LGBT i mądrość etapu

lgbt 2.jpg
Wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej odkrył polityczne zamierzenia swojego obozu politycznego w wywiadzie dla gazety „Dziennik Gazeta Prawna”. Stwierdził on tam: „Najpierw przyzwyczajmy ludzi, że związki partnerskie to nie jest samo zło, że nie niszczą tkanki społecznej i polskiej rodziny. Potem łatwiej będzie o kolejne kroki, o równość małżeńską z adopcją”.

Wyjaśnił jeszcze, że jest zwolennikiem „etapowania” tego procesu: „Więc jestem za etapowaniem: najpierw wprowadźmy związki partnerskie, potem równość małżeńską, a na koniec przyjdzie czas na adopcję dzieci”.

No i się zaczęła awantura. Widząc zagrożenie dużymi stratami w nadchodzących wyborach, ostro zareagowali przywódcy tzw. Koalicji Europejskiej. Rabiej dostał reprymendę od Trzaskowskiego, a sam Schetyna, jak piszą, zbeształ go i odciął się od jego wypowiedzi, mówiąc m.in.: „Tej wypowiedzi nie akceptuję ….Dziwię się, że urzędnik samorządowy wypowiada się w takiej kwestii, a reprezentuje, czy powinien reprezentować mieszkańców swojego miasta …. Nie ma, nie będzie takiej szansy i takiego elementu programu, i nie pozwolimy na to, żeby ktoś, kto źle życzy Koalicji Europejskiej próbował go wprowadzić do agendy programowej wyborów europejskich, wyborów parlamentarnych i każdych następnych”.

Na takie dictum pan Rabiej wziął, jak to mówią, dudy w miech, i zaczął się wycofywać i tłumaczyć, że to była „wypowiedź prywatna” i on, a jakże, też jest sceptyczny wobec tych adopcji. Ale mleko się wylało i wielu nie uwierzy w te wymuszone tłumaczenia. Trzeba zauważyć, że Rabiej mówiąc o „etapowaniu” w dojściu do małżeństw homoseksualnych i adopcji dla nich, nie wymyślił niczego nowego, a tylko przypomniał znaną lewicową taktykę zmian społecznych.

Pierwszy wprowadził to „etapowanie”, w walce z tradycyjnym społeczeństwem, Włodzimierz Lenin, pisząc w 1918 roku: „Musimy zachować szczególną ostrożność w zwalczaniu religijnego zabobonu. […] Walcząc nazbyt ostro, możemy tylko wzbudzić powszechną niechęć”. Lenin był geniuszem w destrukcji starego świata i trudno oczekiwać by akurat Rabiej mu dorównywał.

Nie można zatem szczególnie się dziwić, że zapomniał on o leninowskiej „mądrości etapu”, czyli konieczności takiego formułowania przekazu, by ukrywać rzeczywiste zamiary, by nie pokazywać zawczasu swoich kart, by usypiać czujności i podejrzliwość mas, tych wobec których operacja wielkiej zmiany jest prowadzona.

Na czym rzecz polega, wyjaśnię na przykładzie. Otóż, gdy PPR zdobyła główne ośrodki władzy w roku 1945, ale nie posiadała jeszcze jej monopolu, musiała ukrywać swoje rzeczywiste zamiary. Mądrość etapu nakazywała by nie wzbudzać podejrzeń i niepokojów, a zwyczajnie przedstawiać się publicznie tak, jak to czyniła władza przedwojenna. Dlatego też, gdy interes polityczny nakazywał to prezydent Bierut brał udział w procesji Bożego Ciała, a generał Piotr Jaroszewicz to nawet prowadził podczas tej procesji prymasa Hlonda, zaś wszelkie uroczystości państwowe, a nawet czasami pochody pierwszomajowe, zaczynano od mszy.

Taka była mądrość etapu do roku 1948. Potem etap się zmienił, a w tym następnym etapie, po wyeliminowaniu konkurencji politycznej, PZPR mogła siebie pozwolić na inne zachowania i prymasa to już dygnitarze nie prowadzili w precesji tylko nakazali jego uwiezienie.

Tak wyglądało to „etapowanie” 70 lat temu. Pan Rabiej zapomniał, że ważniejsza od „etapowania” jest „mądrość etapu”, której mu ewidentnie zabrakło. A za to, po wygranych w Warszawie wyborach samorządowych, doznał zapewne „zawrotu głowy od sukcesów”, które to zjawisko także opisał był już kiedyś Józef Stalin. Jego dzieł nikt już teraz nie czyta i przez to nauka poszła w las.
Wielu bardziej świadomych działaczy i szermierzy postępu wyraziło swoją irytację wobec zachowania Rabieja. I tak, na przykład, Tomasz Lis stwierdził: „Stawianie sprawy adopcji dzieci przez pary homoseksualne jest skrajnie nieodpowiedzialne …To służy PiS”.

Tym niemniej inni, którzy także nie pojęli mądrości etapu, wyrazili podobne zdanie jak Rabiej. I tak, Michał Boni w Radiu Z stwierdził: „Oczywiście że związki partnerskie powinny być zalegalizowane! Proszę pamiętać, że nie oznaczają małżeństw homoseksualnych, to jest w ogóle następny krok”. Podobnie, poseł Nowoczesnej, Krzysztof Mieszkowski, odpowiedział twierdząco na pytanie, czy popiera adopcję dzieci przez pary homoseksualne.

Takie nieodpowiedzialne politycznie zachowania wywołały irytację Dominiki Wielowiejskiej, która stwierdziła: „przed wyborami potrzebna jest dyscyplina wypowiedzi”, bo… każdy bardziej radykalny postulat burzy współpracę koalicji”. I tak oto, brak mądrości etapu może położyć i to etapowanie i nadzieję tych środowisk na realizację swoich zamierzeń, przez co ten ich postęp może wielce ucierpieć, zmienić kierunek, a nawet zawrócić i przetoczyć się po swoich oddanych propagatorach.

Stanisław Lewicki