Zamiana Piekły na Cichockiego jest jednak istotna

cichpcki.jpg
Wielu obserwatorów zwracało uwagę, że zmiana obsady na pozycji ambasadora RP w Kijowie może nie przynieść rzeczywistych zmian, a być tylko próbą pozbycia się osoby, która powoduje spadek poparcia dla PiS wśród elektoratu narodowego i o korzeniach kresowych. Jednak histeryczne reakcje na tę zmianę mogą wskazywać, że chodzi o poważniejszą zmianę.

Osoba zaproponowana na nowego ambasadora, czyli obecny podsekretarz stanu w MSZ ds. bezpieczeństwa, polityki wschodniej i polityki europejskiej, Bartosz Cichocki, został brutalnie zaatakowany w ostatniej Gazecie Polskiej.

Grzegorz Wierzchołowski przypomina karierę Cichockiego i sugeruje, że głównie zajmował się on normalizacją stosunków z Rosją. Taką tezę sugeruje już tytuł tekstu: „Specjalista od normalizacji z Putinem”. Autor przytacza jakieś zdania z wcześniejszych analiz Cichockiego, gdzie stwierdzał on, że dobre stosunki z Rosją są korzystne dla Polski a polityka normalizacji tych relacji „przyniosła Polsce korzyści w stosunkach z zachodnimi sojusznikami … Polska polityka normalizacji stosunków z Rosją sprzyjała włączeniu Polski do EU Big Six (Francja, Hiszpania, Niemcy, Polska, Włochy oraz Wielka Brytania) – nieformalnego grona dyskutującego o kierunkach rozwoju UE”.

Być może, że dla środowiska Gazety Polskiej, taka opinia jest skandalem, ale dla ludzi nie podzielających szczególnego sposobu myślenia tego kręgu, jest to dość oczywiste stwierdzenie. Jedną z przyczyn, dla których Polska nie jest obecnie dopuszczana do decyzyjnych kręgów Unii, może być obawa, że przez swoją bezwzględnie antyrosyjską polityką może wciągnąć EU i główne państwa członkowskie w niebezpieczne i szkodliwe sytuacje.

Okazuje się też, że Bartosz Cichocki to poważna figura. Zanim objął funkcję wiceministra w MSZ, był po kolei: analitykiem w BBN, doradcą szefa Agencji Wywiadu, jak też pracował w Ambasadzie RP w Moskwie. Jego kariera wskazuje, że ma duże doświadczenie w sprawach polityki wschodniej oraz długi staż w służbie państwowej, co powoduje, że zdecydowanie lepiej nadaje się na stanowisko ambasadora w Kijowie niż Jan Piekło, który przed powołaniem na stanowisko ambasadora był dyrektorem w Fundacji PAUCI (Poland-America-Ukraine Cooperation Initiative). Pomijając nawet wszelkie inne kwestie, to jednak sprawa stosunków polsko-ukraińskich jest zbyt ważna dla państwa polskiego, by była kierowaną według optyki jakiejś polsko-amerykańsko-ukraińskiej fundacji. Mam też takie przeczucie, że interes amerykański miał tam największe znaczenie.

W obronie pana Piekły usiłowano rozpętać kampanię nacisku, jednak ewidentnie ona nie wypaliła. Chyba z inicjatywy pani Andruszewskiej, która najpierw pisała o ostatnim kijowskim majdanie na Forum Żydów Polskich, utworzono w Internecie petycję przeciwko odwołaniu Piekły. Już ponad dwa tygodnie ona tam wisi i jak dotąd jest tam tylko zaledwie 217 podpisów.

Wiele zatem wskazuje, że pomysł wysłania Cichockiego do Kijowa oznacza autentyczną i istotną zmianę nie tylko stosunku Polski do Ukrainy, ale także całkowitą zmianę polskiej polityki wschodniej i przygotowanie próby normalizacji stosunków polsko-rosyjskich.

Pan Wierzchołowski zamieścił też, uważając chyba, że to kompromituje ministra, informację, że „10 listopada 2011 r. ówczesny szef BBN minister Stanisław Koziej wręczył Bartoszowi Cichockiemu brązowy Medal „Za długoletnią służbę”, który nadawany jest za wzorowe, wyjątkowo sumienne wykonywanie obowiązków wynikających z pracy zawodowej w służbie państwa”. Czyżby to był skandal, że urzędnik w służbie państwa polskiego otrzymuje od tego państwa medal?

Za to pryncypał pana Wierzchołowskiego, czyli Tomasz Sakiewicz, otrzymał w 2014 roku medal od Ukrainy. Do tej pory nie jest jasne co to właściwie było, bo pojawiały się informacje, że albo od Służby Bezpeky Ukrainy albo od Rady Nacjonalnoj Bezpeki i Oborony Ukrainy. Może wreszcie pora by to wyjaśnić, co to był za medal i za jakie konkretnie zasługi dla ukraińskiego państwa został nadany. To tym bardziej ważne, że ten ukraiński medal to chyba jedyny medal, jakiego dorobił się podczas swojej publicznej działalności pan Sakiewicz.

Stanisław Lewicki

Dzial: