. Inwestycja została wkrótce rozszerzona do formuły Portu i Kompleksu Przemysłowego Kribi (Kribi Port and Industrial Complex).

W części portowej mają go tworzyć 265 metrowy wielofunkcyjny terminal portowy zdolny do obsługi 200 metrowych statków; 350 metrowy terminal kontenerowy zdolny do obsługi 293 metrowych statków; dwa dźwigi portalowe; dwa dźwigi kontenerowe na nabrzeżu; dwa dźwigi na suwnicach zdolne do przenoszenia ładunków kontenerowych i niekontenerowych. W części przemysłowej w skład kompleksu wchodzić mają rozległa przestrzeń dla ciężkich, średnich i lekkich przemysłów; nowoczesne „smart city” na 300 000 mieszkańców które ma powstać do 2040 r. (obecnie Kribi liczy sobie 55 tysięcy mieszkańców); nowa i udoskonalona sieć transportowa. Całość kompleksu ma się rozpościerać na powierzchni 26 000 ha wokół dzisiejszego Kribi.

Znaczenie gospodarcze obydwu portów podniosło dodatkowo skomunikowanie Kribi ze stolicą Kamerunu oddaną do użytku 5. maja 2014 r. linią kolejową Jaunde-Douala, oraz budowa (do końca 2018 r. powstało 80 km.) autostrady Jaunde-Kribi. Najgłębszy port Kamerunu został też w 2018 r. skomunikowany na kierunku południowym liczącą sobie 38,5 km. długości autostradą Kribi-Lolabé, wybudowaną przez CHEC kosztem 250 miliardów franków CFA, z czego 86% pokrył Chiński Bank Exim, zaś pozostałe 15% rząd Kamerunu. Autostrada Kribi-Lolabé ma być w dalszej kolejności połączona z autostradą Edéa-Kribi, co pozwoli na skomunikowanie portów w Kribi i Douali. Drogowy korytarz transportowy ma zostać uzupełniony biegnącym równolegle kolejowym korytarzem transportowym. Dwa najważniejsze porty oceaniczne Kamerunu zostaną w ten sposób skomunikowane ze sobą nawzajem i ze stolicą państwa. Ponadto, w Lolabé powstać ma terminal przeładunkowy przystosowany do obsługi transportowców rudy żelaza o pojemności do 300 000 ton. Port w Lolabé ma zostać połączony liczącą sobie 510 km długości linią kolejową z zawierającym bogate złoża rudy żelaza Mbarga w południowo-wschodnim Kamerunie, oraz dalszymi 70 km linii kolejowej do przyległych złóż w kongijskim Nabeba.

Dalsze plany strategów chińskich i afrykańskich przewidują utworzenie korytarzy transportowych Jaunde-Ndżamena i Jaunde-Banqui otwierających Czadowi i Republice Środkowoafrykańskiej dostęp do Atlantyku. Mapę powiązań transportowych i gospodarczych uzupełnia otwarty w czerwcu 2003 r. ropociąg o długości 1 070 km, łączący pola naftowe niedaleko Doba w Czadzie, przez centralną część Kamerunu, z morskim terminalem przeładunkowym (floating production, storage and offloading, FSPO) w Kribi.

Zagrożenia stwarzane przez konflikt

Potencjalna internacjonalizacja kryzysu anglofońskiego do poziomu zewnętrznej interwencji lub zagranicznych sankcji, wywarła by zatem negatywny wpływ nie tylko na lokalną ekonomię Kamerunu, ale miałaby też ujemne reperkusje geopolityczne, zagrażając realizacji opisanych wyżej projektów, podobnie jak rozpoczęta w 2009 r. w nigeryjskich stanach Borno i Yobe, następnie zaś rozszerzona na sąsiednie Kamerun, Czad i Niger, insurekcja Boko Haram stała się istotną przeszkodą dla realizacji „Kameruńsko-Czadyjsko-Sudańskiego Szlaku Jedwabnego”(Cameroon-Chad-Sudan Silk Road, CSS Silk Road), i podobnie jak separacja Sudanu Południowego w lipcu 2011 r. i pogrążenie się przez niego w trwającej do dziś wojnie domowej w grudniu 2013 r., a także rozpoczęta w grudniu 2012 r. i trwająca do dziś wojna domowa w Republice Środkowoafrykańskiej; wreszcie zaś anarchizacja Nigerii i faktyczny rozpad jej struktur państwowych, uniemożliwiły przeprowadzenie „Sahelo-Saharyjskiego Szlaku Jedwabnego”jego pierwotnie planowaną trasą: południowy Sudan-Republika Środkowoafrykańska-Kamerun-Nigeria.

Potencjalnie dewastujący wpływ eskalacji konfliktu w Południowym Kamerunsie uzmysławia fakt, że 80% zewnętrznej wymiany handlowej Czadu odbywa się przez port w Douli, położony w bezpośrednim sąsiedztwie regionu konfliktu i bezpośrednio dotknięty jego wpływem.

Kryzys anglofoński wywiera również ujemny wpływ na wewnętrzną sytuację gospodarczą Kamerunu. Od sierpnia 2017 r. w jego wyniku zginęło 1 850 osób, 530 000 stało się wewnętrznymi uchodźcami (internally displaced people, IDP's), zaś 35 000 uciekło do sąsiedniej Nigerii. Zniszczonych zostało 170 wiosek, separatyści spalili ponad sto szkół, większość pozostałych w Południowym Kamerunsie nie działa od dwóch lat, odsetek dzieci w wieku szkolnym pobierających naukę spadł od stycznia 2017 r. o 70%. Według różnych szacunków straty gospodarcze w Południowym Kamerunsie miały wynieść 410 mln. euro w lipcu 2018 r. i 460 mln. euro w styczniu 2019 r., 6 434 miejsca pracy według stanu na lipiec 2018 r. miały zostać w następstwie eskalacji konfliktu zlikwidowane, zaś dalszych 8 000 miało być zagrożonych. Kryzys anglofoński wywarł zatem dewastujący wpływ na ekonomikę Południowego Kamerunsu, gdzie wytwarzana jest 1/5 kameruńskiego PKB.

Wnioski

Konflikt w Południowym Kamerunsie jest ewidentnie dziedzictwem epoki kolonialnej i jako taki jest konfliktem pomiędzy bardziej parlamentarną i samorządną cywilizacją anglosaską, a centralistyczną i autorytarną cywilizacją francuską. Ta druga jest historycznym dziedzictwem absolutyzmu i Oświecenia, podczas gdy ta pierwsza wiąże się z jankeskim talassokratycznym projektem dezorganizacji i fragmentacji Afryki, by uniemożliwić skomunikowanie jej wybrzeży nad Oceanem Indyjskim oraz wybrzeży nad Oceanem Atlantyckim, a tym samym zdynamizowanie gospodarki i awans cywilizacyjny Czarnego Lądu.

Rozwiązanie kryzysu na sposób centralistyczny i militarystyczny, projektowane przez władze w Jaunde, ma charakter nieorganiczny i mechanistyczny, nie może zatem okazać się trwałe.
Podobnie nieorganiczny jest ze swej istoty projekt federalizacji Republiki Kamerunu, czego domagają się umiarkowani działacze anglofońscy. Jego krótkofalowym efektem byłaby dezorganizacja państwa, długofalowym zaś – jego możliwy rozpad. Zarówno strona frankofońska, jak i anglofońska, wyjść powinny w swoich politycznych wyobrażeniach poza teoriopolityczne dziedzictwo zachodniej nowoczesności, przyniesione do Kamerunu wraz z kolonializmem. Optymalnym rozwiązaniem kryzysu anglofońskiego nie jest ani centralizm, ani federalizm, lecz regionalizm i samorządność. Asymetryczna i elastyczna struktura polityczna państwa, w której odzwierciedlałaby się specyfika historyczna, etniczne, religijna i gospodarcza różnych regionów i wspólnot kraju, zaspokajałaby słuszne potrzeby różnych ludów i społeczności Kamerunu. Republika Kamerunu powinna zatem stać się państwem o zmiennej geometrii politycznej i o zróżnicowanym terytorialnie i funkcjonalnie rozkładzie władzy.

Ronald Lasecki
Myśl Polska, nr 25-26 (16-23.06.2019)

Dzial: