Widmo Palikota nad Platformą

PO_0.jpg
Od dłuższego już czasu zaobserwować możemy postępującą marginalizację Platformy Obywatelskiej. Najbardziej widomym przejawem tego zjawiska stały się przegrane z kretesem wybory do PE. Platforma jako główna siła opozycyjna, pomimo wciągnięcia (pod hasłem „wszystkie ręce na pokład”) do koalicji niemal wszystkich środowisk politycznych przeciwnych obecnym rządom, poniosła porażkę.

Co więcej, nic nie wskazuje na to, aby udało jej się odwrócić obserwowany trend, tak aby chociaż z lekkim optymizmem patrzeć na czekający nas maraton wyborczy. Gdzie leży główna przyczyna podobnego zjawiska?

Wskazywano na nią już kilkakrotnie, podnosiły ją przede wszystkim postaci o poglądach prawicowych i centroprawicowych, odległe jednak od obecnej władzy (R. Giertych, A. Hall). Jedną z kluczowych przyczyn stopniowej degradacji PO wydaje się jej wyraźny skręt w lewo. I nie chodzi tu o przesunięcie się na pozycje lewicy społecznej, ale lewicy kulturowej. Na naszych oczach druga partia na polskiej scenie politycznej, wykazująca cały czas poparcie w okolicach 20%, staje się zakładnikiem niszowego elektoratu LGBT. W sensie obrazowym mamy do czynienia z sytuacją, gdy to „ogon macha psem”.

Widmo Palikota krąży nad obecną PO. Po dawnej frakcji konserwatywnej w ramach formacji nie ma dziś już śladu. PO z partii liberalnej stała się formacją libertariańską. Do rangi symbolu urasta zaś fakt udziału obecnego prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego w tegorocznej Paradzie Równości. Sytuacja, gdy jedna z czołowych twarzy Platformy firmuje swoją osobą propagowanie w stolicy Polski homoseksualizmu, wydaje się być wydarzeniem bez precedensu.

Nieco inny wymiar, chociaż do pewnego stopnia związany z powyższym, mają też dające się zaobserwować wyraźne tendencje antyklerykalne w obecnej PO. I nie chodzi tu jedynie o zdystansowanie się do postawy „zamkniętej twierdzy”, prezentowanej przez PiS i medialny ośrodek toruński, zdające się sugerować, że wskazywanie na jakiekolwiek grzechy Kościoła, nawet na te najbardziej oczywiste, jest atakowaniem go. Niejako na marginesie, warto zauważyć, że o ile napiętnuje się Kościół za akty pedofilskie z udziałem jego przedstawicieli, o tyle całkowita cisza panuje wokół, stanowiącej chyba dużo większy problem wśród kleru, orientacji homoseksualnej, przez jednego z najwybitniejszych Ojców Kościoła , św. Augustyna, określanej wprost mianem sodomii. Widać tu, że zarówno Kościół, jak i jego krytycy, stali się ofiarami swoiście pojmowanej politycznej poprawności.

Dosyć oczywista wydaje się z tego punktu widzenia konstatacja, mówiąca, że jeżeli PO nadal będzie kroczyła w tak obranym kierunku, poparcie dla niej zacznie w dużo większym stopniu przywodzić na myśl kolejne projekty Palikota, czy też obecne Biedronia, niźli drugi wynik wyborczy. Paradoksalnie jednak, fakt staczania się PO na pozycje dogmatycznego wręcz marksizmu kulturowego (tzw. szkoła frankfurcka), będącego współczesną religią elit, i w coraz większym stopniu zachodnich społeczeństw, stanowi wielką szansę dla innej siły opozycyjnej, jaką jest PSL. Poza odwojowaniem wsi, partia ta może sporo zyskać również w ośrodkach miejskich. Można bowiem zakładać, że istnieje duża grupa potencjalnych wyborców w średnich i dużych miastach, która nie utożsamia się z obecnym kierunkiem ewolucji dotychczasowego wielkomiejskiego hegemona, jakim cały czas jeszcze jest PO. Z ofertą, skierowaną przynajmniej do części z nich, mogą wyjść właśnie ludowcy.

Polsce od dawna potrzebna jest formacja, z jednej strony konserwatywna obyczajowo, z drugiej zaś formułująca postulaty racjonalnej polityki zagranicznej, otwarta na współpracę ze wschodem, niewykluczająca też z historii Polski żadnego etapu jej dziejów. Siła taka mogłaby potencjalnie stanowić realną alternatywę na prawicy dla szaleństw pisowskiej „kontrrewolucji”. Po tym, jak taką siłą nie mógł albo nie chciał stać się LPR, jedynym predystynowanym do tego ośrodkiem wydaje się być obecnie PSL. Partia ta posiada odpowiednie ku temu struktury, siły, polityczne doświadczenie i bogatą tradycję. Jej obecne kierownictwo musiałoby powrócić do kierunku wytyczonego ludowcom jeszcze przez Wincentego Witosa.

PSL zdaje się wykonywać zresztą już pierwsze kroki we wskazanym kierunku, powołując do życia m.in. Koalicję Polską, mającą w swym zamyśle jednoczyć siły centroprawicowe, opierające swoją działalność na fundamencie chrześcijańskim i demokratycznym. Dalekie zarówno od autorytarnych i konfrontacyjnych zapędów PiS, jak i od przygotowującej grunt dla kulturowo-obyczajowej rewolucji tęczowej opozycji.

Maciej Motas
Fot. Wikipedia

Dzial: