Ideowy spadek po RMP

chrzan 2_1.jpg
Książka Piotra Zycha zatytułowana „Z narodowodemokratycznej perspektywy” jest zbiorem studiów, na który składają się m.in. artykuły i felietony publikowane na łamach periodyków takich jak „Myśl.pl” oraz „Polityka Polska”.

Samego autora zaliczyć należy do „czwartego pokolenia” narodowców, zarówno w sensie metrykalnym, jak i ideowo-środowiskowym. Jego poglądy ukształtowały się w dużej mierze pod wpływem tych, formułowanych w łonie środowiska dawnego Ruchu Młodej Polski. Zych brał udział w reaktywowaniu Młodzieży Wszechpolskiej, należał też do współzałożycieli ZChN.

Na pracę składają się teksty poświęcone zarówno polityce i historii polskiej, jak i omawiające ich międzynarodowy wymiar. Szczególną uwagę wzbudzić muszą przede wszystkim te spośród artykułów, w których autor odnosi się do tradycji i historii ruchu narodowego. Bez większych wątpliwości, już po lekturze kilkunastu pierwszych stron książki, stwierdzić można, że autor pozostaje w niej wierny poglądom ukształtowanym w młodości.

Jego politycznym i ideowym mentorem pozostał prof. Wiesław Chrzanowski (na zdjęciu), czemu niejednokrotnie daje w swojej książce wyraz. Powojennych sukcesorów tradycji politycznej Narodowej Demokracji Zych dostrzega zaś przede wszystkim w odwołującej się do wskazań wszechpolskich grupie publicystów i działaczy skupionych w latach 80. XX w. wokół Aleksandra Halla. Zainspirowani „wczesnym” Dmowskim oraz dorobkiem Wojciecha Wasiutyńskiego, mieli oni, zdaniem autora, odświeżyć i przywrócić szerszym kręgom polityczną formułę endecji.

Na drugim biegunie autor pracy sytuuje „ortodoksyjne” części środowisk narodowych, do których zalicza publicystów emigracyjnych, wśród nich m.in.: Tadeusza Hoblera, Wacława Całusa, Jędrzeja Giertycha, Stanisława Kozaneckiego oraz w kraju Komitet Samoobrony Polskiej i Niezależną Grupę Polityczną. Jako przykład współczesnej endeckiej ortodoksji autor przywołuje zaś publicystykę… niżej podpisanego. Środowiska te miały nie akceptować młodopolskiego rewizjonizmu, uprawianego w odniesieniu do wszechpolskiej tradycji.

okl zych.jpg

„Bardzo trudne okazało się dla wielu «starych endeków» przyjęcie do wiadomości, że niejako z boku, poza «strukturą», bez wstępnej akceptacji, pojawili się ludzie sięgający do tej samej tradycji politycznej, jednak z nieco innej perspektywy. Postawa reprezentowana przez Macieja Motasa rodzi też pytanie o stosunek do miejsca historii i we współczesnej polityce, bo dlaczego dziś mamy ponownie utożsamiać się politycznie z koncepcjami historycznymi? Jaki jest powód do roztrząsania rzeczy minionych, tym bardziej, że ani Hall, a nikt inny dziedzictwa nie odrzucał tylko je wyjaśniał i tłumaczył współczesnym. Dla tzw. «trójki» (autorowi chodzi zapewne o W. Wasiutyńskiego, W. Chrzanowskiego i Albina Tybulewicza – przyp. M.M.) «młodopolacy» stawali się tym środowiskiem politycznym, które ma szansę na odbudowę polskiego życia politycznego na gruncie idei narodowej, na wskrzeszenie szkoły Dmowskiego, ale już w ujęciu całkiem współczesnym, odcinającym się od nieaktualnych sporów i programów politycznych okresu międzywojnia i II wojny światowej. Dorobek ruchu narodowego po raz pierwszy został poddany gruntownej rewindykacji. Hall (i nie tylko on) nie krył również swojego krytycznego osądu endeckich epigonów. Jako przykład «ślepego posłuszeństwa» doktrynie posłużył ponownie Giertych (…) Wprowadzenie przez RMP do publicznego dyskursu dorobku szkoły narodowodemokratycznej napotykało przeciwników praktycznie w większości środowisk politycznych i opiniotwórczych. Było niczym włożenie przysłowiowego kija w mrowisko. Dla jednych endecja to w dalszym ciągu dziedzictwo siania nienawiści, dla innych zamknięta karta historii, dla epigonów SN-u emigracyjnego i krajowego nieodwzorowywanie endecji jota w jotę z lat trzydziestych ubiegłego wieku, to zdrada idei narodowych. Jednak nie da się ukryć, że to nie «spadkobiercy w pierwszej linii» przywrócili endecję i Dmowskiego polityce polskiej, a właśnie «młodopolscy» rywindykatorzy (tak w oryginale – M.M.) odzyskali serca i umysły wielu młodych wchodzących w swoją walkę, w życie polityczne. To za ich sprawą mieli okazje spotkać się dorobkiem szkoły Dmowskiego”.

Autor często przywołuje osobę Wiesława Chrzanowskiego, którego zestawia z Romanem Dmowskim. Wśród wyeksponowanych w pracy podobieństw obu polityków wymienić należy m.in. przejęte przez lidera ZChN-u od Dmowskiego przekonanie o końcu zachodniej dominacji, przede wszystkim na rzecz potęg azjatyckich. Prezentowali oni również bardzo zbliżone poglądy na kwestię ukraińską. W. Chrzanowski jako jeden z niewielu czołowych polskich polityków „nie podzielał poglądu, aby niepodległa Ukraina stanowiła warunek naszej suwerenności”. Obaj byli też przeciwni kultywowaniu mirażowej polityki Międzymorza na wschodzie.

Na gruncie wewnętrznym, zarówno dla Dmowskiego, jak i Chrzanowskiego, istotą idei wszechpolskiej miało być dążenie do rozwoju rodzimego modelu cywilizacyjnego. Elementem, który zasadniczo ich różnił, był temperament. Zamiłowanie do ciętego dowcipu i ironii, także w odniesieniu do najbliższych współpracowników, tak charakterystyczne dla Dmowskiego, kontrastowało z pełnym galanterii i uprzejmości stylem bycia Chrzanowskiego. Szkic zatytułowany „Od Dmowskiego do Chrzanowskiego” autor kończy stwierdzeniem: „Wiesław Chrzanowski zamyka pewną epokę polityczną i historyczną, którą rozpoczyna Roman Dmowski, ich wielkość i wartość dla polityki polskiej zawiera się w tym, co po nich zostało, a czego by nie dokonali inni”.

Pracę „Z narodowodemokratycznej perspektywy” traktować należy jako kontynuację młodopolskiej formacji ideowej. Wszystkie teksty nawiązują do tego kierunku w łonie myśli narodowej, który, zapoczątkowany na łamach „Bratniaka”, twórczo rozwijany był w kolejnych numerach sygnowanej przez RMP „Polityki Polskiej”. Wśród naczelnych wskazań wspomnianego nurtu obok antykomunizmu wymienić należy kierowanie się wskazaniami Kościoła katolickiego oraz wyważony eurorealizm, prezentowany w odniesieniu do uwarunkowań geopolitycznych.

Maciej Motas
Piotr Zych, „Z narodowodemokratycznej perspektywy”, Wydawnictwo Manufaktura Słów, b.m. i d.w., ss. 502
Myśl Polska, nr 23-24 (2-9.06.2019)

Dzial: