Jak rozmnażają się geje?

sanocki_10.jpg
- Proszę Pani – pyta uczeń Jasiu! - Jak rozmnażają się geje? Przez podział czy przez pączkowanie?
- Ani tak, ani tak - odpowiada pani. – Przez indoktrynację!
Ten wic, który usłyszałem od znajomego – dobrze oddaje sytuację w jakiej znalazła się polska szkoła w miastach rządzonych przez liberalną lewicę.

Oto jednym z głównych kierunków działania miasta Warszawy pod przywództwem Rafała Trzaskowskiego jest promocja środowisk LGBT, czyli środowisk homoseksualnych. Warszawa ma objąć patronatem tzw. „Paradę równości”, czyli przemarsz transwestytów, homoseksualistów manifestujących swoją orientację seksualną publicznie, najczęściej w taki sposób by najbardziej zbulwersować ludzi niedotkniętych dewiacją, w ramach której facet nie ogląda się za zgrabną dziewczyną, a podniecają go owłosione nogi kolegi.

Dewiacja homoseksualna – bo bez wątpienia jest to dewiacja, czyli odchylenie od normalnego popędu seksualnego prowadzącego do prokreacji – znana była od starożytności. Jak to dewiacja, wzbudzała zawsze u normalnych ludzi różne uczucia od delikatnego zniesmaczenia do zwykłego wstrętu. Różne były także reakcje oficjalne na przejawy homoseksualizmu – od penalizacji, czyli karania (w islamie do dziś gejów karze się śmiercią) do tolerowania i ignorowania.

Jednak sankcja moralna czy społeczna zawsze była wobec gejów negatywna. Homoseksualiści wzbudzali już to litość, już to wstręt, nigdy nie byli powszechnie akceptowani. I – wbrew gejowskiej propagandzie – nie wynikało to z przesłanek religijnych, choć w każdej ze znanych naszej cywilizacji religii homoseksualizm jest potępiany. Niechęć do gejów wypływa – co jest oczywiste – z samych biologicznych uwarunkowań, czyli mówiąc wprost leży w ludzkiej naturze. Tak samo jak niechęć czy negatywne postrzeganie wszelkich odchyleń od normy. Takiej niechęci doświadczają ludzie dotknięci np. znacznymi defektami urody, szpetni, garbaci, rażąco niscy czy nadmiernie wysocy. Kultura nakazuje nie wyśmiewać się z kogoś garbatego, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie uważał kogoś dotkniętego kalectwem za normalnego. Nikt też nie chce sam być garbatym i gdyby – dajmy na to szkoła wprowadziła jakieś próby przerobienia dzieci na garbatych – każdy rodzic by protestował.

Tymczasem dewiacja jaką jest homoseksualizm zyskała we współczesnym świecie zgoła inną konotację. Dotknięci nią osobnicy nie dość, że uzyskali powszechną tolerancję w tym sensie, że nikt ich nie wsadza do więzienia, to jeszcze w wielu państwach rozwiniętych wywalczyli sobie prawo do akceptacji ich zboczenia. Nie dość zatem, że geja nie wolno już stłuc (kiedy ci wkłada rękę w spodnie) to jeszcze nie możesz sobie pożartować z pederastów, bo będzie to „mowa nienawiści”.

Ba, środowiska LGBT nie zadowalają się już zwalczaniem „mowy nienawiści”, ale pod pozorem „ochrony równości” wprowadzają do szkół programy edukacyjne, w których dzieci są uświadamiane, że mają „prawo być gejami”. Towarzyszy temu intensywna tzw. „edukacja seksualna, czyli nauczanie dzieci od najwcześniejszych lat zachowań seksualnych. Zgodnie z zaleceniami WHO, czyli agendy ONZ mającej zajmować się zdrowiem – edukację seksualną należy rozpocząć przed czwartym rokiem życia dziecka, a dzieci między 9 a 12 rokiem życia powinny skutecznie nauczyć się stosować prezerwatywy i środki antykoncepcyjne.

Nie muszę dodawać, że wszystko wskazuje na to, że WHO została opanowana przez lobby homoseksualne i jej wytyczne są wprost realizacją postulatów tego środowiska.

Wpływowe środowiska homoseksualne uzyskały poparcie polityków liberalnej lewicy. I oto widzimy jak w wielu miastach, w szkołach samorządy narzucają prowadzenie zajęć z edukacji seksualnej już w pierwszych klasach szkół podstawowych. Tak np. zrobił Gdańsk za prezydenta Adamowicza, który wprowadził do szkół program „Zdrowe love”.

Działania te dopiero teraz zaczynają budzić bardziej powszechne protesty rodziców, którzy nie chcą żeby ich dzieci – w ramach edukacji - przerabiano na garbatych, tj. kochających inaczej.

Janusz Sanocki
Autor jest posłem an Sejm RP