Rozmowy małżeńskie Wielomskich 32: Władysław Studnicki

wielomscy 1_22.jpg
Adam Wielomski: Jestem po lekturze reedycji pracy Władysława Studnickiego „Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej” (Kraków 2018). Przyznam, że książka zszokowała mnie. Jestem daleki od potępiania Studnickiego za to, że uważał, iż w 1939 roku Polska powinna była zawrzeć sojusz z Niemcami, aby uniknąć wojny, którą mogliśmy sromotnie przegrać.

Nikt wtedy nie mógł przewidzieć szaleństwa Hitlera i ostatecznego wyniku wojny. W 1939 roku byłby to, być może, mając ówczesne dane, krok politycznie racjonalny. Stąd znajdowane częstokroć u jego admiratorów oceny, że był politycznym „wizjonerem” i „prorokiem”, który przewidział klęskę 1939 roku. Problem ze Studnickim jest taki, że jego wola paktu z Hitlerem wynikała nie z racjonalnej rachuby politycznej, z „wizjonerstwa” i „proroctwa” politycznego, lecz z fascynacji Niemcami. Jego główne argumenty proniemieckie mają charakter stricte ideologiczny: 1) przyszła wojna będzie wojną Niemców z żydostwem angielskim i francuską masonerią, a więc trzeba stanąć po stronie antysemickiej; 2) oddając Hitlerowi Gdańsk i autostradę, uzyskamy jego wsparcie dla podboju wielkich połaci Ukrainy i Białorusi.

Błąd Studnickiego polegał na tym, że archaicznie uważał, iż esencja polskości to nie ziemie piastowskie, lecz wielkie połacie rolnicze między Warszawą, Wilnem, Smoleńskiem i Kijowem, i aby je zdobyć był gotów na sojusz z diabłem. Dla tego celu zgadzał się na zbudowanie niemieckiej Mitteleuropy z Polską jako poganiaczem rusińskiego chłopstwa. Studnicki nie był żadnym „wizjonerem”, lecz plagiatorem idei Mitteleuropy sformułowanej przez Friedricha Naumanna. Powtarzał za niemieckimi ideologami imperialnymi wszystkie ich tezy, w najdrobniejszych szczegółach. I tylko nieświadomość polskich czytelników co do niemieckich pism politycznych tego okresu może powodować, że uznano go za „wizjonera”. Był xerokopiarką tłumaczącą całe frazy z niemieckiego na polski. I niestety, jego myśl nadal żyje. W posłowiu Piotr Zychowicz pisze: „Władysław Studnicki – obok braci Mackiewiczów i Adolfa Bocheńskiego – jest publicystą, który wywarł największy wpływ na kształtowanie moich własnych poglądów. Między innymi w oparciu o jego przedwojenne koncepcje w 2012 roku napisałem książkę Pakt Ribbentrop-Beck”.

Magdalena Ziętek-Wielomska:
Analizując poglądy Studnickiego, jak również jego współczesnych zwolenników, należy wskazać na daleko idącą zbieżność pewnej wizji niemieckiej i polskiej polityki. Niemieckiej idei ekspansji na wschód towarzyszy analogiczna wizja ekspansji Polski na wschód. Rzecz jednakże w tym, że koncepcja ta jest bardzo korzystna dla Niemiec, ale skrajnie niebezpieczna dla Polski. Dlaczego? Po pierwsze, poprzez rozszerzenie Niemiec na wschód, Niemcy mogą kontrolować całą Europę Środkową, czyli Mitteleuropę, a w szczególności południowe wybrzeże Bałtyku, jak również szlaki komunikacyjne prowadzące przez tę część naszego kontynentu.

Po drugie, ustawiają nas w pozycji tego, który wchodzi w ciągły konflikt z Rosją, przez co siły Polski muszą być w całości skoncentrowane na walce z Moskwą. Co więcej, układ taki pcha nas w „ramiona Niemców”, którzy mają nas przed Moskalami ratować. Dokładnie ten właśnie scenariusz został przećwiczony w czasie przeprowadzania kolejnych zaborów – sojusz polskiej szlachty z Prusami przyspieszył to, przed czym miał nas rzekomo ochronić. Dokładnie taką samą wizję głosił Studnicki. Jakie korzyści miały z tego płynąć dla Polski? Ano li tylko takie, że kresy miały być etnicznie zdominowane przez Polaków, to znaczy, przez polskie ziemiaństwo i polską inteligencję.

W imię czego? W imię interesu tej właśnie grupy społecznej. I to właśnie ta grupa była wpatrzona w niemieckie konserwatywne ideologie, zwalczające liberalizm: Niemcy miały być gwarantem ich, mówiąc wprost, klasowego interesu. Studnicki także uwierzył w ideologiczne zapewnienia nazistów i dlatego był tylko i wyłącznie pudłem rezonansowym niemieckiej propagandy.

Myśl Polska, nr 13-14 (24-31.03.2019)