Bolid PiS-u okazał się najszybszy

pis_0.jpg
Na szybko. Platforma Obywatelska stała się zakładniczką postkomunistycznej lewicy i LGBT. Swoją wściekle antyklerykalną szarżą pozbawiła się możliwości manewrowania na centrowo-konserwatywnym przedpolu, co w polskich warunkach – jeśli się myśli o rządzeniu – jest kardynalnym błędem.

W zasadzie największymi wygranymi tych wyborów – poza PiS rzecz jasna – są dawni towarzysze z PZPR. To im Grzegorz Schetyna wyciągnął osinowy kołek wbity przez wyborców. Z pewnością Leszek Miller tak cudownego daru losu z rąk nie wypuści. To oznacza, że przed wyborami parlamentarnymi PO będzie musiała się posunąć jeszcze bardziej.

Z krajobrazu wiejskiego zaczynają znikać ludowcy. 500 plus na każde dziecko, wyprawka, zapowiedź dopłat do inwentarza, przywrócenie połączeń autobusowych, fundusz na drogi lokalne, to wystarczające bonusy, by wieś poczuła wdzięczność do Jarosława Kaczyńskiego. Wyniki na wsi zresztą o tym świadczą. Oznacza to, że PSL może z projektu Schetyny bryknąć. Tylko dokąd?

Być może bryknięcie dotknie także część PO. Dawny konserwatywny jej trzon został dociśnięty do ściany, a w zasadzie po tej całej antykościelnej szarży, wręcz na tej ścianie rozmazany. A że nie zanosi się na zmianę kursu, to najzwyczajniej w świecie obite konserwatywne skrzydło może zacząć szukać dla siebie innej drogi. Np. obierając kurs na centrum.

Konfederacja. Zjazd pod próg jest pewnym zaskoczeniem, choć nie powinien. Jej największy elektorat (18-25 lat oraz 26-35) po prostu na wybory nie poszedł. Aktywność w internecie nie przełożyła się na aktywność przy urnie. Stworzona została swego rodzaju bańka, w której żyli zwolennicy Polexitu. Niemniej 4 proc. poparcia, to wciąż potencjał, który wielu chciałoby mieć.

Kukiz. No cóż. Przespane ostatnie dwa lata, przyniosły to, co przynieść musiały, czyli wytracenie paliwa politycznego. Wynik formacji niedawnego kandydata na prezydenta (20 proc. głosów), który wyszarpał we wczorajszych wyborach niespełna 4 proc. głosów świadczy, że jedzie już na oparach. Logika podpowiada, że powinien zacząć rozmawiać z Konfederacją.

Biedroń. Projekt nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Pokazał, że jest raczej projektem kulturowym, a w zasadzie kontrkulturowym, aniżeli politycznym. Jego szansą jest stopniowy rozpad amorficznej Koalicji Europejskiej. Sam Biedroń był produktem sformatowanym pod określonego odbiorcę z wielkiego miasta. I to się po części udało. Ale nie do końca.

Co dalej? Nic. PiS wywalczyło "pole position" przed jesiennymi wyborami
. Ma najlepszy bolid, najlepszego kierowcę, najlepszych mechaników i najbogatszego sponsora. Co z resztą? No cóż, może liczyć jedynie na kraksę lidera. To się zdarza. Ale rzadko tym, którzy prowadzą od mety do startu.

Maciej Eckardt
Fot. profil fb Prawa i Sprawiedliwości