Balon próbny

nalewki.jpg
Bingo! Mainstreamowe media zabrały głos w sprawie roszczeń żydowskich do tzw. mienia bezspadkowego w Polsce. Dotychczas czytaliśmy w nich, że takich roszczeń nie ma, że wymyślili je sobie polscy antysemici, że amerykańska ustawa 447 nie dotyczy Polski itd.

Ale oto nagle pan Andrzej Krajewski poruszył ten temat całkiem otwarcie w „Dzienniku Gazecie Prawnej” [1]. Na początku pisze, że zgoda na zaspokojenie tych roszczeń „w powszechnym odczuciu Polaków wołałaby o pomstę do nieba. Kraj, który padł ofiarą najazdu III Rzeszy, spustoszony i rozgrabiony przez Niemców, a potem Sowietów, którzy zawłaszczali sobie wszystkie urządzenia przemysłowe i dobra materialne, jakie tylko napotykali, miałby płacić odszkodowania. Choć sam nie był inicjatorem i sprawcą tej katastrofy”. Powołuje się więc tylko na racje moralne, ale w ogóle nie zauważa, że z punktu widzenia polskiego prawa cywilnego i międzynarodowego prawa prywatnego są to roszczenia bezprawne i suwerenne państwo powinno je zdecydowanie odrzucić, nie zważając na nic.

Na koniec jednak pan Andrzej Krajewski ostrzega, że „strusia taktyka”, czyli uchylanie się przez rząd od podejmowania rozmów w sprawie roszczeń żydowskich, nie gwarantuje powodzenia, że władze polskie muszą coś zrobić. Felietonista „Dziennika Gazety Prawnej” niby rozważa różne scenariusze alternatywne, ale tak naprawdę sugeruje tylko jeden scenariusz. Wyraża bowiem jasno swoje obawy, że odrzucenie roszczeń żydowskich – czyli zerwanie strategicznego sojuszu z USA – pchnie Polskę w objęcia Rosji, a przecież nic gorszego wydarzyć się nie może. Tak oto rzecze red. Andrzej Krajewski:

„Polska może więc twardo odrzucać roszczenia i próbować w Waszyngtonie tworzyć własne lobby, by choć trochę zrównoważyć wpływy lobby żydowskiego. Może rozluźnić relacje z USA i usiłować balansować między mocarstwami (co od kilku lat uskutecznia Orban). Otwartą drogą pozostaje nowe zbliżenie z Niemcami i postawienie na integrację z UE oraz euroentuzjazm. Teoretycznie jest też opcja rosyjska. Narodowej prawicy już marzy się porzucenie Zachodu i zbliżenie z Kremlem. Bez baczenia na to, że Polska była dla Rosji zawsze albo śmiertelnym wrogiem, albo podbitą, eksploatowaną gospodarczo kolonią. Natomiast sojusz na warunkach, choć z grubsza przypominające partnerskie, nigdy się nie zdarzył. A jeśli coś się nie zdarza przez pierwsze 700 lat kontaktów, to należałoby w końcu założyć, iż jest po prostu niemożliwe. Pozostaje też izolacjonizm. No albo zdecydowanie wbrew odczuciom opinii publicznej, że należy jednak płacić, bo opieka Waszyngtonu jest tego warta”.

Myślę, że felieton red. Andrzeja Krajewskiego jest faktem doniosłym historycznie. Po roku publicznego zaprzeczania – m.in. przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych – że amerykańska ustawa 447 zagraża Polsce mamy bowiem teraz tzw. wypuszczenie balonu próbnego. Dlaczego teraz? Dlatego, że Światowa Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego rozpoczęła międzynarodową kampanię medialną w celu wymuszenia na Polsce zgody na realizację swoich roszczeń. Wystąpienie w tej sprawie przewodniczącego tej organizacji – pana Gideona Taylora – oraz pierwsze spoty każdy może sobie obejrzeć na internetowym kanale YouTube. W tej sytuacji polski establishment polityczny nie może dalej twierdzić, że sprawa nie istnieje.

Nastąpiło więc wypuszczenie pierwszego balonu próbnego. W sposób podany w felietonie red. Krajewskiego władza – obojętnie czy będzie to PiS czy PO – uzasadni za pół roku swoją zgodę na spełnienie roszczeń Światowej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego. Musimy zapłacić ten bilion 200 miliardów złotych, bo wicie rozumicie, Rosja, z którą partnerskie stosunki są niemożliwe itd. Rosja jest dobra na wszystko. Nie tylko na to, żeby straszyć nią tubylców, ale także na to, by przy pomocy takiego straszaka uzasadnić i rozgrzeszyć zdradę stanu.

Bohdan Piętka

[1] A. Krajewski, „Strusia opcja” w sprawie restytucji mienia żydowskiego. Trzeba zacząć myśleć o scenariuszach alternatywnych, www.dziennik.pl, 27.04.2019.

Dzial: